Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory mera Moskwy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wybory mera Moskwy. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 września 2013

Nawalny: dlaczego zrezygnowaliśmy z protestów ulicznych?

Proces w Kirowie, trzy miesiące kampanii wyborczej w Moskwie i nieoczekiwanie pomyślny wynik głosowania zmieniły status Aleksieja Nawalnego. Dzięki nim stal się on dzisiaj najbardziej perspektywicznym opozycjonistą i politykiem zdolnym do działania w skali całej federacji. Ale nie zapominajmy, proces zakończył się wyrokiem skazującym, a sukces wyborczy nie rozwiązal ani osobistych problemów Nawalnego, ani dylematów przed którymi stoi rosyjska opozycja. „Słoń” porozmawiał z Aleksiejem Nawalnym jak on sam zmienił się na przestrzeni ostatniego pół roku i co zamierza robić w przyszłości.

Fragmenty wywiadu dla portalu www.slon.ru

Słoń:
Na wyborach w Moskwie 27% wyborców oddało za Ciebie swój glos. Z takim rezultatem większym niebezpieczeństwem dla władzy będzie pozostawienie Cię na wolności, czy wysłanie za kratki?

Nawalny:
Nie mam pojęcia, w jaki sposób procent głosów zdobytych przeze mnie na wyborach w Moskwie może wpłynąć, na to czy mnie posadzą, czy nie. Tego rodzaju pomiary, ich odcienie rodzą się wyłącznie w głowie u Putina. Ale ja nie wiem, co dzieje się teraz w jego głowie.  Jedna z wersji głosi, iż władze zgodziły się na przeprowadzenie w Moskwie stosunkowo wolnych wyborów, by dokonać swoistego pomiaru „temperatury” w społeczeństwie, by zrozumieć co się w  nim naprawdę dzieje. Te wybory szczególnie jaskrawo zademonstrowały degradację naszej socjologii, teraz nikt nie ma na ten temat wątpliwości. Nikt wcześniej nie potrafił przewidzieć nowego politycznego rozkładu sił. Teraz jednak możemy dostrzec nowe kontury, mają dla nas wielkie znaczenie, i na pewno mają spore znaczenie dla Kremla. Jakie z tego na Kremlu zostaną wyciągnięte wnioski (posadzić-nie posadzić, wzmocnić kompromitującą propagandę na ekranach telewizyjnych, choć z drugiej strony trudno mi sobie wyobrazić co jeszcze można zrobić w tym kierunku, lub jeszcze coś innego), nie chcę bawić się we wróżkę. Ja nie wiem, co się dzieje u nich w głowach. Z tego co widzę, to chyba nie wiele. Może powinienem być bardziej precyzyjny, w głowie u Putina coś się dzieje, ale ponieważ wszystkie decyzje podejmuje tylko on, to pojawia się inny problem, nie wiadomo ile czasu potrzeba by jego pomocnicy dotarli do jego głowy. Na ile mogę to obserwować, Kremlem zawładnął jakiś nieskończony chaos, zatrudnieni w nim ludzie nie zajmują się wykonywaniem swoich zwykłych urzędniczych obowiązków. Urzędnicy Kremla albo zajęci są zarabianiem pieniędzy, albo podejmują działanie obliczone na poszerzenie swojej strefy wpływów. Te ostatnie prowadzone są za kulisami. Dlatego, jak mi się wydaje, nie mam sensu wdawanie się w spekulacje, na ile zostanie zmieniona strategia stosowana wobec mnie, lub całej opozycji .

Słoń:
Kiedy więc prowadziłeś kampanię wyborczą, nie zastanawiałeś się nad tym, iż jej sukces to twoja ostatnia szansa, by uniknąć odsiadki?

