Pokazywanie postów oznaczonych etykietą państwo bezprawia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą państwo bezprawia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 lutego 2016

Biznes i władza: cena wolności



Wielkie fortuny w Rosji, tak ogólnokrajowe jak i regionalne, mogły powstać tylko przy współudziale państwa i jego urzędników. Takie ich pochodzenie oznaczało, iż biznesmeni dobrze rozumieli na czym polega niepisana zasada: "trzeba się dzielić". Mogłoby się wydawać, iż płacąc kupują sobie spokój i prawo do prowadzenia biznesu. Ale jak twierdzi socjolog i ekonomista Anton Olejnik, pytanie ile i kiedy trzeba zapłacić w Rosji za wejście do interesu zawsze pozostaje otwarte. Posiadacze wielkich majątków nigdy nie mogą spać spokojnie. Aresztowanie właściciela moskiewskiego lotniska Domodiedowo, Dmitrija Kamienszczyka jest tego najlepszym przykładem.



Autor:  Anton Olejnik
 




Ile właściwie i kiedy trzeba zapłacić za 

wejście do interesu? To pytanie w Rosji 

zawsze pozostaje otwarte.






U schyłku czasów radzieckich lotnisko Domodiedowo chyliło się ku upadkowi. Jednak w połowie lat dziewięćdziesiątych, wraz z pojawieniem sie Dmitrija Kamienszczyka jako głównego akcjonariusza Domodiedovo zdobyło reputację najbardziej nowoczesnego i najlepiej zarządzanego lotniska w Rosji. Tutaj przeniosły swoje loty takie linie jak Lufthansa i Swiss. 





Posiadacze choć trochę znaczących aktywów nigdy w Rosji nie mogą spać spokojnie. Pewnego pięknego dnia może przyjechać po nich samochód policyjny. Taki los spotkał swego czasu Władimira Jewtuszenkowa, założyciela holdingu AFK „Systiema” (w 2011 roku na 20 miejscu wśród 200 najbogatszych ludzi Rosji – „mediawRosji”), a teraz właściciela lotniska Domodiedowo Dimitrija Kamienszczyka. Im gorzej rysują się perspektywy budżetu rosyjskiego państwa, tym większe prawdopodobieństwo narażenia się organom siłowym.


Trzeba się dzielić


Rosyjscy właściciele przedsiębiorstw wiedzą od początku, co ich czeka. Cena przepustki do uprawiania w Rosji zyskownego biznesu nie była nigdy określona do końca. Mało kto stosował się w stu procentach do zasady „płać i śpij spokojnie”. W znacznej większości rosyjskie wielkie fortuny, tak na poziomie federalnym, jak i regionalnym, powstawały „przy współudziale państwa, poprzez kontakty z jego przedstawicielami, lub dzięki bezpośredniej fizycznej ochronie z jego strony”. Ta inspirowana Maxem Weberem definicja kapitalizmu politycznego ("Principles of economic sociology", Richard Swedberg, Princeton University Press, 2003, str. 60) opisuje lepiej w jakich warunkach funkcjonuje biznes rosyjski, niż rzeczywistość gospodarczą w jakimkolwiek innym kraju.

Rzecz jasna, funkcjonariusze państwowi nie kierują się sympatią do każdego z przedsiębiorców z osobna, czy rozumianymi  abstrakcyjnie „prawidłami” gospodarki. W 1990 roku ówczesny  minister gospodarki Rosji Aleksander Liwszyc przypomniał biznesmenom, iż żyją w świecie, w którym „należy się dzielić”. Jego słowa zostały dobrze zapamiętane, za prawo do uzyskiwania  najwyższych zysków na rosyjskim rynku rosyjskim trzeba płacić. Niekiedy wystarczająca będzie banalna łapówka, innym razem prawo do udziału w „projekcie o znaczeniu państwowym”. W jeszcze innych okolicznościach trzeba się dołożyć do budowy pałacu dla członka najwyższej elity, albo w czasach kryzysu, takich jak obecnie, udzielić wsparcia trzeszczącemu w szwach budżetowi państwa.

Haracz w tej ostatniej postaci jest szczególnie bolesny dla sfer biznesowych. Niekiedy trzeba się rozstać z najcenniejszymi aktywami, by ludzie znajdujący się u władzy mogli sprawować ją jak najdłużej. Takim aktywem w wypadku korporacji AFK "Systiema" była firma naftowa „Basznieft”. W 2014 roku zapewniała ona "Systiemie"43% obrotów ogółem. Jednak pragnąc zachować wolność Władimir Jewtuszenkow musiał się pogodzić z utratą „Basznieftu”. Dochodzenie przeciw niemu zamknięto w styczniu 2015 roku dopiero wtedy, gdy biznesmen zrzekł się pretensji do udziałów w „Basznieftcie”. Ostatecznie AFK „Systiema” musiała ograniczyć się do działalności przede wszystkim w sektorze bankowym i telekomunikacji.


