Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TV Rain. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TV Rain. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Telewizja „DOŻD’”: ten deszcz wciąż jeszcze pada.



Kilka lat temu, kiedy zakładała swoją wymarzoną stację telewizyjną Natalii Sindiejewej spodobala się nazwa „DOŻD’”. Po polsku deszcz. Jest w niej coś optymistycznego, woda oznacza życie. Dzięki świetnemu zespołowi dziennikarzy TV DOŻD’ zdobył serca widzów. Jest jedyną w Rosji stacją telewizyjną wolną od cenzury. Na antenie występują przedstawiciele opozycji, nie ma na niej miejsca dla kłamstwa o kryzysie ukraińskim.


 

Od wielu miesięcy stacja jest celem ataku inicjowanego przez władze. Po utracie ostatniego studia przeniosła się do prywatnego mieszkania w centrum Moskwy. Reporterka opozycyjnej „Nowej Gaziety” opowiada jak wygląda realizacja programu telewizyjnego z zaimprowizowanego studia i jakich cudów dokonywać muszą pracownicy, by nie przerwać nadawania.
 


Autor: Natalia Zotowa




 

Reżyserkę oddzielają od studia cienka ściana i szklane drzwi. 




Zapuszczona klatka schodowa, winda ze starych czasów radzieckich z wciśniętymi na zawsze przyciskami, na piętrze dziecięce wózki i rower. Sąsiedzi na razie nie orientują się, że do ich klatki schodowej wprowadziła się prawdziwa stacja telewizyjna. W korytarzu wszystkim odwiedzającym wydawane są ochraniacze na buty. Szeptem proszeni są, by przestawili telefony komórkowe na tryb bez sygnału. Przechodząc dokądkolwiek, należy zachować ciszę i spokój, z salonu prowadzona jest transmisja na żywo. Od czasu do czasu jednak, w korytarzu coś spada na podłogę, technicy wybiegając wtedy z reżyserki demonstrują pełen irytacji wyraz twarzy.

Podłogi do wymiany

- „Tutaj albo trzeba wymienić podłogi, albo w studiu założyć izolację” – mówi Iwan, operator dźwięku. Już wkrótce przywiozą ekrany akustyczne, to pozwoli nam wyeliminować efekt echa słyszalny przez widzów. Na razie, nasze zadanie polega na tym, by widzowie bez zakłóceń słyszeli choćby słowa prowadzących. Z dźwiękami dochodzącymi z zewnątrz niczego zrobić się nie da. Jakaś przebudowa w mieszkaniu nie jest możliwa, to nasza tymczasowa przystań, trzeba je będzie zwrócić właścicielowi w idealnym stanie.

„DOŻD’” nadaje z mieszkania już kolejny dzień. Trzeba było się tu wprowadzić w okolicznościach nadzwyczajnych, gdy stację zmuszono do wyprowadzenia się z redakcji magazynu „SNOB”. Innego miejsca w Moskwie, nękanej przez władze stacji telewizyjnej, znaleźć się nie udało. „Największy wyczyn – mówią pracownicy – mają na koncie nasi inżynierowie. Przez całą dobę nie wychodzili z mieszkania, montowali sprzęt konieczny do prowadzenia programów na żywo” Pracowali z niewiarygodną szybkością (ilość sprzętu trzeba było zmniejszyć o jedną trzecią, w mieszkaniu nie mieści się pełen komplet). A tak w ogóle mieszkanie wymagało sporej adaptacji. W przestronnej łazience urządzono pomieszczenie do makijażu, w kącie reżyserki stoi pianino, nadaje się jako podstawka dla drobnej aparatury.

- „Wszystko tu jest improwizacją. Tak się tego nie robi. Gdy się pojawia jakiś problem, rozwiązanie wymyślamy natychmiast sami.” – opowiada Iwan.


Na antenie Michail Kozyriew (z lewej): "Zaczynamy nasz   Telemieszkalnik". 




Nie wszyscy mieszkancy orientują się, że ich sąsiadem zostala prawdziwa stacja telewizyjna. 





Haczyki do bielizny

- Ściany w mieszkaniu były pomalowane na beżowo, taki kolor nie nadaje się do telewizji, zlewa się z kolorem twarzy.” – tłumaczy operator Wolodia. „Korzystamy z odpowiednich lamp, zamieniamy go w biały. Jasne światła na dzień przyklejamy do ściany taśmą klejącą. Po zakończeniu programu odklejamy je. Na ich miejsce instalujemy reflektory, niebieskie przesłony mocujemy na nich przy pomocy haczyków do bielizny. Taki niebieski odcień na ścianie jest nam potrzebny, daje w kadrze inna atmosferę, dzięki niej różne programy nie wyglądają tak samo. Rzecz jasna formaty poszczególnych programów uległy zmianom. W starym studio, w ogromnej hali na terenie dawnej fabryki „Krasnyj Oktiabr” wszystko można było przestawiać, przebudowywać, wystarczało na to dziesięć minut, ale z nim pożegnaliśmy się jeszcze jesienią. Teraz trudno nawet marzyć, byśmy mogli zbudować starą kuchnię jako dekorację dla programu „Dziadko X 3. Duże programy, projekty specjalne, na nie brak teraz możliwości.

- W czwartek chciałam zrobić „okrągły stół”. Ale tu nie ma nie tylko okrągłego stołu, przede wszystkim brakuje możliwości, by w kadrze zmieścić więcej, niż jednego człowieka.” – mówi prowadząca i zastępca redaktora naczelnego TV DOŻD’, Maria Makiejewa.

- „Okrągły stół. Cha, cha. Teraz zmieścimy tylko kwadratowe stoliki”. – żartują koledzy.

W starych warunkach stacja produkowała programy w sześciu formatach, teraz musi ograniczać się do dwóch. Ale Makiejewa nie płacze, oba wykorzystywane są na maksa.



W reżyserce do porozumiewania się często wystarczyć muszą gesty. Slowa mogłyby
być slyszalne na antenie. 




Korespondenci potrafią wszystko

- „W naszej stacji wszystkich korespondentów zatrudniamy jako producentów. Potrafią wyprodukować temat od początku do końca. Potrafią wszystko, opanowali całe instrumentarium, robią zdjęcia, montują. Tak było u nas od początku, a dziś to rozwiązanie okazało się szczególnie korzystne.”

Przydało się także doświadczenie nadawania programu poza siedzibą stacji. „DOŻD’” swego czasu skompletował studio wyjazdowe dysponujące niezbędna aparaturą. Potrzebne było na przykład podczas wielkich moskiewskich demonstracji, lub innych wydarzeń. Pracownicy „DOŻDia” maja więc doświadczenie pracy warunkach polowych. Teraz często nie kryją irytacji, jednak dają sobie radę. Reżyserkę oddzielają od studia cienka ściana i szklane drzwi, w niej nie da się mówić pełnym głosem, więc obecni w niej ludzie, by się porozumieć często machają rękami, starając zwrócić na coś uwagę.

Prowadzący swój program autorski, profesor Wyższej Szkoły Ekonomiki Siergiej Miedwiediew trafił do mieszkania-studia po raz pierwszy. „Mam wrażenie, jakbym dołączył do konspiracji, czuję się tu prawie jak w redakcji gazety „Iskra”  (gazeta partii bolszewickiej wydawana w podziemiu – „mediawRosji) – ironizuje. Brama wejściowa, kod, przed nią brakuje tylko agentów, miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie…”

-„ DOŻD’” to telewizja szczególnie efektywna. Jej baza jest maleńka, a oni wciąż nadają.” – ciągnie Miedwiediew. „Oni chcą pracować, produkują dobre programy, mają widza, pozostaje kwestia bazy technicznej. Mam nadzieję, że uda się ją rozwiązać.”



Kolejne wydanie programu informacyjnego prowadzi gwiazda stacji Timur Olewski,
znany przede wszystkim ze swych reportaży z Ukrainy. 




Pomieszczenie dla makijażu wygospodarowano w obszernej łazience. 



Przeprowadzka do nowego studia

Przeprowadzka do nowego, bardziej odpowiedniego, pomieszczenia może się odbyć w nieodległej przyszłości. Natalia Sindiejewa poinformowała o rozmowach prowadzonych z jego właścicielem. Rozpatrywane wcześniej warianty okazały się zbyt drogie. Obecnie głównym źródłem finansowania stacji jest reklama i opłaty abonamentowe wnoszone przez widzów. W ten sposób wykupują oni dostęp do programu. Ale już 1 stycznia zacznie obowiązywać ustawa zakazująca rozmieszczania opłaconej reklamy w programie płatnych stacji telewizyjnych. W chwili obecnej „DOŻD’” znajduje się w ofercie 300 operatorów kablowych, przede wszystkim mniejszych. Największe rosyjskie sieci kablowe wyłączyły sygnał „DOŻDia” podczas poprzedniej zimy, wtedy, gdy zaczął się atak wymierzony w niepokorna stację. Do dziś nie podłączyły go ponownie.