Nawalny:˛
To jakieś głupstwo. Nie wiadomo dlaczego wielu ludzi uważa, iż tak bardzo boję się aresztowania. Tak, to oczywiste, więzienie, to coś bardzo nieprzyjemnego. Nie mam najmniejszej ochoty trafić za kratki. Ale chciałbym podkreślić, nie podejmowałem żadnych działań, lub nie rezygnowałem z nich, zadając sobie równocześnie pytanie, na ile wpłynie to na prawdopodobieństwo mojego zamknięcia. Jeśli już tak bardzo chciałbym go uniknąć, na pewno działabym w jakiś inny sposób. Ale mnie jest całkowicie obojętne, co oni sobie tam pomyślą. Ja nie mam na to żadnego wpływu. Jeśli Putin jutro podejmie decyzję, by kogoś posadzić, mnie lub kogokolwiek innego, na to nic się już nie poradzi.

Słoń:
Po wyborach prezydenckich w marcu 2012 roku stanąłeś razem z Siergiejem Udalcowem na fontannie na placu Puszkina. Wtedy wezwaliście uczestników demonstracji, by się nie rozchodzili, by pozostali na miejscu. Ale to nie były twoje wybory, nie mieliście wówczas żadnego kandydata, który choć w niewielkim stopniu reprezentowałby twoje interesy. Dziś jednak, kiedy pojawiła się konieczność obrony wyników wyborów przeprowadzonych z twoim udziałem, kiedy wszystko wskazuje na to, iż władze zablokowały w sztuczny sposób możliwość przeprowadzenia drugiej tury głosowania, poprosiłeś ludzi zebranych na demonstracji, by się rozeszli. Dlaczego tak postąpiłeś?

Nawalny:
To co wydarzyło się 5 marca zeszłego roku, to w znacznym stopniu był gest solidarności pod adresem Udalcowa. W końcu to on wezwał do tego rodzaju zachowania. To po pierwsze. A po drugie, tak, wyników trzeba bronić.  Wiemy bardzo dobrze, że te procenty głosów potrzebne, by odbyła się II tura zostały nam ukradzione. Wiemy bardzo dobrze, że skradziono nam II turę. Jednak powstaje pytanie, jakimi metodami bronić osiągniętego przez nas wyniku. Jaka metoda okaże się najmniej przyjemna dla administracji Moskwy. I jaka metoda odpowiada obecnie naszej linii strategicznej. Ja nie mogę tak po prostu wezwać ludzi, by zostali, lub nie. Jako odpowiedzialny polityk i po prostu w miarę rozumny człowiek, ja wyczuwam nastroje ludzi. Więc jeśli czuję ich nastrój, i rozumiem, że nie mają ochoty, by pozostać na placu, byłoby głupio do tego ich nawoływać.  Zapewne kilka tysięcy ludzi było gotowe do okazania ze mną solidarności. Ale zastanawiałem się nad tym bardzo starannie, dyskutowałem o tym ze wszystkimi, zdawałem sobie sprawę, że podejmuję ważną decyzję. Zrozumiałem też, że w oczach wielu ludzi cała kampania okazała się potężnym sukcesem i zwycięstwem. Ale nie mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której Sobianin otrzymałby w pierwszej turze 43% głosów, a ja 48%, co by oznaczało, iż my musimy zrobić co w naszej mocy dla obrony wyniku, wyjść na ulicę i zablokować wszystko.

Nasi obserwatorzy w większości lokali wyborczych nie dostrzegli jakichś drastycznych przykładów naruszenia procedury wyborczej. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że potrzebne nam głosy zostały ukradzione podczas glosowania w domu. Odniosłem wrażenie, że ludzi nie byli gotowi do udziału w protestach ulicznych. Im nie wydawało się, że w tej konkretnej sytuacji, to byłoby prawidłowa i najbardziej adekwatna decyzja. Wydaje mi się, że w związku z tym wybraliśmy rozumny sposób postępowania na przyszłość.

Jeśli na placu pozostałyby 3 tysiące ludzi i zostaliby oni rozpędzeni przez oddziały specjalne OMONu, wszyscy poddalibyśmy się poczuciu klęski. A to przecież było inaczej.

