Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telewizja Dożd'. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telewizja Dożd'. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 marca 2014

Znany pisarz Borys Akunin: TV „DOŻD’” stała się bastionem wolności.


TV Dożd’ już dawno przestała być modną telewizją hipsterską – uważa znany rosyjski pisarz Borys Akunin. Dziś, w Rosji Wladimira Putina, to prawdziwy bastion wolności słowa. Czy uda się go uratować? Akunin nie jest optymistą, władze trudno będzie powstrzymać. Ale nic nie jest wieczne i już dziś, według pisarza, można dostrzec w Rosji zalążki zbliżającej się zmiany.

Borys Akunin wystąpił w popularnym programie telewizji „DOŻD’” Dziadko X 3 . Prowadzony jest przez trzech popularnych dziennikarzy, braci Timofieja, Tichona i Filipa Dziadko. Przez cały obecny tydzień „DOŻD’” apeluje do swych przyjaciół o wsparcie finansowe, by móc kontynuować działalność. Na aukcję z udziałem widzów zamiast książki ze swym autografem Borys Akunin ofiarował strzelbę z filmu „Turecki gambit”.



Logo progamu "Dziadko X 3"
Filip Dziadko:

Witam, oglądacie Państwo program "Dziadko X 3. Nadajemy go w ramach akcji wsparcia dla stacji telewizyjnej „DOŻD’”. Naszym gościem jest Grigorij Czchartiszwili (prawdziwe nazwisko pisarza Borysa Akunia – „mediawrosji”). Okazja nie należy do najweselszych, jednak chcę podziękować wszystkim, którzy utrudniają nam normalne funkcjonowanie. Dzięki temu, mamy znów okazję do spotkania się, możemy wszystkich zobaczyć, z wami porozmawiać. Przede wszystkim mamy okazję do spotkania z Grigorijem Czchartiszwili.

Borys Akunin (Grigorij Czchartiszwili):

Dobry wieczór.

Tichon Dziadko:

Każdą rozmowę w tym studiu, prowadzoną w ramach naszej akcji, zaczynam od tego samego pytania. Co, Pana zdaniem, jest najważniejsze w programie „DOŻD’ia”? Wiadomości, wykłady, transmisje?

Akunin:

Moim zdaniem, w różnym czasie różne rzeczy były na „DOŻDie” najważniejsze. Był czas, gdy był on po prostu hipsterskim kanałem moskiewskim, można go było oglądać, a można i nie oglądać, można było popierać, a można było i nie popierać. Teraz jest to bastion, należy go bronić. Teraz znajdujemy się w takim czasie, kiedy mówienie o prawie do wolności słowa to za mało, należy w jakiś sposób bronić go, działać. Dlatego podoba mi się, że „DOŻD’” nie poddaje się, że walczycie, że zwracacie się bezpośrednio do telewidzów. Tak trzeba. Ten proces, nawet jeśli okaże się ostatnim rozdziałem w historii waszej stacji, może okazać się najważniejszym i jest wart całej reszty.

Filip:

Sytuacja, która obecnie zaistniała (w szerokim znaczeniu tego słowa) na Ukrainie, na Krymie i sytuacja w szczególności z duszeniem niezależnych źródeł informacji. To przecież już było?

Akunin:

Wszystko już kiedyś było, ale wszystko było inaczej. Dlatego, nie lubię mówić o porównaniach czy aluzjach historycznych. One nie tyle coś tłumaczą, ile rozpraszają. Znajdujemy się w dość jasnej sytuacji: na naszych oczach państwo autorytarne przekształca się w dyktaturę. To na co może zgadzać się państwo autorytarne, dyktatura zgodzić się nie może. Dlatego myślę, że wasza telewizja zostanie spokojnie uduszona. Ale to nie zależy od nas. Naszą sprawą jest przeciwstawiać się temu. I czym mocniej naciskowi tej tępej, kościstej, agresywnej siły będziemy się przeciwstawiać, tym silniejsze będzie nasze poczucie własnej godności, tym więcej, w ostatecznym rezultacie, zrobimy dla społeczeństwa i samych siebie. Tak mi się wydaje.