- „Ludzie, następnym razem, jak przyjdziecie bez kapci, będziecie chodzić na bosaka”. – z mieszkania po zakończeniu pracy wychodzi część pracowników, koledzy śmieją się z nich.

- Witajcie ! zaczynamy nasz program „Telemieszkalnik” –  na antenie startuje właśnie program Michaiła Kozyriewa.

W telewizji „DOŻD’” deszcz wciąż jeszcze nie przestał padać.



Tłum.: ZDZ




Artykuł ukazał się na portalu „Nowej Gaziety”: http://www.novayagazeta.ru/politics/66489.html





TV „DOŻD”’ na blogu „Media-wRosji”:


Jedyny w polskich mediach ekskluzywny wywiad udzielony redakcji bloga „Media-w-Rosji” przez Natalię Sindiejewą, założycielkę i dyrektor naczelną niezależnej stacji telewizyjnej „Dożd”.

Jeszcze w czwartek ostatnie przemówienie Władimira Putina na antenie telewizji „DOŻD’” komentowali najważniejsi rosyjscy dygnitarze, wicepremier Rogozin, szef wywiadu Fradkow, prokurator generalny Czajka. Ale już następnego dnia, jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość o tym, że jedyna w Rosji wolna od cenzury stacja telewizyjna została wyrzucona ze swego tymczasowego studia i że wyprowadzić się musi natychmiast. 

Natalia Sindiejewa, założycielka i dyrektor generalny telewizji „DOŻD’” na antenie radia „Echo Moskwy” opowiedziała w jaki sposób bezdomna stacja zamierza stawić czoła nowemu kryzysowi. Czy Kreml przystąpił do ostatecznej rozprawy z niepokorną telewizją?

Od poniedziałku „TV DOŻD’” będzie nadawać z mieszkania Natalii Sindiejewej. Z Natalią Sindiejewą rozmawia Ksenia Łarina.

Jedyna w Rosji niezależna stacja telewizyjna „TV Dożd’” nie poddaje się. Pozbawiona na polecenie Kremla dostępu do sieci kablowych i dochodów z reklamy zwróciła się do swoich widzów i przyjaciół z apelem o wsparcie. Aleksander Winokurow, współwłaściciel stacji, podaje na swym blogu interesujące dane na temat jej budżetu. 

Materiał wydawnictwa internetowego www.newsru.com

Materiał stacji telewizyjnej „Dożd’” (www.tvrain.ru)








Telewizję "Dożd'" ("Deszcz") można oglądać na stronie internetowej www.tvrain.ru






Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com






niedziela, 7 grudnia 2014

Wszyscy rozumieją wszystko



Jeszcze w czwartek ostatnie przemówienie Władimira Putina na antenie telewizji „DOŻD’” komentowali najważniejsi rosyjscy dygnitarze, wicepremier Rogozin, szef wywiadu Fradkow, prokurator generalny Czajka. Ale już następnego dnia, jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość o tym, że jedyna w Rosji wolna od cenzury stacja telewizyjna została wyrzucona ze swego tymczasowego studia i że wyprowadzić się musi natychmiast. 


Natalia Sindiejewa, założycielka i dyrektor generalny telewizji „DOŻD’” na antenie radia „Echo Moskwy” opowiedziała w jaki sposób bezdomna stacja zamierza stawić czoła nowemu kryzysowi. Czy Kreml przystąpił do ostatecznej rozprawy z niepokorną telewizją?


Od poniedziałku „TV DOŻD’” będzie nadawać z mieszkania Natalii Sindiejewej. 



Z Natalią Sindiejewą rozmawia Ksenia Łarina.






Dla ułatwienia lektury krótki słowniczek nazwisk i terminów obecnych w rozmowie: 


Krasnyj Oktiabr – stara fabryka czekolady położona w centrum Moskwy. Na jej terenie, po remoncie powstało nowoczesne centrum biurowo-rozrywkowe. Tutaj telewizja „DOŻD’” wynajęła swoje studio, przyczyniając się do spopularyzowania centrum.

SNOB – popularny magazyn publikowany w druku i w Internecie. Jego redakcja znajduje się na terenie kompleksu „Krasnyj Oktiabr”. Tutaj, po utracie własnego studia, po sąsiedzku czasowo przeprowadziła się telewizja „DOŻD’”. Obecnie magazyn należy do grupy medialnej „Żywi” kontrolowanej przez korporację Oneksim. Jej głównym akcjonariuszem jest miliarder Michaił Prochorow.

Nikołaj Uskow – redaktor naczelny magazynu „SNOB”.

Władmir Prochorow – Jeden z najbogatszych ludzi w Rosji. Główny akcjonariusz grupy ONEKSIM. Biznesmen i polityk. Był kandydatem na wyborach prezydenckich w 2012 roku. On sam i jego partia „Platforma Obywatelska” starali się o poparcie ze strony liberalnej i lepiej wykształconej części rosyjskiego społeczeństwa. Prochorow jest znany ze swej ustępliwości wobec Kremla i jego żądań.

ONEKSIM  
  fundusz inwestycyjny kontrolowany przez miliardera Michaiła Prochorowa. Inwestuje na rynku finansowym, w metalurgię, nowoczesne technologie, media, energetykę, itd. Jest właścicielem magazynu „SNOB”.





Timur Olewski, dziennikarz telewizji "DOŻD'" prowadzi jeden z ostatnich programów informacyjnych 
nadawanych ze studia udostępnionego przez redakcję magazynu "SNOB". 




Ksenia Łarina:
Jak wygląda dziś sytuacja telewizji DOZD’? Czy znajdziecie nowe pomieszczenie?

Natalia Sindiejewa:
Montujemy dziś studio w jednym z mieszkań. Czuję się przedziwnie, zwłaszcza kiedy uświadamiam sobie, że w tym mieszkaniu zaczęła się nasza telewizja. I nagle znów tu wracamy. Jeśli rozwiążemy wszystkie kwestie techniczne, to w poniedziałek będziemy nadawali już z tego studia. To jest oczywiste, że mamy do czynienia z rozwiązaniem tymczasowym, to jest studio – nie studio. Jest to punkt, miejsce, skąd dzięki łączu internetowemu można emitować sygnał. Ale równocześnie nie przestajemy szukać nowego pomieszczenia. Mimo, iż byliśmy przekonani, iż do końca stycznia uda nam się przetrwać w „Snobie”. Oczywiście nieco się zdekoncentrowaliśmy, mówiąc uczciwie, dlatego, iż było nam tam wygodnie.

Łarina:
Nie bardzo potrafimy zrozumieć, jaka była przyczyna zerwania umowy, jeśli taka umowa w ogóle była podpisana. Jaka była treść waszego porozumienia, z kim dogadywaliście się w „Snobie”?

Sindiejewa:
Umawialiśmy się z ludźmi z ONEKSIMu, z Mariną Geworkian,  z Kolą Uskowem (red. naczelny projektu „Snob” – mediawRosji). Więc jak to się odbyło? Kiedy zrozumieliśmy, że zostały nam już tylko dwa tygodnie do dnia wyprowadzki z „Krasnego Oktiabria”, tamta sytuacja także była nadzwyczajna, wtedy też nie planowaliśmy przeprowadzki w tak szybkim terminie, umawialiśmy się z właścicielem, że zostajemy do końca stycznia, przypomnieliśmy sobie, że „Snob” dysponuje powierzchnią do wynajęcia. Oni często wynajmują podnajemcom, a teraz ktoś zwalniał jedno z biur. 

Więc powiedziałam, wspaniale, nie stracicie pieniędzy, a my błyskawicznie się do was przeniesiemy. Dogadaliśmy się w sprawie terminów, najpierw do końca roku, potem poprosiłam: „pozwólcie nam zostać do końca stycznia, będę czuła się pewniej, że znajdę odpowiednią powierzchnię i będziemy mogli się przeprowadzić”. Omówiliśmy warunki umowy, jeśli idzie o cenę ustaliliśmy ją szybko, chociaż była dla nas stosunkowo wysoka, nie mieliśmy jednak innych wariantów. Dlatego na nią przystaliśmy. A teraz w piątek, kiedy stało się jasne, że to koniec, od poniedziałku nas tu nie chcą, chociaż lepiej powiedzieć, chcą, ale też chcą uniknąć określonych problemów…

Łarina:
Wczoraj próbowaliśmy dowiedzieć się czegoś więcej. Uskow powiedział nam, że nie było żadnej umowy. Wyglądało na to, że to jakaś mętna historia.