Będziemy więc korzystać z innych metod możliwych do zastosowania w tej sytuacji. Wypuściliśmy gazetę w nakładzie jednego miliona egzemplarzy. Właśnie zajmujemy się dystrybucją. Nasza kampania dowiodła, iż wiele rzeczy możemy robić bardzo skutecznie. Tak powinniśmy postępować dalej. Myślę tu o naszej agitacji prowadzonej przez zwykłych ludzi . W sieci nawalny.ru zarejestrowało się już 36 tysięcy internautów. 

wtorek, 3 września 2013

Nawalny: biegacz ze związanymi nogami

Lew Gudkow, dyrektor Centrum Lewady, uważa, iż pod koniec moskiewskiej kampanii wyborczej można zaobserwować wzrost popularności wszystkich kandydatów. Jego zdaniem, jednak prawdopodobieństwo, iż w Moskwie dojdzie do drugiej tury wyborów mera nie jest wysokie. Fragmenty wypowiedzi Lwa Gudkowa w programie Radio Swoboda.


Lew Gudkow: 

Jeśli zanalizować badania przeprowadzone przez wszystkie ośrodki badania opinii, to widzimy, iż w niewielkim stopniu spadł wskaźnik popularności obecnego mera  Siergieja Sobianina, zaś wzrósł on w odniesieniu do wszystkich pozostałych uczestniczących w wyborach kandydatów,  z wyjątkiem przedstawiciela partii Żyrynowskiego,  LDPR. Ogólnie rzecz biorąc, stosunek mieszkańców miasta do wyborów jest obojętny. Ludzie jak zwykle gotowi są oddać swój głos za polityka reprezentującego obóz władzy. Wydaje się im, że związki kandydata z aparatem władzy i doświadczenie w zarządzaniu pomogą mu jeśli nie poprawić sytuację w mieście, to przynajmniej nie dopuścić do jej pogorszenia. Tak wyglądają tradycyjne paternalistyczne zachowania wyborcze moskwian. Z drugiej strony wzbudza zainteresowanie wzrost popularności Aleksieja Nawalnego. Władze blokują mu dostęp do telewizji  i pozostałych wiodących środków masowego przekazu. Poparcie dla Nawalnego rośnie przede wszystkim dzięki Internetowi i sieciom społecznym, w niewielkim stopniu pomogło mu radio i agitacja osobista. Trzeba jednak zwrócić uwagę, iż zaledwie 3 % wyborców uczestniczyło osobiście w spotkaniu z którymkolwiek z kandydatów. Tak więc swoją rolę odegrały nie tylko same spotkania wyborcze, ale raczej pewien rodzaj promieniowania informacyjnego pobudzanego przez te spotkania. Większość obywateli i tak uważa, iż znów będziemy mieli do czynienia z wyborami przeprowadzonymi nieuczciwie, których wynik jest z góry określony. Jak mi się wydaje jest to ocena sprawiedliwa, dwaj główni kandydaci Sobianin i Nawalny mają nierówne warunki startu. Ich pozycja startowa jest całkowicie odmienna. Wygląda to jak pojedynek biegowy, w którym jeden z uczestników biegnie ze związanymi nogami, temu drugiemu nie przeszkadza zaś nic.

Radio Swoboda:
Zwrócił Pan uwagę na wzrost wskaźnika popularności wszystkich kandydatów. Z drugiej strony wskazuje Pan na to, iż zgodnie z dostępnymi danymi, druga tura wyborów w Moskwie jest mało prawdopodobna.

Aleksiej Nawalny kontra Siergiej Sobianin. Wśród wyborców w stolicy Rosji, Moskwie od lat dominuje apatia. Mieszkańcy wierzą, iż związki mera z Kremlem pomogą mu w rozwiązywaniu ich problemów. 