Timofiej Dziadko:

Jak pan sądzi, dlaczego dokręcają śrubę? Dlaczego jest tylko coraz gorzej?

Akunin:

Myślę, że to jest bezpośrednio związane z jakimiś wewnętrznym procesami, zachodzącymi w świadomości naszego władcy.. Najwyraźniej, on sam zastanowił się i zdecydował, że nie jest potrzebna mu pokojowa ewolucja, że przede wszystkim pragnie pozostać władcą do końca swoich dni. A cała reszta wynika już z tego.

Filip:

Źle się czuje?

Akunin:

Pewnie tak. Wydaje mi się, że tacy ludzie zawsze się źle czują.

Timofiej:

A czy Panu, jako pisarzowi, przeszkadza to, co się dzieje? Czy, przeciwnie, dostarcza tematów?

Akunin: 

Borys Akunin w programie "Dziadko x 3"
Jestem bardzo zaniepokojony, bardzo zasmucony. Teraz wszyscy mówią o Ukrainie. Oczywiście, interesują mnie wydarzenia na Ukrainie, ale w dużo większym stopniu przejmuję się tym, co dzieje się teraz w naszym kraju i co będzie tu jutro. Czeka nas okres, z jednej strony bardzo trudny, a z drugiej strony – bardzo prosty. Dlatego, że teraz najważniejsze rzeczy obnażają się same, stają się proste, na pierwszy plan wysuwają się zupełnie jasne pojęcia, takie jak wzajemna pomoc, solidarność, poczucie własnej godności. W takiej sytuacji nie są możliwe kompromisy. Kompromisy są dobre, gdy trwa poszukiwania dialogu obywatelskiego. Gdy poszukiwanie zostało przerwane, należy być bezkompromisowym. Z jednej strony jest to trudne, a z drugiej łatwe.

Tichon:

Jeżeli nie mówić o władzy, ale o społeczeństwie, czy takie jest zapotrzebowanie z jego strony? Jasne, że trudno wypowiadać się o społeczeństwie jako całości, ono jest przecież różnorodne. Jak to więc u nas jest z zapotrzebowaniem społeczeństwa na alternatywny, niezależny punkt widzenia, na niezależne źródła informacji?

Akunin:

Można było by się na temat właściwie i kompetentnie wypowiadać, gdyby całe społeczeństwo miało wolny dostęp do informacji. Ponieważ u nas większa część społeczeństwa jest karmiona przez telewizję (nie waszą), dość trudno wypowiadać się o tym, co ci ludzie myślą naprawdę i co będą myśleć, gdy potrząsną głową i zrzucą z siebie ten koszmar. Nie będę fantazjować.

Filip:

Wszyscy mówią, że w historii Rosji rozpoczęła się nowa epoka. Przy pomocy mediów, przede wszystkim telewizji władze lepią nowego człowieka, zmuszają go myśleć tak, jak trzeba. Jaki człowiek z tego wyjdzie?

Akunin:

Żaden nie wychodzi i nie wyjdzie. To czystej wody brednie. Znacznie bardziej utalentowani i skuteczniejsi złoczyńcy próbowali wykuć takiego człowieka, jakim go sobie wyobrażali.. Długo to nie potrwa. A już w warunkach naszego kraju, będzie to trwać tylko dopóki trzyma się ropa i jest z czego wypłacać emerytury i pensje. Potem się to skończy. Wszyscy to dobrze rozumiemy.

Timofiej:

I co będzie?

Akunin:

Obawiam się, że nie czeka nas teraz pokojowa ewolucja. Nie chcę krakać, ale sprawy zmierzają... Najwyraźniej, ten reżim można zmienić tylko drogą siłową. Albo będzie to przewrót pałacowy, albo wybuch społeczny.

Tichon:

Z drugiej strony, przecież w ostatnich latach widzieliśmy, że podstawową zasadą polityki rosyjskiej (w każdym razie, moim zdaniem) jest jej niewiarygodna nielogiczność. I przez cały czas obserwowaliśmy na własne oczy jakieś przeskoki od jednego trendu do drugiego.

