niedziela, 21 lutego 2016

Konkurencja nikomu nie będzie potrzebna




Do Moskwy przyjechał z Jekaterynburga w połowie lat dziewięćdziesiątych. Dmitrij Kamienszczyk robił interesy na rynku przewozów towarowych, zaczął też inwestować w swoją bazę na moskiewskim lotnisku Domodiedowo. Nie brał udziału w złodziejskiej prywatyzacji rosyjskich aktywów surowcowych, stopniowo zwiększał swój pakiet akcji w Domodiedowie. Przekształcił lotnisko w najnowocześniejsze w Rosji. W 2011 roku zaatakowali je terroryści. Teraz organa śledcze oskarżają Kamienszczyka o nie zachowanie reguł bezpieczeństwa. Grozi mu 10 lat. Ekonomista Siergiej Żaworonkow nie ma wątpliwości, te oskarżenia to próba odebrania biznesmenowi dochodowego portu lotniczego. To także sygnał pod adresem świata biznesu, by nie przeszkadzał elicie władzy pragnącej wzbogacić się jeszcze bardziej dzięki nowemu programowi prywatyzacji. 




Z Siegiejem Żaworonkowem rozmawia: Daria Gorstkina
 





Dlaczego w sprawie Dmitrija Kamienszczyka rozpoczęto śledztwo i jak sytuacja może rozwijać się w przyszłości? Ze starszym ekspertem Instytutu Polityki Gospodarczej im. Jegora Gajdara, Siergiejem Żaworonkowem rozmawiała Daria Gorstkina.





Dmitrij Kamieszczyk, właściciel moskiewskiego lotniska Domodiedowo nie przyznaje się do winy. Odrzuca stawiane mu zarzuty o to, że ponosi współodpowiedzialność za tragiczne konsekwencje ataku terrorystycznego z 2011 roku. 




Dmitrij Kamienszczyk, właściciel moskiewskiego lotniska Domodiedowo został zatrzymany w sprawie dotyczącej zamachu terrorystycznego z roku 2011. Dzisiaj sędzia sądu dla dzielnicy Basmannej Jelena Lenskaja podjęła decyzję o zastosowaniu wobec biznesmena aresztu domowego, do 18 kwietnia. Stawiane mu są zarzuty z artykułu 238, cz. 3 Kodeksu Karnego Federacji Rosyjskiej. Jest on podejrzany o oferowanie usług bez przestrzegania odpowiednich zasad bezpieczeństwa. Komitet Śledczy uważa, iż właściciel lotniska Domodiedowo odpowiada za to, iż do wnętrza dworca lotniczego przedostał się terrorysta. Nie zastosowano wobec niego stosownej kontroli bezpieczeństwa. W wyniku eksplozji materiału wybuchowego zginęło 37 osób, 172 odniosły rany. Biznesmenowi grozi wyrok 10 lat pozbawienia wolności.


Daria  Gorstkina:
Ludzie pamiętają, iż problemy Dmitrija Kamienszczyka nie zaczęły się dziś… Skąd bierze się tak długotrwałe zainteresowanie jego osobą ze strony organów sprawiedliwości ?


Stara historia


Siergiej Żaworonkow:

To rzeczywiście stara historia. Od wielu lat różni ludzie mają chrapkę na lotnisko Domodiedowo. Jego obecny właściciel jest przedsiębiorcą spoza Moskwy, w połowie lat dziewięćdziesiątych przyjechał do stolicy z Jekaterynburga. Nigdy nie miał bliskich kontaktów z władzą, nie posiadał znaczących wpływów na górze. Dlatego właśnie na początku lat dwutysięcznych musiał wycofać się z interesów w zakresie przewozu towarów. Mino, iż jego spółka "East Line" była na rynku jednym z większych operatorów. W pewnym momencie Kamienszczyk znalazł wspólnika, akcjonariusza. Jest nim Walerij Kogan. Wydaje się, że potrafił on już wspólnie prowadzonym interesom zapewnić odpowiednią ochronę, „kryszę”, stosowne kontakty z władzami. Nieco później lotnisko starała się przejąć agencja rządowa „Rosimuszczestwo”, kolejnymi chętnymi na nie byli Miedwiediew i prokurator Czajka.

Tak naprawdę pierwszy zamach na lotnisko w związku z atakiem terrorystycznym zainicjował ówczesny prezydent Dmitrij Miedwiediew wspólnie z prokuratorem generalnym, Jurijem Czajką.

Wówczas usłyszeliśmy od nich po raz pierwszy, iż na pewno ktoś musi być winny. Mediom podrzucono jeszcze jeden temat: „nie wiemy, kto na prawdę jest właścicielem „Domodiedowa”. W rezultacie, po jakimś czasie, Dmitrij Kamienszczyk wydał stosowne oświadczenie. Przyznał, iż to on jest akcjonariuszem zarejestrowanych w rajach podatkowych kompanii, do których formalnie należy lotnisko. Jeszcze w ramach pierwszego śledztwa (obecnie toczy się w istocie kolejne dotyczące tej samej sprawy) ustalono ponad wszelką wątpliwość, iż w 2011 roku w Rosji nie obowiązywały żadne przepisy zobowiązujące do powszechnej kontroli pasażerów. Nie stosowano ich nigdzie, nawet na takich wielkich rosyjskich lotniskach jak Wnukowo, Szeremietiewo, Pulkowo. Każdy, kto korzystał z usług portów lotniczych do 2011 roku pamięta dobrze, iż na wejściu do nich, nigdzie nie było bramek wykrywających metale. Nagle wymyślono, iż to osobiście właściciel lotniska cynicznie i osobiście nie zatroszczył się o bezpieczeństwo pasażerów. A jak to miało wyglądać? Jak miała się przejawić jego troska o bezpieczeństwo? Nikt tego rozumnie wyjaśnić nie może.