Lew Gudkow:

Na razie nie mamy podstaw, by prognozować drugą turę. Jeśli oprzeć się na danych z sondaży (które z drugiej strony też nie mogą być traktowane jako źródło absolutnej mądrości) poziom poparcia dla kandydatów różni się zasadniczo. Nasze dane mówią o tym, że za Siergieja Sobianina będzie glosować 58% wyborców. Nawet jeśli ostateczne wyniki będą się róznić choćby o trzy procent w dół, tak czy inaczej Sobianin odniesie zwycięstwo już w pierwszej turze. Nie  można także wykluczyć, iż władze skorzystają z tych możliwości jakie daje im kontrola nad aparatem władzy. Nie wykluczone są fałszerstwa wyborcze. Podczas ostatnich wyborów parlamentarnych ich skala w stolicy była znacząca, według naszych szacunków na poziomie 14%. Na jeszcze wcześniejszych wyborach szacowaliśmy poziom fałszerstw i manipulacji na 12%. Tak więc nie da się wykluczyć, iż tego rodzaju manipulacje zostaną zastosowane obecnie. Dzięki temu Siergiej Sobianin może się czuć faworytem moskiewskich wyborów. 

niedziela, 11 sierpnia 2013

Aleksiej Nawalny: jestem pewien, że to wszystko dobrze się skończy

Odpowiedzi Aleksieja Nawalnego na pytania ankiety przeprowadzonej przez moskiewskie czasopismo Nowaja Gazieta wśród kandydatów w zbliżających się wyborach mera Moskwy

Moskiewska kampania wyborcza nabiera tempa. Codziennie Aleksiej Nawalny odbywa po kilka spotkań z wyborcami w różnych dzielnicach miasta. W jego sztabie wyborczym pełno młodych ludzi z zaangażowaniem wypełniających powierzone im zadania. Popularność Aleksieja Nawalnego rośnie, jeśli na pierwszych przedwyborczych spotkaniach zbierało się po 50-100 osób, to dziś przychodzi na nie po 500 i więcej. Sondaże mówią o poparciu ze strony ponad 20 procent mieszkańców. Na naszych oczach odbywa się batalia, która może okazać realny wpływ na przyszłą historię Rosji.

1. Nowaja Gazieta:
Dlaczego mieszkańcy Moskwy powinni wybrać właśnie Pana na stanowisko swojego mera?

Aleksiej Nawalny:
Będę pracował dla nich, tak jakbym pracował dla siebie. Jestem moskwianinem. To moje miasto. Chociaż urodziłem się pod Moskwą, tutaj wyrosłem, tutaj spędziłem znaczną część życia. Mieszkam w zwykłym mieszkaniu w dzielnicy Mar’ino, stoję w korkach razem ze wszystkimi, moje dzieci uczą się w zwyklej moskiewskiej szkole. Nasza rodzina korzysta z naszej zwykłej przychodni rejonowej.

Jako mieszkańcowi tego miasta nie jest mi wszystko jedno. Stwierdzam z żalem, że Moskwa choć cieszy się statusem jednej ze światowych metropolii, nie do końca nań zasługuje. Daleko nam do realizacji prawdziwego potencjału miasta. Moskwa jako gigantyczne przedsiębiorstwo komercyjne nie zaspokaja potrzeb swoich mieszkańców, a jedynie wąskiej grupy ludzi. Ja się z tym całkowicie nie zgadzam. Chcę to zmienić, dla siebie jako moskwianina i dla milionów mieszkańców miasta, takich jak ja.



Być może różnię się od innych tylko tym, że jak mi się wydaje, stać mnie na to by pokierować procesem zmian, jestem gotów wziąć na siebie odpowiedzialność za ich wyniki. Ale też rozumiem, że zmiany o których mówię, nie będą możliwe bez zdemontowania systemu, jaki został skonstruowany przez Putina i „Jedną Rosję” . Ma tu na myśli fakt, iż obecna władza na każdym szczeblu jest nie wymienialna, nie transparentna,  bezkarna i nie podlega społecznej kontroli.