"Rozumiem wszystkie zasady gry"


Symbolicznego znaczenia nabiera dziś fakt, że „przywrócony państwu” „Basznieft” wystawiony został na sprzedaż dla załatania dziur w budżecie, jakie powstały w następstwie spadku cen na nośniki energii, sankcji Zachodu wobec Rosji i rosnących wydatków na cele wojenne. W udzielonym w zeszłym roku agencji informacyjnej RBK wywiadzie Jewtuszenkow podkreślił, że „rozumie wszystkie zasady gry”. Niestety nie wytłumaczył, na czym dokładnie polegają. O co może chodzić? Wiadomo, że biznesmeni stoją przed wyborem – mogą nie zgodzić się na nieprzewidywalną zmianę ceny „przepustki do biznesu” i stracić wszystko, jak to stało się w wypadku Michaiła Chodorkowskiego i Władimira Gusinskiego, lub też być przygotowanym na składanie klasie politycznej rozlicznych ofiar. Tylko takie postępowanie gwarantuje wolność osobistą i udział w grze na poddawanym regularnym "czystkom" rynku. Ogólnie rzecz biorąc, zasady są proste - nie pretendować do roli niezależnego podmiotu (ta rola jest zastrzeżona dla klasy politycznej), zadowalać się rolą wykonawcy i nie być chciwym.

Zatrzymany 18 lutego Dmitrij Kamienszczyk  w ramach śledztwa dotyczącego zamachu terrorystycznego sprzed 5 lat, zapewne orientował się jakich zasad winien przestrzegać. Dla właściciela drugiego po Szeremietiewie rosyjskiego portu lotniczego godzina wybiła dziś, a nie bezpośrednio po zamachu terrorystycznym w styczniu 2011 roku. Najwyraźniej dochody ze sprzedaży „Basznieftu” nie będą wystarczające, aby elicie politycznej zagwarantować przeżycie. Trzeba więc szukać dalszych „cegiełek” i zdaje się, że na lotnisku Domodiedowo sprawa się jeszcze nie zakończy.

Na co może jeszcze mieć nadzieję właściciel Domodiedowa? W odróżnieniu od Władimira Jewtuszenkowa nie ma on znaczących udziałów w innych dziedzinach. Więc może tylko na to, że uda mu się utrzymać pakiet mniejszościowy, albo że przynajmniej odzyska wolność. Jej cena czasami bywa bardzo wysoka.



Tłum.: Maciej Górski



Oryginał ukazał się na portalu agencji RBK: http://www.rbc.ru/opinions/business/19/02/2016/56c6bab09a79479191fb9d28?from=typeindex%2Fopinion






*Anton Olejnik (ur. 1970), socjolog, ekonomista, ekspert Instytutu Ekonomiki Rosyjskiej Akademii Nauk, profesor uniwersytetu "Memorial" w Kanadzie (Nowa Funlandia).










Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com





Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego.








poniedziałek, 5 października 2015

"Odpowiadacie za gigantyczną katastrofę moralną". Oleg Kaszyn pisze do przywódców Rosji.



Brutalnego napadu na dziennikarza Olega Kaszyna dokonano 5 lat temu w centrum Moskwy, w pobliżu jego miejsca zamieszkania. Rosyjskie środowisko dziennikarskie zareagowało solidarnie, najpopularniejsi przedstawiciele świata mediów pikietowali organy sprawiedliwości, domagając się odnalezienia sprawców. Ówczesny prezydent Miedwiediew obiecał, iż pourywa im głowy. Od początku było oczywiste, iż napad miał związek z publicystyczną działalnością Kaszyna. Kilka tygodni temu on sam ujawnił, iż ciągnące się od lat śledztwo w końcu doprowadziło do wykrycia bandytów. Napad zorganizowano na zlecenie gubernatora obwodu pskowskiego Andrieja Turczaka, rozwścieczonego niektórymi sformułowaniami na swój temat opublikowanymi przez Kaszyna. Dla rosyjskiej opinii publicznej rewelacje dziennikarza okazały się sensacją, jednak szybko wyjaśniło się, że ktoś z góry hamuje działania wymiaru sprawiedliwości. W emocjonalnym, adresowanym do prezydenta i premiera liście otwartym Oleg Kaszyn zarzuca im nie tylko próbę ratowania gubernatora kryminalisty, ale przede wszystkim doprowadzenie Rosji do stanu pełnej katastrofy moralnej.




