Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Putin atak media. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Putin atak media. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 maja 2016

Pożegnanie z "RBK"



Przez dwa lata holding medialny RBK zadziwiał odwagą i niezależnością. W jego redakcjach zebrano najlepszych rosyjskich dziennikarzy. Na kierowniczych stanowiskach właściciel, oligarcha Michail Prochorow zatwierdził charyzmatycznych profesjonalistów, takich jak była redaktor naczelna rosyjskiego wydania magazynu "Forbes" Jelizawieta Osetinskaja. Dzięki nim, niezbyt cenione wcześniej telewizja, agencja, portal i gazeta RBK wspięły się na wyżyny, ich materiały śledcze rozpalały wyobraźnię, demaskowały rosyjskie patologie. Do czasu. Niedawny materiał RBK o farmie ostryg położonej po sąsiedzku z jedną z dacz Putina wyczerpał cierpliwość Kremla. Obecne kierownictwo RBK zmuszono do odejścia.

W pożegnalnym artykule redakcja niezależnego portalu "Meduza" składa podziękowania kolegom z RBK.




Materiały wolnej od cenzury telewizji RBK nie jeden raz wywoływały irytację Kremla. 




13 maja holding RBK zwolnił ze stanowisk szefów swoich redakcji. Pracę stracił redaktor naczelny gazety RBK Maksym Soljus, redaktor naczelny RBK Roman Badanin i redaktor koordynator połączonych redakcji Jelizawieta Osetinskaja.



Cud

W ciągu ostatnich dwóch lat Osetinskaja, Badanin, Soljus oraz dziesiątki redaktorów i dziennikarzy RBK dokonali cudu. Udało im się zrobić coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się niemożliwe, nierealne. W tym czasie niezależne dziennikarstwo w Rosji znalazło się w stanie agonii. Za to RBK stała się naszym głównym niezależnym środkiem informacji. Powstawały tam świetne materiały śledcze, RBK mogła pochwalić się znakomitą reputacją i wielomilionowym audytorium. Taką ocenę działalności RBK można sformułować bez żadnej taryfy ulgowej, bez uwzględniania specyfiki naszych trudnych czasów.

Piątek 13 maja okazał się w rzeczywistości nieprzyjemnym dniem dla nas wszystkich, i dla dziennikarzy i dla czytelników. Tego dnia, na naszych oczach dokonała się likwidacja cudu. Tego nie da się uzasadnić w żaden sposób. Tej decyzji właściciela holdingu nie poprzedziły żadne obiektywne analizy, nie da się jej wytłumaczyć żadnymi "interesami państwa". Jest ona wynikiem "obrazy" i chęci odwetu. Koledzy z RBK popatrzyli nie w tę stronę gdzie wolno, zachowywali się nie tak, napisali coś nie tak. Przecież mówiono wam byście nie wsadzali nosa w nie swoje sprawy. A wy wsadzaliście. To co przydało się RBK, nie jest wynikiem walki z ideowym przeciwnikiem. To przykład podejrzanych rozliczeń w ciemnym zaułku. Tym zaułkiem, prawda, stało się dziś całe rosyjskie dziennikarstwo.



Najpierw Jelizawieta Osetinskaja osiągnęła wielki sukces na stanowisku redaktor naczelnej rosyjskiego wydania magazynu "Forbes". Później, w ciągu dwóch lat przekształciła holding medialny RBK w instytucję nowoczesną i wiarygodną. 



Gra warta  świeczki


Czy ta gra warta była świeczki? Rzecz jasna, że warta. Ci ludzie, którzy obecnie zniszczyli RBK, nawet nie zdają sobie sprawy jakiej misji służył holding w obecnym kształcie. Nie potrafią pojąć niczego poza anegdotami, nie jasna pozostaje dla nich logika owych dziwnych ludzi gotowych nabić sobie guza. A przecież ta logika nie jest taka skomplikowana: wystarczy zrozumieć, iż zdarzają się na świecie profesjonaliści, specjaliści zakochani w swojej pracy, gotowi do jej wykonywania.

Na pewno znajdzie się ktoś, kto po raz kolejny powie, iż to nie władze państwowe, a samo społeczeństwo domaga się cenzury i odwraca od dziennikarzy. Jednak co w takim razie począć z wielomilionowym audytorium RBK? Znajdzie się także ktoś, kto po raz kolejny oświadczy, iż należy do końca targować się z ludźmi w mundurach, by zachować stanowisko i zespół współpracowników. Jednak, czy można sobie wyobrazić, iż ludzie z redakcji RBK poparliby takie stanowisko?


Wielkie podziękowania


Wielkie podziękowania dla was, Liza, Roman, Maksym. Wielkie podziękowania dla wszystkich pozostałych pracowników RBK, za waszą działalność zawodową, ze wiarę w to, że służyliście dobrej sprawie, za niechęć do kompromisu z własnym sumieniem. Lepsze czasy nie nadejdą nigdy, a my się nie zmienimy. Tak więc będziemy ciągnąć to jakoś dalej.


Redakcja "Meduzy"


Tłum.: ZDZ

Oryginał ukazał się na niezależnym rosyjskim portalu meduza.io . Siedzibą portalu jest stolica Łotwy Ryga:  https://meduza.io/feature/2016/05/13/den-kogda-ne-stalo-rbk


*RBK (RosBiznesKonsulting), rosyjska grupa medialna. W jej skład wchodzą stacja telewizyjna, portal internetowy, liczne wydawnictwa drukowane. Powstała w 1993 roku. Od końca lat dziewięćdziesiątych RBK należał do liderów rosyjskiego rynku medialnego, choć niejednokrotnie jego wydawnictwom zarzucano publikację materiałów na zamówienie, sprzecznych z dziennikarską etyką. Grupa poniosła znaczne straty finansowe w związku z kryzysem 2008 roku. Od 2010 jej inwestorem został niepozbawiony ambicji politycznych oligarcha Michaił Prochorow. W 2013 roku do zespołu RBK dołączyła była redaktor rosyjskiego wydania magazynu "Forbes" Jelizawieta Osetinskaja. Był to moment przełomowy w historii holdingu. Osetinskaja, zajmując stanowiska szefa połączonych redakcji zgromadziła wokół siebie wyjątkowy zespół najlepszych dziennikarzy, redaktorów, wydawców. Szczególnym uznaniem cieszyły się materiały śledcze RBK demaskujące najróżniejsze rosyjskie patologie. Władze poirytowane działalnością i postawą RBK zainicjowały wymierzone w holding działania prokuratury i organów śledcze. Szczególną irytację Kremla wywołała głośna publikacja RBK poświęcona córce Władimira Putina, Jekatierinie Tichoinowej. W redakcjach przeprowadzono szereg rewizji, właściciela grupy poddano presji. W maju pojawiła się wiadomość o wszczęciu śledztwa przeciw kierownictwu RBK pod zarzutem machinacji finansowych. 13 maja holding dokonał zwolnień wśród redaktorów naczelnych swoich redakcji. W nowej konfiguracji trudno przypuszczać by grupa RBK kontynuowała działalność w swoim niedawnym stylu.





Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com




Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego.

niedziela, 7 grudnia 2014

Wszyscy rozumieją wszystko



Jeszcze w czwartek ostatnie przemówienie Władimira Putina na antenie telewizji „DOŻD’” komentowali najważniejsi rosyjscy dygnitarze, wicepremier Rogozin, szef wywiadu Fradkow, prokurator generalny Czajka. Ale już następnego dnia, jak grom z jasnego nieba spadła wiadomość o tym, że jedyna w Rosji wolna od cenzury stacja telewizyjna została wyrzucona ze swego tymczasowego studia i że wyprowadzić się musi natychmiast. 


Natalia Sindiejewa, założycielka i dyrektor generalny telewizji „DOŻD’” na antenie radia „Echo Moskwy” opowiedziała w jaki sposób bezdomna stacja zamierza stawić czoła nowemu kryzysowi. Czy Kreml przystąpił do ostatecznej rozprawy z niepokorną telewizją?


Od poniedziałku „TV DOŻD’” będzie nadawać z mieszkania Natalii Sindiejewej. 



Z Natalią Sindiejewą rozmawia Ksenia Łarina.






Dla ułatwienia lektury krótki słowniczek nazwisk i terminów obecnych w rozmowie: 


Krasnyj Oktiabr – stara fabryka czekolady położona w centrum Moskwy. Na jej terenie, po remoncie powstało nowoczesne centrum biurowo-rozrywkowe. Tutaj telewizja „DOŻD’” wynajęła swoje studio, przyczyniając się do spopularyzowania centrum.

SNOB – popularny magazyn publikowany w druku i w Internecie. Jego redakcja znajduje się na terenie kompleksu „Krasnyj Oktiabr”. Tutaj, po utracie własnego studia, po sąsiedzku czasowo przeprowadziła się telewizja „DOŻD’”. Obecnie magazyn należy do grupy medialnej „Żywi” kontrolowanej przez korporację Oneksim. Jej głównym akcjonariuszem jest miliarder Michaił Prochorow.

Nikołaj Uskow – redaktor naczelny magazynu „SNOB”.

Władmir Prochorow – Jeden z najbogatszych ludzi w Rosji. Główny akcjonariusz grupy ONEKSIM. Biznesmen i polityk. Był kandydatem na wyborach prezydenckich w 2012 roku. On sam i jego partia „Platforma Obywatelska” starali się o poparcie ze strony liberalnej i lepiej wykształconej części rosyjskiego społeczeństwa. Prochorow jest znany ze swej ustępliwości wobec Kremla i jego żądań.

ONEKSIM  
  fundusz inwestycyjny kontrolowany przez miliardera Michaiła Prochorowa. Inwestuje na rynku finansowym, w metalurgię, nowoczesne technologie, media, energetykę, itd. Jest właścicielem magazynu „SNOB”.





Timur Olewski, dziennikarz telewizji "DOŻD'" prowadzi jeden z ostatnich programów informacyjnych 
nadawanych ze studia udostępnionego przez redakcję magazynu "SNOB". 




Ksenia Łarina:
Jak wygląda dziś sytuacja telewizji DOZD’? Czy znajdziecie nowe pomieszczenie?

Natalia Sindiejewa:
Montujemy dziś studio w jednym z mieszkań. Czuję się przedziwnie, zwłaszcza kiedy uświadamiam sobie, że w tym mieszkaniu zaczęła się nasza telewizja. I nagle znów tu wracamy. Jeśli rozwiążemy wszystkie kwestie techniczne, to w poniedziałek będziemy nadawali już z tego studia. To jest oczywiste, że mamy do czynienia z rozwiązaniem tymczasowym, to jest studio – nie studio. Jest to punkt, miejsce, skąd dzięki łączu internetowemu można emitować sygnał. Ale równocześnie nie przestajemy szukać nowego pomieszczenia. Mimo, iż byliśmy przekonani, iż do końca stycznia uda nam się przetrwać w „Snobie”. Oczywiście nieco się zdekoncentrowaliśmy, mówiąc uczciwie, dlatego, iż było nam tam wygodnie.

Łarina:
Nie bardzo potrafimy zrozumieć, jaka była przyczyna zerwania umowy, jeśli taka umowa w ogóle była podpisana. Jaka była treść waszego porozumienia, z kim dogadywaliście się w „Snobie”?

Sindiejewa:
Umawialiśmy się z ludźmi z ONEKSIMu, z Mariną Geworkian,  z Kolą Uskowem (red. naczelny projektu „Snob” – mediawRosji). Więc jak to się odbyło? Kiedy zrozumieliśmy, że zostały nam już tylko dwa tygodnie do dnia wyprowadzki z „Krasnego Oktiabria”, tamta sytuacja także była nadzwyczajna, wtedy też nie planowaliśmy przeprowadzki w tak szybkim terminie, umawialiśmy się z właścicielem, że zostajemy do końca stycznia, przypomnieliśmy sobie, że „Snob” dysponuje powierzchnią do wynajęcia. Oni często wynajmują podnajemcom, a teraz ktoś zwalniał jedno z biur. 

Więc powiedziałam, wspaniale, nie stracicie pieniędzy, a my błyskawicznie się do was przeniesiemy. Dogadaliśmy się w sprawie terminów, najpierw do końca roku, potem poprosiłam: „pozwólcie nam zostać do końca stycznia, będę czuła się pewniej, że znajdę odpowiednią powierzchnię i będziemy mogli się przeprowadzić”. Omówiliśmy warunki umowy, jeśli idzie o cenę ustaliliśmy ją szybko, chociaż była dla nas stosunkowo wysoka, nie mieliśmy jednak innych wariantów. Dlatego na nią przystaliśmy. A teraz w piątek, kiedy stało się jasne, że to koniec, od poniedziałku nas tu nie chcą, chociaż lepiej powiedzieć, chcą, ale też chcą uniknąć określonych problemów…

Łarina:
Wczoraj próbowaliśmy dowiedzieć się czegoś więcej. Uskow powiedział nam, że nie było żadnej umowy. Wyglądało na to, że to jakaś mętna historia.

Sindiejewa:
Popatrzcie, to zrozumiałe, że wszyscy znaleźli się w trudnej sytuacji. Tam ludzie, na prawdę chcieli nam pomóc. Z drugiej strony oni mają swoich akcjonariuszy, im także na pewno postawiono określone pytania. Ta sytuacja jest naprawdę skomplikowana. Dlatego trudno wypowiadać się Uskowowi, mnie trudno się wypowiadać, wczujcie się w to po ludzku, wszyscy rozumieją wszystko. W „Snobie” rzeczywiście starali się, by było nam jak najwygodniej. Teraz w gruncie rzeczy uważam, że to dla nas kolejne ważne doświadczenie, w dodatku pożyteczne. Jak tylko człowiek choć trochę się rozleniwia, wystarczy odrobinę, wtedy na poszukiwanie nowego pomieszczenia przeznacza się mniej czasu, no bo nam tu wygodnie, czujemy się komfortowo, wszystko działa. A obecna sytuacja zmusza nas, byśmy o wiele poważniej potraktowali to, czym się zajmujemy. Przejęli się osobiście. Teraz cały zespół musi myśleć o tym, jak produkować program, to oczywiste, że będziemy musieli wprowadzić ograniczenia. Przede wszystkim program musi być dalej interesujący. To znaczy, że trzeba myśleć, kombinować, może wymyślimy jakiś nowy styl, zobaczymy.

Łarina:
Kiedy wczoraj mówiła Pani, a także ludzie z zespołu, iż zmontujecie studio w mieszkaniu, myślałam, że to taka przenośnia, żart. A okazało się, że tak jest naprawdę. Mój Boże, czego doczekaliśmy?

Sindiejewa:
Ta historia wygląda następująco, zastanawialiśmy się nad przeprowadzką do redakcji portalu Slon.ru, ale tam niestety dostęp do Internetu jest ograniczony. Z tym związana jest cala biurokratyczna i skomplikowana historia, żeby zwiększyć szybkość łącza potrzeba tygodnia.  A w wypadku z mieszkaniem z jakiegoś powodu wszystko okazało się prostsze. Z resztą, obecnie dociera do nas sporo propozycji, zaprasza nas redakcja „Nowej Gaziety”, jeszcze ktoś inny. Można by więc zainstalować się, zmontować studio w bardziej komfortowych warunkach, niż w mieszkaniu, ale przewozić aparaturę jeszcze raz, dokądś, kiedyś…   Jeśli wszystko będzie działać jak trzeba, tak wystartować będzie nam teraz łatwiej. Tam gdzie się już wprowadziliśmy. No i wtedy wrócimy do poszukiwania odpowiedniej powierzchni, gotowego pomieszczenia nadającego się na studio. W którym wszystko można będzie zmontować, zainstalować.

Łarina:
Jak z programem w tej sytuacji? Będziecie go zmieniać? Postaracie się, by nie doszło do przerwy w nadawaniu?

Sindiejewa:
To oczywiste. Musimy jednak wprowadzić ograniczenia. Na przykład, weźmy program „Hard Day’s Night” (wieczorna dyskusja z udziałem specjalnego gościa i grupy dziennikarzy – mediawRosji), będziemy zmuszeni do ograniczenia ilości zaproszonych gości. Teraz nie będziemy w stanie zaprosić do niego aż pięciu osób, może damy radę z dwojgiem, prowadzący i dwoje zaproszonych, tak spróbujemy to zrobić. Wymyśliliśmy już, jak nadawać obrazek, dodatkowe reportaże. Produkujemy teraz sporo reportaży.




 TV "DOŻD'" miał być telewizją dla moskiewskich yuppies. Moda, kultura, muzyka, jedzenie.
Jednak Natalia Sindiejewa szybko zrozumiała, że jej publiczność chce przede wszystkim
wolnej od cenzury informacji politycznej.  



Łarina:
A jak programy informacyjne, wejścia na żywo, dacie z tym radę?

Sindiejewa:
Wszystko będzie na żywo. To jedyna możliwość. Na odwrót będzie więcej programu na  żywo.

Łarina:
Dostajemy pytania od waszych abonentów. Wielu się niepokoi, wykupili abonament na rok, co teraz będzie?

Sindiejewa:
Rzecz jasna znajdujemy się w sytuacji, teraz niczego nie da się przewidzieć, nawet na miesiąc do przodu, nie mówiąc już o roku. Ale chcę zapewnić naszych abonentów, a także moich kolegów, oni również zaglądają mi w oczy, chcą dowiedzieć się, co będzie dalej, że jeśli chodzi o to wszystko, co zależy ode mnie, co zależy od nas, zrobimy wszystko, żeby zachować miejsca pracy, i żeby program nadawany był w takim wymiarze jak dotychczas. Postaramy się wszystko robić lepiej. Musicie państwo zrozumieć, w ciągu ostatniego pół roku bardzo ograniczyliśmy wydatki, musieliśmy zrezygnować ze sporej liczby różnych formatów, programów, cięliśmy na żywo.

Więc jeśli pojawią się możliwości – a liczba nowych abonentów rośnie, chcę im podziękować szczególnie, za okazywane nam zaufanie i wsparcie, jeśli uda nam się zebrać więcej pieniędzy, niż obecnie wydajemy przez miesiąc (nasz budżet jest na prawdę minimalny), to nadwyżki będziemy inwestować w rozwój i jakość programu. Gotowa jestem położyć głowę pod topór, zrobię wszystko co zależy ode mnie, co zależy od nas samych…

Łarina:
Bardzo dziękuję. Co nam pozostaje? Chyba tylko, trzeba wam życzyć byście przetrzymali te presję, tę wojnę, żebyście odnieśli zwycięstwo i dalej byli razem z nami. Bez was pogrążymy się w koszmarze.



Tłum.: ZDZ




Rozmowę z Natalią Sindiejewą „Echo Moskwy” przeprowadziło podczas swojej cotygodniowej audycji „Człowiek z telewizji”. Na portalu radiostacji znajduje się transkrypcja całości audycji, rozmowa z założycielką TV DOŻD” stanowi jej fragment. Adres transkrypcji: http://www.echo.msk.ru/programs/persontv/1449926-echo/

Wyłącznie ten fragment opublikował znany rosyjski bloger Andriej Małgin: http://avmalgin.livejournal.com/5088386.html







Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com






piątek, 14 listopada 2014

„Zostanę zwolniony”. Kreml rozprawia się z nieposłusznym radiem


Od kilku tygodni zgęszczały się chmury nad popularną moskiewską radiostacją „Echo Moskwy”. Wygląda na to, iż tym razem władza nie ograniczy się do słownych upomnień, i że na zwołanym dziś w trybie pilnym na 21 listopada zebraniu Rady Dyrektorów może dojść do rozprawy z nieposłuszną redakcją. 


Audycji „Echa Moskwy” słucha dziennie ok. miliona słuchaczy. Na jej antenie występują najwybitniejsi rosyjscy intelektualiści, publicyści, politycy opozycyjni. Aleksiej Wieniediktow, redaktor naczelny „Echa Moskwy” w wypowiedzi dla portalu „Otwarta Rosja” przyznaje, iż na zebraniu Rady Dyrektorów spodziewa się decyzji o swoim zwolnieniu.




 


Aleksiej Wieniediktow pełni funkcję redaktora naczelnego "Echo Moskwy" od
1998 roku. Jest także właścicielem pakietu 18% akcji radiostacji. 





Redaktor naczelny radiostacji „Eco Moskwy” Aleksiej Wieniediktow skomentował dla
Otwartej Rosji” sytuację jaka powstała po zwołaniu na 21 listopada Rady Dyrektorów Radiostacji.


Jak mi się wydaje 21 listopada zostanę zwolniony.


Zaproszenie na zebrania Rady Dyrektorów dostaje się zwykle wtedy, gdy chcą przyjąć człowieka do pracy, zaoferować mu podwyżkę wynagrodzenia, (rzecz jasna, na to właśnie  liczę), albo żeby go zwolnić.


Mnie do pracy przyjmować nie trzeba – jak i tak pracuję. Na pewno też, w związku z trudną sytuacją gospodarczą na całym świecie, nie zaproponują mi podwyżki. Co oznacza, że mnie wyrzucą. W takim wypadku, w normalnych okolicznościach, na okres do wyborów nowego redaktora naczelnego jego obowiązki powinien przejąć Władimir Warfołomiejew (obecnie zastępca Wieniediktowa – „Media-w-Rosji”). Ale obecna sytuacja nie jest normalna. Kiedy wydarzyła się historia z Pluszczewem, podjęto próbę naruszenia statutu radia. Do porządku dziennego zebrania dyrektorów włączono punkt „o redakcji”, to pokazuje, iż 21 listopada może zostać podjęta próba wprowadzenia zmian do statutu redakcji.


Razem z kolegami, wypowiadam się teraz jako akcjonariusz mniejszościowy, spodziewamy się podjęcia takiej próby i staramy się uzgodnić wspólne stanowisko, jak się temu przeciwstawić.


A tak na prawdę to nie rozumiem, nad czym konkretnie zamierza debatować Rada Dyrektorów, przystępując do tego punktu zebrania. Rada nie jest upoważniona do podejmowania decyzji odnoszących się do pracy redakcji. Wydaje mi się, że to taka groźba pod naszym adresem. Michaił Juriewicz Lesin (szef holdingu Gazprom Media, większościowego akcjonariusza radia – „Media-w-Rosji”) chce nam wszystkim udowodnić, że Pluszczew wpuścił redakcję na minę, a Wieniediktow z kolei, nie chcąc ustąpić w sprawie Pluszczewa naraził radiostację na niebezpieczeństwo, pozwolił rozprawić się z „Echem Moskwy”.


Większościowym akcjonariuszem radiostacji "Echo Moskwy" jest należący
do Gazpromu koncern medialny "Gazprom-Media". Kontroluje on także szereg
stacji telewizyjnych i wydawnictw prasowych 



Jedno mnie cieszy. Tam w porządku dziennym planowane było także przyjęcie decyzji w kwestii formatu naszej stacji. Ale w tej sprawie Michail Lesin już poszedł na ustępstwo. Zdecydował się na to, gdy wytłumaczyłem akcjonariuszom, że decyzja o zmianie formatu przynoszącej zyski i bardzo popularnej radiostacji będzie miała charakter polityczny, i że będzie to dla nich oznaczać straty. 


Powtarzam, kwestia jak pracuje redakcja nie leży w kompetencji Rady Dyrektorów. Rada ma prawo zwolnić redaktora naczelnego. Nie jest upoważniona do zmiany statutu redakcji i jej polityki redakcyjnej.




Komentarz Aleksieja Wieniediktowa ukazał się na portalu openrussia.org:









*Aleksiej Wieniediktow (ur. 1955), rosyjski publicysta, dziennikarz radiowy i telewizyjny. Jest z wykształcenia historykiem, w czasach radzieckich pracował w oświacie. W „Echu Moskwy” od 1990 roku. W 1998 roku wybrano go na stanowisko redaktora naczelnego. Jest właścicielem pakietu 18% akcji radiostacji. Jest laureatem wielu nagród dziennikarskich. 









W końcu zeszłego tygodnia popularna moskiewska radiostacja „Echo Moskwy” otrzymała oficjalne ostrzeżenie ze strony Federalnej Agencji Kontroli nad środkami Masowego Przekazu. Wg. Agencji, w jednej z audycji zawarta była informacja „usprawiedliwiająca popełnianie przestępstw wojennych”.

Kolejna, wolna od cenzury rosyjska organizacja medialna stała się obiektem ataku ze strony władz. Na swoim blogu sytuację skomentował redaktor naczelny „Echa Moskwy”, Aleksiej Wieniediktow
.



Putin nigdy nie ucieka od odpowiedzialności. Wysłuchuje opinii z różnych stron, ale decyzje podejmuje samodzielnie. Nie ma wątpliwości, iż będzie się ubiegał o prezydenturę po raz kolejny w 2018 roku. Zachodnie sankcje są bolesne dla gospodarki rosyjskiej, kryzys na Ukrainie może przekształcić się w ropiejącą ranę.

Aleksiej Wieniediktow, redaktor naczelny radiostacji „Echo Moskwy” oprowadza czytelników po kulisach kremlowskiej polityki. Wywiad ukazał się na lamach publikowanego w Jekaterynburgu sieciowego magazynu Znak.com



Radiostacja „Echo Moskwy” od lat zajmuje szczególne miejsce w archipelagu rosyjskich mediów. Pozostaje źródłem wolnej od cenzury informacji i komentarzy przedstawiających różne punkty widzenia. Formalnie większościowym udziałowcem radia jest koncern Gazprom Media. O wyborach redaktora naczelnego w radiostacji "Echo Moskwy" pisze Natalia Rostowa. Materiał portalu slon.ru .





Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com






poniedziałek, 3 listopada 2014

Dostali takie polecenie


W końcu zeszłego tygodnia popularna moskiewska radiostacja „Echo Moskwy” otrzymała oficjalne ostrzeżenie ze strony Federalnej Agencji Kontroli nad środkami Masowego Przekazu. Wg. Agencji, w jednej z audycji zawarta była informacja „usprawiedliwiająca popełnianie przestępstw wojennych”. 


Kolejna, wolna od cenzury rosyjska organizacja medialna stała się obiektem ataku ze strony władz. Na swoim blogu sytuację skomentował redaktor naczelny „Echa Moskwy”, Aleksiej Wieniediktow.





Screenshot portalu Roskomnadzrou z Ostrzeżeniem dla Radia "Echo Moskwy".  






W sprawie ostrzeżenia ze strony „Roskomdadzoru”


Oczywiście wszystkich interesuje, za co „Roskomnadzor” podjął decyzję o udzieleniu „Echu Moskwy” pisemnego ostrzeżenia. Odnosi się ono, tak do naszej radiostacji, jak i portalu internetowego. O wszystkim tym po kolei…

Radio i portal to dwa różne media, dlatego omówię je oddzielnie.

29 października w programie „Na własne oczy” dziennikarz „Los Angeles Times” Siergiej Łojko i dziennikarz stacji telewizyjnej „DOŻD’” i radiostacji „Echo Moskwy” Timur Olewski opowiadali w prowadzonej przez Aleksandra Pluszczewa audycji na żywo, o tym co zobaczyli, obserwując walki wokół lotniska w Doniecku.

Tak, jak to u nas przyjęte, dokonaliśmy pełnej transkrypcji tekstu także tej audycji. Został on opublikowany na portalu internetowym, dokładnie tak, jak nadano go w programie radiowym.

Już 31 października, w połowie dnia, „Roskomnadzor” podjął dwie oddzielne decyzje o udzieleniu ostrzeżenia, tak radiostacji, jak i portalowi. Jak napisano w uzasadnieniu – zwracam, na to uwagę -  podstawą do podjęcia decyzji był fakt, iż „w danej audycji zawarta była informacja usprawiedliwiająca popełnianie przestępstw wojennych”.

Jednocześnie nie przytoczono żadnych konkretnych przykładów odnoszących się do tego zarzutu.

W odniesieniu do portalu zażądano, pod groźbą całkowitego zablokowanie dostępu do jego materiałów, natychmiastowego usunięcia tekstu całej audycji, zaczynając od słów „Dobry wieczór, wita was Aleksander Pluszczew…”, kończąc na słowach „Do widzenia, żegna was Aleksander Pluszczew” (zdaje się, to też przejaw ekstremizmu).

Podjąłem decyzję o tymczasowym – do rozpatrzenia sprawy przez sąd – usunięciu tekstu z portalu. Było mi ja podjąć tym łatwiej, iż dzięki takiemu działaniu „Roskomnadzoru” audycja rozleciała się po całym Internecie z niesłychaną siłą i szybkością.

A teraz o pozostałym.

1. Audycja została nadana na żywo – ustawa prasowa zdejmuje z redakcji odpowiedzialność za słowa wypowiedziana przez gości w audycjach na żywo. (art. 57 punkt 5). W tej sprawie złożymy zażalenie w sądzie.

2. W tekście „Ostrzeżenia” brakuje jakichkolwiek konkretnych przykładów. Tymczasem ustawa o przeciwdziałaniu działalności ekstremistycznej wymaga, by organ podejmujący postanowienie, wskazywał – zwracam na to uwagę – na konkretne przykłady naruszenia ustawy. W tej sprawie także zwrócimy się do sądu.

Dlaczego, ludzie na kierowniczych stanowiskach w „Roskomnadzorze”, posiadający takie doświadczenie,  zdecydowali się, by w sposób demonstracyjny naruszyć ustawodawstwo ustalające określone zasady, według których uchwalane są tego rodzaju ostrzeżenia.?

Dlatego, że dostali takie polecenie.

Aleksiej Wiedieniktow,
red. nacz. "Echo Moskwy"
Podobne polecenia, zaatakowania Echa Moskwy” wydano w tym tygodniu prokuraturze, Ministerstwu do Spraw Sytuacji Nadzwyczajnych, Głównemu Zarządowi Spraw Wewnętrznych, administracji Moskwy.

Potrafię sobie wyobrazić stopień koordynacji tego ataku. Co więcej, zdaję sobie sprawę z tego, kto podjął go i jak. Orientuję się pod jakim adresem, w jakim gabinecie rozmawiano na ten temat, i że w rozmowach tych brali udział także niektórzy z naszych kolegów.

Budzi to mój wstręt.

Nie naruszamy obowiązującego w Rosji prawa. Wykonujemy swoją pracę, zgodnie z zasadami naszej profesji, informujemy słuchaczy o wszystkim, w tym także o przestępstwach wojennych popełnianych obecnie na terytorium Ukrainy. We współczesnym świecie nie da się ich ukryć, nawet jeśli próbuje się nam zamknąć usta.

Rozprawa sądowa będzie publiczna, protokoły z niej, pomogą nam w szczegółach opowiedzieć o tym, co niektórzy usiłują ukryć.
A więc, avanti.




Oryginał ukazał się na portalu „Echo Moskwy”: http://echo.msk.ru/blog/aav/1429970-echo/




ROSKOMNADZOR
Federalna Służba Kontroli Łączności, Technologii Informacyjnych i Środków Masowego Przekazu. Powstała w roku 2008. Adres sieciowy: http://rkn.gov.ru/


Oficjalne ostrzeżenie Agencji otrzymał w przeszłości np. portal lenta.ru za wywiad z przywódcą ukraińskiej organizacji „Prawygo Sektor” Dmytro Jaroszem. Agencja wpisała do rejestru „zabronionych informacji” portale informacyjne grani.ru, kasparov.ru, ez.ru. Według niej wzywały do do działań niezgodnych z prawem. W maju 2014 roku, jeden z urzędników agencji wypowiedział się publicznie o możliwości zablokowaniu w Rosji serwisów społecznościowych Facebook i Twitter. 