Zamierzam zmienić ten system. Władze muszą być wymienialne, transparentne, kontrolowane i w przypadku wyjawienia naruszenia prawa karane ! Będziemy wprowadzać zmiany metodami pokojowymi, cywilizowanymi, ale twardo i bezkompromisowo. Tylko w taki sposób można stworzyć system „dla obywatela” , a nie klanów i gospodarkę zorientowaną na realizację celów społecznych.

Przez lata zebrałem kolosalne doświadczenie badając, wprowadzając i kontrolując projekty, które sprzyjały realizacji przekształceń, nakierowanych na upowszechnienie nowych standardów w kwestii kontroli władz, a także na zachęcenie obywateli do udziału w zarządzaniu miastem i całym krajem. Idzie o to, by i obywatele zdobyli konkretne możliwość samodzielnego rozwiązywania własnych problemów. Tylko projekt „Rozpił” zapobiegł nie uzasadnionym wydatkom z budżetu na poziomie ponad 50 miliardów rubli. Wszystkie te projekty zostały stworzone z myślą o obywatelach, o systemie sprawowania władzy zorientowanym na społeczeństwo.

2. Nowaja Gazieta:
Kto jest dla Pana głównym konkurentem?

Aleksiej Nawalny:
Moim przeciwnikiem jest  ukształtowany w naszym kraju autorytarny i skorumpowany reżim. Jego głównym celem jest wyłącznie wzbogacenie wąskiej grupy ludzi zbliżonych do władzy, reżim ten robi wszystko dla zachowania swoich wpływów. Moskiewskie władze, nie wyłączając obecnie wypełniającego czasowo obowiązki mera Siergieja Sobianina są częścią reżimu i tego systemu sprawowania władzy.
A nasz główny konkurent – powszechny nastrój apatii i zobojętnienia. Ale przecież ten zastój jaki obserwujemy obecnie w gospodarce  i życiu społecznym – nie będzie trwał wiecznie. Kiedy obejmę urząd mera Moskwy rozpoczną się przemiany.

3. Nowaja Gazieta:
Jakie będą Pana pierwsze decyzje na stanowisku mera Moskwy?

Aleksiej Nawalny:
Powołam zarząd Moskwy przy otwartej kurtynie. Proces podejmowania decyzji na każdym etapie będzie jawny i znany wyborcom, poczynając już od 2013 roku. Jakiekolwiek zmiany taryf mieszkaniowych muszą być uzasadnione z ekonomicznego punktu widzenia i jawne dla mieszkańców. Dlatego więc zainicjuję niezależny audyt wszystkich przedsiębiorstw podwykonawców i wszystkich instancji zarządzających. Do momentu uzyskania wyników audytu podejmiemy decyzję o zamrożeniu taryf komunalnych, unieważnię też decyzję o podwyżce czynszów wprowadzoną od 1 sierpnia.

Uchwalimy zakaz na zatrudniane nielegalnych migrantów przez wszystkie przedsiębiorstwa obsługujące gospodarkę miasta, przede wszystkim komunalną.

4. Nowaja Gazieta:
Czy otacza Pana jakiś zespół ludzi? Jakie osoby zajmą kluczowe stanowiska w zarządzie miasta? Czy mógłby Pan nazwać choćby kilka nazwisk?

Aleksiej Nawalny:
Nie jestem samotnikiem, na co dzień odczuwam masowe wsparcie aktywnej części mieszkańców miasta, tych którzy podzielają moje poglądy. Najlepiej wyraża je jedno zdanie: „nie wolno kłamać i kraść”. Wśród nich przeważają młodzi, wykształceni, energiczni zaangażowani ludzie. Znajdują wspólny język nie w oparciu o zasady klanowe, przynależności rodzinnej, czy odpowiedzialności zbiorowej, łączy ich wiara w skuteczność starań o przemiany w kraju, gotowość do ich realizacji.

To są tysiące ludzie aktywnie zaangażowanych w działalność „Fundacji do Walki z Korupcją” i w realizowane przez nią projekty. Są to dziesiątki tysięcy wolontariuszy współpracujących obecnie ze sztabem wyborczym, biorących udział w kampanii wyborczej. W moim sztabie pracują ludzie z doświadczeniem na kierowniczych stanowiskach w wielkich przedsiębiorstwach, specjaliści w zakresie współczesnych koncepcji urbanistycznych, eksperci w dziedzinie gospodarki komunalnej.