Autor: Oleg Kaszyn




 

Zimą 2011 roku Oleg Kaszyn spotkał się z ówczesnym prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem. Usłyszał wtedy obietnicę, iż organy śledcze doprowadzą do wykrycia sprawców napadu. 






Panowie Putin, Miedwiediew:



Koledzy pisali już listy otwarte na mój temat. Panowie (a tym bardziej wasz Komitet Śledczy) nie odpowiedzieliście ani razu, ale tutaj wszystko wydaje się jasne; proszono was, byście wyjaśnili sprawę, ale komu to jest potrzebne? Sam dobrze rozumiem, iż od dawna sprawa ta jest dla was wyjaśniona i jesteście świadomi, że to wasz gubernator Turczak inicjował w stosunku do mnie czyn o charakterze przestępczym. Jeden z was obiecał mi, iż jego organizatorom i wykonawcom pourywa głowy. Sprawcy dawno zostali ustaleni, dobrze o tym wiecie. Dalsze udawanie, iż będziecie tę sprawę wyjaśniać nie ma najmniejszego sensu, już dawno wszystko zostało wyjaśnione. Powtarzam więc jeszcze raz, jesteście całkowicie zorientowani, co się stało, zrozumiała jest też podjęta przez was decyzja.


Wola kierownictwa jest ważniejsza


Podjęliście decyzję, iż opowiecie się po stronie swego gubernatora Turczaka, iż otoczycie ochroną bandę napastników zabójców, w której składzie znajduje się Turczak. Zapewne z logicznego punktu widzenia, jako ofiara tej bandy powinienem się oburzyć, podkreślając, iż to nieuczciwe i niesprawiedliwe. Ale rozumiem dobrze, iż podobne słowa mogą wzbudzić jedynie wasz śmiech. Wszystkie rosyjskie ustawy przyjmowane są i realizowane pod waszą całkowitą i bezwarunkową kontrolą. Ale nie jesteście w stanie przestrzegać nawet ustanowionego przez siebie prawa. Za każdym razem pojawiają się istotniejsze, niż prawo okoliczności. Turczaka i jego wspólnika Gorbunowa ratuje teraz śledczy Sockow. Moją sprawę powierzono właśnie jemu, stara się ze wszystkich sił, by zburzyć postępowanie śledcze. Sam wypowiedział się na ten temat ze szczególnym wdziękiem - jest ustawodawstwo i jest kierownictwo. Wola kierownictwa jest zawsze ważniejsza od jakiejkolwiek ustawy. Prawdę mówiąc, ma rację - wasza wola w Rosji znaczy więcej, niż prawo, i prosta zasada przestrzegania prawa w tej sytuacji okazuje się fantastyką pozbawioną związków z rzeczywistością.

Śledczego Sockowa znam od lat. Należy do mojego pokolenia, swego czasu był dziennikarzem radiostacji "Narodnoje Radio". Potrafię go sobie wyobrazić jako studenta pierwszego roku prawa. Studiując prawo rzymskie odczuwał zachwyt. Był uczciwy. Marzył o tym, by zmienić świat. Kim stał się dziś? Jest wystraszonym urzędasem, marzy o tym, by utrzymać się na stanowisku do emerytury, popełni każde świństwo, nawet jeśli naruszyłby kodeks karny. Kto odpowiada za to, że tak się zmienił? Wy z niego zrobiliście takiego, jakim jest.


Wybór między Sierdiukowem, a Sockowem


Piętnaście lat waszego panowania, nie wiadomo dlaczego, przyjęto oceniać w jakichś materialnych kategoriach. Ropa kosztuje tyle, dolar tyle, dochód narodowy zwiększył się o tyle procent, i tak dalej. Ale istota nie polega na ropie i PKB. Ocena waszego piętnastolecia musi uwzględnić los takich ludzi jak Sockow. To dzięki wam poszedł określoną drogą. Najpierw był natchnionym studentem pierwszego roku. Po wykładach czytał wiadomości publikowane przez opozycyjne radiostacje. Teraz stał się cynikiem w mundurze i głośno przyznaje, iż polecenie podporządkowanych wam wykonawców jest dla niego, śledczego i oficera ważniejsze od wszelkiego prawa. I nie mam prawa go za to osądzać. Sockow ma przed oczami przykład swego kolegi i współpracownika Aleksieja Sierdiukowa. Ten zasłużony funkcjonariusz śledczy nie tak dawno posadził mera Machaczkały Amirowa, teraz jednak faktycznie pozbawiono go pracy. Spotkał go odwet za to, iż ośmielił się opublikować prawdę o mojej sprawie wraz z nazwiskiem odpowiedzialnego za nią Turczaka.