Dzięki inwestycjom i wysiłkom Dmitrija Kamienszczyka Domodiedowo stało się jednym z najbardziej nowoczesnych lotnisk w całej Rosji. 



Pamięta pani niedawne oświadczenie mera Moskwy Sobianina, wydane zaraz po likwidacji w mieście setek małych pawilonów handlowych? Oświadczył on, iż w tej sytuacji na nic się nie zda powoływanie na dokumenty potwierdzające prawo własności. Teraz już rozumiemy, jaka jest filozofia naszej władzy.


Ten sam scenariusz


Podobny scenariusz został rozegrany wokół kompanii naftowej „Basznieft”. Wykonawcy byli ci sami. Nagle po pięciu latach oświadczono, iż przejęcie Basznieftu odbyło się niezgodnie z przepisami. Przez ten jednak czas, z właścicielem kompanii wielokrotnie spotykali się przedstawiciele władzy, zapraszano go na spotkania z prezydentem.
Obecna historia może być związana z wydarzeniami wokół innego lotniska, Szeremietiewo. Właśnie dokonuje się jego zagadkowa prywatyzacja, a faktycznie przejęcie przez struktury Arkadego Rotenberga (przyjaciel prezydenta Putina jeszcze z czasów petersburskich - „mediawRosji”)

Mówiąc najprostszym językiem: nasze państwo robi mu wielki prezent, przekazuje kontrolny pakiet akcji w zamian za obietnicę jakichś inwestycji w przyszłości. Przedziwna sytuacja. Kilka lat temu pojawiła się idea połączenia w jedno przedsiębiorstwo wszystkich trzech lotnisk moskiewskiego węzła lotniczego. Jak mi się wydaje, cel obecnych działań polega na tym, by zmusić Dmitrija Kamienszczyka do tego, by tanio sprzedał swój port lotniczy, lub by stał się on z powrotem własnością państwową. Ten ostatni scenariusz zastosowano w wypadku „Basznieftu”. Wtedy wymyślono, że 20 lat temu popełniono pewne nieprawidłowości. Jeśli Domodiedowo znów stanie się własnością państwa, to już w nieodległej przyszłości można je będzie, tak jak Szeremietiewo, przekazać Rotenbergowi. W zamian za przeprowadzone przez niego w przyszłości, nie bardzo wiadome jakie inwestycji.

Gorstkina:

Jak do tej pory biznesmen potrafił się bronić, odpierać ataki. Przez cały czas wywierano na Kamieszczyka silną presję….


Dwie możliwości


Żaworonkow:

Widzę tu dwie możliwości. Po pierwsze najwyraźniej, tajemniczy akcjonariusz Kogan przez jakiś czas był w stanie okazywać pomoc. W końcu, nie bez powodu znalazł się w gronie akcjonariuszy. A po drugie, widocznie, ten kto na końcu łańcuszka miał ochotę na Domodiedowo nie miał wystarczającej władzy, nie potrafił zorganizować jednoczesnego ataku ze strony Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i organów władzy sądowniczej. To ważny moment. Jeśli jakiś urzędnik, a nawet minister oświadczy, iż jest z kogoś niezadowolony, to w rzeczywistości wcale nie musi to prowadzić do wielkich nieprzyjemności. W naszym kraju jedni ministrowie są niezadowoleni z innych, często krytykują się nawzajem.

Problemy pojawiają się wtedy, gdy do walki z wybranym przeciwnikiem uruchamianych jest jednocześnie kilka instrumentów, z jednej strony MSW, Komitet Śledczy, z drugiej sądy. Nie przypadkowo kilka lat temu Władimir Putin zlikwidował sądy arbitrażowe jako oddzielną gałąź sądownictwa i podporządkował je Sądowi Najwyższemu,

Celem decyzji Putina było scentralizowanie systemu sądowniczego, podporządkowanie go jednemu organowi, skupienie władzy w jednych rękach, tych które zainicjowały atak na Kamienszczyka. Jego wrogowie w poprzednich latach byli nie dość silni. Kim jest naprawdę Dmitrij Miedwiediew? On boi się zrobić krok w lewo, lub w prawo bez uzgodnienia go z Władimirem Putinem. W 2011 roku marszcząc czoło, w sprawie Domodiedowa, trochę sobie pogadał. W tamtym okresie organy śledcze i sędziowie nie byli podporządkowani Miedwiediewowi. Dlatego działania śledcze zatrzymano. Dla wszystkich jest oczywiste, tej sprawy nie da się zakwalifikować jako przestępstwo… Wyjaśniło się szybko, iż ludzie którzy przy pośrednictwie Miedwiediewa gotowi byli odkupić port lotniczy, nie kontrolują ani śledztwa ani działalności sądu. Dlatego na jakiś czas sprawa przycichła. No a teraz powraca już po raz czwarty.