Wiem dobrze, że popierają mnie już setki tysięcy specjalistów z różnych dziedzin. Jestem pewien, że znajdę wśród nich odpowiednich współpracowników zdolnych do przestrzegania zasad jawności i otwartości, o których mówiłem wcześniej. Dla obsadzenia najważniejszych stanowisk przeprowadzimy publiczne konkursy. W każdej dziedzinie powołamy odpowiednią radę konsultacyjną złożoną ze specjalistów, powołaną do oceny zgłoszonych kandydatur. Wtedy dopiero będę mógł mówić o konkretnych nazwiskach.

5. Nowaja Gazieta:
Czy jest Pan gotów korzystać w zarządzaniu Moskwą z przedstawicieli „systemowej” i „pozasytemowej” opozycji?

Aleksiej Nawalny:
Nie mamy żadnej „systemowej opozycji”. Tylko „pozasystemową”. Ale jestem gotów współpracować z dowolnym człowiekiem, który posiada odpowiednie kwalifikacje.

6. Nowaja Gazieta:
Któremu z obecnych kandydatów na stanowisko mera jest Pan gotów (i tak w ogóle, czy ma Pan taki zamiar) zaproponować stanowisko w swojej przyszłej administracji?

Aleksiej Nawalny:
Siergiej Sobianin, obecny mer Moskwy,
wcześniej szef kremlowskiej administracji

W miejskiej administracji sformowanej przeze mnie nie widzę miejsca dla Siergieja Sobianina, on sam jest cząstka putinowskiego systemu. Ale poza tym, moje decyzje kadrowe będą uwzględniać stopień kompetencji zawodowych, doświadczenia  kandydatów w powierzanej im dziedzinie. Ważne będą momenty etyczne, a nie tylko poglądy polityczne.




7. Nowaja Gazieta:
Co powiedzą o Panu moskwianie, kiedy już opuści Pan stanowisko mera?

Aleksiej Nawalny:
Ze ten człowiek zbudował zespół ludzi rozdzielających tę same wartości. Że udało mu się zlikwidować skorumpowany i nadmiernie scentralizowany system kierowania Moskwą. Miasto stało się bliższe jego mieszkańcom, Moskwa stała się normalnym europejskim miastem. W jego działaniach nie zabrakło błędów, ale był to mer, który zawsze prowadził politykę otwartą, publiczną, nie zepsuła go pokusa władzy, i że zagwarantował, iż zmiana w niej dokona się w oparciu o procedury demokratyczne.

8. Nowaja Gazieta:
Jakie Pana zdaniem były najpoważniejsze błędy obecnego mera Siergieja Sobianina. A może dostrzega też Pan jakieś jego osiągnięcia?

Aleksiej Nawalny:
Błąd obecnego mera polega na tym, iż nie czuje się on odpowiedzialny za to, co robi przed mieszkańcami stolicy, a przed władzami federalnymi i osobiście przed Władimirem Putinem. Jego obowiązek polegał na zagwarantowaniu lojalności części urzędników i szerzej rozumianej elity, miał im nie przeszkadzać w budowaniu majątku. Ten błąd przekreśla jakiekolwiek inne jego osiągnięcia. Skorygować swój błąd, stać się reprezentantem mieszkańców Sobianin nie może. Korupcja pozostała nie usuwalnym składnikiem naszej gospodarki komunalnej. Zamiast realnej walki z nielegalną migracją, Sobianin ucieka się do jej imitacji. Za jego kadencji brakowało realnego dialogu między władzami, a obywatelami, decyzje podejmowano skrycie.