Gubernator obwodu pskowskiego Andriej Turczak (z prawej) jest synem starego przyjaciela prezydenta Putina, jeszcze z czasów petersburskich. 



Dokonaliście wyboru między Sierdiukowem, a Sockowem. Ma on dla was zasadnicze znaczenie. Tacy, jak ten pierwszy są wam niepotrzebni, tacy jak ten drudzy, są podstawą waszej władzy. Im bardziej giętkie okażą się ich grzbiety, tym bardziej możecie być spokojni. Wasze piętnastolecie - nie schlebiajcie sobie, to nie okres odrodzenia Rosji, czy powstania z kolan. Wasze piętnastolecie to okres gigantycznej katastrofy moralnej doświadczonej przez nasze pokolenie. Za tę katastrofę ponosicie osobistą odpowiedzialność.


Pytania bez odpowiedzi


We współczesnym społeczeństwie rosyjskim każde, nawet najbardziej oczywiste pytanie na temat dobra i zła pozostaje bez odpowiedzi. Czy wolno kraść? Czy wolno oszukiwać? Czy zabijanie bywa etyczne? Na wszystkie podobne pytania w dzisiejszej Rosji pada jedna odpowiedź, iż to niejednoznaczne. Dzięki waszym staraniom naród pogrążył się w demoralizacji, nie potrafi oprzeć się dezorientacji. Kłamstwo i obłuda to dla was odpowiednie instrumenty kierowania masami. Łatwe i skuteczne. Za każdym razem jednak, kiedy z nich korzystacie zadajecie całemu społeczeństwu bolesny cios, każdy kolejny może się okazać śmiertelny. Szukacie rozwiązań dla swych aktualnych problemów nie zauważając, iż sami sobie kopiecie jamę. "To nie jest takie jednoznaczne" - usłyszycie chóralną odpowiedź tłumu, gdy pewnego dnia będziecie musieli przed nim uciekać. Domyślam się, boicie się tego tłumu, ale nie zapominajcie, sami go stworzyliście, poza wami trudno kogoś o to oskarżyć. To wasz przypadek, największą odwagę przejawiacie wtedy, gdy mówicie "to nie my" - nawet jeśli złapano was za rękę. Naprawdę, chcecie by historia zapamiętała was jako bohaterów pozytywnych? Mimo, iż macie na sumieniu tyle afer….


W izolacji od rzeczywistości


Odizolowaliście się sami wraz ze swą nomenklaturą od społeczeństwa. Tym samym odizolowaliście się od rzeczywistości. Za każdym razem, my wszyscy znajdujący się po przeciwnej stronie rozdzielającej nas ściany wzdrygamy się, gdy po raz kolejny któryś z waszych współpracowników pretendując do miana myśliciela, pojawia się na trybunie, by wypowiedzieć się o "procesie chipowania ludności", "euroatlantyckim spisku", czy "wojnie komórkowej". Jeszcze potrafimy się dziwić, gdy padają tego rodzaju słowa, wy zaś odizolowani od świata słyszycie tylko je, tylko im skłonni jesteście wierzyć. Wasze przesądy i mistycyzm odzwierciedlają obraz świata utrwalony w świadomości czytelnika publikowanych w latach osiemdziesiątych w samizdacie tekstów o "masonach". Wasze pseudo prawosławie - i dla Chrystusa musiałoby być przerażające - zamieniło was już dawno w totalitarną sektę. Co równie ważne, wasze sekciarstwo umacnia znana wam zapewne jeszcze z Petersburga lat dziewięćdziesiątych etyka kryminalna. To właśnie splot sekciarstwa i bandyckich wyobrażeń o tym, na czym polega "porządne" zachowanie wobec swoich, zmusza was, byście wybierając między prawem i Turczakiem, wybrali Turczaka.