Chciałbym podkreślić, iż mamy do czynienia z działaniami podjętymi w podobnym stylu, co wcześniej w przypadku „Basznieftu”. Najpierw zostają aresztowani menedżerowie. To pierwszy sygnał dla właściciela, że sytuacja jest poważna, że trzeba pomyśleć o ustępstwach. Jeśli nie jest on do nich gotów, jest zawzięty, pora by aresztować jego samego. Ta historia miała identyczny przebieg, kiedy posadzono  Jewtuszenkowa, teraz rozegrano ten sam scenariusz.


Wybór Kamienszczyka? 


Gorstkina:

Jakie działania może jeszcze podjąć Dmitrij Kamienszczyk? Może będzie to zbytnie uproszczenie, ale wydaje się, że czeka go wybór między postawą „umownego” Chodorkowskiego, lub „umownego” Jewtuszenkowa. A może jest jeszcze jakaś inna możliwość?

Żaworonkow:

Dmitrij Kamienszczyk może pójść drogą Wiaczesława Breszta. Ten przedsiębiorca był współwłaścicielem Wierchniesadlinskiego Zjednoczenia Przemysłu Metalurgicznego (WSMPO-AVISMA). W pierwsze dekadzie nowego wieku podjęto wymierzoną w przedsiębiorstwo Breszta próbę wrogiego przejęcia. Zainicjowały ją organy wymiaru sprawiedliwości. Na początku Breszt udawał, ze gotów jest przyjąć zaproponowane mu warunki, potem jednak wyjechał za granicę. Zachował wolność. a potem udało mu się sprzedać akcje po cenie możliwej do zaakceptowania.




Dmitrij Kamienszczyk przyjechał do Moskwy z Jekaterynburga w połowie lat dziewięćdziesiątych. Lotnisko Domodiedowo było wtedy w opłakanym stanie. Przeszło przemianę dzięki jego wysiłkom. Teraz odlatują stąd samoloty największych światowych linii lotniczych. 



Gra w stylu Breszta jest w Rosji wciąż możliwa. Po pierwsze - spróbuj sprzedać temu, kto zostanie wskazany, jednak postaraj się wytargować jak najlepszą cenę. To może się udać, tym bardziej dlatego, iż w takiej sytuacji ludzie nie płacą z własnej kieszenie, a pieniędzmi z budżetu. Możliwość druga: trzymaj się do końca, zakładając iż także inicjatorom ataku zależy na tym, by kompania nie przeszła pod kontrolę państwa, tak jak się to stało z "Basznieftem". W tym wypadku agresor pozostał z niczym. Poprzednim właścicielom tłumaczono, iż powinni "Basznieft" oddać "Rosnieftowi". W rezultacie firmę odebrano Jewtuszenkowowi, ale nie stała się ona własnością "Rosnieftu". Teraz jest niezależnym przedsiębiorstwem państwowym.

Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę, że historia z Domodiedowo odbywa się, gdy w Rosji mówi się coraz więcej o nowej fali prywatyzacji. Odnoszę wrażenie, iż ludzie dysponujący w Rosji realną władzą chcą w związku z tym zademonstrować swoją siłę.  To wiadomość dla tych, którzy być może nie rozumieją, iż nawet jeśli zostanie ogłoszona prywatyzacja, to lepiej w nią nie włazić. To będzie niebezpieczna historia. Konkurencja nikomu nie będzie potrzebna.




Tłumaczenie: Zygmunt Dzięciołowski


Oryginał ukazał się na portalu openrussia.org: https://openrussia.org/post/view/12890/






 *Siergiej Żaworonkow (ur. 1977), rosyjski ekonomista orientacji liberalnej, działacz polityczny związany z ugrupowaniami opozycyjnymi. Naukowiec związany z Instytutem Gajdara. 










Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com





Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego.







sobota, 20 lutego 2016

Biznes i władza: cena wolności



Wielkie fortuny w Rosji, tak ogólnokrajowe jak i regionalne, mogły powstać tylko przy współudziale państwa i jego urzędników. Takie ich pochodzenie oznaczało, iż biznesmeni dobrze rozumieli na czym polega niepisana zasada: "trzeba się dzielić". Mogłoby się wydawać, iż płacąc kupują sobie spokój i prawo do prowadzenia biznesu. Ale jak twierdzi socjolog i ekonomista Anton Olejnik, pytanie ile i kiedy trzeba zapłacić w Rosji za wejście do interesu zawsze pozostaje otwarte. Posiadacze wielkich majątków nigdy nie mogą spać spokojnie. Aresztowanie właściciela moskiewskiego lotniska Domodiedowo, Dmitrija Kamienszczyka jest tego najlepszym przykładem.



Autor:  Anton Olejnik
 




Ile właściwie i kiedy trzeba zapłacić za 

wejście do interesu? To pytanie w Rosji 

zawsze pozostaje otwarte.






U schyłku czasów radzieckich lotnisko Domodiedowo chyliło się ku upadkowi. Jednak w połowie lat dziewięćdziesiątych, wraz z pojawieniem sie Dmitrija Kamienszczyka jako głównego akcjonariusza Domodiedovo zdobyło reputację najbardziej nowoczesnego i najlepiej zarządzanego lotniska w Rosji. Tutaj przeniosły swoje loty takie linie jak Lufthansa i Swiss. 





