Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leonid Gozman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Leonid Gozman. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Rosyjska władza i jej wojna o nieskrępowaną niezależność



Po przeszło piętnastu latach rządów Władimira Putina rosyjska władza może skonstatować z dumą, iż wybiła się na pełną niezależność, jej poczynania nie podlegają żadnym ograniczeniom. Leonid Gozman, rosyjski polityk orientacji liberalnej opisuje na jakich polach rosyjska władza wykonawcza zapewniła sobie monopol działania. Nic nie krępuje jej działań w odniesieniu do polityki kadrowej, nie dozwolone są oceny krytyczne pod jej adresem. Obecnej władzy rosyjskiej nie wiążą zobowiązania międzynarodowe, wolno jej posługiwać się dowolnymi koncepcjami uzasadniającymi jej postępowanie.



Autor: Leonid Gozman




Wielka wojna o niezależność (2000-2016)



Polityk Leonid Gozman o tym, jak władza w Rosji pojmuje dla siebie pojęcie wolności. 




Korespondencja Iwana Groźnego i Elżbiety I trwała kilkanaście lat. Na namalowanym przez XIX wiecznego malarza Aleksandra Litowczenkę car pokazuje brytyjskiemu ambasadorowi swoje skarby. Ale w swoich listach zarzucał angielskiej królowej, że jej władza poddana jest kontroli parlamentu. 





Każdy żywy organizm posiada instynkt wolności. Niech ktoś spróbuje kotu skrępować ruchy i potrzymać go w ten sposób przez jakiś czas. Zacznie się wyrywać. Władza zachowuje się identycznie.

W swoim słynnym liście adresowanym do królowej Elżbiety Iwan Groźny dziwił się, jak bardzo nieprawidłowo zorganizowano w Anglii system zarządzania państwem. Myśleliśmy, że Jej Wysokość jest gospodynią w swoim kraju, a okazuje się, że u Ciebie wszystkie decyzje podejmują ludzie. Żeby to byli ludzie, ale to są kupcy i handlarze. Iwan Groźny miał na myśli parlament. W jego rozumieniu, a także w rozumieniu większości jego następców, władza nie powinna podlegać żadnym ograniczeniom.

Wasyl Szujski, oczywiście, kłaniał się narodowi, obiecywał ując nikogo nie karać bez winy i nie prześladować rodzin podejrzanych. W październiku 1905 roku Mikołaj II ofiarował państwu manifest. Przypomnijmy też carycę Annę Iwanownę. I ona podpisała stosowne zobowiązania. Wystarczyły trzy tygodnie i caryca łaskawie się ich wyparła. Los wszystkich innych prób ograniczenia pełnomocnictw i praw rosyjskiej władzy był mniej więcej taki sam.

Konstytucja Federacji Rosyjskiej zawiera jasną deklarację stwierdzającą, iż źródłem władzy  jest naród. To oznacza, iż władza winna podlegać jego, tj. narodu, kontroli. Szliśmy w tym kierunku w ponurych latach dziewięćdziesiątych, mieliśmy wówczas wybory, wolną prasę, itp. Ale w 2000 roku władza podjęła wielką wojnę o niezależność i odrzucenie jakichkolwiek narzucanych jej ograniczeń. Właśnie ta wojna jest stałym elementem rosyjskiej polityki na przestrzeni ostatnich 15 lat.

Wojna toczona jest jednocześnie na kilku frontach.


Niezależność kadrowa


Wszelkie stanowiska w systemie władzy państwowej winny być zajmowane wyłącznie na podstawie rozporządzenia z góry, żaden inny sposób nie jest dopuszczalny. Ta zasada ma nie tylko racjonalne uzasadnienie, ważne także są jej aspekty emocjonalne i estetyczne. Proces wyborczy zorganizowano w ten właśnie sposób, nie tylko po to, by władzy wykonawczej zapewnić pełną kontrolę. Chodzi także o to, by zablokować wybór do parlamentu deputowanych niezależnych. Władza nie chce ich również w organach władzy uchwałodawczej na poziomie miejskim, czy obwodowym. Zamiana Władimira Czurowa na Ełłę Panfiłową na stanowisku szefa państwowej komisji wyborczej może oznaczać, iż być może na poziomie "estetycznym" i "emocjonalnym" dojdzie do pewnego rodzaju "poluzowania" i że władza zrezygnuje z dywanowych nalotów bombowych na już i tak rozgromionego (lub rozgromionego w oczach władzy) przeciwnika.

W szeregu przypadków, rezygnując z cudów nad urną wyborczą, władza po prostu zlikwidowała wybory. Swego czasu skasowano wybory gubernatorów obwodów, a także w znacznej mierze, merów miast. W tym samym celu zniszczono nie tylko system rozdzielający różne rodzaje władzy. Zniszczono wchodzące w jego skład komponenty, znaczenia zachowała wyłącznie władza wykonawcza.