Akunin:

Daj Boże, miejmy nadzieję na cud. Przestałem mieć wielką nadzieję, ale chciałbym się mylić. Teraz jednak najbardziej boję się czegoś innego,. że nie zdążę przyłączyć się do akcji w obronie „DOŻDia” i wyjaśnić swojego stanowiska. A chciałbym to zrobić.

Tichon:

Przypominam naszym widzom, że przez ten cały tydzień prosimy was o wsparcie a tak na prawdę o wsparcie dla samych siebie… Pomoc dla „Dożdia” nie jest przeznaczona dla jakichś jego wybranych pracowników, lub pozbawionych wymiaru ludzkiego konstrukcji programowych. W ten sposób ułatwicie sobie dostęp do wolnej telewizji i niezależnej polityki redakcyjnej. Dlatego zapraszamy wszystkich na tvrain.ru/sos, kupujcie plakietki, towary w naszym sklepie internetowym. A teraz o tym, co zaoferuje nam Borys Akunin. Proszę opowiedzieć, co Pan ze sobą przyniósł?

Akunin:

Strzelbę Fandorina z filmu
"Gambit turecki" Borys Akunin
ofiarowal telewizji "DOŻD'"
Wasz producent uprzedził mnie przez telefon: „Proszę przynieść swoją książkę z autografem”. Pomyślałem, że to będzie nieuczciwe. Że powinienem oddać coś takiego, czego na prawdę będzie mi żal, coś, co istnieje w jednym, niepowtarzalnym egzemplarzu. Przyniosłem ze sobą strzelbę…. Rozstaję się z nią z żalem. To nie jest zwykły Winchester. To rekwizyt z filmu „Gambit Turecki”, z wygrawerowaną nazwą. Z tym Winchesterem (albo z takim samym) biegał i strzelał do Baszybuzuków Erast Fandorin. A tu jest monogram „G. Cz.” – Grigorij Czchartiszwili. Proszę, po pierwsze, potraktować to jako symbol oporu, do końca, nawet, wówczas gdy skończą się naboje i w rękach pozostaje już tylko sam rekwizyt. Po drugie, chciałbym zadać własne pytanie, proszę powiedzieć, czy telewizja „DOŻD’” spotyka się z przejawami wsparcia i solidarności ze strony federalnych kanałów telewizyjnych, ze strony środowiska telewizyjnego?

Tichon:

Solidarność z nami deklarują niestety wyłącznie ukraińskie stacje telewizyjne. „1+1”, „Inter”, „Hromadske TV” Rosyjskie kanały federalne z jakichś powodów nie chcą zauważyć tego, co się z nami dzieje.

Akunin:

W takim razie proszę potraktować ten karabin również jako wyraz wsparcia ze strony rosyjskiego Pierwszego Programu ORT. „Gambit Turecki” został nakręcony za jego pieniądze. I nawet jeżeli Program Pierwszy nie zamierzał was wspierać, to teraz będzie musiał to zrobić.

Tichon:

Powiedział Pan wcześniej, że nie lubi porównań historycznych. Jednak ten człowiek, o którym już wspominaliśmy i od którego zależy wiele z tego, co dzieje się z nami, lubi, jeśli nie proste porównania historyczne, (powstaje takie wrażenie) to spoglądać na siebie w dłuższej perspektywie historycznej. Co za 50 lat można będzie przeczytać w podręcznikach historii?

Akunin:

Ja już chyba tego nie przeczytam, wy, mam nadzieję, tak.. Mam nadzieję, że za 50 lat obecny okres naszej historii odbierany będzie jako przejściowy wiodący ku czemuś doroślejszemu godniejszemu. Więc w sumie jako okres sprzyjający rozwojowi rosyjskiej cywilizacji.

Filip:?

Więc nie zmarnowaliśmy tych lat?

Akunin:

Nie zmarnowaliśmy. Co więcej, jestem głęboko przekonany, że to co mamy dziś, długo potrwać nie może.

Tłum. A.S.