Posiadacze choć trochę znaczących aktywów nigdy w Rosji nie mogą spać spokojnie. Pewnego pięknego dnia może przyjechać po nich samochód policyjny. Taki los spotkał swego czasu Władimira Jewtuszenkowa, założyciela holdingu AFK „Systiema” (w 2011 roku na 20 miejscu wśród 200 najbogatszych ludzi Rosji – „mediawRosji”), a teraz właściciela lotniska Domodiedowo Dimitrija Kamienszczyka. Im gorzej rysują się perspektywy budżetu rosyjskiego państwa, tym większe prawdopodobieństwo narażenia się organom siłowym.


Trzeba się dzielić


Rosyjscy właściciele przedsiębiorstw wiedzą od początku, co ich czeka. Cena przepustki do uprawiania w Rosji zyskownego biznesu nie była nigdy określona do końca. Mało kto stosował się w stu procentach do zasady „płać i śpij spokojnie”. W znacznej większości rosyjskie wielkie fortuny, tak na poziomie federalnym, jak i regionalnym, powstawały „przy współudziale państwa, poprzez kontakty z jego przedstawicielami, lub dzięki bezpośredniej fizycznej ochronie z jego strony”. Ta inspirowana Maxem Weberem definicja kapitalizmu politycznego ("Principles of economic sociology", Richard Swedberg, Princeton University Press, 2003, str. 60) opisuje lepiej w jakich warunkach funkcjonuje biznes rosyjski, niż rzeczywistość gospodarczą w jakimkolwiek innym kraju.

Rzecz jasna, funkcjonariusze państwowi nie kierują się sympatią do każdego z przedsiębiorców z osobna, czy rozumianymi  abstrakcyjnie „prawidłami” gospodarki. W 1990 roku ówczesny  minister gospodarki Rosji Aleksander Liwszyc przypomniał biznesmenom, iż żyją w świecie, w którym „należy się dzielić”. Jego słowa zostały dobrze zapamiętane, za prawo do uzyskiwania  najwyższych zysków na rosyjskim rynku rosyjskim trzeba płacić. Niekiedy wystarczająca będzie banalna łapówka, innym razem prawo do udziału w „projekcie o znaczeniu państwowym”. W jeszcze innych okolicznościach trzeba się dołożyć do budowy pałacu dla członka najwyższej elity, albo w czasach kryzysu, takich jak obecnie, udzielić wsparcia trzeszczącemu w szwach budżetowi państwa.

Haracz w tej ostatniej postaci jest szczególnie bolesny dla sfer biznesowych. Niekiedy trzeba się rozstać z najcenniejszymi aktywami, by ludzie znajdujący się u władzy mogli sprawować ją jak najdłużej. Takim aktywem w wypadku korporacji AFK "Systiema" była firma naftowa „Basznieft”. W 2014 roku zapewniała ona "Systiemie"43% obrotów ogółem. Jednak pragnąc zachować wolność Władimir Jewtuszenkow musiał się pogodzić z utratą „Basznieftu”. Dochodzenie przeciw niemu zamknięto w styczniu 2015 roku dopiero wtedy, gdy biznesmen zrzekł się pretensji do udziałów w „Basznieftcie”. Ostatecznie AFK „Systiema” musiała ograniczyć się do działalności przede wszystkim w sektorze bankowym i telekomunikacji.


"Rozumiem wszystkie zasady gry"


Symbolicznego znaczenia nabiera dziś fakt, że „przywrócony państwu” „Basznieft” wystawiony został na sprzedaż dla załatania dziur w budżecie, jakie powstały w następstwie spadku cen na nośniki energii, sankcji Zachodu wobec Rosji i rosnących wydatków na cele wojenne. W udzielonym w zeszłym roku agencji informacyjnej RBK wywiadzie Jewtuszenkow podkreślił, że „rozumie wszystkie zasady gry”. Niestety nie wytłumaczył, na czym dokładnie polegają. O co może chodzić? Wiadomo, że biznesmeni stoją przed wyborem – mogą nie zgodzić się na nieprzewidywalną zmianę ceny „przepustki do biznesu” i stracić wszystko, jak to stało się w wypadku Michaiła Chodorkowskiego i Władimira Gusinskiego, lub też być przygotowanym na składanie klasie politycznej rozlicznych ofiar. Tylko takie postępowanie gwarantuje wolność osobistą i udział w grze na poddawanym regularnym "czystkom" rynku. Ogólnie rzecz biorąc, zasady są proste - nie pretendować do roli niezależnego podmiotu (ta rola jest zastrzeżona dla klasy politycznej), zadowalać się rolą wykonawcy i nie być chciwym.

Zatrzymany 18 lutego Dmitrij Kamienszczyk  w ramach śledztwa dotyczącego zamachu terrorystycznego sprzed 5 lat, zapewne orientował się jakich zasad winien przestrzegać. Dla właściciela drugiego po Szeremietiewie rosyjskiego portu lotniczego godzina wybiła dziś, a nie bezpośrednio po zamachu terrorystycznym w styczniu 2011 roku. Najwyraźniej dochody ze sprzedaży „Basznieftu” nie będą wystarczające, aby elicie politycznej zagwarantować przeżycie. Trzeba więc szukać dalszych „cegiełek” i zdaje się, że na lotnisku Domodiedowo sprawa się jeszcze nie zakończy.

Na co może jeszcze mieć nadzieję właściciel Domodiedowa? W odróżnieniu od Władimira Jewtuszenkowa nie ma on znaczących udziałów w innych dziedzinach. Więc może tylko na to, że uda mu się utrzymać pakiet mniejszościowy, albo że przynajmniej odzyska wolność. Jej cena czasami bywa bardzo wysoka.