Gdybyście wybrali tylko Turczaka. W tym roku musieliśmy zapamiętać nazwisko Rusłana Gieriemiejewa. Poznaliśmy je dzięki wam. To dlatego, iż także dzięki wam, największą dolegliwością jaka grozi tym ludziom, są publikacje oparte na źródłach agencji "Rosbałt" (petersburska agencja "Rosbałt" była źródłem wielu sensacyjnych informacji ze śledztwa w sprawie zabójstwa Borysa Niemcowa - "mediawRosji"), a nie protokoły przesłuchań. Nazywana kadyrowską dzisiejsza Czeczenia to wasz twór. Wy ją wykreowaliście, to dla was idealny model tej Rosji, jaką chcielibyście rządzić. Pozostałe regiony winny robić wszystko, by do niej się upodobnić i tak właśnie postępuje dzisiejszy, rządzony przez Turczaka Psków (w gruncie rzeczy także całkowicie wasz). Wsadziliście do kryminału całą wierchuszkę republiki Komi i udajecie, iż banda stojąca na czele jednego z podmiotów federacji jest anomalią (chodzi o głośne w Rosji niedawne aresztowania gubernatora republiki Komi i jego licznych współpracowników oskarżonych o korupcję - "mediawRosji"). Sami jednak orientujecie się świetnie, iż Gajzer, był gubernatorem typowym dla waszego systemu. Komi jest typową republiką, Kuszczewska była typową, a nie odbiegającą od normy stanicą (w 2010 roku w Stanicy Kuszczewskiej w Kraju Krasnodarskim zorganizowana banda dokonała masowego mordu na 14 osobach prawdopodobnie na tle biznesowym - "mediawRosji"). Dostaliście Rosję ze słowem federacja w nazwie państwa, ale co to za federacja, jeśli rozdajecie regiony znajomym, dzieciom przyjaciół, niekiedy przypadkowym bandytom, tylko dlatego, iż są wam lojalni i oddani. W internetowym dialogu z Turczakiem określiłem jego nominację jako haniebną, przedstawiłem ją jako uderzenie w podstawy federalizmu, teraz jednak przyznaję, iż moje sformułowanie było nieudane. W dzisiejszej Rosji wszystko, co formalnie nazywane jest federalizmem obraża obywateli, prawo i zdrowy rozsądek. Za to także wy, któż by jeszcze, niesiecie osobistą odpowiedzialność. Ktokolwiek przyjdzie po was, będzie musiał tworzyć Rosję od początku, to wasza jedyna zasługa historyczna, zmarnowaliście na to piętnaście lat. Macie dla siebie jedyne ulubione usprawiedliwienie, innych brak, lata dziewięćdziesiąte. Ważne jednak byśmy to rozumieli, utrwaliliście i zachowaliście wszystko to, za co znienawidziliśmy tamten okres. Niczego nie naprawiliście, zrobiliście tylko gorzej.


Rosja jako łup


Podoba wam się rola dziedzica imperium, carskiego i radzieckiego. Ale cesarze wieszali przestępców kryminalnych, nie darowali im guberni. Jesteście dumni ze swego neo-radzieckiego militaryzmu. Twórcą radzieckiego kompleksu wojskowo przemysłowego był marszałek Ustinow. Gdyby ktoś mu powiedział, iż pobicie człowieka przy pomocy metalowej rury można zaksięgować jako rzeczywisty projekt z dziedziny obronności i sfinansować z budżetu obronnego, na pewno doszedłby do wniosku, iż ktoś opowiada mu antyradziecką anegdotę. Najstarsi pracownicy turczakowskiej fabryki opowiadali mi, iż dwadzieścia lat temu młody, przyszły gubernator jeździł czarną Wołgą po jej terytorium i strzelał z pistoletu do chodzących po niej kotów. To są szczegóły z jakich zostanie zapisany portret waszych czasów i waszej nomenklatury. Nie możecie liczyć na nic więcej. Wasz główny problem polega na tym, iż nie kochacie Rosji, traktujecie ją jak łup. Co by nie mówili wam wasi cerkiewni ojcowie duchowni, tego właśnie Pan Bóg wam nie przebaczy.


Najbardziej znani dziennikarze rosyjscy po napadzie na Olega Kaszyna pikietowali budynki należące do milicji, prokuratury domagając się odnalezienia sprawców napadu na swego kolegę.  