Inne materiały opublikowane na blogu dotyczące telewizji „Dożd’” i problemów rosyjskich mediów:

Telewizja, której nie jest wszystko jedno. Ekskluzywny wywiad udzielony redakcji bloga przez Natalię Sindiejewą, założycielkę i dyrektora niezależnej stacji telewizyjnej „Dożd”.
Anatomia rozprawy: nie będziemy się wciąż bać. (rozmowa na antenie radia Echo Moskwy)
Od blokady Leningradu, do blokady TV „Dożd’” . Materiał wydawnictwa internetowego www.newsru.com
Wielkie zmiany w świecie rosyjskich mediów . Materiał stacji telewizyjnej „Dożd’” (www.tvrain.ru)


Telewizję "Dożd'" ("Deszcz") można oglądać na stronie internetowej www.tvrain.ru


Apel stacji o wsparcie w języku angielskim został zamieszczony pod adresem: http://tvrain.ru/?lang=en


Inne wypowiedzi Borysa Akunina publikowane przez „Media-w-Rosji”



Przyłączenie Krymu – konstatuje pisarz Borys Akunin - cieszy się poparciem większości obywateli. Rozentuzjazmowana większość nie zdaje sobie sprawy, że konsekwencje będą katastrofalne. Rosję czekają gigantyczne trudności gospodarcze, ograniczenie wolności słowa, represje polityczne. I kres im może położyć rewolucja…


Pisarz Borys Akunin: strach Putina przed Majdanem w Rosji

 

Liberalna Rosja w niemym przerażeniu obserwuje wydarzenia w Kijowie. I tak, jak pisarz Borys Akunin, obawia się możliwej reakcji swojego prezydenta:  dalszych surowych kar  i represji w stosunku do oponentów. 

 

Pisarz Borys Akunin: tragedia w Wołgogradzie

 

Dwa kolejne zamachy terrorystyczne w Wołgogradzie wzbudziły w Rosji wielkie emocje. Media pełne są komentarzy na ten temat. Pisarz Borys Akunin na blogu stara się spojrzeć na to, co się stało w szerszym politycznym I historycznym kontekście. 




środa, 12 lutego 2014

Reżyser Sokurow do Putina: nie wierzę, że przestraszył się pan krytyki i satyry

Pozbawiona dostępu do sieci kablowych niezależna telewizja Dożd’ walczy o przetrwanie. W jej obronie list otwarty do prezydenta Putina napisał wybitny reżyser filmowy Aleksander Sokurow.


„Ktoś sieciom kablowym powiedział, że to Pan, Władimirze Władimirowiczu, wydał takie polecenie. Nie wierzę w to. Nie wierzę, że prezydent Federacji Rosyjskiej przestraszył się satyry i krytyki."


Z młodymi trzeba prowadzić dialog. Nie wolno uciekać od odpowiedzi na najtrudniejsze pytania – apeluje Aleksander Sokurow. 





Szanowny Panie Prezydencie,


Upłynęło kilka miesięcy, od kiedy moja dusza nie może znaleźć spokoju.
Ostatnio pochłonęła mnie całkowicie atmosfera pracy nad nowym filmem o Drugiej Wojnie Światowej. Ale przez cały czas dochodzą do mnie głosy moich rodaków, po raz kolejny uwikłanych w wielką batalię o charakterze politycznym.

Moja Ojczyzna znów znalazła się w okopach, wszędzie przekleństwa,  działania bojowe, agresywne przemówienia.

Aleksander Sokurow jest laureatem
najważniejszych festiwali filmowych. 
Nie wiadomo, kiedy to się skończy. Kolejny raz tracimy siły nie na tworzenie, a na walkę – i znów z wrogiem wewnętrznym. W tych politycznych bojach uczestniczy nawet Cerkiew Prawosławna.
Korzystamy z naszego potencjału nie w celu odbudowy gospodarki, przemysłu. Nie szukamy odpowiedzi na pytania z zakresu stosunków między etnicznych. Nie staramy się o rozwój kultury w dużych i małych miastach, czy na wsi.

Jak byłoby dobrze, gdybyśmy się zmobilizowali i zajęli rozwiązywaniem problemów. Ale niestety, ze  wszystkich sił staramy się podnieść poziom frustracji politycznej, manifestujemy nieodwracalną agresję.