Sindiejewa:
Popatrzcie, to zrozumiałe, że wszyscy znaleźli się w trudnej sytuacji. Tam ludzie, na prawdę chcieli nam pomóc. Z drugiej strony oni mają swoich akcjonariuszy, im także na pewno postawiono określone pytania. Ta sytuacja jest naprawdę skomplikowana. Dlatego trudno wypowiadać się Uskowowi, mnie trudno się wypowiadać, wczujcie się w to po ludzku, wszyscy rozumieją wszystko. W „Snobie” rzeczywiście starali się, by było nam jak najwygodniej. Teraz w gruncie rzeczy uważam, że to dla nas kolejne ważne doświadczenie, w dodatku pożyteczne. Jak tylko człowiek choć trochę się rozleniwia, wystarczy odrobinę, wtedy na poszukiwanie nowego pomieszczenia przeznacza się mniej czasu, no bo nam tu wygodnie, czujemy się komfortowo, wszystko działa. A obecna sytuacja zmusza nas, byśmy o wiele poważniej potraktowali to, czym się zajmujemy. Przejęli się osobiście. Teraz cały zespół musi myśleć o tym, jak produkować program, to oczywiste, że będziemy musieli wprowadzić ograniczenia. Przede wszystkim program musi być dalej interesujący. To znaczy, że trzeba myśleć, kombinować, może wymyślimy jakiś nowy styl, zobaczymy.

Łarina:
Kiedy wczoraj mówiła Pani, a także ludzie z zespołu, iż zmontujecie studio w mieszkaniu, myślałam, że to taka przenośnia, żart. A okazało się, że tak jest naprawdę. Mój Boże, czego doczekaliśmy?

Sindiejewa:
Ta historia wygląda następująco, zastanawialiśmy się nad przeprowadzką do redakcji portalu Slon.ru, ale tam niestety dostęp do Internetu jest ograniczony. Z tym związana jest cala biurokratyczna i skomplikowana historia, żeby zwiększyć szybkość łącza potrzeba tygodnia.  A w wypadku z mieszkaniem z jakiegoś powodu wszystko okazało się prostsze. Z resztą, obecnie dociera do nas sporo propozycji, zaprasza nas redakcja „Nowej Gaziety”, jeszcze ktoś inny. Można by więc zainstalować się, zmontować studio w bardziej komfortowych warunkach, niż w mieszkaniu, ale przewozić aparaturę jeszcze raz, dokądś, kiedyś…   Jeśli wszystko będzie działać jak trzeba, tak wystartować będzie nam teraz łatwiej. Tam gdzie się już wprowadziliśmy. No i wtedy wrócimy do poszukiwania odpowiedniej powierzchni, gotowego pomieszczenia nadającego się na studio. W którym wszystko można będzie zmontować, zainstalować.

Łarina:
Jak z programem w tej sytuacji? Będziecie go zmieniać? Postaracie się, by nie doszło do przerwy w nadawaniu?

Sindiejewa:
To oczywiste. Musimy jednak wprowadzić ograniczenia. Na przykład, weźmy program „Hard Day’s Night” (wieczorna dyskusja z udziałem specjalnego gościa i grupy dziennikarzy – mediawRosji), będziemy zmuszeni do ograniczenia ilości zaproszonych gości. Teraz nie będziemy w stanie zaprosić do niego aż pięciu osób, może damy radę z dwojgiem, prowadzący i dwoje zaproszonych, tak spróbujemy to zrobić. Wymyśliliśmy już, jak nadawać obrazek, dodatkowe reportaże. Produkujemy teraz sporo reportaży.




 TV "DOŻD'" miał być telewizją dla moskiewskich yuppies. Moda, kultura, muzyka, jedzenie.
Jednak Natalia Sindiejewa szybko zrozumiała, że jej publiczność chce przede wszystkim
wolnej od cenzury informacji politycznej.  



Łarina:
A jak programy informacyjne, wejścia na żywo, dacie z tym radę?

Sindiejewa:
Wszystko będzie na żywo. To jedyna możliwość. Na odwrót będzie więcej programu na  żywo.

Łarina:
Dostajemy pytania od waszych abonentów. Wielu się niepokoi, wykupili abonament na rok, co teraz będzie?

Sindiejewa:
Rzecz jasna znajdujemy się w sytuacji, teraz niczego nie da się przewidzieć, nawet na miesiąc do przodu, nie mówiąc już o roku. Ale chcę zapewnić naszych abonentów, a także moich kolegów, oni również zaglądają mi w oczy, chcą dowiedzieć się, co będzie dalej, że jeśli chodzi o to wszystko, co zależy ode mnie, co zależy od nas, zrobimy wszystko, żeby zachować miejsca pracy, i żeby program nadawany był w takim wymiarze jak dotychczas. Postaramy się wszystko robić lepiej. Musicie państwo zrozumieć, w ciągu ostatniego pół roku bardzo ograniczyliśmy wydatki, musieliśmy zrezygnować ze sporej liczby różnych formatów, programów, cięliśmy na żywo.

Więc jeśli pojawią się możliwości – a liczba nowych abonentów rośnie, chcę im podziękować szczególnie, za okazywane nam zaufanie i wsparcie, jeśli uda nam się zebrać więcej pieniędzy, niż obecnie wydajemy przez miesiąc (nasz budżet jest na prawdę minimalny), to nadwyżki będziemy inwestować w rozwój i jakość programu. Gotowa jestem położyć głowę pod topór, zrobię wszystko co zależy ode mnie, co zależy od nas samych…

Łarina:
Bardzo dziękuję. Co nam pozostaje? Chyba tylko, trzeba wam życzyć byście przetrzymali te presję, tę wojnę, żebyście odnieśli zwycięstwo i dalej byli razem z nami. Bez was pogrążymy się w koszmarze.



Tłum.: ZDZ




Rozmowę z Natalią Sindiejewą „Echo Moskwy” przeprowadziło podczas swojej cotygodniowej audycji „Człowiek z telewizji”. Na portalu radiostacji znajduje się transkrypcja całości audycji, rozmowa z założycielką TV DOŻD” stanowi jej fragment. Adres transkrypcji: http://www.echo.msk.ru/programs/persontv/1449926-echo/

Wyłącznie ten fragment opublikował znany rosyjski bloger Andriej Małgin: http://avmalgin.livejournal.com/5088386.html







Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com






piątek, 31 października 2014

Telewizja „DOŻD’”: ewakuacja.


Jedyna w Rosji niezależna i wolna od cenzury stacja telewizyjna TV „DOŻD’” wciąż walczy o przetrwanie. Nieoczekiwanie, właściciel studia zerwał dawne kompromisowe porozumienie i zażądał, by telewizja wyprowadziła się z niego natychmiast, do 15 listopada. Dokąd przeniesie się „DOŻD’”? Czy uda mu się uniknąć przerw w nadawaniu programu? Kto zadeklarował pomoc i jakiego rodzaju? Dlaczego dyrektor stacji, Natalia Sindiejewa wciąż chciałaby porozmawiać z prezydentem Putinem?

 

Z dyrektor naczelną stacji telewizyjnej „DOŻD’” rozmawiał Kirył Michajłow (moskiewski tygodnik „The New Times”).



20 października do dyrektor naczelnej stacji telewizyjnej „DOŻD’” dotarł list od właściciela biznes centrum „Krasnyj Oktiabr” z prośbą o opuszczenie zajmowanego pomieszczenia do 15 listopada. Już w marcu 2014 r. poinformował on stację, że nie przewiduje przedłużenia umowy najmu. Wówczas udało się jednak odłożyć przeprowadzkę do końca stycznia 2015 r., kiedy to planowane jest zakończenie prac wyposażeniowych w nowym studiu.




Dyrektor naczelna telewizji "DOŻD'" Natalia Sindiejewa wciąż ma nadzieję, że w osobistej rozmowie
potrafiłaby przekonać prezydenta Putina, by Kreml wstrzymal represyjne dzialania pod adresem stacji. 



Ultimatum

Kirył Michajłow:
Spodziewaliście się takiego ultimatum? Że będziecie musieli wyprowadzać się w pośpiechu?

Natalia Sindiejewa:
Powiedzmy tak, zaledwie dwa dni wcześniej kontaktowaliśmy się z przedstawicielem grupy „Guta” będącej właścicielem centrum. Uprzedzili nas, że coś podobnego może się zdarzyć. Tym  niemniej jest to dla nas sytuacja niespodziewana, wcześniej dogadywaliśmy się, że pozostaniemy na miejscu do stycznia. Dzięki temu mielibyśmy czas, by zakończyć prace w nowym pomieszczeniu.