Na przestrzeni ostatnich dni słyszałem wiele razy, iż cały szum wokół mojej sprawy podniesiono w ramach toczącej się wojny między otaczającymi was klanami. To także rys charakterystyczny dla narzuconego przez was systemu współrzędnych, nic nie dzieje się tak po prostu, wszędzie należy spodziewać się spisku. Będąc uczestnikiem tak zwanego spisku mogę powiedzieć, iż wojna klanów, grup to nie wymysł, ona toczy się naprawdę. Ale wszystkie one mają jeden cel, chodzi o to, by uratować skórę waszego gubernatora Turczaka i jego partnerów przed konsekwencjami sądowymi. Jak mi się zdaje, ta walka przyniosła zwycięstwo. Widzę dokładnie, iż najgorsze, co może spotkać Turczaka to cicha dymisja, odwlecze się ją w czasie, zaś co dalej wydarzy się w mojej sprawie, pokaże czas. Tylko na taką sprawiedliwość może liczyć obywatel, ale to oznacza, iż cały wasz system nie jest w stanie zagwarantować żadnej sprawiedliwości.

To wasza sprawa, ale to ciekawe: czy czujecie się w życiu komfortowo, rozumiejąc, iż wam samym, wcześniej, lub później, trudno będzie liczyć na prawo i sprawiedliwość?


Tłumaczenie: Zygmunt Dzięciołowski


Oryginał można znaleźć na portalu kashin.guru: http://kashin.guru/2015/10/03/pismovojdyam/





*Oleg Kaszyn (1980), znany moskiewski dziennikarz związany w przeszłości z dziennikiem „Kommersant”. W 2010 stał się ofiarą brutalnego pobicia, wiązanego powszechnie z jego działalnością publicystyczną. Publikuje obecnie na portalach slon.ru, colta.ru. Założył własny portal kashin.guru. W październiku 2012 roku wybrano go do Rady Koordynacyjnej Opozycji. Ostatnich kilka lat mieszkal w Genewie, w Szwajcarii. Niedawno powrócił do Rosji. Na antenie niezależnej telewizji "TV DOŻDŻ'" wychodzi obecnie jego autorski program polityczny "Kaszyn.guru."







Artykuły Olega Kaszyna na blogu "Media-w-Rosji":




Wzrost napięcia na wschodzie Ukrainy, demonstracje i przejmowanie budynków państwowych przez siły prorosyjskie mogłoby świadczyć, iż Moskwa szykuje tam powtórkę scenariusza z Krymu. Znany moskiewski dziennikarz Oleg Kaszyn jest innego zdania: cena za aneksję Donbasu byłaby o wiele za wysoka i prezydent Putin zdaje sobie z tego sprawę. 


 

W propagandowej maszynie Kremla coraz większą rolę zaczynają odgrywać przedstawiciele młodszego pokolenia dziennikarzy. W lojalnych wobec władz programach telewizyjnych, radiostacjach i gazetach krzyczą głośno, by w ten sposób przyspieszyć własną karierę. Humorystyczny felieton Olega Kaszyna podpowiada młodym, jaka droga najszybciej wiedzie do sukcesu.


 

Wszczynając awanturę wojenną na wschodzie Ukrainy, Rosja sama ściągnęła na siebie klęskę. Życie w Donbasie nie było usłane różami, jednak państwo rosyjskie - pisze publicysta Oleg Kaszyn - pomogło przekształcić wschód Ukrainy w dymiącą ogniem Czeczenię. "Poszliśmy do Doniecka i Ługańska, bo…." - Rosja w żaden sposób nie potrafiła przedstawić uzasadnienia dla swych działań. To nie rozpad ZSRR okazał się największą katastrofą. Sama Rosja w obecnym kształcie jest dla siebie katastrofą i pozostanie nią na długo.











Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com





Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego. 









wtorek, 17 marca 2015

Zamiast państwa: konfederacja organizacji mafijnych



Po piętnastu latach rządów Wladimira Putina Rosja znalazła się na rozdrożu. Czy pozostanie w gronie państw cywilizowanych, czy też opuściwszy żelazną kurtynę, pogrąży się w samoizolacji? Prawdopodobieństwo, iż zrealizowany będzie ten drugi scenariusz jest ogromne – uważa Dmitrij Orieszkin, wybitny rosyjski politolog o demokratycznej orientacji. Sprzyja temu degradacja instytutów i mechanizmów państwowych. Zamach na Borysa Niemcowa pokazuje najlepiej, w jakim stopniu współczesne państwo rosyjskie przekształciło się w konfederację organizacji mafijnych. Każda stowarzyszona w nim mafia gra swoją grę, ma rację ten, komu pierwszemu uda się dotrzeć do ucha szefa.
 

Z Dmitrijem Orieszkinem rozmawiał Roman Popkow
  


Dmitrij Orieszkin: Państwo ulega przekształceniu w konfederację organizacji mafijnych. Ramzana Kadyrowa nie powstrzyma żadne prawo, nawet feudalne.

