Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inwestycje w Rosji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inwestycje w Rosji. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Aleksiej Kudrin: na co wystarczy 700 miliardów dolarów?

Aleksiej Kudrin od lat osiemdziesiątych należał do grona liberalnych rosyjskich ekonomistów. Po rozwiązaniu ZSRR w merii St. Petersburga odpowiadał za finanse. Tam spotkał Władimira Putina. W latach dwutysięcznych, z jego inicjatywy, przez blisko 10 lat zajmował stanowisko ministra finansów. Zdymisjonowany przez Dmitrija Miedwiediewa dołączył nieoczekiwanie do akcji protestacyjnej przeciw sfałszowanym wyborom w 2011 roku.

W pogarszającej się w Rosji sytuacji gospodarczej Kudrin, liberalny ekonomista traktowany jest przez media jako potencjalny kandydat na stanowisko premiera. Kreml nie widzi w nim przeciwnika politycznego, Putin podtrzymuje z nim kontakt.

Na zeszłorocznym spotkaniu w Jekaterinburgu, zorganizowanym przez niezwykle interesujące, miejscowe wydawnictwo internetowe www.znak.com, Kudrin w ciekawy sposób wypowiedział się o rosyjskiej polityce, gospodarce, historii.


Sytuacja gospodarcza. Inercja.

Jeśli zajmiemy się obecną sytuacją gospodarczą, to chciałbym powiedzieć, że w każdym kraju mamy do czynienia z polityczną inercją. Nie da się jej przełamać momentalnie, przy pomocy pałeczki czarnoksięskiej, bo tak sobie nagle wyobraziliśmy. Po to by to osiągnąć potrzebne jest współdziałanie wszystkich instytucji społecznych, takich jak system sądowniczy i prawny, uczciwe wybory, a także instytucje ekonomiczne. Potrzebne są niepopularne decyzje, których wpływ na rezultat wyborów może okazać się ogromny. Przyczyną inercji, tak jak widzę ją ja, jest lęk przed podejmowaniem niepopularnych decyzji oraz pragnienie, by okazać się lepszym, niż to możliwe.
Na listopadowym spotkaniu w Jekaterinburgu na Uralu
Aleksiej Kudrin mówił o polityce, gospodarce, historii
Jeszcze do nas nie dotarło, że sytuacja w dalszym ciągu będzie się pogarszać. Tempo rozwoju gospodarczego, tempo przyrostu dochodów budżetowych uległo w połowie 2013 roku silnemu spowolnieniu. Na razie wciąż dysponujemy małą warstewką zapasów budżetowego „tłuszczu”. Regiony redukują inwestycje, przez co udział wydatków socjalnych w budżecie rośnie. Jeszcze nie przekroczyliśmy granicy, choć wielu regionom wydaje się, że znalazły się pod ścianą. Budżet federalny,  na razie nie zdaje sobie sprawy, do jakiego stopnia rzeczywistość ulegnie skomplikowaniu w ciągu najbliższych 2-3 lat. Teraz właśnie prowadzone są prace nad budżetem na ten okres. Jest on projektowany w taki sposób, jak gdyby, nie istniały żadne poważniejsze zagrożenia. Mówiłem już o tym, przez najbliższe 3 lata będziemy mieli do dyspozycji o 3 tryliony rubli mniej, niż zakładają to autorzy budżetu. Na razie jednak przyjmuje się, że dochody na tym poziomie są do osiągnięcia. Ale, jeśli w połowie 2014 roku trudności gospodarcze zaczną być odczuwalne wyraźniej, być może wtedy trzeba będzie podjąć odważniejsze decyzje.

Elity


Elity, to nie tylko urzędnicy, to także wpływowi biznesmeni, działacze polityczni i społeczni. Mówimy tu o grupie osób zdolnych okazać wpływ na podejmowanie decyzji, zainteresowanych ich kształtem. Biznesowi, dla przykładu, zależy na przyjęciu określonych decyzji, ale do tej pory nie słyszałem, by wypowiadał się wyrazistym głosem. Biznes, przede wszystkim informuje, iż jest niezadowolony, że ma masę problemów, jednak do tej pory nie dotarły do nas sformułowane przez biznesmenów sugestie, dotyczące przyszłych działań rządu. A kto pierwszy powinien zdać sobie z tego sprawę? Zawsze mówiłem o tym, iż biznes winien donośniej mówić o swoich problemach i o tym, co jego zdaniem trzeba zrobić. Pod warunkiem, że nie będzie sugerował rozwiązań uproszczonych. W rodzaju, zmniejszcie podatki, więcej nie wytrzymamy. Potrzebujemy decyzji o charakterze instytucjonalnym.

Pytanie, czy głos jednej części elity jest słyszany przez jej drugą część... Jeśli przyjrzeć się jej rządowej części, to również w jej łonie istnieją poważne podziały. Niektórzy słyszą glosy krytyczne, inni nie….

Putin i gospodarka


Wyobraźmy sobie, że prezydentem, na drugą kadencję zostałby Miedwiediew (sala śmieje się). O co pytalibyście mnie teraz? Czy Miedwiediew zdaje sobie sprawę…? Proszę zrozumieć, problem nie polega na tym. Jeśli przyjrzymy się naszej historii, do tej pory nie zdarzyło się, by w Rosji aspirującej do budowy cywilizowanych mechanizmów sprawowania władzy, do demokracji, władza tak długo znajdowała się w tych samych rękach. By tak długo tak wiele zależało od jednego człowieka.

Emocjonujemy się pytaniem, czy sama władza zdolna jest do nowej oceny obecnej sytuacji, czy będzie gotowa do podjęcia nowych decyzji? Chcę przypomnieć, iż wszyscy czekaliśmy na Putina 2.0, dziennikarze, politolodzy. Niestety, do pewnego stopnia, nie doczekaliśmy się. W jakiejś mierze jego program jest nowy, choć nie wszystko nam się w nim podoba.
Dopiero teraz zdaliśmy sobie sprawę ze stopnia złożoności naszego procesu politycznego. Uświadomiliśmy sobie, iż musimy szukać potencjału do rozwiązania problemów wewnątrz naszego niego. Dopiero teraz zobaczyliśmy jego różnorodność. Tu nie chodzi, jak mi się wydaje, o Putina. Ważniejszą kwestią jest system wyborów, stopień zdecydowania różnych politycznych grup, by zaproponować inną platformę polityczną, inne stanowisko. Nawalny? A może w tym wypadku mamy  do czynienia z nie do końca uformowanym politykiem? A może nie rozumiemy do końca jego stanowiska…? Kto jeszcze oprócz Nawalnego? Okazało się, że różne instytucje, organizacje są w tym samym stopniu nie przygotowane co i władza, która wybory organizuje i na nie wpływa.

Przytoczę zdanie, jakie wypowiedziałem z trybuny na Prospekcie Sacharowa (na demonstracji protestu, po wyborach 2011 r. – przyp. znak.com). „Nie proponuję, byśmy uznali wybory za nieważne i rozwiązali Dumę. Co by się wtedy zdarzyło? W ciągu dwóch miesięcy, na podstawie istniejących przepisów, odbyłyby się nowe wybory. Kto by na nie poszedł? Czy istnieje jakaś inna, autentyczna partia, zdolna do rzeczywistego udziału w takich wyborach?” Zaproponowałem wtedy inne rozwiązanie, najpierw należałoby przyjąć nową ustawę o wyborach umożliwiającą start wyborczy różnym strukturom politycznym. Mniej, więcej półtora roku-dwa lata przygotowań, a potem przedterminowe wybory. Taka sytuacja byłaby zdrowsza. Choć widzimy dziś, iż na razie nie powstały partie zdolne do stworzenia realnej konkurencji w stosunku do władzy.
Aleksiej Kudrin, do niedawna minister finansów, nieoczekiwanie
pojawił się na opozycyjnej demonstracji zorganizowanej na znak
protestu przeciw sfałszowanym wyborom do parlamentu w 2011
Jakimi wpływami dysponują ci, którzy już zarejestrowali się i wzięli udział w ostatnich wyborach regionalnych? Czy „Platforma Obywatelska” stanie się realną siłą polityczną, zdolną do konkurowania z obecna władzą, a konkretnie z Putinem? Niezbędne jest powstanie realnych ugrupowań politycznych, one kształtują się dopiero teraz. Dokładnie teraz powstaje zapotrzebowanie na zmiany, także w odniesieniu do systemu wyborów. Takie było źródło krytycznej reakcji po wyborach 2011 roku. Obecnie jej dynamika spadła, ale jak mi się wydaje, właśnie teraz odbywa się swojego rodzaju transformacja, poszukiwanie nowych rozwiązań. Za 2-3 lata zobaczymy to wszystko jeszcze wyraźniej. Przed nowymi wyborami sytuacja będzie znacznie bardziej interesująca, emocjonująca, pojawią się nowe ugrupowania. 

Silna ręka


Jeśli spojrzymy na naszą historię, to zobaczymy, iż przeżywaliśmy o wiele trudniejsze okresy. Trudno porównać obecną stagnację z najgorszymi momentami naszej historii. Jeden z filozofów zaobserwował, iż za każdym razem, gdy mówi się o tym, iż Rosja znajduje się na skraju przepaści, można mieć nadzieję, iż od przepaści wciąż dzieli ją jakaś odległość. Podobne momenty w naszej historii zdarzały się często, jakoś dawaliśmy sobie radę. Okres po roku 1917, lata stalinowskie były dla kraju znacznie bardziej dramatyczne, niż to co przeżywamy obecnie. Przecież staliśmy się otwartym krajem, ludzie podróżują…

Co najważniejsze, działa Internet. Można z łatwością korzystać z najróżniejszych kanałów informacyjnych, zdobycie informacji przestało być dziś problemem. To prawda, nasze centralne stacje telewizyjne często rozmijają się z prawdę, ale jeśli komuś zależy naprawdę, nie ma problemu z dotarciem do informacji. Jesteśmy świadkami rosnącej dojrzałości opinii publicznej. Na arenie politycznej będziemy obserwować rosnący nacisk na władze, by zaczęła podejmować decyzje. Zetkniemy się z rosnącą konkurencją. Jeśli nawet nie będzie ona miała charakteru otwartego, to tak czy inaczej poczujemy rosnący nacisk ze strony opozycji, także wewnątrz elity (dziś przyjęto mówić o podziale elit). Zostaną podjęte wysiłki, bo do władzy doszli nowi ludzie. Zgadzam się, istnieje także wariant modernizacji autorytarnej, nie można go wykluczyć do końca, nie ma żadnej gwarancji, iż nie zostanie zrealizowany. Ale moim zdaniem, nie ten scenariusz okaże się zwycięski.

Rezerwy walutowe. Na co wystarczy 700 miliardów dolarów?


Czy mogliśmy sobie pozwolić na wydawanie tych pieniędzy? W odniesieniu do tej kwestii mylą się politycy, działacze gospodarczy, niejednokrotnie ludzie ze stopniem naukowym. Na początku lat dwutysięcznych cena ropy wynosiła 20 dolarów za baryłkę. Roczny dochód ze sprzedaży ropy, gazy i produktów naftowych wynosił wówczas 60 miliardów dolarów. Później cena wzrosła dwukrotnie, trzykrotnie, w zeszłym roku eksport ropy, gazu i produktów naftowych wyniósł 350 miliardów dolarów, przy całkowitym rozmiarze eksportu wynoszącym trochę ponad 500 miliardów. To jasne, kto dostaje te pieniądze. To są dochody przedsiębiorstw gazowych i naftowych. Co firmy z nimi robią? Może inwestują je w Rosji? Ale dolar nie jest u nas oficjalną walutą…. Czy tymi pieniędzmi, zarobionymi bezpośrednio na eksporcie można wypłacić pensje? można je zainwestować? Zbudować jakieś obiekty? Nie. Te dolary są sprzedawane na rynku wewnętrznym za ruble. Kiedy przeprowadzana jest operacja sprzedaży dolarów (co roku ilość sprzedawanych za ruble dolarów rośnie) czy prowadzi to do wzrostu masy rublowej w gospodarce? Czy może firmy naftowe skupują ruble, które już obecne są w gospodarce? Masa rublowa na rynku w tym momencie nie rośnie, za to tanieje dolar, a rubel zaczyna się umacniać. Kto sprzedaje ruble? Ci, którzy mają zamiar wydać je poza terytorium Federacji Rosyjskiej. W efekcie te dolary nie są inwestowane w kraju, są wykorzystywane w operacjach zagranicznych. To tymi dolarami opłacane są dostawy importowe, albo regulowane długi zagraniczne. Dzięki nim tworzono są rezerwy dolarowe na rachunkach banków rosyjskich i zagranicznych.

Umocnienie rubla wyrządziło Rosji niedźwiedzią przysługę. Jeśli rubel umacnia się, to za swoje wynagrodzenie obywatel Federacji Rosyjskiej może kupić więcej dolarów, albo towarów importowanych, bo stają się one dla obywateli bardziej dostępne. Jak tylko rzucamy na rynek większą ilość dolarów, tanieje import i towary importowane zaczynają zalewać rynek. Jeśli ceny na rynku wewnętrznym rosną szybciej, niż ceny naszych partnerów handlowych, od których kupujemy towary importowane, oznacza to, iż import staje się jeszcze bardziej dostępny. To zjawisko znane jest dobrze jako „choroba holenderska”. W rzeczywistości prowadzi ona do dławienia produkcji wewnętrznej importem, źródłem jest tu umocnienie waluty krajowej.

Ten efekt „choroby holenderskiej” wskazuje dlaczego kraje naftowe, zorientowane na eksport, nie wydają wszystkich swoich dolarów na rynku wewnętrznym i nie wydają ich na modernizację.

Pojawia się wtedy nowe pytanie, czy dysponujemy odpowiednią ilością rubli, by sfinansować inwestycje budowlane, wypłatę wynagrodzeń, itd.? Czy chcemy wydrukować więcej rubli? W latach 2006-2007, kiedy Bank Centralny skupował dolary za emitowane dodatkowo ruble, masa rublowa na rynku wzrosła o 50%  w ciągu roku. Czy można taką sytuację tolerować w normalnej gospodarce? To było zjawisko niekorzystne. Dla porównania, w Chinach, gdy wzrost gospodarczy osiągał 10 % pozwalano sobie na zwiększanie masy pieniężnej o maksimum 18-20%. Chodziło o to, by nie utracić kontroli nad inflacją. Nasza polityka była odważniejsza, ale w rezultacie inflacja wyniosła 9%, a w 2007 wzrosła do 13% (w tym wypadku przyczyną jej wzrostu była nie tylko polityka pieniężna, ale także wzrost cen produktów rolnych). Tak więc kwestia wykorzystywania rezerw finansowych nie jest taka prosta.
Poznali się w petersburskiej merii. Zaprzyjaźnili. Po objęciu
prezydentury Władimir Putin powołał Aleksieja Kudrina
na stanowisko ministra finansów i wicepremiera. 
A teraz przyjrzyjmy się tej sytuacji z drugiej strony. Czy wiecie Państwo jaka jest całkowita suma rocznych wydatków inwestycyjnych w Federacji Rosyjskiej? Powiedziano tu, iż by przeprowadzić pełną modernizację kraju potrzeba nam 700 miliardów dolarów (pod tym względem zgadzam się z Gajdarem). Odpowiadam: 13 bilionów rubli, to jest 400 miliardów dolarów. To są pieniądze wydawane na wydobycie, na nieruchomości, banki, centra handlowe, na wszystko. Tak więc roczny przyrost majątku narodowego wynosi obecnie w Rosji 400 miliardów dolarów rocznie. Powstaje więc pytanie, dlaczego w takim wypadku nie prowadzimy globalnej modernizacji? W rzeczywistości proces modernizacji się odbywa, choć w tempie wolniejszym, niż byśmy tego pragnęli i może niekoniecznie w tych w najważniejszych dla nas dziedzinach. Z tego powodu, iż nie udało się nam wziąć pod kontrolę inflacji i upowszechnić na rynku długoterminowych kredytów o niskiej stopie procentowej (ona zaś zależy od inflacji), w warunkach wysokiej inflacji dostępne były kredyty krótkoterminowe o wysokiej stopie procentowej. W rezultacie, jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać centra handlowe, rozwinął się przemysł developerski, budownictwo, to co związane z nieruchomościami. W tej dziedzinie rozmiar kredytowania zwiększał się corocznie o 30-50%, bywało, że i o 80%. Wiele z tych kredytów pozostało potem niespłaconych.Za to tam, gdzie przeprowadzana jest modernizacja przemysłu, potrzebny jest kredyt na 7 lat, na 5-7 %. Dla modernizacji w tej dziedzinie tamten model finansowy się nie nadawał, trzeba było prowadzić o wiele bardziej restrykcyjną politykę pieniężno-kredytową.

Mimo to, nawet teraz, z tych 400 miliardów dolarów inwestowanych w rosyjskiej gospodarce, 25% przeznaczane jest na przemysł przetwórczy. 100 miliardów dolarów rocznie inwestowane jest w fabryki, przedsiębiorstwa, wydawane jest na remonty, nowe linie technologiczne. Widzimy to także analizując import, połowa to maszyny, sprzęt, technologie, materiały budowlane, jednym słowem towary inwestycyjne.
I ostatnia myśl. Niedawno zrobiłem odpowiednie rachunki. Od 2001 do 2012 roku Rosja podwoiła swój PKB, bez względu na kryzys, udało nam się to osiągnąć nie w ciągu 10 lat, a w 12-13. W tym okresie swój produkt wewnętrzny podwoiło 27 rosyjskich regionów.

Olimpiada

Teraz powiem coś zaskakującego. Jak Państwo myślą – ile wynoszą wydatki budżetu federalnego na Olimpiadę? Niech będzie to 700-800 miliardów rubli (22-27 miliardów dolarów) przez cały okres budownictwa olimpijskiego. W ciągu roku wydajemy na drogi i ich utrzymanie trochę więcej, niż 400 miliardów rubli, gdzieś tak pod 500. To prawda, na budowę infrastruktury powinniśmy w ciągu roku wydawać około 1 biliona rubli (30-32 miliardy dolarów). Tu wskaźniki trzeba podwajać i potrajać. Niezbędne nam są w tej dziedzinie poważne inwestycje. Ale Soczi, pod tym względem nas by nie uratowało, oznacza bowiem rezygnację ze zwiększenia inwestycji na drogi na rok-dwa. Ja nie byłem przeciw Soczi, aktywnie wspierałem nasze starania o Olimpiadę, pamiętam dobrze jak wszyscy cieszyliśmy się ze zwycięstwa, wtedy jednak nie znaliśmy ceny, jaką przyjdzie na za to zapłacić, ceny korupcji. To jasne, że wolałbym, byśmy jej uniknęli.

Federalizm

Także jestem zdania, że dojrzała kwestia decentralizacji władzy. Potrzebne jest wzmocnienie roli regionów i samorządu terytorialnego. Potrzebne są bezpośrednie wybory gubernatorów, szefów władz miejskich, niezbędne są zmiany w regionalnej polityce budżetowej. Nie zmienimy sytuacji bez bardziej sprawiedliwego, wolnego od korupcji systemu sądowego.  Bez nowoczesnych instytucji, bardziej odpowiadających współczesnej gospodarce, nowy model nie będzie funkcjonował. Nie wystarczy zmienić stawki procentowe, albo przeprowadzić redystrybucję pełnomocnictw między urzędnikami, jedna, dwie zmiany nie sprawią, że model zacznie działać. Mamy do czynienia z zadaniem kompleksowym, powinny zacząć funkcjonować wszystkie odpowiednie mechanizmy.

Krok za krokiem będziemy doskonalić system federalny. To się nie stanie w minutę, tutaj także potrzebne jest dojrzewanie systemu. Ważne, żeby odpowiednie mechanizmy działały płynnie, żeby przygotować grunt, byśmy uruchomili instytucje kontrolne.

Anatoli Czubajs

Znam go dobrze jeszcze z czasów, gdy był docentem Instytutu Inżynieryjno-Ekonomicznego im. Palmiro Togliatti w Petersburgu. Poznaliśmy się po jego powrocie z rocznego stypendium na Węgrzech, kiedy usiłował przenieść na nasz grunt zasady tamtejszych reform rynkowych. Wtedy dołączyłem do grupy ekonomistów jednoczącej specjalistów z Moskwy i Petersburga. Byli wśród nich Gajdar, Czubajs, Siergiej Ignatiew, Michail Dmitriew, Piotr Awen. To była mocna grupa, która potem objęła w Rosji władzę.
Anatoli Czubajs, obecnie szef korporacji Rosnano odegrał
niezwykle ważną rolę we współczesnej historii Rosji
Borys Jelcyn zaproponował Gajdarowi wprowadzenie reformy gospodarczej, kiedy faktycznie doszło już do całkowitego rozpadu ZSRR, późną jesienią 1991 roku. Jak dokonać transformacji gospodarki planowanej  do rynkowej, jeśli ta planowana praktycznie umarła? Spadła cena ropy naftowej, ZSRR borykał się z wielkimi długami, gospodarka ledwie dyszała. Wtedy także rozsypał się Związek Radziecki, przestał działać jako połączony, jedyny organizm oparty na planowaniu. A tu jeszcze zakazano KPZR. Kadra zarządzająca, zapewne nie efektywna, ale jedyna, która nam pozostała przestała pracować. Tego mechanizmu nie było czym zamienić. W tych warunkach Gajdar i Czubajs stanęli przed koniecznością znalezienia szybkiego sposobu na aktywizację handlu. Chciałbym przypomnieć, czym była jesień 1991 roku i zima 1992. W Petersburgu nie mieliśmy zapasów żywności, potencjał gospodarczy miasta w połowie związany jest z przemysłem obronnym, budowa statków w 80-90% miała charakter wojskowy. Co robić z tą produkcją, gdzie znaleźć artykuły żywnościowe? Ta terapia szokowa, rezygnacja z planowania, nie była wyborem Gajdara i Czubajsa, to nie była ich propozycja. Taka była surowa rzeczywistość. Trzeba było szybko uruchomić mechanizmy handlowe. Gospodarka jednak w żaden sposób nie była przygotowana do nowych mechanizmów, do nowych cen. Okazało się, że towary produkowane przez cały kraj nie są nikomu potrzebne. Szukaliśmy żywności, towarów masowej konsumpcji, zamówienia dla przemysłu obronnego zostały zredukowane pięciokrotnie. Jednak zespół Gajdara i Czubajsa sprostał temu wyzwaniu. Nawet nie wyobrażam sobie, jak by potoczyła się historia, gdyby na ich miejscu okazali się ludzie nie rozumiejący rynku, bez świadomości koniecznych do podjęcia decyzji.
Mówią nam często – zniszczyliście przemysł. Kiedy rozpadał się ZSRR nie mieliśmy żywności, obowiązywał system kartkowy, za to w dalszym ciągu produkowano czołgi. Stały na placach fabrycznych, choć dla wszystkich było jasne, że nigdzie już nie pojadą i nie uratują kraju od rozpadu. Ten błąd popełnili stratedzy wojskowi, zupełnie nie rozumieli prawdziwych zagrożeń tamtych czasów, te zagrożenia nosiły inny charakter. Więc jak, trzeba było w dalszym ciągu klepać czołgi?

Na szczęście władzę powierzono wówczas odpowiednim ludziom, zdolnym do zrobienia czegoś w tamtych warunkach. Choć otaczały ich ruiny, potrafili w gospodarkę tchnąć życie. Transformacja rynkowa dokonała się u nas w najsurowszych warunkach, nikt się tego nie spodziewał. Okazali odwagę, a ich zasługi pozostają niedocenione. Do tego obarcza się ich odpowiedzialnością za wszystko.
Kiedy używamy terminu „biedne dziewięćdziesiąte”, trzeba pamiętać, iż o tym jak wyglądały, nie rozstrzygnęły wyłącznie podejmowane wówczas działania. Źródła tkwiły w przeszłości. 20 lat wcześniej możliwe było przemyślane przejście do gospodarki rynkowej, tak jak to się dzieje obecnie w Chinach. W połowie lat sześćdziesiątych przespaliśmy ten scenariusz. Wtedy właśnie podjęto i u nas próbę refleksji na temat nieefektywności naszej gospodarki, zastanawiano się nad systemem bodźców, absurdami gospodarki planowej, kierowanej przez trzydzieści, czterdzieści ministerstw związkowych, które między sobą nie mogły dojść do porozumienia. Ale ówczesna elita polityczna była na tyle niewykształcona, na tyle nie rozumiała potrzeby rynku, iż nie była w stanie podjąć niezbędnych kroków, nie zrozumiała wyzwania przed jakim stanęła. Czytałem pisane  wówczas książki, ministrowie handlu, dyrektorzy pisali cale wykłady, o tym jak można w ramach całego ZSRR podejmować zupełnie racjonalne kroki. W końcu dociągnęliśmy z nimi do końca, do całkowitej degradacji. Przez jakiś czas dawaliśmy sobie radę dzięki wysokim cenom ropy naftowej, pamiętam, jak do Petersburga dostarczano francuskie masło w ładnych opakowaniach, choć już wtedy korzystano także z kartek. Tak więc reformatorzy znaleźli się na pogorzelisku, system zarządzania się rozpadł i decyzje trzeba było podejmować w biegu. Gajdar kierował radą ministrów przez rok. A teraz gniewamy się, że nie przeprowadził przemian gospodarczych płynnie i racjonalnie.
96 rok. Poparcie dla prezydenta było minimalne. Wynosiło nie więcej, niż kilka procent. W sztabie kierowanym przez wicepremiera Olega Soskowca, przy wsparciu Barsukowa (szef FSB) i Korżakowa (szef prezydenckiej ochrony) zaczęła dojrzewać myśl, iż Jelcyn nie ma szans na zwycięstwo i że w związku z tym trzeba będzie rozwiązać parlament i odłożyć wybory. Powoli zaczęto realizować ten scenariusz, szykowano odpowiednie dokumenty, projekty dekretów, wybierano się z tym do Jelcyna. Wtedy właśnie do jego drzwi zastukał także Czubajs, choć praktycznie był wtedy człowiekiem z ulicy. Postarał się przekonać Jelcyna, iż tamtą drogą iść nie wolno i spróbował narysować inny scenariusz, jak przejść przez wybory. Między Czubajsem i Jelcynem dochodziło wówczas do bardzo ostrych sporów. Ale w rezultacie prezydent zmienił całkowicie plan przygotowań do wyborów 1996 roku, zdymisjonował Soskowca, na szefa sztabu wyborczego powołał premiera Czernomyrdina, Czubajsa mianowano szefem zespołu analityków. Wszystkie dokumenty przechodziły wówczas przez niego.

Rosja pokonała wówczas poważny zakręt w swojej historii. Wyobraźcie sobie możliwe konsekwencje pozakonstytucyjnych działań podjętych przez Barsukowa i Korżakowa.
Być może uniknęliśmy wtedy wojny domowej. To jest zasługa Czubajsa. W każdym kraju takich ludzi jest zaledwie kilku, jednostki, Czubajs jest postacią historyczną, dzięki niemu uniknęliśmy wielu dramatycznych wstrząsów.

Przypomnijcie sobie jak żyliśmy w ZSRR. Z deficytowymi towarami, różnymi zakazami, nie wyjeżdżaliśmy za granicę, doświadczyłem tego w pełnej mierze, nie chcę do tego wracać. Mówią dziś o tym, jaka była wówczas nauka, albo przemysł. Ale ja pamiętam za jaką cenę. Ale dziś nauka w taki sposób działać już nie może.
W 2003 roku świat uznał, iż w Rosji istnieje gospodarka rynkowa. Przyjęliśmy wówczas cały szereg ustaw, o podatkach, budżecie, kodeks pracy, obywatelski.  W ciągu 10 lat Rosja podpisała 360, lub 370 wielostronnych konwencji i umów międzynarodowych. Przyjęliśmy dla siebie system standardów w dziedzinie przepływu kapitałów, ochrony własności intelektualnej, zgodności przepisów podatkowych, zaakceptowaliśmy system zasad międzynarodowych, wstąpiliśmy to WTO. Podporządkowaliśmy się postanowieniom Trybunału Strasburskiego do spraw człowieka. Każdy z tych kroków prowadził ku liberalizacji, do odbudowy mechanizmów rynkowych. Byli tacy, którzy przez ten czas krzyczeli, i tacy, którzy robili krok za krokiem. Robiliśmy to w sposób zaplanowany, zorganizowany, co byśmy na ten temat nie mówili. Teraz, kiedy rozwój gospodarczy uległ pewnemu spowolnieniu, okazuje się, iż trzeba dalej działać na rzecz ochrony biznesu, usprawniać pracę sądownictwa, walczyć z korupcją. Obecny rząd też to robi, ale trzeba robić więcej. Z obecnej sytuacji są dwa wyjścia, albo pogłębienie liberalizacji, albo jej ograniczanie. Ale w tym drugim wypadku rozwoju gospodarczego na pewno nie będzie. Przecież nie da się odbudować Komisji Planowania, KPZR, KGB, mechanizmów przemocy obecnych w każdej dziedzinie. Dziś dokręcanie śruby nie da spodziewanego rezultatu. Może więc teraz trochę podrepczemy na miejscu, ale w końcu, tak czy inaczej pójdziemy liberalnym traktem.

-----------------------------------------------------------------------------------------


Także o aktualnym stanie gospodarki rosyjskiej:


Gospodarka Rosji: w 2014 roku prawie jak w czasach kryzysu



Na najbliższe lata zaplanowano w Rosji wielkie wydatki na modernizację wojska, na różnego rodzaju programy socjalne. Jednak eksperci alarmują, iż w 2014 roku rosyjska gospodarka zetknie się z poważnymi problemami, wręcz uniemożliwiającymi realizację tych planów. Nie brak głosów wieszczących nadejście poważnego kryzysu gospodarczego. 


wtorek, 7 stycznia 2014

Gospodarka Rosji: w 2014 roku prawie jak w czasach kryzysu

Na najbliższe lata zaplanowano w Rosji wielkie wydatki na modernizację wojska, na różnego rodzaju programy socjalne. Jednak eksperci alarmują, iż w 2014 roku rosyjska gospodarka zetknie się z poważnymi problemami, wręcz uniemożliwiającymi realizację tych planów. Nie brak głosów wieszczących nadejście poważnego kryzysu gospodarczego.
Iwan Trefiłow, dziennikarz "Radio Swoboda" przedstawia prognozy ekspertów na rok 2014.

Stare modele rozwoju gospodarczego Rosji przestały działać, jednak na razie władze nie proponują nowych wariantów polityki gospodarczej gwarantujących wzrost.

Nowy, dopiero co rozpoczęty rok 2014 będzie jednym z trudniejszych dla rosyjskiej gospodarki w ostatnim dziesięcioleciu. Eksperci ostrzegają, iż kraj pogrąży się w długotrwałej stagnacji. Stare modele umożliwiające osiąganie wzrostu gospodarczego wyczerpały swój potencjał, władze na razie nie są w stanie zaproponować nowych wariantów polityki gospodarczej.

Wraz z pogorszeniem się sytuacji gospodarczej eksperci nie
wykluczają 10-procentowej dewaluacji rubla. 
W końcu grudnia Ministerstwo Rozwoju Gospodarczego po raz kolejny podało niższe prognozy dotyczące wzrostu gospodarczego Rosji w 2013 i 2014 roku. Według skorygowanych danych wzrost PKB wyniesie 1,4 procenta, wcześniej prognozowano wyższy - 1,8. Prognozę na rok 2014 obniżono z 3 % do 2,5%. Jeszcze bardziej pesymistyczne prognozy odnoszące się do tempa wzrostu rosyjskiej gospodarki ogłosił Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Na początku grudnia eksperci tej organizacji obniżyli je po raz trzeci w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Teraz spodziewają się, iż zamiast prognozowanych wcześniej 3,25% wzrost rosyjskiego PKB wyniesie 2%.


Na przestrzeni ostatniej dekady będą to dla rosyjskiej gospodarki najtrudniejsze czasy, jeśli nie uwzględniać okresu najostrzejszego kryzysu z 2008 roku.


Sami specjaliści nie wierzą w dwuprocentowy wzrost. Były minister finansów Rosji, Aleksiej Kudrin uważa, iż wskaźnik ten osiągnąć będzie trudno. Według niego „stary model wzrostu się przeżył, w obecnym modelu trudno zaś zobaczyć jakieś impulsy wiodące do wzrostu”. Podobnego zdania jest były szef rządu rosyjskiego, Michaił Kasjanow. Według niego, obecną sytuację gospodarki charakteryzuje nadmierna zależność od koniunktury na rynku ropy naftowej: „Model rozwoju gospodarki funkcjonujący u nas w ostatnich latach opierał się na wzroście ceny ropy naftowej. Ale, gdy tylko wzrost cen ropy uległ zahamowaniu, zaczęła się stagnacja. Jeśli jej ceny ulegną obniżce, w naszej gospodarce zaobserwujemy realny spadek PKB. Nawet jeśli utrzyma się obecna cena, spadek PKB niemal na pewno rozpocznie się już w 2014 roku.”

W 2014 roku szereg znanych czynników będzie oddziaływał negatywnie na rosyjska gospodarkę. Jednak władze zachowują nieuzasadniony optymizm.

Były minister gospodarki Rosji, prezes banku „Rosyjska Korporacja Finansowa” Andriej Nieczajew wymienia trzy podstawowe przyczyny poważnego wyhamowania tempa wzrostu rosyjskiej gospodarki. Pierwsza, to zmniejszenie rozmiarów inwestycji, tak w Rosji, jak i poza nią. „Ten rok jest już zdeterminowany przez określone czynniki. Ja i zdecydowana większość specjalistów jesteśmy jednomyślni, oceniając postawę władz jako nadmiernie optymistyczną. Spada zapotrzebowanie na inwestycje, jego przyczyną jest (pomijając fakt, iż Rosja do tej pory nie stała się krajem atrakcyjnym dla inwestorów, przez ostatnich pięć lat obserwujemy stabilną ucieczkę kapitału) plan zamrożenia taryf w dziedzinach kontrolowanych przez nasze monopole naturalne dla odbiorców przemysłowych. To z kolei okaże swój wpływ na plany inwestycyjne rosyjskich monopolistów.”

Igor Nikołajew, dyrektor należącego do korporacji FBK Instytutu Analizy Strategicznej zgadza się z opinią, iż inwestycje monopolistów są niesłychanie ważne dla gospodarki rosyjskiej. Bez nich, jego zdaniem, jakikolwiek znaczący wzrost gospodarczy będzie w Rosji niemożliwy. „W Rosji monopole naturalne są w znacznym stopniu źródłem inwestycji i kapitału. Gospodarka rosyjska z punktu widzenia dynamiki inwestycji w decydującym stopniu uzależniona jest od tego, co mogą zaoferować monopole. Ich programy inwestycyjne zostały ostatnio poważnie ograniczone, zaś zamrożenie taryf doprowadzi do ich dalszego wielokrotnego spadku. Czym są inwestycje? Oznaczają one pracę dla podwykonawców, pieniądze dla innych dziedzin gospodarki. Nie będzie inwestycji, nie będzie wzrostu gospodarczego”.

Tempo wzrostu dochodów i wydatków ludności regularnie spada.


Innym kluczowym problemem dla gospodarki rosyjskiej jest według Andrieja Nieczajewa spadek zapotrzebowania na towary i usługi ze strony obywateli. Władze nie doczekają się wzrostu inwestycji, i co za tym idzie, podkreśla Nieczajew, wzrostu PKB związanego z przyrostem inwestycji zaplanowanym w budżecie. „Tempo wzrostu dochodów i wydatków ludności stale spada. Oprócz tego, w 2014 planowane jest zamrożenie wynagrodzeń szeregu grup zawodowych wypłacanych z budżetu. Nie będzie przeprowadzana indeksacja wynagrodzeń. Te plany dotkną wojskowych, urzędników państwowych. Zredukowany zostanie poziom indeksacji rent i emerytur. Wszystkie te decyzje wpłyną także na zmniejszenie zapotrzebowania na rynku towarów i usług.” – tłumaczy Andriej Nieczajew.

Zamrożenie wynagrodzeń w nowym roku dotknie przede wszystkim poszczególne kategorie ludności wynagradzane z budżetu federalnego. Równocześnie, zgodnie z rozporządzeniem prezydenta Wladimira Putina z maja 2012 roku, władze regionalne mają obowiązek zwiększania wynagrodzeń urzędników opłacanych z budżetów lokalnych. Jednak w wielu regionach ich władze nie będą w stanie wywiązać się z tego obowiązku. Według deputowanej Dumy Państwowej, Oksany Dmitriewej nie będzie ich na to stać.

Regiony powinny podwyższać wynagrodzenia swoim pracownikom. Jednak nie pozwala im na to sytuacja budżetowa, zwłaszcza tam, gdzie brak dochodów z ropy naftowej i gazu.


„Regiony mają swoje problemy. Powinny podwyższać wynagrodzenia swoim pracownikom, ale stan ich budżetów jest jeszcze gorszy, nie uzupełniają ich dochody z ropy.” – mówi Oksana Dmitriewa. My nie zatwierdzamy prognoz odnoszących się do budżetów regionalnych, jednak do władz regionalnych wysyłana jest informacja o tym, iż dochody ich budżetów będą rosnąć w tempie 8% na rok (niewiadomo skąd te pieniądze się znajdą, jakie będą ich źródła), i że wystarczy im środków na ochronę zdrowia, oświatę, na zwiększenie wynagrodzeń.  Mimo, iż tych pieniędzy nie ma. W  regionach rośnie poziom zadłużenia, władze lokalne zmuszone są do zaciągania kredytów, rośnie poziom zadłużenia w stosunku do budżetu federalnego. Z tego powodu wiele regionów odczuwa rzeczywisty brak pieniędzy. Nie wszystkie, jednak wiele z nich.

Sytuację finansową w regionach jako wyjątkowo niestabilną charakteryzuje także Natalia Zubarewicz, dyrektor Niezależnego Instytutu Polityki Społecznej. Według niej, w pierwszej połowie 2013 roku, statystycznie rzecz biorąc, rosyjskie regiony jako całość nie odczuwały problemów z budżetem. W rzeczywistości jednak, w połowie z nich pojawił się deficyt. „Na razie od stycznia do lipca, formalnie, w regionach widzimy nadwyżki budżetowe. 


Jednym z rosyjskich regionów dysponujących nadwyżką budżetową jest
położony na Dalekim Wschodzie Sachalin. Produkcja ropy naftowej osią-
gnęła tu rekordowy poziom. 
Zawdzięczamy to trzem regionom. Najpierw można wymienić Moskwę, jej budżet jest gigantyczny, wiec można tez trochę zaoszczędzić. Kolejnym regionem tego rodzaju jest Sankt Petersburg, jego budżet w ostatnich latach zwiększono, dzięki temu na przykład, iż przeniesiono tu siedzibę firmy „Gazprom Nafta”, a także innych. Trzecim regionem  tego rodzaju jest Sachalin, tam sytuacja jest obecnie znakomita, wydobycie ropy osiągnęło rekordowe rozmiary. Na Sachalinie istnieje porozumienie o podziale produkcji, co oznacza, iż nie da się zabrać stąd wszystkich pieniędzy, sporo zostaje dla miejscowego budżetu. W niektórych innych regionach także odnotowaliśmy niewielką nadwyżkę dochodów nad wydatkami, ale 60 procent rosyjskich obwodów boryka się z deficytem budżetu.”

W ciągu pół roku ludzie zaczną odczuwać pierwsze zmiany na gorsze. Władze zrezygnują z zapowiedzianego podwyższania emerytur i wynagrodzeń.

Innymi słowami, zapotrzebowanie na towary i usługi będzie się zmniejszać. Jak obawia się Michail Kasjanow, sytuacja może ulec drastycznemu pogorszeniu, jeśli cena ropy naftowej na rynkach światowych znacząco spadnie. „Już za pół roku ludzie zaczną odczuwać pierwsze zmiany na gorsze. Władze mogą zrezygnować z zapowiedzianego podwyższenia emerytur oraz wynagrodzeń dla pracowników zatrudnionych w sferze budżetowej. Potem zetkniemy się z opóźnieniami w wypłatach. To wydarzy się jednak nie wcześniej niż za rok, kiedy wszystkie rezerwy ulegną wyczerpaniu. Naszych rezerw wystarczy na rok – półtora. Ale jeśli cena ropy spadłaby do 60 dolarów za baryłkę, rezerw nie wystarczy nawet na rok.”

Jeszcze jednym ważnym czynnikiem wpływającym na gospodarkę Rosji są według Andrieja Nieczajewa, prezesa banku „Rosyjska Korporacja Finansowa” rozmiary eksportu. Pod tym względem sytuacja budzi poważne obawy. „Trzeci czynnik wzrostu gospodarczego, eksport przestaje być źródłem nadwyżki budżetowej. Import rośnie szybciej od eksportu, co nawiasem mówiąc stwarza poważne przesłanki dla dewaluacji rubla. Nie wydaje mi się, by była ona skokowa, ale jak mi się zdaje czeka nas co najmniej 5-10 procentowa obniżka kursu rubla w stosunku do innych walut.”

Eksperci podkreślają, iż Rosja winna jak najszybciej skorygować swoją politykę gospodarczą. Wiele z ich porad wygląda dosyć banalnie.
Inaczej niż w przeszłości, władze rosyjskie przyznają, iż źródła obecnych problemów gospodarczych mają charakter wewnętrzny i nie są one wywołane przez czynniki zewnętrzne. Mówił o tym także w swoim wystąpieniu przed połączonymi izbami parlamentu prezydent Putin. Eksperci nie ukrywają, iż ich zdaniem Rosja do swojej polityki gospodarczej powinna jak najszybciej wprowadzić istotne zmiany. Ich rady wyglądają dosyć banalnie. Według Andrieja Nieczajewa powrót na ścieżkę wzrostu gospodarczego zależy od stworzenia w kraju lepszego klimatu dla przedsiębiorców. Będzie to możliwe, jeśli uda się osiągnąć poprawę w zakresie ochrony prawa własności, zagwarantować niezawisłość sądów, podjąć rzeczywistą walkę z korupcją.