Michajłow:
W liście znajduje się informacja, iż właściciel nieruchomości musi pilnie rozpocząć remont na trzecim piętrze, zajmowanym przez was. Wygląda to jak wymyślony pretekst.

Sindiejewa:
Nie wydaje mi się, że to tylko pretekst. Poinformowano nas, że została podpisana umowa z nowym najemcą. Wprowadzi się w styczniu. Dlatego powstała konieczność przeprowadzenia pilnej renowacji. Tak to chyba wygląda. 

Michajłow:
Wcześniej, jak się wydawało, udało wam się osiągnąć kompromis, wyprowadzacie się do końca stycznia. Właściciel studia złamał kompromisowe porozumienie, nie uwzględnił specyfiki waszej sytuacji.

Sindiejewa:
Złamał. I nie uwzględnił. 

Michajłow:
Jak się Pani wydaje, jest to decyzja o charakterze biznesowym, czy też podjęto ją na skutek nacisku z góry?

Sindiejewa:
Tu chodzi także o biznes. Ale przyczyna tkwi w tym, że postanowiono nas się pozbyć. Siedzimy w centrum „Krasnyj Oktiabr” od sześciu lat, regulujemy bez opóźnień wszystkie należności. Byliśmy z resztą pierwszą firma, która podpisała umowę z „Guta”, w dużym stopniu dzięki nam, centrum zrobiło się modne. Dlatego chyba nie do końca chcieli się z nami rozstawać.

Nie mam wątpliwości, że to nie tylko ich decyzja.

Michajłow:
Na wiosnę, kiedy „Guta” ogłosiła, iż nie ma zamiaru przedłużyć z wami umowy najmu, pojawiły się plotki, że wasze miejsce zajmie pro kremlowska stacja telewizyjna „Lifenews”. Nieco później jej szef Aram Gabrelianow zdementował je. Wiadomo już, kto wprowadzi się na wasze miejsce?

Sindiejewa:
Nie, nam tego nie powiedziano, kto przyjdzie po nas. Chciałam się dowiedzieć, myślałam, może dogadamz się, by odłożyć wyprowadzkę na późniejszy termin. Nie udało się. W rezultacie,  będziemy przenosić się dwa razy.

Michajłow:
Jak rozumiem musicie opuścić studio do 15 listopada. W jaki sposób będziecie nadawać program?

Nie wystarczy spakować komputery

Sindiejewa:
Sytuacja jest skomplikowana. Przeprowadzka stacji telewizyjnej to trudna operacja. Tu nie wystarczy spakowanie komputerów i do widzenia. Potrzebne są nowe rozwiązania technologiczne, ważne by nie przerwać nadawania programu. Potrzebne nam jest rezerwowe pomieszczenie, dopiero z niego przeniesiemy nadawanie do nowo zbudowanego studia. Tak naprawdę czekają nas dwie przeprowadzki. Z jedną dalibyśmy sobie radę łatwiej, mielibyśmy dość czasu, by przygotować się i nie przerywać nadawania. Teraz jednak, jak powiedział jeden moich znajomych, czeka nas nie przeprowadzka, a ewakuacja.

Obecnie kompletujemy studio w nowym pomieszczeniu. Zanim tam się wprowadzimy, musimy też zorganizować, tymczasowe, rezerwowe. Rozpatrujemy różne warianty. Jeden z nich to propozycja radiostacji „Echo Moskwy”, byśmy skorzystali ze studia należącego do nich. Są też inne możliwości. Niewykluczone, że będziemy nadawali z różnych miejsc, zwłaszcza gdy nie uda się nam zorganizować transmisji sygnału odpowiedniej jakości z jednego miejsca.

Jeszcze jeden problem. Zależy nam na tym, by tymczasowe studio znajdowało się niedaleko od starego i od nowego. To by nam uprościło dwukrotne przenosiny. Potrzebne jest także tymczasowe pomieszczenie biurowe dla ludzi pracujących przy komputerach. Ono też musi znajdować się blisko studia, w innym wypadku zarządzanie wszystkim będzie niezwykle utrudnione. Postawiono nas w sytuacji wyższej konieczności, więc szukamy odpowiednich rozwiązań. Najważniejsze, by stacja nie przestala nadawać programu. Na razie nie mogę dokładnie powiedzieć, jak to wszystko będzie wyglądać.

Michajłow:
Jakie audycje pozostaną na antenie?


Musimy ratować program informacyjne

Sindiejewa:
Przede wszystkim musimy ratować programy informacyjne. Nie tak dawno zaczęliśmy nadawać wieczorny, dwugodzinny program informacyjny, moim zadaniem wyszło całkiem nieźle. Nie chcemy z niego rezygnować choćby tymczasowo. Zachowamy autorski program Kseni Sobczak, a także rozmowę wieczorną „Hard Day’s Night”. Prawdę powiedziawszy audycji nie informacyjnych zostało w programie niewiele, więc tym bardziej chcielibyśmy zachować wszystko. Pytanie tylko, jak to wszystko będzie wyglądać w porównaniu z tym, co było wcześniej. Nasze priorytetowe zadanie teraz,  polega na zachowaniu treści programu, na formę można chwilowo przymknąć oczy.

Michajłow:
Wiadomo, że na styczeń zaplanowana była wasza przeprowadzka do centrum biznesowego „Krasnaja Roza” w dzielnicy „Park Kultury”. Ale umowa najmu nie została jeszcze podpisana?

Sindiejewa:
To nie zależy ani od nas, ani od „Krasnej Rozy”. Budynek, do którego mamy się wprowadzić, nie jest jeszcze gotowy. By został dopuszczony do eksploatacji, potrzebna jest kontrola komisji państwowej. Tylko po niej będzie można podpisać umowę najmu. Dotyczy to także innych wynajmujących. I oczywiście sytuacja nie jest do końca określona. Z jednej strony prowadzimy tam prace wykończeniowe, wyposażamy studio, szykujemy nowe pomieszczenia, z drugiej umowa zostanie podpisana, dopiero wówczas, gdy budynek zostanie odebrany przez komisję państwową.




TV "DOŻD''" istnieje od 6 lat. Przez ten czas jego dziennikarze stali się praw-
dziwymi gwiazdami rosyjskich mediów.



Wyprzedaż

Michajłow:
Kupujecie nowy sprzęt? Czy też zabieracie stary?

Sindiejewa:
Większą część zabieramy ze sobą. Jednak teraz zwaliła się na nas niezaplanowana wyprowadzka. Trochę nie wiadomo, jak mamy to sfinansować. Mamy stary sprzęt, korzystaliśmy z niego przez 6 lat, kiedy przyjedziemy w końcu na nowe miejsce, nie wiadomo, czy uda się go włączyć. To i tak dziwne, że trzymał się do tej pory. Musimy wymienić kamery. Stare już się nie nadają. Postaramy się oczywiście ograniczyć wydatki jak można, choć zależy nam na tym, by nowa przestrzeń była fajna i nowoczesna z technologicznego punktu widzenia. Jeśli nam się uda, to w świecie rosyjskiej telewizji stworzymy coś nowego. Jak się nie ma pieniędzy, człowiek zaczyna szukać sposobów optymizacji budżetu, wtedy udaje się wymyślać nowe rozwiązania.

Michajłow:
Ile musicie wydać na przeprowadzkę?

Sindiejewa:
Trudno to policzyć. Masę rzeczy nasi przyjaciele robią dla nas bezpłatnie. Projekt wnętrza, rozwiązania inżynieryjne, klimatyzację, wentylację, itd. Masa ludzi zgłosiła się do nas sama. Nie wiadomo, uwzględniać to w budżecie, czy nie?  Tak więc nie potrafię podać dokładnych liczb, wydamy co najmniej milion dolarów.

Michajlow:
Ogłosiliście wielką wyprzedaż….

Sindiejewa:
Przez 6 lat zgromadziliśmy masę  różnych dekoracji. Siedząc w starym studio, strasznie skąpiłam, nie chciałam się rozstawać z niczym. Ale teraz do nowego studia tego nie zabierzemy. Sprzedamy więc stare dekoracje, wszystko to, co w naszym nowym życiu będzie zbędne. Rozstaniemy się ze wszystkim, co zachowało jakąś wartość, materialną, albo moralną. Na przykład sprzedamy krzesło naszej prowadzącej Maszy Makiejewej.


W ramach wyprzedaży kartonowego Obamę można kupić za
12 tys. rubli (1000 złotych)
Michajłow:
Kiedy na początku roku, po sondażu na temat blokady Leningradu, zaczęły się wasze problemy i  odłączono was od sieci kablowych, mówiła Pani, że gotowa jest pani spotkać się z każdym, nawet z Putinem. Po to, by uratować stację.