Politolog Dmitrij Orieszkin opowiedział naszemu portalowi, jak w dzisiejszej Rosji przebiega proces rozpadu mechanizmów oraz instytucji państwa.





Zamach na Borysa Niemcowa jeszcze bardziej unaocznił prawdę o współczesnym rosyjskim państwie.
W coraz większym stopniu przekształca się w konfederację organizacji o charakterze mafijnym. 



Roman Popkow:
Śledztwu w sprawie zamachu na Borysa Niemcowa towarzyszą coraz liczniejsze przecieki informacyjne do prasy. Ich źródła znajdują się w organach odpowiedzialnych za ochronę prawa i porządku. Dysponują podobno stosowną wiedzą o sytuacji. Wielu politologów i dziennikarzy, blogerzy podkreślają, iż między dwiema głównymi siłami wspierającymi władzę wybuchł konflikt. Jedną z nich są federalne instytucje siłowe, przeciwną obóz Kadyrowa. Coraz więcej zwolenników ma pogląd, iż porzucenie przez zespół śledczy wersji o zabójstwie na zlecenie, może oznaczać zwycięstwo obozu Kadyrowa nad federalnymi strukturami siłowymi. Może o tym świadczyć także przyznanie Ramzanowi Kadyrowowi kolejnej nagrody państwowej. Jak się panu wydaje, mamy rzeczywiście do czynienia z tego rodzaju wojną wewnątrz obozu władzy?

Pytanie o dym

Dmitrij Orieszkin:
Zapytał mnie pan o dym. Jego źródłem może być ogień, ale nie zawsze. Putin doprowadził kraj do punktu, w którym konieczne jest podjęcie decyzji fundamentalnej, czy pozostaniemy w gronie państw cywilizowanych, czy też opuszczamy żelazną kurtynę i pogrążamy się w samoizolacji. Czeka nas wybór jednego z dwóch modeli, albo europejskiego, albo sułtańskiego.

Nie potrafię odpowiedzieć na pana pytanie wprost. W rzeczywistości domaga się pan ode mnie komentarza na temat konfliktu między dwoma sułtanatami, kadyrowskim i łubiańskim. Brakuje mi bezpośredniej informacji, mogę wdawać się tylko w przypuszczenia. Jak mi się zdaje, w tej dziedzinie zawsze istnieje konkurencja, chodzi o prawo do zabijania, albo o prawo do życia bez ograniczeń narzucanych przez prawo. Przecież to oczywiste, zabójcy Niemcowa zakładali, iż nie grożą im żadne konsekwencje, że się wywiną, tak jak to w takich wypadkach bywało wcześniej.

Aresztowano zapewne ludzi w jakimś stopniu odpowiedzialnych za to przestępstwo. Bezpośredniego wykonawcę, a może kogoś, kto był w pobliżu, Bóg wie. Najważniejsze dla mnie jest to, że w naszym kraju zniknęło państwo, jako system mechanizmów i instytucji. Zostało ono sprywatyzowane przez jakieś grupy, one same uciekają się do przemocy, kiedy jest to dla nich korzystne. Nie jest to nawet wariant stalinowski, wówczas rozkazy wydawał Stalin, zabijano, by je wykonać. Wcale nie myślę, iż to Putin kazał zabić Annę Politkowską, albo Natalię Estemirową. Przecież nie brakuje innych ludzi gotowych z przyjemnością wydawać podobne rozkazy i z przyjemnością zabijać.

Stowarzyszenie mafijne

Mogę z łatwością wyobrazić sobie sytuację, kiedy samo państwo staje się organizacją terrorystyczną, zamienia się w mafię, w niej jeden człowiek decyduje, co jest zgodne z prawem, co nie. To wariant stalinowski. Ale bywa i tak, że państwo zamienia się w stowarzyszenie mafijne, każda stowarzyszona w nim mafia gra swoją grę, ma rację ten, komu pierwszemu uda się dotrzeć do ucha szefa. Wygląda na to, że mamy obecnie do czynienia właśnie z tym wariantem. Niewiadomo, kto zabija w każdym konkretnym przypadku, czy za cyngiel pociągnęli ludzie Kadyrowa, czy ludzie Łubianki, czy też ktoś inny zrobił to z własnej inicjatywy.

Jakby nie było, tak nie funkcjonuje normalne państwo, mamy do czynienia z nowym zjawiskiem. Badacze będą mieli co studiować.