9. Nowaja Gazieta:
Kiedy zostanie Pan merem, czy podejmie Pan starania o likwidację municypalnego filtra (oznacza on, iż kandydaci zgłaszani do wyborów muszą uzyskać wsparcie określonej liczby miejskich i dzielnicowych radnych, w zasadzie absolutnie lojalnych wobec aktualnej władzy)?

Aleksiej Nawalny:
Opowiadam się za likwidacją wszelkich sztucznych ograniczeń utrudniających obywatelom korzystanie z pełni przysługujących im praw wyborczych. W ich liczbie, także, rzecz jasna systemu municypalnego flitra.

10. Nowaja Gazieta:
Jakie miasto, albo światowa stolica, Pana zdaniem, jest najbliższa ideału?

Aleksiej Nawalny:
Na świecie istnieje wiele miast o wysokim poziomie życia. Przede wszystkim w Europie, USA, Kanadzie. Moskwa jest w naszym kraju centrum działalności gospodarczej, kulturalnej i politycznej. Pod tym względem jest podobna do największych światowych metropolii. Pod względem ducha, intensywności życia Moskwa nie ustępuje ani Nowemu Jorkowi, ani Londynowi. Moje zadanie polega na tym, bo nasza stolica także pod względem jakości życia mogła się równać z najlepszymi stolicami świata. Chciałbym, że ludziom w niej żyło się wygodnie, żebyśmy mieli dobrze rozwinięty system transportu miejskiego, czystą ekologię, i żeby nasze życie społeczne toczyło się w duchu harmonii. Wtedy i dla mnie Moskwa stanie się miastem idealnym.

11. Nowaja Gazieta:
Kogo z ludzi, lub jakie z wydarzeń zasługuje na uwiecznienie w Moskwie? Komu jeszcze należałoby postawić pomnik?

Aleksiej Nawalny:
W oczywisty sposób w Moskwie brakuje pomnika Władimira Wysockiego.

12. Nowaja Gazieta:
Czy Pan często spaceruje po Moskwie? Ma Pan w niej swoje ulubione miejsca? I takie, których Pan nie lubi?

Aleksiej Nawalny:
Mar'ino: w tej połozonej na poludniu
Moskwy dzielnicy Aleksiej
Nawalny mieszka od 17 lat
Bardzo podoba mi się moja dzielnica Mar’ino, mieszkam w niej od 17 lat, wszystkie drzewa w naszym dzielnicowym parku, gdzie często spacerujemy z rodziną,  wyrosły na moich oczach. Kocham swój moskiewski kąt, mam w związku z nim wiele wspomnień. W dni wolne od pracy, kiedy mniej samochodów parkuje na chodnikach, odwiedzam Kitaj Gorod, ulice dookoła Soljanki, to bardzo moskiewskie miejsca. A kawałek Moskwy, który lubię najmniej? – to korek na skrzyżowaniu ulicy Lublinskiej i Wołgogradzkiego Prospektu. Spędzam w nim zbyt dużo czasu w drodze z domu do pracy i z powrotem.


13. Nowaja Gazieta:
W jaki sposób przemieszcza się Pan po mieście? Czy korzysta Pan z osobistej ochrony?

Aleksiej Nawalny:
Jeżdżę samochodem Landrover Freelander z kierowcą. W ten sposób lepiej wykorzystuję swój czas, zwłaszcza iż tak wiele spędzam go w korkach. Ale nie rzadko, żeby zdążyć na spotkanie jadę metrem. Podczas publicznych, masowych akcji, niestety musze korzystać z ochrony, to na wypadek prowokacji i nie przewidzianych zdarzeń.

14. Nowaja Gazieta:
Dalej Pan nie żałuje, że wplątał się Pan w tę wyborczą historię?

Aleksiej Nawalny:
Ani trochę nie żałuję. Jestem pewien, że wszystko dobrze się skończy. 

poniedziałek, 29 lipca 2013

Nawalny w oczach bliskich przyjaciół

Niemal natychmiast po powrocie do Moskwy uwolniony z więzienia Aleksiej Nawalny udzielił wywiadu Ksieni Sobczak w programie telewizji "Dozhd"". Agresywna wobec Kremla retoryka Nawalnego wzbudziła wątpliwości także jego zwolenników. Na głosy jego krytyków w swoim wpisie na Facebooku odpowiedziała Jelena Czekałowa, żona wybitnego opozycyjnego dziennikarza Leonida Parfionowa. Jej wpis z pewnością zasluguje na uwagę. Do wyborów mera Moskwy pozostał miesiąc i tydzień. 