Sindiejewa:
Jak mi się zdaje, rozmowa z Putinem wciąż jest potrzebna. Chciałam się z nim spotkać, żeby opowiedzieć, na przykład, jak działa w Rosji mały biznes. Jakie płacimy podatki, ile zarabiają u nas ludzie, jak się rozwijać, po prostu, jak nam się żyje. Wydaje mi się, że mam do powiedzenia rzeczy ważne i potrzebne. Dziś też nie zrezygnowałabym z takiej rozmowy. Inna sprawa, iż pół roku temu mogłaby ona przynieść skutki bardziej konstruktywne,  niż dziś.




Tłum. : Zygmunt Dzięciołowski



Oryginał ukazał się na lamach moskiewskiego opozycyjnego tygodnika „The New Times”: http://www.newtimes.ru/articles/print/88737/



TV „DOŻD”’ na blogu „Media-wRosji”:


Jedyny w polskich mediach ekskluzywny wywiad udzielony redakcji bloga „Media-w-Rosji” przez Natalię Sindiejewą, założycielkę i dyrektor naczelną niezależnej stacji telewizyjnej „Dożd”.

Jedyna w Rosji niezależna stacja telewizyjna „TV Dożd’” nie poddaje się. Pozbawiona na polecenie Kremla dostępu do sieci kablowych i dochodów z reklamy zwróciła się do swoich widzów i przyjaciół z apelem o wsparcie. Aleksander Winokurow, współwłaściciel stacji, podaje na swym blogu interesujące dane na temat jej budżetu. 

Materiał wydawnictwa internetowego www.newsru.com

Materiał stacji telewizyjnej „Dożd’” (www.tvrain.ru)




Telewizję "Dożd'" ("Deszcz") można oglądać na stronie internetowej www.tvrain.ru





Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com

piątek, 23 maja 2014

Czekamy na cud….


Jedyna niezależna w Rosji stacja telewizyjna „TV DOŻD’” wciąż nie jest pewna, jaka będzie jej przyszłość. Bez jednoznacznej instrukcji z Kremla operatorzy sieci kablowych i sputnikowych nie chcą dodać jej do swych programów, właściciel studia nie chce przedłużyć kontraktu najmu. Aleksander Winokurow, inwestor, właściciel stacji, na swym blogu opisuje obecną sytuację „TV DOŻD’”.

Autor: Aleksander Winokurow





Jesteśmy gotowi, by odpowiedzieć na kilka pytań, słyszymy je często od chwili, gdy prezydent Putin powiedział iż „DOŻD’” „jest interesującą stacją telewizyjną z dobrym i młodym zespołem”, a także dodał, że „zrobi wszystko, by uwolnić stację od zbytniego zainteresowania ze strony organów kontrolnych” (Putin wypowiedział się na ten temat po zakończeniu ostatniej gorącej linii ze społeczeństwem – „mediawRosji”).


Jak idą rozmowy....


Jak nam idą rozmowy z operatorami telewizji kablowej i satelitarnej na temat powrotu naszej stacji do ich sieci?

Nijak. Nie ma rozmów. Bez rozmów biznesowych nie można się obejść, prowadzimy je zawsze obowiązkowo, gdy musimy rozwiązać problemy handlowe i chcemy zbudować partnerskie stosunki. 


Czy Kreml wybaczy niezależnej stacji telewizyjnej
"DOŻD'" bezpośrednie relacje z kijowskiego Majdanu?


Tak to wyglądało i z nami do końca stycznia. Telefonowaliśmy do wszystkich operatorów, do niektórych wysłaliśmy listy. Ich odpowiedzi nosiły charakter nieoficjalny, wszyscy odpowiadali jednakowo. „Nie było polecenia, byśmy włączyli „DOŻD’”. Zakładam, iż tego rodzaju polecenie operatorzy chcieliby otrzymać z administracji prezydenta.

Jak przebiegają rozmowy z właścicielem powierzchni zajmowanych przez nasze studio, na temat przedłużenia umowy najmu - umowa wygasa 20 czerwca.

Też nijak. Jak pewnie wiecie, umowa najmu, to najprostszy przykład porozumienia handlowego. Należy tylko dogadać się w sprawie terminów i ceny. „Mieliśmy polecenie, żeby nie przedłużać umowy ze stacją „DOŻD’” – usłyszeliśmy nieoficjalnie. Jakie więc tu można toczyć rozmowy?


Zachowujemy dobry nastrój


Mino to postanowiliśmy zachować dobry nastrój. Będziemy robić to, co do nas należy, w tych warunkach, jakie powstały tu i teraz. W bliskiej przyszłości, opowiemy ile wydajemy obecnie na naszą działalność (po wprowadzeniu oszczędności). Wytłumaczymy także, w jaki sposób zamierzamy zarabiać w przyszłości.

Właśnie w tej chwili dostałem wiadomość od kolegów uczestniczących w konferencji jednej z grup reklamowych. Piszą, iż „sprzedaż zawartości w sieci” rośnie na całym świecie. I my pójdziemy tą drogą. Reklamodawcom w zasadzie spodobała się pozytywna ocena, jaką sformułował na nasz temat prezydent. Są zadowoleni, że i on nas ogląda. Jakość naszego audytorium okazała się o wiele wyższa, niż mogliśmy to sobie wyobrazić.

Dane ilościowe na temat audytorium też są w porządku. Pewne wskaźniki oczywiście uległy zmniejszeniu, nie aż tak bardzo jednak, jakby można było się tego spodziewać po zmniejszeniu zasięgu stacji (w wyniku wyłączeń przez operatorów).

Oto ostatnie dane: „DOŻD’”, pracownia TNS, telemetry, styczeń 2014-marzec 2014: średnia oglądalność na miesiąc: 8595 tys. widzów, średnia oglądalność w ciągu doby: 878 tys. Te dane odnoszą się tylko do tradycyjnego odbioru. Do nich należałoby dodać jeszcze wyniki oglądalności w Internecie i SMART TV.



Aleksander Winokurow, finansista, właściciel telewizji
"DOŻD'" prywatnie jest mężem Natali Sindiejewej, dyrektora
i pomyslodawcy stacji. 


Dziękujemy za to, że znaleźliście naszą stację w swoim telewizorze i nas włączyliście.

Nieco gorzej wygląda sprawa naszego studia. Nie będziemy w stanie przenieść się z tego na terenie byłej fabryki „Krasnyj Oktibar” w ciągu jednego dnia. Mamy tam nie tylko biuro-stoły i komputery. Zainstalowaliśmy tam skomplikowana aparaturę studyjną. Na jej skompletowanie potrzeba 8-12 miesięcy ciężkiej pracy i 7-10 mln dolarów. Wciąż wierzymy, ze w ciągu najbliższego miesiąca zdarzy się cud, i że w końcu zostanie wydane polecenie „zostawcie im studio” oraz „włączcie ich”.

Więc ciągniemy pracę dalej. Nie wyłączajcie telewizorów.


Oryginał tekstu można znaleźć pod adresem: 



Inne materiały opublikowane na blogu dotyczące telewizji „Dożd’” i problemów rosyjskich mediów:

Ile kosztuje w Rosji telewizja wolna od cenzury?

Jedyna w Rosji niezależna stacja telewizyjna „TV Dożd’” nie poddaje się. Pozbawiona na polecenie Kremla dostępu do sieci kablowych i dochodów z reklamy zwróciła się do swoich widzów i przyjaciół z apelem o wsparcie. Aleksander Winokurow, współwłaściciel stacji, podaje na swym blogu interesujące dane na temat jej budżetu. 

Ekskluzywny wywiad udzielony redakcji bloga przez Natalię Sindiejewą, założycielkę i dyrektora niezależnej stacji telewizyjnej „Dożd”.

Materiał wydawnictwa internetowego www.newsru.com

Materiał stacji telewizyjnej „Dożd’” (www.tvrain.ru)



Telewizję "Dożd'" ("Deszcz") można oglądać na stronie 

internetowej www.tvrain.ru




Obserwuj i polub nas na Facebooku: 

czwartek, 22 maja 2014

Smak gotowanej cebuli


Rosyjscy intelektualiści szukają odpowiedzi na pytanie, skąd wzięło się masowe poparcie dla aneksji Krymu i agresywnej polityki Władimira Putina. Podczas długiej rozmowy w programie stacji telewizyjnej „TV DOŻD’” wybitny pisarz rosyjski Borys Akunin tłumaczył także, dlaczego występował publicznie na demonstracjach protestu w latach 2011-2012, jaki jest jego stosunek do opozycjonisty Aleksieja Nawalnego i czy nęka go poczucie winy wobec społeczeństwa. Zdaniem Borysa Akunina obecny reżim jest archaiczny, niedemokratyczny i nie przetrwa długo.
 