Człowieka ogarnia beznadzieja, gdy ogląda programy polityczne naszych federalnych stacji telewizyjnych. Ludzie zajmujący oficjalne stanowiska nawołują do tego, by palić ludzi, dyskryminować, wypędzać, zabijać. Demonstracja innego punktu widzenia uważana jest za przestępstwo.
W oczach i słowach wypowiadanych przez naszych parlamentarzystów dostrzec można wojujące szaleństwo.

Ale jak tak może być?

Dokoła – społeczeństwo.

Różnorodne. Żyjące w trudnych warunkach. Poddające się emocjom.

Młodsza część społeczeństwa urodziła się i kształtowała w nowych czasach, wolnych od ducha totalitaryzmu. I tę zaskakująco młodą część naszego społeczeństwa charakteryzuje niepewność, wielu młodych ludzie jest marnie wykształconych, nie objęła ich choćby w minimalnym stopniu szkoła „socjalizacji”.

Druga część młodzieży, pozbawiona Przewodnika, inspiracji szuka w nazizmie, z którym na śmierć i życie walczyli nasi ojcowie i dziadkowie.

Jest i trzecia grupa. To ludzie o gorących i emocjonalnych sercach, problemami Ojczyzny przejmują się jak własnymi. I to oni właśnie, nie potrafiąc realnie ocenić swoich możliwości, podejmują aktywne działania wymierzone we władze.

Osobiście bardzo przejmuję się właśnie losem młodych ludzi, tych wszystkich, o których przed chwilą wspomniałem. Wszystkich wyeliminowano z procesu tworzenia rzeczywistości , grając na emocjach, wciąga się ich do udziału w fałszywych spektaklach politycznych.

Może nie musielibyśmy się martwić, ale rosyjskie społeczeństwo nie jest trupą teatralną. Brakuje nam artyzmu. Państwo rosyjskie dawno już przestało być teatrem.

Co robić…


Przecież pragniemy wspólnie z młodymi żyć i mieszkać w jednym państwie – musimy zmądrzeć.
Pan, Władimirze Władimirowiczu, wzywał do tego niejednokrotnie.

Moje pokolenie nie potrafi współdziałać, „śpiewać chórem” – nieważne dużym, czy małym. Mamy określone doświadczenia społeczne, zachowaliśmy pamięć o życiu w trudnych czasach.

I jeszcze, rzecz jasna, charakteryzuje nas poziom wiedzy oraz miłość do Wielkiej Kultury i do Wielkiej Sztuki Rosyjskiej. Zdajemy sobie dobrze sprawę z tego, ile wysiłku kosztowało nas wykształcenie u ludzi tej pasji dla kultury – nas wychowywano, ale potrafiliśmy też samodzielnie wyciągnąć się z błota.

Najlepszymi z nas okazali się nasi wielcy humaniści, dysydenci-buntownicy. Oni pierwsi podjęli walkę z manipulacjami o charakterze politycznym. Walczyli o prawa człowieka, wtedy, gdy miliony wolały milczeć.

To byli też nasi młodzi obywatele. To oni oddali władzę współczesnym politykom i naszym miliarderom. Dzięki nim, wolnością mogą cieszyć się obecnie różne wyznania religijne.

Pozbawiona od kilku tygodni dostępu do
sieci kablowych niezależna stacja TV Dożd'
walczy o przetrwanie. 
Brak uznania i troski dla naszych młodych rodaków równy jest samobójstwu. W każdej dziedzinie życia istotnej dla społeczeństwa, energia młodych zasługuje na cierpliwą i mądrą uwagę. Zasługuje na nagrodę. Powinniśmy wsłuchiwać się w głos młodych, zwracać uwagę, co mają do powiedzenia. Życie samo z siebie jest wielkim ciężarem, to taki „bucik bez pary”, potrafi ostudzić parzącą niektórych kipiącą energię . Energia młodych – to nadzieja, by i społeczeństwo odczuło powiew ciepła.

I tak 10go lutego sieci kablowe wyłączyły sygnał stacji telewizyjnej „Dożd’” i nas użytkowników pozbawiły jego programu. Jaka ustawa to umożliwiła?