Drodzy Przyjaciele,




Chciałam opowiedzieć Wam coś ważnego, Ja także, tak jak wielu z Was niepokoiłam się skutkami wywiadu jakiego Aleksiej Nawalny udzielił Ksieni Sobczak w telewizji „Dożd'”. W sobotę razem z Leonidem zaprosiliśmy Aleksieja i jego żonę Julię na obiad, razem z przyjacielem naszej rodziny Markiem Franchetti, szefem moskiewskiego biuro gazety „Sunday Times”. Aleksiej i Julia przyszli bez wahania. Mam wrażenie, że im także zależało na spotkaniu, także po to by porozmawiać o tym wszystkim co się ostatnio zdarzyło. To była szczegółowa rozmowa, poświęciliśmy na nią pięć godzin. Wydaje mi się, jestem o tym całkowicie przekonana, iż sam Aleksiej do pewnego stopnia żałuje, iż wywiad u Sobczak miał taki, a nie inny przebieg. Zwłaszcza w związku z obecną w nim agresywną intonacją. Ale w tamtej chwili wciąż odczuwał presję wydarzeń, tego co się z nim stało, przestał się kontrolować, odczuwał wielkie zmęczenie. Na początku w ogóle nie chciał zgodzić się na ten wywiad, ale Sobczak wzięła go za słowo, nacisnęła na niego, między nimi istniała na w pół żartobliwa umowa, że pierwszego wywiadu po uwolnieniu udzieli właśnie jej. Ona potrafi to robić, wykręcać ręce, nie zwracając uwagi na to, jak czuje się jej rozmówca. Nie brakuje takich, którzy widzą w tym prawdziwy profesjonalizm. 



Chcecie wiedzieć co najbardziej uderzyło mnie w związku z Aleksiejem. On potrafi dostrzegać własne błędy, rozumie, że w polityce musi się jeszcze uczyć. On słyszy otaczających go ludzi. Aleksiej jest człowiekiem całkowicie szczerym, jego przekonania są prawdziwe. To człowiek taki jak my. Ale powiedzmy tu sobie najważniejsze: już teraz Aleksiej wiele zrobił dla Rosji, dla nas i dla was. On zrobił o wiele więcej, niż wszyscy ci, którzy podnieśli falę antynawalnego krzyku, gotowe podzielić się z nami refleksjami wykształcone damy, albo krzykliwi młodzieńcy. Nic dziwnego, że ich reakcję  z taka słodyczą zostala przyjęta przez dziennikarsko-politologicznye stado obsługujące na co dzień Kreml. I jeszcze jedno. Razem z Nawalnym znajduje się wspaniała kobieta. Odważna, mądra, energiczna. Prawie przez cały czas, jaki spędzili u nas w gościach Aleksiej i Julia trzymali się za ręce. Jak gdyby nie byli parą ze stażem, jak by nie było u nich dwojga dzieci, a jedno z nich jest już prawie nastolatkiem. Trzymali się za ręce, jakby spotkali się miesiąc temu, jakby mieli nie więcej niż 20 lat. Obecne między nimi uczucie jest nie do ukrycia. Dla mnie to dobry znak. Ludzie, którzy sprawują u nas władzę, nie kochają niczego innego poza kasą. To co najgorsze, oni są podobni do ludzi i my staramy się na nich wpłynąć jak na ludzi. Ale jak mi się zdaje, to nie są żywi ludzie. Aleksiej, z pewnością jest żywym człowiekiem. Dla nas z Leonidem to właśnie jest najważniejsze. 





Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:


Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com