Epoka zgody wewnątrz elity putinowskiej dobiegła kresu. Moim zdaniem, to obiektywny fakt, możliwy do potwierdzenia metodami naukowymi. Ten koniec wewnętrznej systemowej zgody, zaobserwować można na różnych płaszczyznach. Dokonuje się rozpad instytucji, degradacja systemu wartości. Boję się, że to są zjawiska nieodwracalne, przybliżające koniec rosyjskiej państwowości.

Popkow:
Czy jest uzasadnione porównanie współczesnej Rosji ze społeczeństwem feudalnym? Wówczas nie istniało państwo o charakterze narodowym, życie regulował skomplikowany system podporządkowania o charakterze wasalnym. Między różnymi grupami elity arystokratycznej stale wybuchały konflikty.

Przejaw postępu

Orieszkin:
W jakimś stopniu mamy system podobny do feudalizmu. W pewnym sensie można to uznać, za przejaw postępu w porównaniu z epoką stalinowską, wówczas państwo opierało się na niewolnictwie, ludziom nie zostawiano ani odrobiny wolności. W tamtym modelu państwo zapewniało kawałek chleba, lepszym, bardziej wydajnym niewolnikom przysługiwała lepsza racja, pensja w wysokości 250 rubli, a nie 200. Kiepskich niewolników wsadzano za nieróbstwo. Na zmianę przyszedł system w pewnym stopniu podobny do feudalizmu. Są w nim z pewnością obecne niektóre charakterystyczne dla niego cechy.

Ale choćby niewielkie państwo feudalne różni się  od wielkiej mafii tym, że zapisuje w kodeksach prawa i ograniczenia, a potem musi je respektować. Król angielski Jan Bez Ziemi przestrzegał Wielkiej Karty Wolności. Istniała specjalna instytucja pilnująca, by jej zapisy były przestrzegane. Ale my nie mamy teraz nawet tego.

W konfederacji różnych mafii żadne prawo, nawet feudalne, nie powstrzyma kogoś w rodzaju Kadyrowa. Kadyrow może zabić, kogo zechce. Może prowadzić swoją politykę zagraniczną, może zmuszać kobiety do noszenia hidżabu, albo i nie zmuszać, bez względu na to, co o tym myśli Sąd Najwyższy Rosji. Życia mafii nie organizuje prawo, jest ono regulowane przez pojęcia.

Potrzebna będzie odbudowa państwa 

Popkow:
Może więc celem rosyjskiego ruchu protestu jest w rzeczywistości odbudowa państwa w jego normalnym kształcie? Może chodzi o to, by pozbyć się państwa feudalnego, niewolniczego, mafijnego?

Orieszkin:
Najważniejszy jest postulat odbudowy normalnie funkcjonującego państwa, chodzi o to by prawo było przestrzegane, by odbywały się uczciwe wybory, byśmy mieli niezależne sądy, żeby ludzie nie byli zabijani na ulicach, by położyć tamę samowoli… Michaił Chodorkowski ma absolutną rację, kiedy mówi, ze najważniejsze jest odtworzenie fundamentów prawnych.

Kiedy mamy normalne państwo? Wtedy, kiedy ludzie dysponujący władzą, ludzie z pistoletami przestrzegają prawo. Jednak „oni” uważają dziś, że prawo jest dla idiotów, przepisy ruchu drogowego dla idiotów, zaś prawdziwi ludzie mają prawo jeździć pod prąd, na sygnale alarmowym. Nawiasem mówiąc, ta ostatnia osobliwość, z punktu kulturowego punktu widzenia nosi charakter feudalny. Kiedy suweren, albo pan feudalny ruszał w drogę prosty lud winien był zatrzymać swoje pojazdy, zejść z drogi, na poboczu czekać na kolanach. Mniej więcej z tym samym mamy do czynienia i obecnie. Glina z megafonem rozkazuje kierowcom, by swoje samochody przesunęli w kierunku pobocza, właśnie będzie przejeżdżała kolumna ważnego człowieka. Mało komu przyjdzie do głowy, że to fragment kultury feudalnej, nie polityki, nie gospodarki, a właśnie kultury.



Tłumaczenie: ZDZ



Oryginał został opublikowany na portalu openrussia.org:



*Dmitrij Orieshkin (ur.) 1953, ceniony rosyjski politolog o demokratycznej orientacji. Jest współzałożycielem analitycznej grupy „Mercator”. Aktywnie uczestniczył w akcjach opozycji demokratycznej. Publikuje w mediach niezależnych. 











Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com