Ktoś im powiedział, że to Pan, Wladimirze Władimirowiczu, wydał takie polecenie. Nie wierzę w to. Nie wierzę, że prezydent Federacji Rosyjskiej przestraszył się satyry i krytyki.

Jacyś faceci starają się Panu wysługiwać


Ci ludzie, od kilkudziesięciu lat, każdego dnia karmią społeczeństwo frazesami, zapełniają ekrany przemocą, obrzucając błotem myślących inaczej.

Brakuje im wszelkiej inicjatywy. Gdy padamy ofiarą katastrof, klęsk żywiołowych, gdy znajdujemy się w żałobie, zdolni są tylko do pacyfikacji śmiałych nadawców. Mają drobne oczka, wielkie uszy i demonstrują wyłącznie cynizm.

Panie Prezydencie! W tej telewizji pracował najmłodszy kolektyw autorski, nie tylko w Rosji, ale i na całym świecie. Cokolwiek, by o nich nie opowiadano – ten zespół stal się dla nas wielką narodową wartością, stanowił wyjątek pod każdym względem. Sam się dziwię, jakim cudem udało się zbudować tego rodzaju zespół? W kraju pozbawionym prawdziwego, narodowego programu, wartościowego środowiska zawodowego, w którym istnieje wyłącznie moskiewska telewizja, moskiewska polityka i kultura. Gdzie „Dożd’” znalazł tych młodych, wykształconych, przystojnych, odważnych ludzi. Z jakiej przybyli do nas planety?

Od razu widać – nie będą się  biczować .

Młodzi. Popełniają błędy, takie, jakie młodzi powinni robić.

Na czym polega ich błąd? Na tym, że stawiają pytania, jakich należałoby oczekiwać od ich pokolenia? Raz tylko w życiu spotkał mnie zaszczyt rozmowy z wybitnym Rosjaninem, Wiktorem Astafiewem (wybitny pisarz rosyjski – MWR).  Podczas tego spotkania z goryczą i łzami w oczach powtarzał… blokada…, blokada…, ilu zginęło ludzi… było jakieś wyjście….

Możemy unikać zadawania dotyczących historii pytań, ale potem to one nas odnajdą, w najbardziej nieodpowiednim momencie.

Jakie to dziwne. Tyle razy, my obywatele, zadawaliśmy ze zdumieniem pytania o politykę programową naszych federalnych kanałów telewizyjnych. Brakuje im  smaku, pokazują ogromną ilość filmów ze scenami otwartej przemocy, ani razu nikt za to nie odpowiedział.  Czy Pan jest tego świadomy Władimirze Władimirowiczu, iż współczesna telewizja rosyjska korzysta przede wszystkim z importowanych formatów zachodniej i amerykańskiej telewizji? Nie mamy własnych pomysłów, nie rozwijamy systemu szkolenia naszych własnych reżyserów telewizyjnych, nie ma prawdziwych Mistrzów.

Z żalem wspominam wspaniały okres telewizji w Leningradzie, a także centralnej telewizji w okresie pieriestrojki. Sami wtedy wymyślaliśmy nowe formy rozmowy ze społeczeństwem. Niezależność w dziedzinie języka i formy kontaktu ze swoim narodem – to, jak mi się wydaje pod wieloma względami podstawa narodowej niezależności.

Jak mi się wydaje, to jest pewnik


Jestem przekonany, iż „Dożd’” poszukuje własnego języka, związanego organicznie z życiem społeczeństwa nowej Rosji. Oni niczego nie importują. Sami tworzą wszystko. Do mnie, Władimirze Władmirowiczu, zwracał się kanał „Kultura”, proponując udział w swoich programach. Zapytałem, czy będą jakieś wynikające z cenzury poprawki. Odpowiadają jakoś nieprzekonująco. To poczekam, odpowiadam ja. Co to za czasy, kiedy nawet taki apolityczny człowiek jak ja, może być poddany cenzurze…. W porządku…. Poczekam…. Tak bardzo kocham rosyjska kulturę i Ojczyznę, że poczekam.

Nie jestem młody.

Młodzi nie powinni czekać.