Rozmowa z Borysem Akuninem przeprowadzona w programie stacji telewizyjnej "TV RAIN". Prowadzący Tichon Dziadko. Uczestniczyli w rozmowie Anna Narinskaja, Anna Mongajt, Andriej Archangielski, Nikołaj Aleksandrow.  





Borys Akunin jest częstym gościem na antenie telewizji "DOŻD'"




Tichon Dziadko:
Chciałbym zacząć od spraw aktualnych. Liczni obserwatorzy powtarzają, że sankcje nałożone na Rosję przez Unię Europejską i USA nas nie lękają. Możecie nas straszyć, my w odpowiedzi zmienimy kierunki rozwoju gospodarczego. Pójdziemy w kierunku Chin, a nie w kierunku USA. Pan to też tak odbiera?

Borys Akunin:
Nie powinienem być adresatem tego pytania. Ja nie jestem kompetentny w tej dziedzinie. Stosunki z Chinami, przemysł gazowy, znam się na tym nie więcej od obecnych w studiu. Zapewne z resztą o wiele mniej.

Tichon Dziadko:
Jednak moje pytanie nie dotyczy gospodarki, a społeczeństwa. Interesuje mnie dokąd idzie nasz kraj?

Borys Akunin:
Od dawna mam wrażenie, iż kiedy Wladimir Putin określa USA, NATO, albo Europę mianem naszych przeciwników, to równocześnie skazuje się na partnerstwo z Chinami, Rosji w tym układzie wypada rola młodszego partnera. Cała działalność międzynarodowa naszego prezydenta wygląda tak, jakbyśmy mieli do czynienia z chińskim agentem wpływu.

Anna Narińska:
Pana specjalnością jest Japonia, nie Chiny, ale można też powiedzieć, że jest nią Wschód. Może dla pana reorientacja na Wschód jest mniej traumatyczna, niż dla wielu innych ludzi? Tych, którzy wzdrygają się, kiedy słyszą, że Rosja spogląda teraz w kierunku Chin, nie Zachodu. Może nie mamy się czym denerwować?

Borys Akunin:
Wschód jest bardzo różnorodny. Chiny różnią się od Japonii. Japonia jest demokratyczna, Chiny nie. To mówi samo za siebie.

Tichon Dziadko:
Mamy do czynienia z wieczną opozycją, a to Rosja przesuwa się w kierunku Europy, a to nadaje priorytetowe znaczenie innej części swego terytorium i zmierza w kierunku Azji. Jak Panu się wydaje, dokładnie w tej chwili, w maju 2014 roku dokąd zmierza Rosja?

Borys Akunin:
Jeśli przyznać, iż Zachód jest dla nas synonimem społeczeństwa demokratycznego, a Wschód to nie tylko kierunek geograficzny, lecz i pewien obraz społeczeństwa patriarchalnego,  niedemokratycznego, to rzecz jasna Rosja kieruje się na Wschód. To chyba dla wszystkich nas jest oczywiste.

Nikołaj Aleksandrow:
A jeśli spojrzeć na dzisiejsze wydarzenia oczami historyka… Jak się Panu wydaje, w przeszłości, nasze starania o budowę silniejszych więzi między Rosją, a Wschodem mogły być korzystniejsze?

Borys Akunin:
Jak tu powiedzieć, ze mnie taki historyk…  Jestem przede wszystkim miłośnikiem historii i dyletantem w tej dziedzinie. Rzeczywiście, pracuję teraz nad książką, nazwałem ją  „Historia państwa rosyjskiego”, ale to nie jest praca źródłowa.  Niczym uczeń pierwszej klasy przechodzę od jednego okresu do drugiego. Doszedłem na razie do połowy XV wieku. W odniesieniu do tego okresu mogę się  wypowiedzieć.

Złota Orda, czy Bizancjum?


Nikołaj Aleksandrow:
W związku z tym, na razie więc Wschód musielibyśmy ograniczyć do Bizancjum?

Borys Akunin:

U szczytu swej potęgi Złota Orda kontro-
lowała terytoria od syberyjskiej rzeki
Irtysz do Kaukazu. 
Raczej do Ordy. Odpowiadając na pytanie jak silne we współczesnym państwie rosyjskim są korzenie sięgające do czasów tatarskiej Ordy, to w tej sprawie sporo sobie wyjaśniłem, chyba ją nieźle rozumiem. Tych korzeni jest wiele. Jeśli będziemy mówili o przesłaniu państwowo-politycznym, to moim zdaniem, Rosja nie jest spadkobiercą imperium bizantyjskiego, a przeciwnie jest spadkobiercą Złotej Ordy. W pewnym stopniu Rosja odtworzyła granice imperium Czyngischana i kontynuuje jego misję. W czasach kolonizacji i obejmowania kontroli nad nowymi terytoriami, realizacja tego zadania była łatwiejsza dzięki temu, iż w oczach wielu grup etnicznych, Car Biały - Car Moskiewski odbierany był jako następca Białej Ordy, tak nazywano wśród nich Złotą Ordę. To dawało nam pewnego rodzaju legitymację. Dlatego Wschód i wschodnie tradycje polityczne – to część naszego dziedzictwa. Ich znaczenie, zakorzenienie nie jest mniejsze od tradycji zachodniej, a być może i większe.

Anna Narinskaja:
Nawiązując do tego, co pan powiedział, czy uzasadniony jest pogląd, iż wszystkie nasze starania podejmowane w ciągu ostatnich dwustu lat i w ciągu minionych dwóch lat, by zbliżyć się do Europy nosiły do pewnego stopnia charakter ahistoryczny i były z góry skazane na klęskę?  Jeśli przyjrzymy się temu, co dzieje się dziś, jeśli zwrócimy uwagę na rosnące wskaźniki popularności Władimira Putina, nawet jeśli są do pewnego stopnia zawyżone, to musimy przyznać, iż są naprawdę oszałamiające. Więc może my wszyscy, komu nie podoba się zwrot Rosji w przeciwnym kierunku, to co dzieje się na Ukrainie, w rzeczywistości, niezbyt dobrze znamy swoje społeczeństwo, żyjemy od niego w izolacji i pora byśmy zamilkli. Niektórzy mogą wybrać drogę „Walizka, dworzec, Izrael”, pozostali znajdą coś innego?

Borys Akunin:
Tutaj od razu pojawia się kilka pytań. One wymagają wyjaśnień. Kiedy mówi pani o społeczeństwie, o ludzie, kogo ma pani na myśli?

Anna Narinskaja:
To mnogość ludzi zamieszkałych w różnych rosyjskich miastach, to oni wypowiadają się w różnego rodzaju sondażach, ankietach, głosowaniach i zwłaszcza w ostatnim okresie deklarują znaczące wsparcie dla szeregu działań podejmowanych przez nasze władze.

Borys Akunin:
A ci, którzy nie wspierają, nie są  społeczeństwem? Pani i ja nie jesteśmy nim?

Anna Narinskaja:
Mam wrażenie, ze często posługiwał się Pan słowem demokracja i ma ono dla pana pozytywny sens. Przecież mamy do czynienia w pewnym sensie z władzą większości?

Borys Akunin:
Większości?

Aanna Narinskaja:
Większości.

Borys Akunin:
Oto pytanie. Jeśli idzie o społeczeństwo, o lud, to zgodnie z naszą rosyjską tradycją inteligencką, do tej kategorii zaliczamy niewykształconą część ludności. Do rewolucja jej odsetek sięgał 90%, dziś całkiem niewykształconych ludzi już nie ma. Nie wiadomo dlaczego, zawsze uważaliśmy, iż lud i warstwa wykształcona są czymś od siebie odseparowanym. Wychowałem się w Związku Radzieckim, moja mama, nauczycielka w szkole średniej, zarabiała nie więcej, niż ślusarz hydraulik zatrudniony w naszej osiedlowej administracji. Z trudem rozumiałem źródła bariery ujawniającej się podczas wizyty ślusarza hydraulika w naszym mieszkaniu. Mama zachowywała się tak, jakby była czemuś winna. Zawsze z nim tak rozmawiała, wstydliwe wypłacała mu 3 ruble, i tak dalej. Taka sytuacja byłaby zrozumiała w XIX wieku, wtedy poczucie winy było powszechne, my żyjemy w czystej przestrzeni, jesteśmy syci, wszystko to otrzymaliśmy w spadku, a oni są biedni, nieszczęśliwi i trzeba występować w ich obronie. Marnie rozumiem, dlaczego dziś, nie możemy znaleźć wspólnego języka ze wszystkimi ludźmi zamieszkującymi nasz kraj, rozmawiać z nimi jak z dorosłymi, tak jak rozmawialibyśmy ze sobą i dlaczego nie możemy domagać się od nich tego samego.

Anna Narinskaja:
My rozmawiamy z nimi jak z dorosłymi, a oni demonstrując swe dorosłe stanowisko, wyrażają poparcie dla władzy.

Borys Akunin:
To jest kwestia wieku, ile kto ma lat, to pytanie bardzo mnie interesuje. Już dawno temu, dotarło do mnie, iż każdy naród (tylko traktujmy naród nie jako czysto etniczne zbiorowisko, a jako całą ludność zamieszkałą w kraju) ma swój określony wiek mentalny, pod tym względem narody mogą się bardzo różnić. Mówiąc umownie, średnio statystyczny naród w Afryce jest w jednym wieku, a średnio statystyczny naród w Europie będzie w innym. Jeszcze niedawno wydawało mi się, iż wiek, poziom naszego rozwoju można oceniać na 18-19 lat.

Teraz, po ostatnich wydarzeniach, wydaje mi się, że nieco przedobrzyłem, nasze reakcje pozwalają  ocenić wiek naszego narodu najwyżej na lat 15-16. Wystarczy popatrzeć jakimi metodami podnoszone i obniżane są w naszym kraju wskaźniki popularności władzy, mamy wciąż świadomość charakterystyczną dla wieku dojrzewania, wszyscy razem musimy jeszcze sporo wydorośleć. Przede wszystkim zależy nam na tym, by wydarzenia biegły szybciej, by Rosja możliwie jak najszybciej stawała się krajem wolnym i na prawdę cywilizowanym.

Anna Mongajt:
Odnajduję w takim spojrzeniu pewien rodzaj lekceważenia, kiedy mówimy o inteligencji i prostym ludzie. Inteligencja czuje się wtedy doroślejsza, tym samym wydaje jej się, że jest lepiej wykształcona, świadoma tego co się dzieje…

Nikołaj Aleksandrow:
To nie tak, Aniu. Wasilij Rozanow porównywał nihilistów do podrostków, on sam był typowym przedstawicielem inteligencji.

Borys Akunin:
A oprócz tego wśród moich przyjaciół ze środowiska inteligencji jest ogromna ilość ludzi ze świadomością nastolatka. Tak więc to chyba nie chodzi o lekceważenie….

Anna Narinskaja:
Kiedy mówi pan o nastoletnim wieku społeczeństwa, rzeczywiście, można w tym dostrzec poczucie wyższości. Ogólnie mówiąc, ma pan na myśli pan nas obecnych w studiu, przeczytaliśmy kilka książek, cenimy wartości europejskie, mówię za siebie, ale być może wyrażam także opinię pozostałych, i myśli pan także o ludziach,  którzy uważają, iż nie tylko Krym jest nasz, ale nawet jeszcze to i tamto, stąd dotąd, aż nie wiadomo dokąd….

Borys Akunin:
Mam na myśli średnio statystycznego Rosjanina, weźmy pewną sumę i podzielmy ją przez ilość zamieszkałych u nas ludzi. Takie jest źródło wspomnianej przez panią większości.

Poczucie winy


Andriej Archangielski:
A może inaczej sformułować pytanie? Może w sposób trochę nieoczekiwany? Czy męczy pana, jako pisarza, poczucie winy przed społeczeństwem? Dla pisarza takie emocje są typowe. Ale pytam nie dlatego, by wzbudzić podobnego rodzaju fałszywą emocję. Pan sam tak poczucie winy opisywał, tłumacząc, iż było ono konsekwencją radzieckiego wychowania. Ze swej strony, chciałbym powiedzieć o czymś innym, o tym iż pisarz, a Pan jest jednym z najbardziej znanych współczesnych pisarzy rosyjskich, zna się na społeczeństwie. Tylko teraz mieliśmy okazję, by zrozumieć,  że wiemy o nim niezbyt wiele. Nagle, na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy, zobaczyliśmy  przede wszystkim społeczeństwo  przeniknięte duchem militaryzmu, ludzie chcą strzelać, bić się, gotowi są do wysłania czołgów. Ostatnich dwadzieścia lat niczego nie zmieniło w świadomości społecznej. Więc być może pan jako pisarz, boryka się z poczuciem winy, za to, iż wszyscy my, pan też, nie zdołaliśmy zrozumieć, o co chodzi naszemu społeczeństwu?

Borys Akunin:
Nie męczy mnie poczucie winy. Nie bardzo rozumiem z jakiego powodu i za co miałbym je odczuwać. Ale borykam się z innym uczuciem, ono nie daje mi ani spać, ani spokojnie pisać. Nawet, kiedy wyjeżdżam do jakiegoś wspaniałego kraju, też psuje mi apetyt i nastrój. Tak działa na mnie swoiste poczucie równowagi,  bardzo dobrze rozumiem i bardzo dobrze pamiętam, wszystko to do czego doszedłem. Miałem szczęście, tak ułożyły się okoliczności, ale wszystko tak, czy inaczej, zawdzięczam ludziom zamieszkałym w naszym kraju. Oni kupowali i  kupują moje książki. To jest właśnie pojmowanie, iż wiele otrzymałem i ja nie mogę teraz udawać, że nie mam żadnych zobowiązań, nie mogę tak się odwrócić na pięcie i odejść. Rozumienie tej sytuacji mi przeszkadza.

Na pewno może powstać wrażenie, iż okropnie lubię występować na demonstracjach i zajmować się działalnością społeczną. Zapewniam was, wszystko nie tak, to smakuje jak znienawidzona przeze mnie gotowana cebula. Ale zdarzają się chwile, kiedy dociera do mnie, iż nie wolno mi nic nie robić, dlatego, że nic nie robić, albo zmilczeć w jakiejś sytuacji, to także pewien akt i w dodatku nieprzyzwoity. Tyle na temat poczucia winy. Męczy mnie nie poczucie winy, a raczej poczucie jakiegoś obowiązku.   

A teraz, jeśli idzie o kwestię powszechnego poparcia dla przyłączenia Krymu („Krym nasz”) i tak dalej… Wysłuchajcie mnie, gdzie tu się mamy nawzajem przekonywać? Widzimy doskonale, ten kto kontroluje telewizję, dysponuje potężnym aparatem propagandowym i jest w stanie każdemu zrobić kaszę z mózgu. Ja bym nie przywiązywał do sondaży jakiegoś szczególnego znaczenia, wystarczy sobie przypomnieć rok 1985, można by wtedy spytać o popularność Breżniewa i KPZR. W rezultacie otrzymalibyśmy wskaźnik 99%. Po czterech latach wszystko to zaczęło się rozwalać. A po pięciu lat nic już nie zostało, te sondaże są warte dwie kopiejki.

Rosyjscy intelektualiści pytają skąd wzięło się
tak masowe poparcie Rosjan dla aneksji Krymu
Jestem zdania, iż Władimir Putin, gdy zaczęto pompować wskaźniki popularności w podobny sposób,  wybrał bardzo niebezpieczną drogę. Równie dobrze można robić zastrzyki z adrenaliny by podnieść ciśnienie i stosować za każdym razem coraz większą dawkę. Jak daleko można zajechać na samym Krymie? Powiedzmy pół roku, ale potem znów trzeba będzie wymyśleć coś innego, oni już to wymyślą. Za każdym razem będziemy mieli do czynienia z odwołaniem się do jakichś archaicznych i ciemnych instynktów, wszystko dlatego iż Putin sam sobie wytłumaczył, że jest prezydentem ludu. Z jego punktu widzenia lud, to prymitywny stwór, można nim łatwo manipulować. Przez jakiś czas można, ale nie wydaje mi się, iż bardzo długo.

Andriej Archangielski:
Z pewnością ma pan rację. Ale dla Putina nie ma przeciwwagi, w każdym innym kraju istnieje społeczność humanistyczna,  jej głos jest słyszalny, temu głosowi się przysłuchują. Niestety, Putin jest go pozbawiony, powszechnie brakuje zdrowego rozsądku, nikt go nie artykułuje, nikt go nie reprezentuje, choć pewna liczba ludzi rzeczywiście ośmieliła się zabrać głos. Dlaczego głos tej społeczności jest nieobecny? Dlaczego ci ludzie nie są w stanie niczego przeciwstawić idei „Krym nasz”, nawet na poziomie idei, na poziomie intelektualnym.

Borys Akunin:
A jak Pan sobie wyobraża głos tej społeczności? Tak dla przykładu?

Andriej Archangielski:
Tego nie da się stworzyć sztucznie. Z pewnością jednak można stwierdzić, iż poczynając od 1991 roku, jeśli nie cofnąć się jeszcze dalej w przeszłość, społeczność humanistyczna, intelektualna, niezależna i wolna nie miała warunków, by zaistnieć.