Tłum.: Maciej Górski



Oryginał ukazał się na portalu agencji RBK: http://www.rbc.ru/opinions/business/19/02/2016/56c6bab09a79479191fb9d28?from=typeindex%2Fopinion






*Anton Olejnik (ur. 1970), socjolog, ekonomista, ekspert Instytutu Ekonomiki Rosyjskiej Akademii Nauk, profesor uniwersytetu "Memorial" w Kanadzie (Nowa Funlandia).










Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com





Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego.








piątek, 19 lutego 2016

Gospodarka: jak zapobiec radzieckiej katastrofie?



Między kryzysem gospodarki radzieckiej z końca lat osiemdziesiątych, a gospodarki rosyjskiej obecnie istnieją oczywiste analogie. Władimir Mau, znany rosyjski ekonomista, współpracownik premiera reformatora Jegora Gajdara wylicza je szczegółowo. Wtedy i teraz drastycznie spadły ceny ropy naftowej. Kampania antyalkoholowa Gorbaczowa uderzyła w budżet, spadły dochody z akcyzy. Dziś podobny skutek przynoszą zachodnie sankcje finansowe. W ZSRR wystarczyły trzy lata, by przejść drogę od stabilności finansowej do totalnej katastrofy gospodarczej i politycznej. Mau przestrzega przed zastosowaniem uproszczonych rozwiązań, gdyż skutki ich mogą być opłakane. Ten artykuł odbił się w Rosji sporym echem. 



Autor: Władimir Mau 






Propaganda stalinowska: z owoców rozwoju gospodarczego w Związku Radzieckim korzystają masy pracujące. 



Sytuacja gospodarcza Rosji w 2015 roku kształtowała się pod wpływem czynników należących do dwóch różnych grup. Z jednej strony z szokującą siłą uderzały czynniki zewnętrzne, takie jak sankcje (zwłaszcza w odniesieniu do sfery finansów) i spadek cen na podstawowe rosyjskie towary eksportowe. Z drugiej strony jawnie borykaliśmy się z problemami strukturalnymi. To one od połowy poprzedniego dziesięciolecia były przyczyną spowolnienia tempa rozwoju, hamowania gospodarki rosyjskiej. Razem, oba te zespoły przyczyn zaowocowały negatywną dynamiką rozwoju. 

Zaobserwowaliśmy ją już w 2014 roku, w 2015 doświadczyliśmy już istotnego spadku PKB. Praktycznie, zdecydowana większość ekspertów potwierdza, iż choć wpływ czynników zewnętrznych był istotny, to jednak kwestią kluczową pozostaje kryzys strukturalny. I rzeczywiście, spadek inwestycji zanotowaliśmy już w 2012 roku. Od tamtej pory zmniejsza się tempo wzrostu gospodarczego. Te negatywne procesy rozpoczęły się jeszcze przed wprowadzeniem sankcji i spadkiem cen ropy naftowej. U podstaw spowolnienia leżało zmniejszenie potencjału rozwoju gospodarczego odnotowane już w drugiej połowie poprzedniej dekady.


Analogie historyczne


Analogie historycznego, do pewnego stopnia, ułatwiają zrozumienie natury problemów, choć trudno na ich podstawie sformułować jednoznaczną receptę, jaki program należy przyjąć, by przełamać kryzys.  W równym stopniu trudno o rekomendacje pozytywne, co należy robić, jak i negatywne, czego robić się nie powinno. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na problemy z jakimi zderzyła się gospodarka radziecka w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Spostrzeżemy wiele momentów wspólnych, tak z makroekonomicznego, instytucjonalnego, jak i geopolitycznego punktu widzenia.

Po pierwsze, uderza podobna skala spadku cen ropy naftowej (przedstawia go grafika "Cena światowa ropy naftowej").



Światowe ceny ropy naftowej (w dolarach za baryłkę)





Po drugie, w budżet z potężną siłą uderzyły dwa zjawiska. W 1980 roku, do spadku dochodów z eksportu doszło zmniejszenie wpływów z tytułu akcyzy w związku z prowadzoną w kraju kampanią antyalkoholową (nie mam tu na myśli jej moralnego znaczenia). Obecnie straty z eksportu pogłębiły sankcje finansowe.

Po trzecie, na początku lat osiemdziesiątych w Związku Radzieckim doszło do spowolnienia tempa wzrostu. Było to do wytrzymania na tle kryzysu panującego na Zachodzie w latach siedemdziesiątych. Jednak w połowie lat osiemdziesiątych, tempo rozwoju w USA, Wielkiej Brytanii i innych krajach rozwiniętych ulęgło przyspieszeniu i zaczęło wyprzedać wskaźniki radzieckie. Od początku obecnego wieku Rosja rozwijała się szybciej, niż wynosiły średnie wskaźniki światowe. Jednak z czasem zaczęło się gwałtowne hamowanie. Zakończył się okres optymalnego wzrostu "szybszego, niż w Niemczech, wolniejszego, niż w Chinach".

Po czwarte, w obu wypadkach jesteśmy świadkami geopolitycznej konfrontacji wraz z działaniami wojennymi i sankcjami.

Po piąte, w tych warunkach elita zaczyna szukać nowego modelu rozwoju gospodarczego.