Z nimi trzeba prowadzić oddzielny dialog. Ojcowski, cierpliwy, z wiarą w nich, z nadzieją.
Na różnych.

Nie wiem, Szanowny Wladimirze Wladimirowiczu, czy znajdzie Pan czas, żeby przeczytać ten list.

Nie mogłem go nie napisać.

Jest Pan Prezydentem mojego kraju.

Do kogo innego miałbym napisać, może tylko do dziadka na wsi.

Z najlepszymi życzeniami,

Oddany Panu,

Aleksander Sokurow




*Aleksander Sokurow (ur.1951), wybitny rosyjski reżyser filmowy, laureat wielu nagród na najważniejszych festiwalach filmowych. Do najwazniejszych w jego twórczości obrazow należą: "Faust" (2011), "Moloch" (1999), "Rosyjska Arka" (2002), "Aleksandra" (2007). Mieszka w St, Petersburgu. 








Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com









czwartek, 8 sierpnia 2013

Obama i Putin. Amerykańsko-rosyjskie stosunki ocenia Masza Lipman.

Rezygnacja prezydenta Obamy z osobistego spotkania z Władimirem Putinem, gospodarzem zbliżającego się szczytu dwudziestu najbardziej rozwiniętych państw to wydarzenie bez precedensu. W Rosji odbiło się szerokim echem. Konsekwencje decyzji Obamy oceniła na antenie telewizji „Dożd’”  Masza Lipman, ekspert moskiewskiego Centrum Carnegie i redaktor naczelny czasopisma „Pro et Contra”.  Pytania zadawał dziennikarz stacji Nikita Biełogołowcew. Blog www.media-w-rosji publikuje najbardziej interesujące fragmenty rozmowy.

Nikita Biełogołowcew:
Na ile rezygnacja prezydenta Obamy ze spotkania z Władimirem Putinem jest wydarzeniem znaczącym? Czy Pani zdaniem wpłynie w zasadniczy sposób na przyszłe stosunki amerykańsko-rosyjskie?

Masza Lipman:
Wydaje mi się, że to bardzo poważna historia. To wydarzenie praktycznie bez precedensu. Prasa amerykańska pisała w czwartek o tym, że przynajmniej, ze strony Stanów Zjednoczonych przez ostatnich kilkadziesiąt lat nie zdarzało się, by prezydent rezygnował ze spotkania ze swoim partnerem z innego kraju, takich precedensów nie było. W historii ZSRR mieliśmy tego rodzaju epizod, Nikita Chruszczow odwołał spotkanie z prezydentem Eisenhowerem na skutek amerykańskiego lotu wywiadowczego pilota Garry Powersa, to w Rosji dobrze znana historia z 1960 roku. Tego rodzaju wyjątkowe okoliczności skłoniły Chruszczowa do odwołania spotkania. Więc już choćby wyjątkowość decyzji amerykańskiej świadczy o jej powadze. Strona amerykańska podkreśla na każdym szczeblu, że Obama nie przyjedzie do Moskwy, i że nie odbędzie się osobiste spotkanie z Putinem podczas petersburskiego szczytu G-20. Amerykanie dodają, iż nie chodzi tu o Snowdena, że ta historia to ostatnia kropla, która przelała czarę goryczy. Zwyczajnie na świecie stosunki amerykańsko-rosyjskie utraciły konstruktywny charakter.

Nikita Biełogołowcew:
Wydaje się Pani, że to prawda, a nie próba ukrycia najważniejszej przyczyny tej decyzji?

Masza Lipman:
Mnie się wydaje, że to istotna przyczyna. Od jakiegoś czasu narastało napięcie, coraz powszechniejsze stawało się przekonanie, iż Obama traci masę sił i swego cennego czasu, by porozumieć się z Rosją na przykład w kwestii przedłużenia rozmów na temat zbrojeń strategicznych. Z upływem czasu widać coraz lepiej, iż najważniejsze kwestie w ramach stosunków dwustronnych, to rzeczywiście negocjacje w sprawie rozbrojenia strategicznego,  a także obrony przeciwrakietowej, tutaj należy także wspomnieć o Syrii i Iranie. We wszystkich tych sprawach nie widać najmniejszego zbliżenia stanowisk, jak twierdzi strona amerykańska Rosja praktycznie przestała reagować na składane jej propozycje. We wszystkich tych sprawach zabrnęliśmy w ślepy zaułek, a historia ze Snowdenem, to rzeczywiście ostatnia kropla.