Nikołaj Aleksandrow:
Nawiasem mówić, to zabawne, od czasów radzieckich nie tak bardzo zmieniły się personalnie składy personalne redakcji naszych ogólnokrajowych stacji telewizyjnych.

Borys Akunin:
Choć poszczególni dziennikarze zmienili się radykalnie.

Andriej Archangielski:
Z trudem ich da się dziś rozpoznać.

Anna Mongajt:
Wspominał pan, iż działalność społeczna, wystąpienia na demonstracjach, to czym pan się zajmuje,  jest mu równie nienawistna, co i gotowana cebula. Jak się Panu wydaje, na ile ten rodzaj działalności (pana wystąpienia publiczne) jest w pana wypadku skuteczna?

Borys Akunin:
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż jeśli nawet moja działalność przez jakiś czas przynosiła pewne rezultaty, to teraz to się skończyło. Teraz zaczyna się jakiś nowy, inny okres. No kolejnym etapie, ludzie angażujący się w czasie wolnym od pracy będą już niepotrzebni, nadchodzi czas zawodowych polityków, zawodowej polityki, ludzie będą musieli poświęcić temu całe swoje życie. Kiedy nadejdzie nowa fala, ten sam ruch na rzecz demokracji zetknie się z bardziej drastycznymi okolicznościami, niż to widzieliśmy w latach 2011-2012.

Poparcie dla Nawalnego 


Anna Narinskaja:
Dostrzega pan jakichś innych zawodowych polityków, poza Aleksiejem Nawalnym? Jeśli zrozumiałam dobrze, w pewnym momencie oświadczył pan, iż nie będzie go już popierał w związku z jego oświadczeniami zawierającymi akcenty nacjonalistyczne.  Coś się w tej sprawie zmieniło? A inni, jacy ludzie powinni przyjść, by zamienić naszych publicznych intelektualistów?

Borys Akunin:
Zacznijmy od poparcia dla Nawalnego. Mój stosunek do polityki opera się na tym, iż nie wspieram ludzi, a zespół poglądów. Jakiś polityk może być sympatyczny, ale jeśli spostrzegam, iż jego poglądy nie są zbieżne z moimi, przestaję go popierać. Tylko tyle. W pewnym momencie Aleksiej Nawalny zaczął promować hasła dla mnie nie do zaakceptowania. Wiec powiedziałem, że to mi się nie podoba. Ale obecnie prowadzenie dyskusji z Aleksiejem Nawalnym, jest niemożliwe, bo znajduje się pod domowym aresztem. Jedyne co mogę powiedzieć teraz na temat Nawalnego,  to wezwać do wypuszczenia go na wolność, nic więcej.

Nikołaj Aleksandrow:
A jednak, jeśli nieco inaczej spojrzeć na ten problem, znów będziemy musieli wrócić do historii. Od pewnego czasu obserwujemy rozwój pewnego trendu, na naszych oczach przeprowadzana jest swego rodzaju unifikacja historii Rosji – stawia się znak równości między Cesarstwem Rosyjskim i Związkiem Radzieckim. Jak się Panu wydaje, czy Związek Radziecki był kontynuacją historii Rosji?  Czy być może, jesteśmy dziś prawdziwymi spadkobiercami historii radzieckiej, zaś ta Rosja, jaka istniała do 1917 roku została zniszczona ostatecznie i spoglądanie w jej kierunku jest pozbawione sensu?

Borys Akunin:
Kiedy dojdę do IX tomu pisanej teraz historii, będę lepiej przygotowany do udzielenia odpowiedzi na to pytanie. Teraz mogę podzielić się jakimś ogólnym wrażeniem. Nie ma wątpliwości, Związek Radzieckim był spadkobiercą Cesarstwa Rosyjskiego, stanowił kolejny etap ewolucji państwa rosyjskiego.  Choć jego historia przebiega po bardzo złożonej trajektorii, to jednak obserwujemy jego rozwój.

Nikołaj Aleksandrow:
Dziennikarze często powtarzają, iż to co mamy teraz, jest powrotem do historii, do tyłu, odświeżaniem ideologii imperialnej, jej mitologii w wykonaniu różnych ideologów w rodzaju Prochanowa, Dugina…

Borys Akunin:
Nie czytałem ideologów Prochanowa i Dugina. A jeśli idzie o…

Nikołaj Aleksandrow:
Na prawdę nie czytał pan Prochanowa?

Borys Akunin:
Nie. A powinienem?

Nikołaj Aleksandrow:
Tak powinien pan.

Władimir Putin na Krymie. Jednak Borys Akunin uwa-
ża, iż jego archaiczny reżim nie przetrwa długo. 
Borys Akunin:
Z mojego punktu widzenia, jeśli odwołać się do jakichś analogii literackich, mam wrażenie iż znaleźliśmy się obecnie w trzecim akcie sztuki „Smok”, Jewgienija Szwarca. Chodzi mi o to, iż zapewne wszystkie nasze wstrząsy polityczne, te które zdarzyły się i trwają na naszych oczach, z perspektywy historycznej, przy całej swojej dramatyczności, często sprawiają wrażenie komiczne. Nasz narodowy przywódca okropnie jest podobny do Burmistrza i nie podobny do Smoka (bohaterowie sztuki Szwarca – „mediawRosji”). Te starania mające na celu odbudowę imperium przy pomocy stosowanych przez niego niegodziwych metod, przy udziale urzędników złodziei, tych instrumentów, są skazane na klęskę i niepowodzenie.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, iż Rosja stanie się w końcu państwem demokratycznym. Wygląda na to, że nie stanie się to tak szybko, jak byśmy tego pragnęli. Upłynie jeszcze kawałek czasu, już pewnie nie tak długi. Zupełnie nie wierzę, iż ten system może  się długo utrzymać. Po prostu dlatego, iż jest nie trwały, nie skuteczny i archaiczny.



Rozmawiali:


*Anna Narinskaja (ur. 1966), krytyk literacki Domu Wydawniczego „Kommersant”





*Anna Mongajt (ur. 1978), popularna dziennikarka stacji telewizyjnej „TV DOŻD’”





*Nikołaj Aleksandrow (ur.1961), krytyk literacki, dziennikarz radiostacji „Echo Moskwy”






*Andriej Archangielski (ur.1974), krytyk literacki, redaktor działu kultura tygodnika „Ogoniok”






*Tichon Dziadko (ur.1987), dziennikarz, zastępca redaktora naczelnego stacji telewizyjnej „TV DOŻD’”






*Borys Akunin (ur. 1956, prawdziwe nazwisko Grigorij Szałwowicz Czchartiszwili), wybitny pisarz i tłumacz rosyjski, autor serii książek detektywistycznych o przygodach detektywa Fandorina tłumaczonej na wiele języków. Obecnie skupił się na pisaniu „Historii Państwa Rosyjskiego”. Aktywny uczestnik ruchu protestu z lat 2011-2012. 









Rozmowa została wyemitowana w programie stacji telewizyjnej "TV DOŻD'". Jej zapis można znaleźć po adresem: 

Tłumaczenie: Zygmunt Dzięciołowski




Inne teksty Borysa Akunina (zapisy na blogu, wywiady) na blogu  „Media-w-Rosji:

Borys Akunin: co nas czeka po przyłączeniu Krymu?

Przyłączenie Krymu – konstatuje pisarz Borys Akunin - cieszy się poparciem większości obywateli. Rozentuzjazmowana większość nie zdaje sobie sprawy, że konsekwencje będą katastrofalne. Rosję czekają gigantyczne trudności gospodarcze, ograniczenie wolności słowa, represje polityczne. I kres im może położyć rewolucja…


Znany pisarz Borys Akunin: TV „DOŻD’” stała się bastionem wolności.

TV Dożd’ już dawno przestała być modną telewizją hipsterską – uważa znany rosyjski pisarz Borys Akunin. Dziś, w Rosji Wladimira Putina, to prawdziwy bastion wolności słowa. Czy uda się go uratować? Akunin nie jest optymistą, władze trudno będzie powstrzymać. Ale nic nie jest wieczne i już dziś, według pisarza, można dostrzec w Rosji zalążki zbliżającej się zmiany.

  
Liberalna Rosja w niemym przerażeniu obserwuje wydarzenia w Kijowie. I tak, jak pisarz Borys Akunin, obawia się możliwej reakcji swojego prezydenta:  dalszych surowych kar  i represji w stosunku do oponentów. 

Oni i My. Korespondencja pisarzy Borysa Akunina i Michaiła Szyszkina

Dwaj wybitni pisarze Borys Akunin i Michaił Szyszkin w pisanych do siebie listach dyskutują na ile sytuacja w Rosji jest uwarunkowana  jej historią. Rozmyślają także o głębokiej przepaści rozdzielającej dwa narody będące częściami jednej nacji i o tym jak ją zasypać.








Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com