Odłożony w czasie kryzys strukturalny


W obu wypadkach mamy do czynienia z odłożonym w czasie kryzysem strukturalnym, zapoczątkowanym dziesiątki lat wcześniej w krajach najbardziej rozwiniętych. Wtedy też powstały impulsy umożliwiające budowę nowego modelu gospodarczego. W obu wypadkach ogromny napływ pieniędzy z eksportu surowców energetycznych, umożliwił nam uniknięcie kryzysu, lub jego złagodzenie na wcześniejszym etapie, wówczas gdy zawirowania gospodarcze dotknęły inne kraje. Ale opóźniona walka z kryzysem okazuje się o wiele trudniejsza, zwłaszcza wówczas, gdy kraje najbardziej rozwinięte przeprowadziły już instytucjonalną i strukturalną adaptację umożliwiającą podjęcie nowych wyzwań.

Związek Radziecki nie dał sobie rady z trudnościami związanymi z adaptacją gospodarki do nowej sytuacji. Swoja rolę odegrała doktrynalna dyscyplina radzieckiego modelu społeczno-gospodarczego. Brakowało doświadczenia w zarządzaniu podobnymi sytuacjami kryzysowymi. System zarządzania państwowego był nieefektywny. W odpowiedzi na spadek tempa wzrostu ogłoszono kurs na jego przyspieszenie. Państwo zaciągając wewnętrzne (z Banku Państwowego) i zewnętrzne długi przyjęło program przyspieszonych inwestycji. Kurs waluty był wówczas ustalony centralnie (65 kopiejek za dolara), posiadanie waluty zagranicznej przez obywateli było przestępstwem, surowo karano za nie surowo, nawet karą śmierci. Państwo rygorystycznie kontrolowało ceny. Ale ogólnie rzecz biorąc, podjęto wówczas szereg kroków, także i dziś proponowanych przez ekonomistów i publicystów krytykujących władze za bezczynność.

Rezultaty są dobrze znane. Przez dwa lata tempo rozwoju ulegało przyspieszeniu, jednak koszty były ogromne: wzrost deficytu budżetowego i zadłużenia. Potem już przyszła katastrofa, gospodarcza, po niej polityczna. W 1989 zaczął się trwający prawie całe dziesięciolecie okres spadku gospodarczego. Innymi słowy, tempo wzrostu gospodarczego w warunkach kryzysu strukturalnego nie może być celem samym w sobie, zaś drogę od stabilizacji gospodarczej do pełnego krachu można przejść w ciągu zaledwie trzech lat. Także wtedy gdy przez pierwsze dwa lata gospodarka rosła w przyspieszonym tempie.


System bardziej elastyczny


Rzecz jasna, sytuacja obecna, ze względu na wiele ważnych parametrów różni się jakościowo od sytuacji w połowie lat osiemdziesiątych. Rosyjski system gospodarczy i polityczny jest o wiele bardziej elastyczny i stabilny od radzieckiego. Wciąż funkcjonują "automatyczne systemy stabilizujące" (ceny rynkowe, elastyczny kurs walut), dysponujemy w dalszym ciągu poważnymi rezerwami walutowymi. Mamy o wiele bardziej elastyczny rynek pracy, zadłużenie państwa jest niewielkie (prawie ugasiliśmy niewielkie zadłużenie walutowe). Rosja nie jest też zależna od dostaw żywności w tym stopniu, co Związek Radziecki. Własność prywatna osiągnęła znaczne rozmiary i także pod tym względem sytuacja jest diametralnie różna. W dodatku nabraliśmy sporo doświadczenia, jeśli idzie o funkcjonowanie gospodarki w warunkach tak niskiej, jak i wysokiej koniunktury na rynkach zagranicznych.

A jednak stanęliśmy w obliczu nowych komplikacji o charakterze strategicznym. Nie da się dziś odpowiedzialnie prognozować, na ile ceny surowców węglowodorowych zbliżą się do poziomu szczytowego z roku 2008, czy choćby 2012. To, że wahania na tym rynku mają charakter cykliczny może być jedynie jedną z hipotez. Z równym prawdopodobieństwem można założyć upowszechnienie się technologii ograniczających znaczenie ropy naftowej. Wciąż będzie ona cennym towarem, przestanie jednak być czarnym złotem. Wygląda na to, iż na świecie kształtuje się nowa "rzeczywistość energetyczna". Dlatego popełnimy błąd, konstruując politykę gospodarczą w oparciu o spodziewany powrót wysokiej koniunktury naftowej. Temat nowej "zasady budżetowej" i bardziej odpowiedzialnej polityki w dziedzinie wydatków (na wypadek gdyby doszło do podwyżki cen surowców energetycznych) to zaledwie jeden z możliwych kierunków dyskusji.

Równie ważne będzie sformułowanie innego pytania: jaki będzie mechanizm rozwoju kraju dysponującego bogatymi zapasami surowców wówczas, gdy zadanie akumulowania renty surowcowej przestanie być aktualne. Problemem kluczowym nie będzie ograniczenie roli surowców, a jakościowa zmiana bazy technologicznej w tych dziedzinach. Ważne będzie stymulowanie rozwoju przetwórstwa, od produkcji i eksportu paliw winniśmy przejść do eksportu produktów chemii organicznej, nawozów, polimerów, itd. Dysponujemy w Rosji pod tym względem odpowiednim potencjałem materialnym i intelektualnym.