Nikita Biełogołowcew:
Czy w arsenale Obamy znajdują się jakiekolwiek instrumenty, przy pomocy których mógłby okazać realny wpływ na to, co robi Rosja? Rozumiemy dobrze, że nie doczekamy się bojkotu Igrzysk Olimpijskich w Soczi, bojkotu szczytu ósemki także na 99% nie będzie. Czy Obama może posunąć się dalej, czy do jego dyspozycji jest coś  więcej poza czystą retoryką, czy ma w zapasie jakieś realne kroki, które ludzie niezbyt dobrze zorientowani w polityce mogliby zauważyć?

Masza Lipman:
Jak mi się wydaje Obama nie dysponuje jakimiś instrumentami, które mogłyby zmusić Wladimira Putina do ustępstw. Putin wielokrotnie demonstrował i rosyjskiemu społeczeństwo i wspólnocie międzynarodowej, że w żadnym wypadku nie godzi się na ustępstwa pod naciskiem. Raczej na odwrót. Kiedy Putin odczuwa presję, jeśli obserwuje jakieś działanie jego zdaniem obraźliwe, lub pozbawione szacunku  pod adresem Rosji, odpowiada twardo, odpowiada często asymetrycznie, tak jak to zdarzyło się z ustawą w sprawie Magnickiego. Putin odpowiada w każdym wypadku i nie godzi się na ustępstwa. W odpowiedzi reaguje nieproporcjonalnie ostro, często o wiele ostrzej, niż to jak można by ocenić inicjujące działania strony przeciwnej. Tak więc w zapasie u Obamy nie ma jakichś skutecznych instrumentów, jeśli rozumiemy przez nie jakieś konkretne, realne decyzje. Ale w całej tej historii, tu w Rosji powinniśmy się nad tym zastanowić. Na ile sprzyja rozwojowi Rosji brak jakichkolwiek sojuszników, i ograniczona liczba partnerów politycznych.

Nikita Biełogołowcew:
Pani ocena ma symboliczne znaczenie w dniu, w którym wypada piąta rocznica wojny z Gruzją.

Masza Lipman:

Rzecz jasna. Już dość dawno Putin powiedział: „Ja nie dowierzam nikomu”. Może wypowiedział się wówczas zbyt emocjonalnie, ale jak się wydaje taka ocena wypływa z jego osobowości. Prawdopodobnie Putin tak właśnie pozycjonuje Rosję, to co z nami się dzieje, nie odbywa się bez jego udziału, to właśnie kierunek wybrany przez niego. Więc zadajmy pytanie, czy to dobre dla Rosji, że żyjemy w częściowej izolacji? Te izolacjonistyczne tendencje czujemy w kraju bardzo wyraźnie. To oczywiście nie pełny izolacjonizm, to nie zimna wojna, ale tendencje izolacjonistyczne narastają. Tylko czy w dwudziestym pierwszym wieku to dla nas dobre? Czy to w porządku, iż żyjemy w potężnym kraju w przekonaniu, iż otaczają nas sami wrogowie? Ze żyjemy w oblężonej twierdzy i dlatego najlepiej, byśmy się odseparowali, uważnie obserwując, gdzie by tu jeszcze zdemaskować zagranicznych agentów, i jak ograniczyć wpływy wroga? Po to, by nikt nie przeszkadzał nam w rozwoju. Jak w takich warunkach będziemy się rozwijać? Za to wszystko Obama nie ponosi odpowiedzialności, myśleć o tym wszystkim powinniśmy my sami. To co się stało, już się nie odstanie. Nie wydaje mi się, że to już na zawsze. I sam Obama też nie jest na zawsze. Ale w obecnych warunkach brak kontaktów pomiędzy dwoma szalenie ważnymi państwami wzbudzać może tylko lęk.