O radiostacji „Echo Moskwy” na blogu „Media-w-Rosji”:

Wieniediktow: Szef odpowiada za wszystko


Putin nigdy nie ucieka od odpowiedzialności. Wysłuchuje opinii z różnych stron, ale decyzje podejmuje samodzielnie. Nie ma wątpliwości, iż będzie się ubiegał o prezydenturę po raz kolejny w 2018 roku. Zachodnie sankcje są bolesne dla gospodarki rosyjskiej, kryzys na Ukrainie może przekształcić się w ropiejącą ranę.


Aleksiej Wieniediktow, redaktor naczelny radiostacji „Echo Moskwy” oprowadza czytelników po kulisach kremlowskiej polityki.

Wywiad ukazał się na lamach publikowanego w Jekaterynburgu sieciowego magazynu Znak.com



Radiostacja „Echo Moskwy” od lat zajmuje szczególne miejsce w archipelagu rosyjskich mediów. Pozostaje źródłem wolnej od cenzury informacji i komentarzy przedstawiających różne punkty widzenia. Formalnie większościowym udziałowcem radia jest koncern Gazprom Media. O wyborach redaktora naczelnego w radiostacji "Echo Moskwy" pisze Natalia Rostowa. Materiał portalu slon.ru .





Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com








poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Kłamstwo wiedzie ku przepaści. Wystąpienia na moskiewskim Marszu Prawdy



Po powrocie Władimira Putina na Kreml na rosyjskie media spadla seria represji. Likwidowano agencje prasowe, wydawnictwom internetowym blokowano dostęp do sieci. Zwalniano redaktorów naczelnych i całe redakcje. W odpowiedzi na wydarzenia na Ukrainie Kreml podjął agresywną anty ukraińską kampanię propagandową. W obronie wolności mediów w niedzielę 13.04, na demonstracji w Moskwie, zebrały się tysiące ludzi. Publikujemy dwa spośród wygłoszonych tam przemówień.




Andriej Zubow (1952), historyk religii, profesor MGIMO. W odwet za jego krytyczną postawę i związane z kryzysem ukraińskim wystąpienia władze już dwukrotnie próbowały usunąć go z pracy.






Przyjaciele,

W tym wspaniałym dniu wkroczenia Pana do Jerozolimy, na naszej ziemi jesteśmy świadkami strasznej tragedii, przelewana jest krew Rosjan i krew Ukraińców, w mieście o symbolicznej nazwie Słowiańsk. To dzieje się teraz, dzisiaj, tak dzieje się dlatego, iż ci którzy samozwańczo objęli nad nami władzę, podejmują działania nie z myślą o nas i nawet nie z myślą o sobie, a w imię tego kłamstwa, którego ojcem jest diabeł.

Kiedy pytają mnie o to, jak prosty człowiek może dokonać wyboru własnej drogi, zawsze odpowiadam identycznie. Jeśli spostrzeżecie, że nie mówią wam prawdy, jeśli widzicie, że wojnę określają mianem pokoju, że okupantów przedstawiają jako pokojowo nastrojonych obywateli, pamiętajcie, prowadzą was ku przepaści.

Droga kłamstwa jest zawsze drogą ku przepaści. Dlatego drodzy przyjaciele, iż świat zbudowany jest na prawdzie. Świat nie ma innej podstawy od prawdy. Jestem historykiem religii, wiem jak to było w starożytnym Egipcie i w starożytnych Indiach. I tam i tam  prawda była podstawą wszystkiego na czym opierał się świat i człowiek. Kiedy politycy, dziennikarze, dyplomaci wprowadzają nas w błąd, popełniają wtedy przestępstwo wobec własnego kraju, wobec nas i wobec swojej własnej nieśmiertelnej duszy. Gubią siebie i nas. Odczuwam niewypowiedziany ból, kiedy na to patrzę. Czy mamy na to odtrutkę, czy mam drodzy przyjaciele możliwość by się temu przeciwstawić?

Mamy taką możliwość. Każdy człowiek, mały i duży, w Moskwie, albo na dalekiej prowincji, ma taką możliwość, trzeba samemu dochować wierności prawdzie. Przecież nie dlatego teraz tak wiele kłamstwa płynie z ekranów telewizyjnych, że za przeciwstawnie się mu stawiają pod ścianą. Pod ścianę na razie nas nie stawiają. Kłamstwo to skutek chciwości tych, co kłamią, ma też swoje źródło w strachu. Chcą nas wystraszyć. Ostrzegają nas, zrobimy z Wami coś strasznego. Ale niczego nam nie zrobią.

Dlatego, że kłamstwo pozbawione jest siły. W kłamstwie jest tylko jej cień. Siła tkwi w prawdzie. Kłamstwo ma krótkie nogi. I jak powiedział wielki Sołżenicyn, jedno słowo prawdy jest w stanie zmienić świat.

On sam zmienił świat i my też zmienimy.


*                               *                                   *                                  *


Igor Jakowienko (1951), dziennikarz, były sekretarz Związku Dziennikarzy Rosyjskich.






Witajcie drodzy przyjaciele,


Dziś czas biegnie tak szybko, wszystko się zmienia, iż trudno nam uwierzyć, że upłynął już miesiąc od chwili, gdy Szenderowicz i profesor Zubow porównali reżim putinowski i to jak on funkcjonuje z Trzecią Rzeszą z lat 1938-39 roku. Wtedy wielu wydało się to przesadą, Dziś należałoby raczej szukać różnic.

Tym, co oba reżimy odróżnia w znaczący sposób, jest o wiele większa dziś rola mediów i propagandy. Kiedy faszystowska Trzecia Rzesza doszła do kresu swego istnienia, na ławie oskarżonych, na procesie w Norymberdze, wśród 24 oskarżonych znaleźli się dwaj dziennikarze. Przedstawicielami środków masowej informacji byli Hans Frietzsche i Julius Streicher, redaktor gazety Der Stuermer. W Norymberdze oceniono, iż rola mediów w tym co się wydarzyło wynosiła ok. 10%. Jestem przekonany, iż dziś ten odsetek jest o wiele większy.