Historia ostatnich 50 lat pokazuje, iż poszczególne kraje mogą osiągnąć wysoki poziom rozwoju pod względem technologicznym, instytucjonalnym, gospodarczym, nawet jeśli w strukturze ich gospodarki surowce energetyczne odgrywają znaczącą rolę (Norwegia, Kanada, Australia). Innymi słowami, problem nie dotyczy surowców, a efektywności technologii i instytucji. Rozwiązanie go wymaga podjęcia szeregu skomplikowanych decyzji, znajdują się one przede wszystkim w sferze instytucjonalnej. Nie mogą się one ograniczać do wyprowadzania z bieżącego budżetu dochodów (jeśli w ogóle będą) z renty surowcowej. Pojawia się tu kwestia gotowości naszej elity narodowej do stworzenia odpowiedniego klimatu ułatwiającego prowadzenie biznesu, budowę odpowiedniego kapitału ludzkiego. Najważniejsza bowiem jest efektywność, konkurencyjność państwa i jego poszczególnych instytucji.

Ważne, byśmy kształtując nasza politykę społeczno-gospodarczą nie popełnili błędów, których konsekwencje będziemy odczuwać przez lata. W Warunkach kryzysu zawsze istnieje pokusa, ograniczenia się do rozwiązań prostych, często jednak egzotycznych i niebezpiecznych. Podejmując je pod hasłem "tym razem wszystko będzie inaczej" wstępujemy na droga wiodąca ku destabilizacji.



Tłumaczenie: Zygmunt Dzięciołowski

Oryginał ukazał się w niezależnej, liberalnej gazecie "Wiedomosti":





*Władimir Mau (ur. 1959), rosyjski ekonomista, zwolennik gospodarki liberalnej blisko związany z autorem liberalnych przemian gospodarczych Jegorem Gajdarem. Jest rektorem Rosyjskiej Akademii Gospodarki i Służby Państwowej.









Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com





Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego.


wtorek, 16 lutego 2016

Panie Prezydencie ! Proszę odejść !



Pod koniec lutego 1917 roku upadła w Rosji monarchia. Opozycyjny polityk i publicysta, Leonid Gozman przypomina, iż jeszcze dwa lata wcześniej car Mikolaj II cieszył się w kraju wielką popularnością, większą niż obecnie prezydent Władimir Putin. Jednak, gdy zmuszono go do abdykacji, w jego obronie na ulice nie wyszedł nikt. Gozman w adresowanym do prezydenta Putina liście otwartym ostrzega go przed podobnym losem. Wyjątkowo krytycznie ocenia bilans jego rządów. Uważa też, iż jeśli Władimirowi Putinowi choć trochę zależy na losie Rosji, powinien niezwłocznie podać się do dymisji.




Autor: Leonid Gozman
 




Jeśli chce Pan zrobić dla Rosji coś dobrego, najlepiej będzie 

jeśli Pan odejdzie.

Z okazji 99 rocznicy likwidacji monarchii w Rosji.

List otwarty do Prezydenta Putina.




Na demonstracjach opozycyjnych często wznoszone są hasła "Rosja bez Putina" i "Rosja będzie wolna".




Jego Ekscelencja
Szanowny Pan Władimir Putin
Prezydent Federacji Rosyjskiej



Wasza Ekscelencjo! Panie Prezydencie!

Sprawuje pan rządy w naszym kraju od szesnastu  lat. W ostatnim okresie w bilansie pana sukcesów i niepowodzeń przeważają zdecydowanie zjawiska negatywne. Jakby tego nie ukrywała pańska maszyna propagandowa, ludzie zaczynają to dostrzegać.


Nie ma pan planu jak walczyć z kryzysem


Obniża się znacząco jakość życia. Pogarsza się sytuacja w sferze socjalnej. Spadają rzeczywiste dochody obywateli. Nie udało się panu uniezależnić kraju od dochodów ze sprzedaży ropy naftowej. Jak można sądzić na podstawie pańskich własnych wystąpień, nie ma pan planu jak przezwyciężyć obecny kryzys.

Obiecał pan zwycięstwo nad terrorystami, ale ataki terrorystyczne się nie skończyły. Ponad trzy tysiące osób padło ich ofiarą w czasie gdy znajdował się pan u władzy. W większości przypadków Ich organizatorów nie udało się odnaleźć. Na północnym Kaukazie stworzono kryminalną enklawę, praktycznie niezależną od Rosji, choć umożliwiono jej korzystanie z naszych, rosyjskich zasobów. I na dodatek rozpoczął pan bratobójczą wojnę na Ukrainie, potem zaś wojnę w Syrii.

Przekształcił Pan Rosję w upiora straszącego cały świat. Reklamował pan zwrot na Wschód, ale skończył się on niczym. Pokłóciliśmy się z sąsiadami, nie mamy żadnych sojuszników. Sankcje i kontr sankcje, tak jak wywołany przez pana politykę wyścig zbrojeń, stanowią wielki ciężar dla naszej gospodarki. Dziesiątki milionów ludzi płacą teraz za pańskie poglądy geopolityczne. Jednak wielu wydają się one nieuzasadnione.


Upadliśmy tak nisko jak nigdy


W sferze moralnej upadliśmy tak nisko jak nigdy przedtem. Pod pańskim kierownictwem rozkwitło kłamstwo, niesprawiedliwe sądy, korupcja. Wielu obywateli jest przekonanych, iż pana najbliżsi przyjaciele i współpracownicy są skorumpowani. Często mówi się i pańskiej, osobistej korupcji. Coraz częściej słyszymy o związkach najważniejszych funkcjonariuszy państwowych z bandytami. Równolegle do naszego życia powróciła obłuda, wraca strach. Ludzi znów boją się mówić o czym myślą.