Niezależność od ocen krytycznych


Władza stara się zrobić wszystko, by nikt nie miał prawa do oceny rezultatów podejmowanych przez nią działań (lub zaniechania działania). W wystąpieniach przywódców, w ich oficjalnych sprawozdaniach, mowa jest przede wszystkim o osiągnięciach; prosty obywatel nie dysponuje żadnymi narzędziami umożliwiającymi weryfikację tego rodzaju samochwalstwa. Weźmy dla przykładu patetyczne "wstawanie z kolan" i jego najświeższe przykłady. Tak naprawdę, trudno ocenić na ile nasze operacja w Syrii odniosła sukces. Informacje na ten temat docierają do ludzi tylko z ekranów telewizyjnych, nie mają żadnej możliwości, by samemu sprawdzić jej wiarygodność.

Kontrola nad mediami ułatwia władzom utrwalenie w świadomości odbiorców odpowiedniego obrazu świata. Teraz ludzie wierzą, że cały świat wypowiedział nam wojnę, że jej celem jest zniszczenie naszego kraju. Pytania o poziom życia być może wciąż padają na antenie, jednak robi się wszystko, by pomniejszyć ich znaczenie. Ludzie, tacy jak rzecznik praw człowieka, rzecznik praw dziecka, rzecznik przedsiębiorców, zobowiązani do informowania społeczeństwa, jaka jest ich ocena różnych aspektów naszego życia, zostali pozbawieni prawa do wypowiadania się. Zamiast nich swoimi komentarzami dzielą się ludzie całkowicie lojalni i przewidywalni.


Niezależność od zobowiązań międzynarodowych


Rosja podpisała szereg porozumień międzynarodowych nakładających na nią określone obowiązki. Władza stara się, by przestały jej wiązać ręce. Sytuacja pod tym względem, uległa zasadniczemu zaostrzeniu po aneksji Krymu. Teraz nasza władza próbuje odwoływać się do szczególnie egzotycznych konstrukcji politycznych. Pierwszą z nich jest kategoryczne żądanie kontynuacji systemu politycznego w krajach związanych z nami różnego rodzaju umowami. Porozumienia z Ukrainą mogą być nie przestrzegane, gdyż po sukcesie Majdanu mamy do czynienia z innym państwem. To jasne, iż na podobnej podstawie można odmówić przestrzegania zapisów dowolnej umowy. W odniesieniu do Francji, można powiedzieć, iż kraj ten pod rządami Francois Hollande'a różni się zasadniczo od dawnej Francji rządzonej przez Nicolasa Sarkozy'ego. Po drugie, nasi partnerzy są oskarżani o prowadzenie polityki wrogiej wobec Rosji. Mówi się wręcz, iż toczą z nami wojnę. W takich warunkach, zasada przestrzegania podpisanych porozumień po prostu przestaje obowiązywać. Po trzecie, władza odwołuje się do takich pojęć jak prawo historyczne, świętość terytorium, obrona rodaków żyjących za granicą, itd. Wszystkie one, a priori, z punktu widzenia naszej władzy są ważniejsze, niż zobowiązania wynikające z podpisanych umów. Pojęciami tymi łatwo się posługiwać, także dlatego iż one również nie poddają się weryfikacji. To oznacza, iż władza dysponuje monopolem na formułowanie pytań, na udzielanie odpowiedzi, na rozwiązywanie związanych z nimi problemów. Te analogie historyczne, które w związku z tym przychodzą do głowy są koszmarne. Być może lepiej nie mówić o nich w ogóle.


Niezależność konceptualna


Nie tylko na poziomie konkretnych działań, lecz także na poziomie deklaracji władza przestala traktować dobrobyt ludności jako cel priorytetowy, to zadanie przestało dla niej być najważniejsze. W niedawno zaakceptowanej formalnie Koncepcji Bezpieczeństwa Narodowego mówi się wprost, iż jej celem jest zapewnienie Rosji statusu wielkiego mocarstwa. O bezpieczeństwie obywateli, konieczności zapewnienia im skutecznej ochrony przed zagrożeniami wewnętrznymi i zewnętrznymi mówi się też, lecz daleko nie na pierwszym miejscu. Wielkość, misja historyczna, prestiż są nie tylko zadaniami z dziedziny PR, w świadomości władz pojęcia te zajmują tyle miejsca, iż na kwestie oświaty, ochrony zdrowia, ekologii niemal nie zwraca się uwagi. W dawnych czasach samodzielny książę mógł uważać, iż budowa soboru jest ważnym zadaniem, zaś upowszechnienie umiejętności czytania i pisania nie. Tak powstawały fantastyczne sobory, podziwiamy je do dziś. Więc może warto zrozumieć, iż stary system feudalny do dziś pozostał nie pokonany.

Tłumaczenie: Zygmunt Dzięciołowski 



Oryginał ukazał się na lamach moskiewskiej gazety "Wiedomosti":




*Leonid Gozman (1950), polityk i publicysta, od czasów pieriestrojki związany z demokratyczną i liberalną formacją Jegora Gajdara i Anatolija Czubajsa. Był współprzewodniczącym liberalnej partii Sojusz Sił Prawicowych. Z wykształcenia psycholog, był wykładowcą Uniwersytetu w Moskwie. Obecnie jest prezydentem Fundacji "Perspektywa". 






Inne teksty Leonida Gozmana na blogu „Media-w-Rosji”:



W Rosji weszła właśnie w życie ustawa: przewiduje ona karę za publiczne użycie określenia „zbrodnicze” w odniesieniu do represji stosowanych w czasie wojny przez takie organizacje, jak NKWD, czy SMIERSZ.  Polityk i publicysta Leonid Gozman, uważa iż były one organizacjami przestępczymi na równi z hitlerowskimi GESTAPO i SS. I oświadcza, iż jest gotów stanąć w tej sprawie przed sądem, tak jak przewiduje to nowa ustawa.





Ukraińska awantura przyniesie Rosji poważne następstwa. Polityk i publicysta Leonid Gozman przede wszystkim obawia się konsekwencji w polityce wewnętrznej. Jego zadaniem dalsze zaostrzenie kursu będzie nieuniknione. Rosję czeka umocnienie policyjnych mechanizmów kontroli nad społeczeństwem, więcej cenzury, militaryzacja nauki, emigracja młodzieży i rosnące zacofanie kraju.



Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com





Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego. 




wtorek, 16 lutego 2016

Panie Prezydencie ! Proszę odejść !



Pod koniec lutego 1917 roku upadła w Rosji monarchia. Opozycyjny polityk i publicysta, Leonid Gozman przypomina, iż jeszcze dwa lata wcześniej car Mikolaj II cieszył się w kraju wielką popularnością, większą niż obecnie prezydent Władimir Putin. Jednak, gdy zmuszono go do abdykacji, w jego obronie na ulice nie wyszedł nikt. Gozman w adresowanym do prezydenta Putina liście otwartym ostrzega go przed podobnym losem. Wyjątkowo krytycznie ocenia bilans jego rządów. Uważa też, iż jeśli Władimirowi Putinowi choć trochę zależy na losie Rosji, powinien niezwłocznie podać się do dymisji.




Autor: Leonid Gozman
 




Jeśli chce Pan zrobić dla Rosji coś dobrego, najlepiej będzie 

jeśli Pan odejdzie.

Z okazji 99 rocznicy likwidacji monarchii w Rosji.

List otwarty do Prezydenta Putina.




Na demonstracjach opozycyjnych często wznoszone są hasła "Rosja bez Putina" i "Rosja będzie wolna".




Jego Ekscelencja
Szanowny Pan Władimir Putin
Prezydent Federacji Rosyjskiej



Wasza Ekscelencjo! Panie Prezydencie!

Sprawuje pan rządy w naszym kraju od szesnastu  lat. W ostatnim okresie w bilansie pana sukcesów i niepowodzeń przeważają zdecydowanie zjawiska negatywne. Jakby tego nie ukrywała pańska maszyna propagandowa, ludzie zaczynają to dostrzegać.


Nie ma pan planu jak walczyć z kryzysem


Obniża się znacząco jakość życia. Pogarsza się sytuacja w sferze socjalnej. Spadają rzeczywiste dochody obywateli. Nie udało się panu uniezależnić kraju od dochodów ze sprzedaży ropy naftowej. Jak można sądzić na podstawie pańskich własnych wystąpień, nie ma pan planu jak przezwyciężyć obecny kryzys.

Obiecał pan zwycięstwo nad terrorystami, ale ataki terrorystyczne się nie skończyły. Ponad trzy tysiące osób padło ich ofiarą w czasie gdy znajdował się pan u władzy. W większości przypadków Ich organizatorów nie udało się odnaleźć. Na północnym Kaukazie stworzono kryminalną enklawę, praktycznie niezależną od Rosji, choć umożliwiono jej korzystanie z naszych, rosyjskich zasobów. I na dodatek rozpoczął pan bratobójczą wojnę na Ukrainie, potem zaś wojnę w Syrii.

Przekształcił Pan Rosję w upiora straszącego cały świat. Reklamował pan zwrot na Wschód, ale skończył się on niczym. Pokłóciliśmy się z sąsiadami, nie mamy żadnych sojuszników. Sankcje i kontr sankcje, tak jak wywołany przez pana politykę wyścig zbrojeń, stanowią wielki ciężar dla naszej gospodarki. Dziesiątki milionów ludzi płacą teraz za pańskie poglądy geopolityczne. Jednak wielu wydają się one nieuzasadnione.


Upadliśmy tak nisko jak nigdy


W sferze moralnej upadliśmy tak nisko jak nigdy przedtem. Pod pańskim kierownictwem rozkwitło kłamstwo, niesprawiedliwe sądy, korupcja. Wielu obywateli jest przekonanych, iż pana najbliżsi przyjaciele i współpracownicy są skorumpowani. Często mówi się i pańskiej, osobistej korupcji. Coraz częściej słyszymy o związkach najważniejszych funkcjonariuszy państwowych z bandytami. Równolegle do naszego życia powróciła obłuda, wraca strach. Ludzi znów boją się mówić o czym myślą.


Panie prezydencie!


Sprawuje pan władzę od wielu lat i przestał pan wyczuwać emocje Rosji. Kiedy na dnie morza znajdował pan starożytne amfory, uśmiechał się cały kraj. Kiedy łatał pan z żurawiami, ludzie pękali ze śmiechu. Odeszli od pana ludzie, którzy potrafili się panu sprzeciwiać. Dozwolone wyłącznie są hołdy. Niektóre są śmieszniejsze od anegdot zapamiętanych na temat Leonida Breżniewa. Pierwszy przykład - poświęcone panu perfumy.

Niech pan nie łudzi się wysokimi wskaźnikami popularności. Wynikają z niewiedzy i braku alternatywy. Tego rodzaju wskaźniki kreowane są sztucznie, jednak spadają w sposób naturalny, gdy tylko kończy się polityka będąca ich źródłem. Nawet policjanci dokonujący zatrzymań pańskich oponentów podczas zagwarantowanych przez konstytucję manifestacji pokojowych, wypowiadając się na pański temat używają słów niecenzuralnych. W sierpniu 1991 roku, by poprzeć Borysa Jelcyna na ulice wyszło sto tysięcy ludzi. Gdy nastaną trudne chwile, tak jak to zdarzyło się to niegdyś w wypadku Mikołaja II,  by udzielić panu poparcia, na ulice nie wyjdzie nikt.


Iluzje Mikołaja II


W sierpniu 1914 roku wskaźnik popularności Mikołaja był zapewne wyższy, niż w pana wypadku. Ludzie padali na kolana i całowali brzegi jego płaszcza. Jednak po dwóch i pół latach, równo 99 lat temu, monarchia upadła. Trochę ponad rok później Cesarz został zamordowany, kraj na dziesięciolecia pogrążył się w chaosie.

Nasz ostatni imperator nie potrafił uwolnić się od iluzji, wierzył, iż społeczeństwa pragnie jego samodzierżawia. Wydawało mu się, iż demokracja jest dla Rosji ciałem obcym, do ostatniej chwili bronił swojej władzy. Mikołaj miał rzeczywistą możliwość, by wspólnie z ludźmi oświeconymi, nie życzącymi ani jemu ani krajowi zła, rozpocząć reformowanie archaicznego systemu politycznego. On jednak z tej możliwości nie skorzystał. Zwracam się do pana z apelem, by nie powtórzył pan tego błędu.


Panie Prezydencie !


Stworzony przez pana system nie jest pierwszym w historii reżimem autorytarnym pogrążonym w sytuacji gospodarczego, moralnego i politycznego kryzysu. Najczęściej prowadzi to do katastrofy. Mamy jednak także przykłady pokojowego, bezkrwawego wyjścia z systemu autorytarnego. W odróżnieniu od wielu innych pańskich przeciwników uważam, iż los Rosji nie jest panu obojętny. Wciąż ma pan jeszcze, choć każdego dnia coraz mniejszą, szansę, by uratować nasz kraj.


Wasza Ekscelencjo !


Powinien pan odejść. Pana potencjał uległ wyczerpaniu. Im dłużej pozostaje pan na Kremlu, tym bardziej rośnie prawdopodobieństwo iż wydarzenia w kraju przebiegną zgodnie z najstraszniejszym scenariuszem. W sytuacji podobnej do pańskiej znajdowali się Jaruzelski i PInochet, Franco i Aleksander II. Może nie optymalne, jednak udało im się znaleźć jakieś wyjście. I pan może tak postąpić.


Przykład Polaków


Może pan skorzystać z przykładu Polaków, którzy zwołali okrągły stół dla omówienia procesu przekazania władzy. Wystarczy, iż zobaczymy, kto zbierze się za okrągłym stołem, by przekonać się, czy szuka pan rozwiązania sytuacji, czy też chce pan tylko wygrać na czasie.

Może pan ogłosić, iż na okres przejściowy władza zostaje przekazana Dumie i wybranemu przez nią premierowi. Choć z drugiej strony, by kraj uwierzył w szczerość pańskich intencji powinien pan najpierw umożliwić przeprowadzenie uczciwych wyborów, tak by w parlamencie mogli się znaleźć także pańscy przeciwnicy.

Rzecz jasna, po pańskim odejściu mogą się zacząć trudne czasy. Potrwają tym dłużej, mogą też zaowocować przelewem krwi, im dłużej będzie pan próbował zachować władzę. Rzecz nie polega na tym, iż bez pana zrobi się nam wszystkim od razu dobrze. Chodzi o to, że z panem, (ani pan, ani nikt inny nie będą mieli na to żadnego wpływu) może się zrobić tylko gorzej.

Wasza Ekscelencjo! Panie Prezydencie! Proszę odejść ! To najlepsza rzecz jaka mógłby pan teraz zrobić dla kraju.



Tłum.: Zygmunt Dzięciolowski


Oryginał ukazał się na blogu Leonida Gozmana publikowanym na portalu radia "Echo Moskwy": http://echo.msk.ru/blog/leonid_gozman/1713062-echo/





*Leonid Gozman (1950), polityk i publicysta, od czasów pieriestrojki związany z demokratyczną formacją Jegora Gajdara i Anatolija Czubajsa. Był współprzewodniczącym liberalnej partii Sojusz Sił Prawicowych. 












Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com





Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego.





sobota, 14 lutego 2015

Pora uzbroić Ukrainę !



Wojna na Ukrainie toczy się w imię geopolitycznych szaleństw rosyjskich polityków. Powstrzymać rosyjską agresję można będzie tylko wtedy, gdy Ukraina dysponować będzie odpowiednim uzbrojeniem, odstraszającym przeciwnika – uważa Leonid Gozman, polityk i publicysta demokratycznej orientacji. Dzięki temu, co najważniejsze z punktu widzenia rosyjskiego publicysty, uda się też uratować życie wielu rosyjskich chłopców, tak ochotników, jak i urlopowanych żołnierzy wysyłanych na rozkaz z góry.
 


Autor: Leonid Gozman


  


W coraz większej liczbie rosyjskich regionów znaleźć można bezimienne groby
poległych na Ukrainie rosyjskich żołnierzy. 



W Donbasie giną nasi chłopcy. Pocisk artyleryjski, albo kula nie rozumieją, kto jest ochotnikiem i do pewnego stopnia sam wybrał swój los, a kto jest „urlopowiczem” i stał się ofiarą tej maszynki do mielenia mięsa na rozkaz z góry. Ale dla nas i tak jedni i drudzy są nasi. Ukraina ma, jak wiemy niewielkie i kiepsko uzbrojone siły zbrojne. Ale – wystarczy. Nasi chłopcy tracą życie, tak, czy inaczej,


Ukraińcy będą walczyć


Przez ten czas, kiedy czytacie mój tekst, ktoś na pewno stracił tam życie. Wczoraj zabito syna waszego sąsiada, jutro pozbawią życia narzeczonego waszej, lub mojej kuzynki. Kuli jest wszystko jedno, czy cieszyliśmy się razem z większością z aneksji Krymu, czy było nam wstyd, tak jak mnie i moim przyjaciołom. Ukraińcy udowodnili, iż są gotowi i będą bronić swojej ojczyzny – wystarczy nam przykład Nadieżdy Sawczenko. Tak więc im dalej wejdziemy w głąb terytorium ukraińskiego, tym więcej zginie tam naszych chłopców. I jeśli nawet rozgromimy armię ukraińską, naszych i tak będą zabijać. Przypomnijcie sobie, wojna partyzancka przeciw ZSRR toczyła się na Ukrainie aż do lat pięćdziesiątych.

Nasi chłopcy giną nie dlatego, że na Ukrainie pełno jest banderowców i Amerykanów. Umierają, gdyż przyszli tam, albo ich wysłano, jako wrogowie, okupanci. Trafili tam, by miejscowym narzucić swoją wolę. Tym, którzy ich wyekspediowali wszystko jedno, czy wrócą okaleczeni, czy nie wrócą w ogóle. Bezimienne mogiły najlepiej ilustrują stosunek naszego dowództwa do prostych żołnierzy. Generałowie wysyłający tych chłopców na śmierć, zdradzają ich, gdy kula pozbawi ich życia.

Istnieje tylko jedna  szansa, by nasi chłopcy przestali umierać.  Skorzystamy z niej, gdy stamtąd wyjdziemy. Ale my nie wyjdziemy. Przynajmniej w najbliższej przyszłości. Nasi dyplomaci w dalszym ciągu będą udawać idiotów, opowiadając, że tak naprawdę, nie mamy z tym nic wspólnego. Bandyci i chuligani – upełnomocnieni przedstawiciele Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej - nadymając się z dumy, będą opowiadać androny. A wojna trwać będzie dalej. Ale liczba poległych i okaleczonych ulegnie zmniejszeniu, gdy przynajmniej powstrzymamy naszą ofensywę.


Parytet siły


By do tego doszło – ośmielę się powiedzieć coś okropnego – trzeba dozbroić Ukrainę. Przemoc można powstrzymać przy pomocy parytetu siły. Przeciwnik winien wiedzieć, że może spodziewać się adekwatnej odpowiedzi. Istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, iż bandyci przyjdą do domu, w którym znajduje się broń. Mały pistolet w wielkim stopniu niweluje przewagę silniejszego. Zapewnia względne bezpieczeństwo małemu i słabemu. Wielki i silny pomyśli dwa razy, nim rozpocznie drakę. Swego czasu inżynierowie radzieccy, uczeni i agenci wywiadu uzbrajając swój kraj w bombę atomową,  zapobiegli wojnie. Nawet wspaniały w Ameryce system kontroli i powstrzymywania (nie ma w tym żadnej przesady) także niekiedy ulega awarii. Trudno przewidzieć, kto w takiej sytuacji na co mógłby sobie wówczas pozwolić.

Dziś także potrzeba nam parytetu, na ile będzie on możliwy do osiągnięcia. Polityków opętanych przez geopolityczne szaleństwa może powstrzymać wyłącznie lęk przed niepokojami wewnętrznymi. Jeśli nie są gotowi na potężne straty, dotkliwe dla całego kraju, to nie wynika to z ich miłości do człowieka. Ważniejsze są ich motywy czysto pragmatyczne.

Oznacza to, iż jeśli Ukraińcy otrzymają współczesne uzbrojenie, zmniejszy się prawdopodobieństwo ofensywnych operacji mających na celu stworzenie korytarza lądowego w kierunku Krymu, lub wręcz wyzwolenia samego Kijowa. To także oznacza, że zmniejszy się liczba ofiar śmiertelnych wśród naszych chłopców.

Więc powtarzam, ratujcie naszych !  Dajcie Ukrainie odpowiednie uzbrojenie.


Tłum.: ZDZ





Poniższy tekst jest zapisem na blogu rosyjskiego polityka i działacza opozycji demokratycznej.

Oryginał można znaleźć pod adresem: http://echo.msk.ru/blog/leonid_gozman/1491486-echo/





*Leonid Gozman (1950), polityk i publicysta, od czasów pieriestrojki związany z demokratyczną formacją Jegora Gajdara i Anatolija Czubajsa. Był współprzewodniczącym liberalnej partii Sojusz Sił Prawicowych. 









Inne teksty Leonida Gozmana na blogu „Media-w-Rosji”:


W Rosji weszła właśnie w życie ustawa: przewiduje ona karę za publiczne użycie określenia „zbrodnicze” w odniesieniu do represji stosowanych w czasie wojny przez takie organizacje, jak NKWD, czy SMIERSZ.  Polityk i publicysta Leonid Gozman, uważa iż były one organizacjami przestępczymi na równi z hitlerowskimi GESTAPO i SS. I oświadcza, iż jest gotów stanąć w tej sprawie przed sądem, tak jak przewiduje to nowa ustawa.



Ukraińska awantura przyniesie Rosji poważne następstwa. Polityk i publicysta Leonid Gozman przede wszystkim obawia się konsekwencji w polityce wewnętrznej. Jego zadaniem dalsze zaostrzenie kursu będzie nieuniknione. Rosję czeka umocnienie policyjnych mechanizmów kontroli nad społeczeństwem, więcej cenzury, militaryzacja nauki, emigracja młodzieży i rosnące zacofanie kraju.







Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com







sobota, 10 maja 2014

Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa


W Rosji weszła właśnie w życie ustawa: przewiduje ona karę za publiczne użycie określenia „zbrodnicze” w odniesieniu do represji stosowanych w czasie wojny przez takie organizacje, jak NKWD, czy SMIERSZ.  Polityk i publicysta Leonid Gozman, uważa iż były one organizacjami przestępczymi na równi z hitlerowskimi GESTAPO i SS. I oświadcza, iż jest gotów stanąć w tej sprawie przed sądem, tak jak przewiduje to nowa ustawa.


 
Autor:  Leonid Gozman





By wydobyć przyznanie się do winy ze strony aresztowanych
NKWD i SMIERZ stosowały najbardziej okrutne tortury. 



Właśnie weszła w życie ustawa o odpowiedzialności karnej za rehabilitację nazizmu. Jestem głęboko przekonany, iż nie jest to ustawa wymierzona w nazizm, a na odwrót wspierająca nazizm. Na jej podstawie zakazana jest wszelka krytyka metod stosowanych przez nasze represyjne organy sprawiedliwości w czasie wojny. Te działania nosiły w rzeczywistości hitlerowski, faszystowski charakter. Ta właśnie zasada została zaszyfrowana w kluczowym  dla ustawy sformułowaniu o stosowaniu kar za „świadome rozpowszechnianie kłamliwych informacji o działaniach ZSRR w czasie II wojny światowej.”

Nie będę mieszał się do toczonej już dyskusji o analfabetyzmie prawnym i destrukcyjnych konsekwencjach tej ustawy. Chciałbym zwrócić uwagę na jedno. Od chwili obecnej wypowiedzi o przestępstwach NKWD, roli Stalina w rozpętaniu II wojny światowej tracą swój czysto historyczny charakter, a staja się fragmentem aktualnie toczonej walki o wolność słowa.

Zamierzam naruszać tę ustawę...


W naszym kraju nie istnieje żaden normalny sposób oprotestowania tych przepisów. Brak nam politycznej reprezentacji, niezawisłych sadów, a na najistotniejsze argumenty przeciw tego rodzaju nowościom ustawodawczym władze nie reagują. W tej sytuacji widzę dla siebie jedno wyjście, i wzywam innych, by poszli moim śladem. Mam na myśli publiczne naruszenie nowych przepisów, po to by władze musiały je zastosować w praktyce. W ten sposób można doprowadzić do politycznej i moralnej klęski ich autorów, a w szczególności ustawy o odpowiedzialności karnej za rehabilitację nazizmu. Każdy proces wytoczony osobom oskarżonym o naruszenie tych przepisów stanie się otwartą rozprawą nad przestępczą ideologią i praktyką, jakie autorzy ustawy usiłują otoczyć ochroną.

Uważam, iż mam obowiązek publicznego naruszenia tej ustawy, nie tylko dlatego, iż jako obywatel Rosji nie mam zamiaru pogodzić się z obłudą i ciemnotą – nowa ustawa powstała w ich duchu. Ważna jest także moja motywacja osobista – kiedy rok temu w swoim blogu porównałem stalinowski SMIERSZ z hitlerowskim SS (jak mi się wydaje porównanie to było jak najbardziej uzasadnione) wybuchł dziki skandal. Deputowani do Dumy Państwowej obiecali wówczas pozwać mnie do sądu (swej obietnicy nie wypełnili). Wtedy właśnie reanimowano, pokryty kurzem, tkwiący w parlamentarnej zamrażarce projekt ustawy. Nieoczekiwanie zmotywowałem do działania ustawodawczego deputowaną Jarowoją i innych godnych szacunku obywateli. Nie mam wątpliwości, wszystko to zrobiliby i beze mnie. Ale też trudno mi czuć się całkowicie wolnym od odpowiedzialności i tym samym wolnym od obowiązku podjęcia kontrakcji.

Tak więc publicznie, dzięki pomocy środków masowej informacji, niniejszym pozwalam sobie niniejszym naruszyć wyżej wymieniona ustawę. Oświadczam, dokładnie to samo, co oświadczałem już w przeszłości – a jest ono już obecnie niedozwolone.

NKWD z czasów wojny jak GESTAPO


Represyjne organy Stalina, w szczególności NKWD i SMIERSZ, w latach II Wojny Światowej (świadomie ograniczam się do tego okresu, podobnie do nowej ustawy)dokonywały zbrodni analogicznych do popełnianych przez SS, Gestapo i partię hitlerowską. Na podstawie wyroku Trybunału Norymberskiego, w związku z ich popełnieniem,  uznano je za organizacje przestępcze. W szczególności organy takie jak NKWD i SMIERSZ dopuszczały się aktów ludobójstwa wobec narodów ZSRR, stosowały tortury, na masową skalę bez sądu i śledztwa mordowały i represjonowały niewinnych obywateli. Wykonawców tych zbrodni nie tylko nie ukarano, na odwrót wyróżniano ich nagrodami. W konsekwencji, działania te nie mogą być oceniane jako „ekscesy wojenne”. Odpowiedzialnością za nie, należy obarczyć nie tylko bezpośrednich katów i wykonawców, ale także na dowódców, nie wyłączając Głównodowodzącego. Całe nasze państwo istniejące w tych latach ponosi za nie odpowiedzialność. Moim zdaniem,  w związku z ogromem popełnionych przez nie zbrodni wszystkie wymienione powyżej organizacje należy traktować jako organizacje przestępcze.

Jak mi się wydaje, moje stanowisko powinno być jasne dla każdego zdrowo myślącego człowieka. Nie oznacza ono rzecz jasna, iż kwestionuję nieludzki i przestępczy charakter reżimu hitlerowskiego, nie jest ono przejawem braku szacunku dla moich współobywateli walczących z niemiecko-faszystowskim agresorem, albo poddaniem w wątpliwość naszego Zwycięstwa. To oczywiste, iż nie uważam za przestępców wszystkich, którzy w tych latach służyli w NKWD i SMIERSZu, i tam zdarzali się różni ludzie, wielu z nich uczciwie i z poświęceniem broniło Ojczyzny.

Jestem pewien, iż z niniejszym oświadczeniem zgodziłyby się miliony ludzi pozbawionych życia i wolności przez system komunistyczny, nowa ustawa odmawia im prawa do obrony własnej godności.

W związku z moim naruszającym prawo oświadczeniem, ogłoszonym publicznie dzięki pomocy środków masowego przekazu, kompetentne organy mają obowiązek rozpoczęcia działań śledczych.


Czekam z niecierpliwością na publiczny proces sądowy.  




*Leonid Gozman (1950), polityk i publicysta, od czasów pieriestrojki związany z demokratyczną formacją Jegora Gajdara i Anatolija Czubajsa. Były współprzewodniczący liberalnej partii Sojusz Sił Prawicowych. 








Artykuł Leonida Gozmana ukazał się na łamach moskiewskiej "Nowej Gaziety, Można go znaleźć pod adresem: http://www.novayagazeta.ru/columns/63510.html


Obserwuj i polub nas na Facebooku: 





niedziela, 2 marca 2014

Jaką cenę zapłacimy za ukraińską awanturę?

Ukraińska awantura przyniesie Rosji poważne następstwa. Polityk i publicysta Leonid Gozman przede wszystkim obawia się konsekwencji w polityce wewnętrznej. Jego zadaniem dalsze zaostrzenie kursu będzie nieuniknione. Rosję czeka umocnienie policyjnych mechanizmów kontroli nad społeczeństwem, więcej cenzury, militaryzacja nauki, emigracja młodzieży i rosnące zacofanie kraju. 


Stało się. I nie wiadomo, czym to się skończy. Upłynęło 25 lat, odkąd wyszliśmy z Afganistanu. Pora na coś nowego.

Najbardziej obrzydliwe jest w tym kłamstwo. Faszyści, banderowcy, pogromy. Potrzebujemy naszych wojskowych w związku z niebezpieczeństwem, jakie zawisło nad naszymi wojskowymi. Wszyscy pod tym względem jesteśmy jednomyślni. Jeden do jednego.


Nieuniknioną konsekwencją ukraińskiej awantury będzie dla Rosji
zaostrzenie kursu w polityce wewnętrznej i nasilenie represji wobec opozycji. 

Jak razie wydarzenia rozwijają się w zgodzie z najgorszym scenariuszem. Zbuntowane regiony nie oddzielają się, a stwierdzają nielegitymność Kijowa, to znaczy, że nasz dzielny i wierny przyjaciel Janukowicz będzie teraz zgłaszał pretensje do całej Ukrainy. Kijów, rzecz jasna, nie uznaje kreatur typu Aksjonowa (premier Krymu – „mediawrosji”). Mamy do czynienia nie ze zwykłą dyslokacją naszych sił zbrojnych w obcym kraju – tam toczy się prawdziwa wojna. Ładunek 200 (tak nazywano w czasach wojny w Afganistanie trumny z martwymi żołnierzami – „mediawrosji”), ranni. Zeszłym razem toczyła się tam do 1953 roku.

W porządku, Ukraińcy sami dokonają wyboru, będą bić się, czy ogłoszą kapitulację, z kim i na jakich warunkach się będą gotowi się porozumieć.

Ale czym zapłacimy my?


Nie będę wypowiadał się na temat gospodarki w warunkach realnej recesji, pod tym względem wolę posłuchać specjalistów.

Czy spotka nas izolacja na arenie międzynarodowej? Nie jest to oczywiste. Świat demonstruje swoje oburzenie z powodu naszego wojskowo-sportowego święta „Wiosna” (Aksjonow, jeśli ktoś nie pamięta), ale równocześnie ma do rozwiązania więcej ważnych problemów - Syria, Iran, Korea Północna. I potrzebuje nafty oraz gazu. Pozostają sprawy, na które reżim może nie zwracać uwagi – kwestia wizowa (ale nie dla wszystkich), rezygnacja z różnego rodzaju programów kulturalnych, oświatowych, wymiany naukowej, itd. Wygnają nas pewnie z grupy G-8. Jak się wydaje, nie uda się uniknąć zimnej wojny, ale Zachód nie zdecyduje się na podjęcie bardziej zdecydowanych działań.

Dokręcanie śruby….


Nieuniknione za to okażą się następstwa wewnątrz kraju i zetkniemy się z nimi niezależnie od przebiegu wojny.

Po pierwsze ulegnie zaostrzeniu kurs władz w polityce wewnętrznej. Opozycjoniści - i tak traktuje się ich jak wrogów Ojczyzny, teraz jednak, staną się ofiarą „prawa czasu wojny”. Zaostrzeniu ulegnie cenzura, już w ogóle nie będziemy mieli czym oddychać. Nasze życie zostanie ujęte w duchowe klamry, podporządkowane tradycyjnym wartościom i symfonii wykonywanej przez władze

Po drugie, nieprzyjemności mogą się spodziewać ci wszyscy, którzy utrzymują kontakty z cudzoziemcami. Podsłuch, obowiązkowe sprawozdania po każdym spotkaniu (w niektórych instytutach domagają się tego już teraz) i innego tego rodzaju przyjemności, tak dobrze znane każdemu, kto zdążył popracować przy władzy radzieckiej. Można się spodziewać wprowadzenia wiz wyjazdowych. W organach pracuje u nas wystarczająca liczba funkcjonariuszy (dla wielu stalinowski SMIERSZ to symbol oddania i bohaterstwa), sam zdążyłem to poczuć na sobie. Teraz znajdą pole do działania.

Po trzecie doświadczymy militaryzacji nauki i systemu kształcenia. Prace naukowe związane z obronnością, to prawdę mówiąc jedyny rodzaju nauki zrozumiały dla władzy. I to oznacza, że pozostali mogą się uspokoić i poszukać sobie pożytecznego dla kraju zajęcia. Nieunikniona militaryzacja gospodarki jeszcze bardziej obniży poziom konkurencji.

Po czwarte, emigracja. Rezultaty niedawnego badania mówią o tym, iż 39% młodzieży, i to tej bardziej wykształconej, myśli o emigracji. Z 40% zaraz zrobi się 80%. Co najważniejsze, wielu nie poprzestanie na rozmowach, zabiorą się do dzieła. Będziemy częściej za granicę wywozić dzieci, nie wszyscy maja ochotę na wychowywanie chłopców, tak by w przyszłości gotowi byli do obrony rodaków w którymś z braterskich dla nas krajów.

Po piąte. Wszystko to, o czym pisałem poprzednio sprawi, że staniemy się jeszcze bardzie zacofani. Będziemy mieli pozbawiony wewnętrznej konkurencji system autorytarny z archaiczną ideologią. Doświadczymy spadku wartości kapitału ludzkiego, utracimy zdolność do konkurowania z innymi. Jedną z możliwych konsekwencji będzie dalsze staczanie się w objęcia dyktatury, inną wybuch.
Pierwszego marca 1881 roku bomba Hryniewieckiego zniszczyła nadzieję na Konstytucję i rozwój w pokoju. Potem czekała nas już rewolucja. Kiedy piszę te słowa znów mamy 1go marca.



*Leonid Gozman (1950), polityk i publicysta, od czasów pieriestrojki związany z demokratyczną formacją Jegora Gajdara i Anatolija Czubajsa. Były współprzewodniczący liberalnej partii Sojusz Sił Prawicowych. 






Oryginał tekstu można znaleźć pod adresem: http://www.echo.msk.ru/blog/leonid_gozman/1269692-echo/