Jestem przekonany, że i nasz proces sądowy kiedyś się odbędzie. Na nim zostaną ocenione wszystkie przestępstwa obecnego reżimu, tam co najmniej 50% miejsc będzie zarezerwowanych dla ludzi, którzy dziś kłamią w naszych federalnych programach telewizyjnych i służą w szeregach tak zwanych putinowskich telewizyjnych sił zbrojnych.

Zajęliśmy się dziś, jak mi się wydaje, ważną sprawą, nazwiska tych ludzi wymienimy wprost. To ważne, że nie tylko wskażemy ich jako ludzi, którzy okryli się hańbą, ale i że zaczęliśmy się z nich śmiać. Śmiech jest najsilniejszą bronią. Kiedy z jakimiś rzeczami chcemy się rozstać na zawsze, śmiech nam w tym pomaga.

Moim zdaniem, to ma wielkie znaczenie, byśmy odnotowali wszystkie przestępstwa, jakie popełniane są obecnie na naszych ekranach telewizyjnych. Przestępstwo główne nie zostało wymierzone w naród ukraiński, tam zrozumiano co trzeba robić i już wyłączono te strumienie kłamstwa. Ofiarą głównego przestępstwo jest społeczeństwo rosyjskie. Co trzeba było zrobić z normalnymi, dobrymi i niegłupimi ludźmi, by trzy czwarte społeczeństwa gotowe było wesprzeć wojnę z braterskim nam narodem.  To jest rzeczywiście przestępstwo XXI wieku.

Dziś powinniśmy wymienić nazwiska wszystkich tych ludzi, żołnierzy wojsk telewizyjnych Putina, byśmy zobaczyli czym różnią się od prawdziwych dziennikarzy. Już dziś  powinniśmy wymienić właściwe nazwiska, wyliczyć ludzi, którzy ogłupiają społeczeństwo. By prawdziwym dziennikarzom łatwiej się było od nich zdystansować, trzeba powołać do życia prawdziwy Związek Dziennikarzy.

Musimy też rozwijać nasze własne, równoległe społeczeństwo obywatelskie. Inicjujemy dziś ważny proces, nie wolno nam nikogo zapomnieć, kiedy będziemy wypowiadali słowa potępienia, ośmieszali, wszystkich, którzy kłamią dziś w telewizji i robią z nas idiotów na łamach putinowskich gazet.

Kiesielow – hańba ! (prowadzący stacji telewizyjnej „Rossija” – „media-w-Rosj”)

Sołowiow – hańba ! (prowadzący stacji telewizyjnej „Rossija”)

Mamontow – hańba ! (autor propagandowych filmów dokumentalnych)

Ernst - hańba ! (szef Programu Pierwszego)

Mackiaviczius – hańba ! (dziennikarz programu „Wiesti” nadawanego w programie stacji „Rossija”)

Dobrodiejew – hańba ! (szef stacji państwowej radiowo-telewizyjnej korporacji WGTRK, właściciela Programu Rossija „Rossija”)

Kulistikow – hańba ! (szef telewizji NTV)

....

Zwyciężymy !


Na blogu Media-w-Rosji o problemach niezależnych mediów:


Wraz z powrotem na Kreml Władimira Putina nasiliła się ofensywa władz przeciw niezależnym mediom. Jeden po drugim tracili pracę nieposłuszni redaktorzy naczelni, zwalniano całe redakcje, likwidowano portale internetowe. Historyk i socjolog Alek D. Epsztejn jest zdania, iż środowisko dziennikarskie zachowując bierną postawę, ułatwiło Kremlowi zadanie.


Znany pisarz Borys Akunin: TV „DOŻD’” stała się bastionem wolności.

 

TV Dożd’ już dawno przestała być modną telewizją hipsterską – uważa znany rosyjski pisarz Borys Akunin. Dziś, w Rosji Wladimira Putina, to prawdziwy bastion wolności słowa. Czy uda się go uratować? Akunin nie jest optymistą, władze trudno będzie powstrzymać. Ale nic nie jest wieczne i już dziś, według pisarza, można dostrzec w Rosji zalążki zbliżającej się zmiany.


Ile kosztuje w Rosji telewizja wolna od cenzury?


Jedyna w Rosji niezależna stacja telewizyjna „TV Dożd’” nie poddaje się. Pozbawiona na polecenie Kremla dostępu do sieci kablowych i dochodów z reklamy zwróciła się do swoich widzów i przyjaciół z apelem o wsparcie. Aleksander Winokurow, współwłaściciel stacji, podaje na swym blogu interesujące dane na temat jej budżetu. 

Mówi radio „Echo Moskwy” 


O wyborach redaktora naczelnego w radiostacji "Echo Moskwy" pisze Natalia Rostowa. Materiał portalu slon.ru . Radiostacja „Echo Moskwy” od lat zajmuje szczególne miejsce w archipelagu rosyjskich mediów. Pozostaje źródłem wolnej od cenzury informacji i komentarzy przedstawiających różne punkty widzenia. Formalnie większościowym udziałowcem radia jest koncern Gazprom Media.



Eksluzywny wywiad dla "Media-w-Rosji" z Natalią Sindiejewą, dyrektorem generalnym niezależnej stacji telewizyjnej „TV Dożd’”


Od blokady Leningradu, do blokady TV „Dożd’


Wśród kontrolowanych przez Kreml rosyjskich mediów, stacja telewizyjna TV Dożd’ jest absolutnym wyjątkiem. Żadna inna telewizja rosyjska nie poświęca tyle uwagi działalności opozycji, korupcji urzędników, walce o prawa człowieka. Nadany kilka dni temu program poświęcony wojennej blokadzie Leningradu (z udziałem pisarza Wiktora Jerofiejewa) stał się pretekstem dla zmasowanego ataku na „Dożd’”. Czy telewizyjna wysepka wolności przetrwa pro kremlowskie tsunami?





Obserwuj i polub nas na Facebooku: https://www.facebook.com/mediawrosji





czwartek, 20 marca 2014

Pisarka Ludmiła Ulicka: „Nie wolno nam milczeć”


W środę 19go marca w moskiewskiej Bibliotece Literatury Obcej zebrali się przedstawiciele inteligencji rosyjskiej, by zaprotestować przeciw aneksji Krymu i polityce Kremla wobec Ukrainy. Na blogu „media-w-Rosji" publikujemy, otwierający zebranie, tekst przemówienia wybitnej, cenionej także w Polsce, pisarki Ludmiły Ulickiej.





Drodzy Przyjaciele,

Zebraliśmy się tutaj, ci którzy sami siebie uznali za  inteligentów. Uważają nas za warstwę pośrednią, międzyklasową, sami jednak jesteśmy przekonani, że jesteśmy solą ziemi. Poszukujemy prawdy, trapią nas wątpliwości, uważamy, że mamy rację. Zawsze wahamy się, odczuwamy wyrzuty sumienia, sami przy tym nie potrafimy prawidłowo opisać tego fenomenu, jakim jesteśmy.

Kim jest rosyjska inteligencja?


Ludmiła Ulicka przemawia na antywojennym
Kongresie Inteligencji Rosyjskiej
Czasami uważamy się za mózg narodu. Od czasu do czasu jednak, nasi wodzowie, tacy jak Włodziemirz Iljicz Lenin nazywają nas „gównem narodu”. To określenie do dzisiaj kształtuje stosunek,  jaki wobec nas demonstrują władze. Czasami czujemy, że musimy to przemyśleć. Władze odnoszą się do nas jednak całkowicie w duchu tej tradycji. Cokolwiek nie działoby się w Rosji, gdy tylko rozpoczyna się poszukiwanie winnych, okazuje się, że są nimi inteligenci, „Żydzi”, lub wrogowie z Pentagonu.
Pozwolę sobie zaproponować swoje własne określenia tego, czym jest dziś inteligencja. Inteligent, to człowiek wykształcony, dla którego ważniejsze jest służenie od służby.
Czasami, trudno nam się dogadać między sobą. Jesteśmy przecież ludźmi myślącymi, dlatego, często wiele nas różni. Także dlatego, iż myślenie własne różni się zasadniczo od bezproblemowego przełykania skonstruowanych przez innych klisz, nawet w tym wypadku, kiedy klisze te, nosiły w przeszłości charakter świeżych myśli.
Jeśli od czasów Czechowa, można było powiedzieć, iż  jesteśmy warstwą wykształconą, to dziś brakuje nam odwagi, by się pod taką oceną podpisać. Chciałoby się, żeby nasze wykształcenie było lepsze.
Jeśli od czasów Korolenko (Korolenko – rosyjski pisarz i publicysta krytyczny wobec caratu i Rosji bolszewickiej – „mediawRosji”) można było powiedzieć, iż to właśnie my, inteligenci, wypełniamy ważne funkcje społeczne, to dziś powtórzyć za nim to samo, byłoby nam trudno.
Jeśli od czasów Tołstoja można było powiedzieć, iż poszukujemy prawdy, a nie zysku, to dziś powinniśmy chyba wstydliwie upuścić głowę.
Jednak w życiu kraju zdarzają się chwilę, kiedy wszyscy razem, solidarnie wzdychamy „nie wolno nam dalej milczeć”. Dlatego właśnie zebraliśmy się tu dziś.
Mamy niewiele czasu i to pod każdym względem. Za chwilę, może się zacząć prawdziwa wojna, a my chcielibyśmy jej zapobiec. Wśród nas wielu już jest w nie młodym wieku, a to oznacza, iż w życiu osobistym nie pozostało nam już tak wiele czasu. Salę w której się znajdujemy, szczodrze udostępnioną nam przez Bibliotekę Literatury Obcej, chcielibyśmy opuścić po dwóch godzinach, to naprawdę niewielki kawałek czasu, a poza tym, w domu na wszystkich nas czeka praca, odłożyliśmy ją, żeby tu przyjść.
Mamy dziś zamiar obradować krótko. Najpierw wysłuchamy krótkich wykładów wybitnych specjalistów – politologa, historyka, ekonomisty. Specjaliści ocenią następstwa związane z budzącym ogólną radość, groźnym dziś jednak przyłączeniem Krymu do Rosji. Potem zostanie przeczytany projekt naszej rezolucji. Skierowanej do społeczeństwa, narodu, do rządu, sama nie wiem.
Ten dokument przygotowaliśmy zawczasu. To był najtrudniejszy dokument, najtrudniejszy tekst, do którego przyłożyłam rękę. Mimo, iż pracowało nad nim przynajmniej siedem osób.


Chcemy dialogu z władzą, nie konfrontacji.


Chciałabym bardzo, żeby władza  - tak jak u Majakowskiego, „mówimy partia, a w domyśle Lenin” – wsłuchała się w nasz głos. Nie chcemy konfliktu z władzą, zależy nam współpracy nią, z myślą o rozwijaniu kraju, rozwiązywaniu rzeczywistych problemów, w takich dziedzinach, jak ochrona zdrowia, szkolnictwo, walka z biedą. Właśnie taka jest podstawowa funkcja państwa. I jeszcze obrona granic, kiedy zagrażają jej wrogowie, prawdziwi, lub wymyśleni. Ale, z powodu naszej polityki, obrona granic, to wielki ból głowy dla naszych sąsiadów.
Z ubolewaniem muszę stwierdzić, iż nasze czasy nie szczędzą nam groźnych sygnałów – zamykane są  niezależne media, prowadzona jest bezprecedensowa walka z wolnością słowa. Obserwujemy eskalację agresji ze strony tępej, jednak całkowicie skutecznej propagandy. Jesteśmy świadkami , lokajskiego podlizywania się przez środowiska urzędnicze pozbawione i poczucia rzeczywistości i poczucia własnej godności. Sygnały te rodzą w nas wątpliwości, trudno uwierzyć, iż uczciwy oraz konstruktywny dialog wciąż jest możliwy. Jednak próbujemy.
Dziękuję. Cieszę się, że wszystkich Was widzę na tej sali.





Ludmila Ulicka (ur. 1943), wybitna pisarka rosyjska, autorka powieści przetłumaczonych na blisko 20 różnych języków. Karierę rozpoczynała jako autorka publikowanych w radzieckich czasopismach opowiadań oraz scenarzystka filmowa. Jest laureatką wielu rosyjskich i międzynarodowych nagród literackich.  Po polsku ukazały się takie powieści Ulickiej jak „Przypadek doktora Kukockiego”, „Daniel Stein, tłumacz”, „Sonieczka”, Szczerze oddany Szurik”.






Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:


Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com