Panie prezydencie!


Sprawuje pan władzę od wielu lat i przestał pan wyczuwać emocje Rosji. Kiedy na dnie morza znajdował pan starożytne amfory, uśmiechał się cały kraj. Kiedy łatał pan z żurawiami, ludzie pękali ze śmiechu. Odeszli od pana ludzie, którzy potrafili się panu sprzeciwiać. Dozwolone wyłącznie są hołdy. Niektóre są śmieszniejsze od anegdot zapamiętanych na temat Leonida Breżniewa. Pierwszy przykład - poświęcone panu perfumy.

Niech pan nie łudzi się wysokimi wskaźnikami popularności. Wynikają z niewiedzy i braku alternatywy. Tego rodzaju wskaźniki kreowane są sztucznie, jednak spadają w sposób naturalny, gdy tylko kończy się polityka będąca ich źródłem. Nawet policjanci dokonujący zatrzymań pańskich oponentów podczas zagwarantowanych przez konstytucję manifestacji pokojowych, wypowiadając się na pański temat używają słów niecenzuralnych. W sierpniu 1991 roku, by poprzeć Borysa Jelcyna na ulice wyszło sto tysięcy ludzi. Gdy nastaną trudne chwile, tak jak to zdarzyło się to niegdyś w wypadku Mikołaja II,  by udzielić panu poparcia, na ulice nie wyjdzie nikt.


Iluzje Mikołaja II


W sierpniu 1914 roku wskaźnik popularności Mikołaja był zapewne wyższy, niż w pana wypadku. Ludzie padali na kolana i całowali brzegi jego płaszcza. Jednak po dwóch i pół latach, równo 99 lat temu, monarchia upadła. Trochę ponad rok później Cesarz został zamordowany, kraj na dziesięciolecia pogrążył się w chaosie.

Nasz ostatni imperator nie potrafił uwolnić się od iluzji, wierzył, iż społeczeństwa pragnie jego samodzierżawia. Wydawało mu się, iż demokracja jest dla Rosji ciałem obcym, do ostatniej chwili bronił swojej władzy. Mikołaj miał rzeczywistą możliwość, by wspólnie z ludźmi oświeconymi, nie życzącymi ani jemu ani krajowi zła, rozpocząć reformowanie archaicznego systemu politycznego. On jednak z tej możliwości nie skorzystał. Zwracam się do pana z apelem, by nie powtórzył pan tego błędu.


Panie Prezydencie !


Stworzony przez pana system nie jest pierwszym w historii reżimem autorytarnym pogrążonym w sytuacji gospodarczego, moralnego i politycznego kryzysu. Najczęściej prowadzi to do katastrofy. Mamy jednak także przykłady pokojowego, bezkrwawego wyjścia z systemu autorytarnego. W odróżnieniu od wielu innych pańskich przeciwników uważam, iż los Rosji nie jest panu obojętny. Wciąż ma pan jeszcze, choć każdego dnia coraz mniejszą, szansę, by uratować nasz kraj.


Wasza Ekscelencjo !


Powinien pan odejść. Pana potencjał uległ wyczerpaniu. Im dłużej pozostaje pan na Kremlu, tym bardziej rośnie prawdopodobieństwo iż wydarzenia w kraju przebiegną zgodnie z najstraszniejszym scenariuszem. W sytuacji podobnej do pańskiej znajdowali się Jaruzelski i PInochet, Franco i Aleksander II. Może nie optymalne, jednak udało im się znaleźć jakieś wyjście. I pan może tak postąpić.


Przykład Polaków


Może pan skorzystać z przykładu Polaków, którzy zwołali okrągły stół dla omówienia procesu przekazania władzy. Wystarczy, iż zobaczymy, kto zbierze się za okrągłym stołem, by przekonać się, czy szuka pan rozwiązania sytuacji, czy też chce pan tylko wygrać na czasie.

Może pan ogłosić, iż na okres przejściowy władza zostaje przekazana Dumie i wybranemu przez nią premierowi. Choć z drugiej strony, by kraj uwierzył w szczerość pańskich intencji powinien pan najpierw umożliwić przeprowadzenie uczciwych wyborów, tak by w parlamencie mogli się znaleźć także pańscy przeciwnicy.

Rzecz jasna, po pańskim odejściu mogą się zacząć trudne czasy. Potrwają tym dłużej, mogą też zaowocować przelewem krwi, im dłużej będzie pan próbował zachować władzę. Rzecz nie polega na tym, iż bez pana zrobi się nam wszystkim od razu dobrze. Chodzi o to, że z panem, (ani pan, ani nikt inny nie będą mieli na to żadnego wpływu) może się zrobić tylko gorzej.

Wasza Ekscelencjo! Panie Prezydencie! Proszę odejść ! To najlepsza rzecz jaka mógłby pan teraz zrobić dla kraju.



Tłum.: Zygmunt Dzięciolowski


Oryginał ukazał się na blogu Leonida Gozmana publikowanym na portalu radia "Echo Moskwy": http://echo.msk.ru/blog/leonid_gozman/1713062-echo/





*Leonid Gozman (1950), polityk i publicysta, od czasów pieriestrojki związany z demokratyczną formacją Jegora Gajdara i Anatolija Czubajsa. Był współprzewodniczącym liberalnej partii Sojusz Sił Prawicowych. 












Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com





Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego.