niedziela, 15 marca 2020

Koronawirus i Rosjanin w Toskanii



Nie pozwalam żonie na wychodzenie do supermarketu




Jeden z najpopularniejszych rosyjskich blogerów, zamieszkały we Włoszech, wydawca i publicysta Andriej Małgin relacjonuje codziennie przebieg włoskiej epidemii. Po rosyjsku jego sprawozdania można przeczytać na Facebooku (https://www.facebook.com/avmalgin), na portalu Live Journal, oraz na jego stronie http://amalg.in/



Znalezione obrazy dla zapytania andrei malgin




We Włoszech pojawiło się dziś tyle samo nowych infekcji, co wczoraj – około 3,5 tysięcy - i zarejestrowano 368 zgonów (wczoraj było 175).

Bomba spadła prosto na nasze małe miasteczko. Do tej pory miałem nadzieję, że nas to ominie. W tym sensie Toskania radziła sobie z wirusem całkiem nieźle. Dzisiaj jednak zdiagnozowano pierwszego chorego w naszej miejscowości. A nawet dwóch chorych. Po 77-letniego mężczyznę w ciężkim stanie przyjechała karetka. Zabrano go do szpitala okręgowego. I kolejny chory, 36-latek, jest w niezłym stanie, ale też został hospitalizowany. Teraz będą aktywnie sprawdzać ich kontakty. Nie wydaje się, by były zbyt szerokie. Staruszek od dłuższego czasu leżał w łóżku i z nikim nie rozmawiał. Ale na pewno kogoś znajdą. Dostaliśmy wszyscy esemesem krótką wiadomość od burmistrza: "Proszę pozostać w domu". Trochę to przerażające.

W związku ze zwiększoną ilością zamówień, kolejną dostawę artykułów spożywczych udało mi się zarezerwować dopiero w następny poniedziałek,  23-go. Złożyłem zamówienie od razu na 300 euro. Powtórzyłem to samo zlecenie i na tydzień później. Będziemy mieli zapasy, wydatków będzie mniej. Ale do 23go będzie nam wytrzymać trudno, bo absolutnie nie pozwalam żonie na chodzenie po zakupy do supermarketu. Ale to nic, parę dni przesiedzimy na makaronie i kaszy. Wódka się skończy – będę pił whisky. Ale na szczęście mamy zapas wody i mleka. Jakieś towary można też znaleźć na Amazonie. Właśnie stąd dostarczono wielką pakę karmy dla naszych zwierząt. Od dziś nie wychodzę z psem na spacery. Zapinam mu smycz i ku jego zaskoczeniu spacerujemy dookoła działki. Jest dobrze wychowanym psem i długo nie chciał brudzić pod domem. W końcu nie miał wyboru.

Od jutra nasze dziecko ma już trzy wirtualne lekcje dziennie, wkrótce będą prowadzić wszystkie, zgodnie ze szkolnym planem. Szkoły mogą pozostać zamknięte do Wielkanocy. Intensywnie pracujemy z nim nad rosyjskim. Zmuszam go do oglądania wartościowych filmów. Inaczej jego głowa przeniesie się do świata gier komputerowych i już stamtąd nie wróci.

Dziewczyna w domu naprzeciwko narysowała kolorowymi flamastrami plakat i powiesiła na płocie: "Siedzę w domu!" No jasne, że siedzi. Wszyscy siedzimy. Ja też pewnie mogę coś napisać i powiesić na swoim płocie, by i ona miała coś do przeczytania… W końcu trzeba jakoś podtrzymywać kontakty.

I jeszcze wam powiem. Nie słuchajcie naczalstwa, które uprzedza, byście nie biegali do sklepów i nie robili zapasów. Jestem pewien, że jedzenia wystarczy dla każdego. Ale i tak posłuchajcie mnie, zasuwajcie do sklepów już teraz i zaopatrujcie się. Za chwilę może nadejść moment, iż każdy wyjazd w zatłoczone miejsca i stanie w kolejkach pełnych kaszlu będą  niebezpieczne dla życia.

Wirus dociera do najbardziej odległych rejonów Włoch. Na Sardynii umarła pierwsza ofiara Covida-19. Był 42-letni właściciel lokalnej restauracji. Zaraził się w Rimini, dokąd udał się w drugiej połowie lutego. 2 marca został hospitalizowany. Przez ostatnie dwa dni stan jego się pogarszał, podłączono go do aparatury umożliwiającej sztuczne oddychanie, podłączono do sztucznej nerki. Nie jestem do końca pewien, ale dziś była to chyba najmłodsza ofiara wirusa.

Swoją drogą sytuacja w Rimini, kurorcie popularnym wśród Rosjan jest bardzo zła, mają ponad 400 pacjentów, wielu w ciężkim stanie.

W Mediolanie w wieku 93 lat zmarł na światowej sławy architekt Vittorio Gregotti, jego żona znajduje się na oddziale intensywnej terapii. Oprócz Gregottiego, w Lombardii w ciągu tego jednego dnia (!) straciły życie 252 osoby. W tej prowincji 757 osób znajduje się na oddziałach intensywnej terapii,  prawie wszystkie są podłączone do respiratorów.

W Mediolanie w końcu ruszyły prace mające na celu przystosowanie do celów szpitalnych pawilonów EXPO-2015. Kieruje nimi mający wielkie doświadczenie Guido Bertolazzo, który w latach 90ych i na początku dwutysięcznych dowodził we Włoszech systemem obrony cywilnej. Dziś dotarł do miasta z Sierra Leone, gdzie prowadził walkę z wirusem Ebola. Wynagrodzenie Guido wynosi 1 euro miesięcznie, jak sam przyznał, to dla niego zaszczyt, iż powierzono mu tak odpowiedzialne zadanie na wojnie z tą epidemią. Tak właśnie, użył słowa wojna.

Podjęto także wielkie wysiłki, by uporać się z brakiem respiratorów. Istniejące do tej pory moce produkcyjne uległy wyczerpaniu, ale teraz na zlecenie rządu kilka dużych firm zabierze się za produkcję tych dosyć skomplikowanych aparatów. Dzisiaj ogłoszono, iż udało się złożyć zamówienia na 3800 respiratorów, 390 000 zestawów diagnostycznych, 30 mln rękawic medycznych i ponad 13 milionów kombinezonów, masek, butów, nakryć głowy. Milion masek do Włoch przysłały Chiny, a Niemcy i Francja wyraziły zgodę na wywiezienie do Włoch jeszcze jednego miliona. Maski te były już wcześniej zamówione i opłacone przez rząd włoski, ale władze tamtych krajów wydały zakaz eksportu masek i specjalnych kombinezonów medycznych niezbędnych w obecnych warunkach im samym.

Właśnie dotarła do nas wiadomość, że Niemcy zamknęły granice ze Szwajcarią, Austrią i Francją. W ciągu dwóch dni ponad kilkanaście krajów europejskich zamknęło swoje granice. W rzeczywistości jedna Europa przestała istnieć. To, czego nie zdołał zrobić z Europą Brexit, wykonał  koronawirus. Mam nadzieję, że to sytuacja tymczasowa i strefa Schengen zostanie przywrócona.

Na świecie potwierdzono ponad 167 tysięcy przypadków zakażenia koronawirusem. W Chinach było 80 tys. Oznacza to, że od dziś liczba przypadków poza Chinami jest większa, niż liczba przypadków w samych Chinach.

Pojawił się problem z powrotem tysięcy włoskich turystów z tych krajów, do których włoskim liniom lotniczym zabroniono przylatywać. Alitalia wyśle dziś specjalny lot na Malediwy, który najpierw wyląduje w Kairze, gdzie nastąpi wymiana załogi. Załoga kiedyś zmieniała się już po przylocie na Malediwy, ale teraz władze tego państwa nie pozwalają załodze opuścić samolotu i żądają by wyleciał on w podróż powrotną  w ciągu pół godziny. W bardzo wielu kierunkach, w pierwszą stronę włoskie samoloty będą latały puste: wolno im zabierać tylko pasażerów w drogę powrotną. Przede wszystkim chodzi tu o loty do USA.

Nasze lotnisko we Florencji już trzeci dzień z kolei jest zamknięte dla lotów pasażerskich. Jest otwarte tylko dla lotnictwa sanitarnego i dostaw towarów. Te same zarządzenia obowiązują na lotniskach w Mediolanie-Linate, w Bergamo, Weronie, Brindisi i innych.

Watykan zapowiedział, że w tym roku uroczystości wielkanocne odbędą się za zamkniętymi drzwiami. Wszystkie będą transmitowane online. Ojciec święty, do 12 kwietnia będzie wygłaszał kazania w sieci, bez kontaktu z wiernymi. Ogólnie rzecz biorąc, Plac św. Piotra jest zamknięty. Stolica Apostolska zachęciła do świętowania bez fizycznej obecności wiernych.

W tym samym czasie przyszła wiadomość z Rosji: oficjalny przedstawiciel cerkwi prawosławnej patriarchatu moskiewskiego, metropolita Iłłlarion powiedział w programie "Kościół i pokój" w stacji TV "Rosja 24", że nabożeństwa w cerkwiach będą odbywać się, bez względu na stopień rozprzestrzeniania się koronawirusa.

- "Mogę powiedzieć z całą pewnością, nie zamkniemy świątyń, ani nie odwołamy nabożeństw ",- oświadczył metropolita Iłłarion.

Andriej Małgin

Tłum. ZDZ

czwartek, 13 kwietnia 2017

Putin i Piter



Niedawny atak terrorystyczny na metro był dla mieszkańców, dawnej stolicy cesarskiej, St. Petersburga wielkim wstrząsem. Szczególne wrażenie wywołał, fakt iż ataku dokonano w dniu, gdy w Pitrze, w swoim rodzinnym mieście znajdował się prezydent Putin. Opozycyjna dziennikarka Ksienia Sobczak zna go od dziecka. Putin był w latach dziewięćdziesiątych zaufanym zastępcą jej ojca, mera miasta. Teraz w  krótkim liście otwartym do prezydenta Putina wzywa go do tego, by jego służby specjalne bardziej troszczyły się o bezpieczeństwo obywateli, niż zajmowały się walką z opozycją.






Po tragicznych wydarzeniach 3 kwietnia w St. Petersburgu Ksienia Sobczak zwróciła się z apelem do prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina. Dziennikarka wezwała szefa państwa do zmiany polityki w odniesieniu do służb specjalnych. Jej zdaniem powinny one przestać skupiać się na walce z opozycją, a skoncentrować się na działaniach mających na celu zapewnienie krajowi bezpieczeństwa.



List otwarty Ksieni Sobczak do prezydenta Władimira Putina





Ludzie wciąż przynoszą kwiaty na petersburską stację metra "Tiechnołogiczeskij Institut". W wyniku zamachu terrorystycznego śmierć straciło tam 14 osób.






Szanowny Władimirze Władimirowiczu,



3 kwietnia, gdy doszło do ataku w metrze, był pan w swoim rodzinnym mieście. Akcja terrorystów, celowo, lub nie, została przeprowadzona dosłownie pod pana nosem. Może nie w tak bezpośredniej odległości jak zabójstwo Niemcowa, ale tak czy inaczej bardzo blisko. W tamtej chwili pogrążony był pan całkowicie w rozmowie ze swym białoruskim kolegą Aleksandrem Łukaszenką. Być może dzielili się panowie doświadczeniem i dyskutowali jak efektywniej rozpędzać młodzieżowe demonstracje. U Białorusinów modne są armatki wodne, u nas jeszcze nie.

40 metrów pod ziemią

W tym czasie moja ciocia znajdowała się 40 metrów pod ziemią, na tym samym odcinku trasy petersburskiego metra. W dziesięć minut po tym, jak jej pociąg przejechał stację „Tiechnołogiczeskij Institut”, wybuchła bomba. Tylko tych dziesięć minut dzieliły naszą rodzinę od wielkiej ludzkiej tragedii.

Dlaczego do tego zdarzenia doszło w pana mieście, gdzie zna pan osobiście wszystkich wyższych oficerów FSB? Kilka dni wcześniej razem z kolegą zastanawialiśmy się nad problemem terroru. Tego rodzaju zdarzenia mają miejsce na całym świecie. W Londynie doszło do wybuchów, w Paryżu rozstrzeliwano ludzi. Fala terroru dociera wszędzie, jednak do tej pory omijała Piter. Zapewne dlatego, iż akt przemocy wobec tego miasta oznaczałby zamach na całą imperialną historię wielkiego mocarstwa, a także na wieloletni dorobek pańskiej prezydencji. A teraz terroryści dokonali zbiorowego zabójstwa u pana w domu.

Jednak kilka dni wcześniej widzieliśmy, jak uformowani w kolumnę funkcjonariusze RosGwardii, dowodzeni przez pana byłego adiutanta Zołotowa ratowali miasto przed uczniami. A już w kilka dni później przyszli do szkoły w Siestroriecku, by dokonać w niej pokazowej rewizji. Tam uczniów ustawiono twarzą do ściany. Podobno poszukiwano narkotyków.

Jak zarządzać organami?

Czy rzeczywiście zdaje się Panu, iż mamy do czynienia z prawidłowym wykorzystaniem naszych sił? Przez dziesięciolecia  dowodzony przez legendarnego pułkownika Korolia oddział do walki z terroryzmem nie dopuszczał do tego, by jakikolwiek łajdak popełnił coś podobnego. Teraz jednak został niemal doszczętnie rozwalony i pozbawiony oparcia w agenturze. Czy jest pan pewien, że tak należy zarządzać organami bezpieczeństwa państwa?

Zasiadając na szczycie kremlowskiej piramidy obserwuje pan, jak jedni funkcjonariusze KGB rozprawiają się z innymi. Niektórzy przyjaźnią się z biznesmenem Michalczenko, prawie już zniszczyli Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, tylko wydziały „E” do walki z blogerami i innymi wariatami miejskimi pozostają poza kontrolą, rozprzestrzeniają się po całym kraju.

Wiem dobrze, iż zawsze zwraca pan szczególną uwagę na wszelkie przejawy aktywności na ulicach. Zastanawiam się jednak, czy w sytuacji, gdy tak wielu odpowiednio wyszkolonych funkcjonariuszy zajmuje się kręceniem lodów, a także całymi dniami łowi w sieciach społecznościowych „nawalniętych”, przypadkiem nie odciągnął pan ich wszystkich od czegoś o wiele ważniejszego? Być może, w innym wypadku, nie przepuściliby Akbardżona Dżaliłowa, który w pańskim mieście mieszkał przez 6 lat, pracował w restauracji sushi i dołączył do radykalnie nastrojonych grup w sieci „wKontaktie”? To prawda, że nie krzyczał on „precz z Putinem”, więc może dlatego na niego nie zwrócono uwagi?

Mundial, pańska nowa zabawka….

A przecież za jakiś czas czeka nas turniej o mistrzostwo świata w piłce nożnej. To będzie pierwsze poważne wydarzenie podczas pańskiej czwartej kadencji prezydenta. Przed Olimpiadą przeżyliśmy zamach terrorystyczny w Wołgogradzie, ale czegoś podobnego przed Mundialem możemy nie przeżyć. Zwłaszcza, iż nasze stosunki ze światem zewnętrznymi nie są obecnie zbyt dobre. Przecież w takiej sytuacji mogą nam te mistrzostwa odebrać, a to w końcu pańska nowa zabawka.

Od dawna terroryści próbują wysadzić Moskwę. Niemal codziennie robią to na Kaukazie północnym. A teraz zabrali się za ukochane przez pana miasto, przynajmniej wielokrotnie pan o tym wspominał. Pańscy urzędnicy reagują tak, jak zwykle, organizują kolejne demonstracje poparcia. Gromadzą ludzi pod przymusem, domagają się uczestnictwa od pracowników sfery budżetowej i od studentów. Jest pan zadowolony? Czy pana zdaniem to odpowiednia reakcja?


Tłum.: ZDZ

Oryginał można znaleźć na portalu stacji telewizyjnej „DOŻD’”:
https://tvrain.ru/teleshow/bremja_novostej/obrascheniye-431874/





*Ksenia Sobczak (ur. 1981), ceniona dziennikarka rosyjska, publicystka stacji telewizyjnej „DOŻD’”. Córka byłego burmistrza St. Petersburga, Anatola Sobczaka. Aktywna uczestniczka protestów przeciw fałszerstwom wyborczym organizowanym przez demokratyczną opozycję w latach 2011-2012.







Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com








wtorek, 28 marca 2017

Bez perspektyw na przyszłość



W ostatnią niedzielę, na wezwanie Aleksieja Nawalnego, w demonstracjach przeciw korupcji wzięły w Rosji udział tysiące obywateli. Jekatierina Winokurowa, publicystka publikowanego w Jekaterynburgu portalu Znak.com uważa jednak, iż do wyjścia na ulice, bardziej od buntu przeciw korupcji, skłonił ludzi brak perspektyw na przyszłość. W oczach opinii publicznej, ludzi różnych zawodów i pokoleń, Władimir Putin stał się głową feudalnego klanu rozdzielającego wśród swoich bogactwa i lenna. Jego nowa kadencja nie zmieni niczego. Czeka nas bicie głową o szklany sufit - ostrzega Winokurowa. Bardziej niż prawda o dniu dzisiejszym, potrzebna jest wizja jutra.




Autor: Jekatierina Winokurowa




Nieoczekiwanie, niedzielne demonstracje przeciw korupcji zebrały w Rosji tysiące uczestników. Moskiewska demonstracja była szczególnie liczna, ale i odpowiedź władz była brutalna, zatrzymano ponad 1000 osób. 




To co podczas niedzielnych akcji protestacyjnych najbardziej rzucało się w oczy, to duża ilość młodzieży, uczniów uczestniczących w organizowanych w całym kraju wiecach i demonstracjach. Polityczna aktywizacja młodzieży uwypukla  znaczenie pytania o kształt przyszłości: co władze, Kreml mogą obiecać ludziom, którzy o wiele lat przeżyją obecne pokolenie polityków? Za rok Rosja będzie wybierać prezydenta, ale do tej pory nikt nie pokusił się o rozumne wytłumaczenie, po co kraj nasz miałby przedłużać pełnomocnictwa prezydenta Putina. Co z tego wyniknie dla obywateli, przede wszystkich dla tych którzy są młodsi od liczącego sobie 65 lat kandydata.  


Misja Fadiejewa


W istniejącym już nieformalnym sztabie Putina o udzielenie odpowiedzi na pytanie, jak ma wyglądać obraz przyszłości poproszono Walerija Fadiejewa, redaktora naczelnego magazynu "Ekspert". Bardzo szanuję pana Fadiejewa, problem jednak polega na tym, iż na przestrzeni kilku ubiegłych lat w rosyjskim politycznym establishmencie nie udało mi się spotkać nikogo kto czytałby jego magazyn. Co jeszcze gorsze, pismo to nie interesuje nikogo pośród większości  nie interesującej się polityką. Nie pamiętam w nim ani jednego artykułu, który rysowałby jakąś wizję przyszłości i stałby się tematem dyskusji. Fadiejew jest człowiekiem zasłużonym, obecny reżim nie skąpił mu nagród i wszelkiego rodzaju bonusów. Jest cenionym gościem różnych okrągłych stołów dyskutujących o sensie życia, nudnych jednak do tego stopnia, iż nie bardzo późnej da się o nich cokolwiek napisać.

W ostatnich latach Walerij Fadiejew nie był w stanie czymkolwiek zainteresować swego potencjalnego czytelnika. Czym więc teraz mógłby zainteresować dzisiejszą młodzież?

Za to uczniowie w Briańsku tłumaczą dyrektorce szkoły, iż popierają Nawalnego i jego walkę z korupcją, dlatego, iż nie ma u nas żadnej sprawiedliwości.


Uczniowie z Briańska


Uczniowie z Briańska nie mają nic do stracenia. Nie uda się ich nastraszyć perspektywą krachu i rewolucji, głównie dlatego, iż w obecnie funkcjonującym systemie nie mają  żadnej przyszłości. Najbardziej aktywni zostaną aresztowani za polowanie na pokemony w cerkwi, lajki w sieciach i reposty. Część trafi do świata przestępczego i także powędruje za kratki. Średniakom zaoferuje się pracę na stanowisku menadżerów salonów w telekomunikacyjnej sieci "Jewrosiet". Od czasu do czasu będą zaglądać do Internetu i dowiadywać się jakie wille, biznesy i jachty dostały się kolejnym latoroślom urzędników wyższego szczebla. Tym ostatnim zaraz po urodzenia wpychano do ust złoty smoczek i już na pierwsze urodziny przynoszono w prezencie razem z tortem pierwszy wygrany przetarg na zamówienie państwowe.

Za to uczniom w Briansku będą wpychać do ust łopatą uczucia patriotyczne, czyli gotowość do poparcia każdego pomysłu zgłaszanego przez władze. Będzie czekała na nich "kultura i duchowość", będą je wsuwać ze zjełczałym makaronem, nic smaczniejszego w życiu na nich nie czeka. Nie dla nich na sprawiedliwość, nie dla nich awans społeczny. Już dawno wszystko zostało skonsumowane przez dzieci elity, nieco później otworzą swoje dziubkl głodne wnuki elity. Jesteś inżynierem, możesz pracować w fabryce na stojąco, jej dyrektorem zostanie przyjaciel przyjaciela syna kolejnego timczenki-kowalczuka-rottenberga. To co  zostanie dla was, to honorowe dyplomy i zgiełk robiony przez facetów i babki ubranych w drogie garnitury, gotowych od czasu do czasu do wygłoszenia przemówienia o tym, jak ważna jest praca robotnika. A wam niech wystarczą naleśniki, jedzcie to co wam dają.

Jak to wygląda w naszym przypadku? Nawet jeśli mieszkamy  w stolicach i wielkich miastach, jeśli nie mamy odpowiednio usytuowanej rodziny, musimy zasuwać i przebijać się, od czasu do czasu czytając o dzieciach elity, ich stanowiskach i dochodach. Trudno mi nawet sobie wyobrazić to koszmarne poczucie feudalnej niesprawiedliwości doświadczane codziennie przez dzieci z niewielkiego i niebogatego Briańska.


Kiedy po raz pierwszy przyjechałam na Ukrainę, jeszcze w końcu 2013 roku, nie całkiem dotarł do mnie sens pewnego zasłyszanego wówczas od uczestników Majdanu zdania (to także byli młodzi studenci, lub uczniowie starszych klas). "Nawet nie rozumiesz, jak bardzo jesteśmy biedni i do jakiego stopnia wszystko wokół jest skorumpowane". Do batalionu Azow ludzie wstępują, nie dlatego, że mają fajne życie. Nie bogate życie skłania ich do udziału w walkach z separatystami. Za to u nas, jeśli wciąż dzieci elity władzy, tej z wyższego i średniego szczebla, będą pożerać wszystko, co im popadnie, uczniowie z Briańska pomyślą o założeniu własnego Azowa. A to dlatego , że sprawiedliwość jest tym, czego u nas nie ma. Gorzej już być nie może.

Więc jaki obraz przyszłości możecie im zaproponować?


Studenci starszych lat


Porozmawiajmy o studentach. Zupełnie niedawno zobaczyliśmy w Internecie zapis video pokazujący, jak wykładowczyni w konserwatorium szaleje, usiłując z pianą na twarzy zmusić jednego ze studentów do przeczytania listy "wrogów narodu". Docierają do nas jej rozmyślania o tym, iż Ksienia Sobczak nie jest córką Sobczaka, i że do listy wrogów narodu należy dopisać nieżyjącego już Jegora Gajdara oraz szefa korporacji Rosnano, Anatolija Czubajsa. Przyjmijmy, że mamy tu do czynienia ze studentami wyższych lat, liczą sobie teraz po 21-22 lata. To oznacza, że rozmawiamy o ludziach urodzonych w latach 1995-96. Czy ich można w ogóle nastraszyć, wspominając "straszne lata dziewięćdziesiąte"? Przecież całe swoje świadome życie przeżyli przy Władimirze Putinie. Podobnie, moje pokolenie można próbować straszyć latami osiemdziesiątymi. Rzecz jasna uprzejmie pokiwamy głową, a jednak i tak będziemy się dziwić, co za głupoty opowiada nam rozmówca i dlaczego dostaje piany na ustach, kiedy opowiada o Biurze Politycznym KPZR.

Tym studentom nie da się już przeprać mózgów przy pomocy propagandy uprawianej przez Dmitrija Kisieliowa i Władimra Sołowiowa. W tym środowisku nie są modni felietoniści "Komsomolskiej Prawdy". Tak nie mówi się już od dawna, tak już nie pisze się od dawna. Wam się wydaje, że tym młodym ludziom tak bardzo spodoba się ścieżka rowerowa, iż zapomną, że gdy ją budowano, ich rówieśnik, kuzyn gubernatora, albo nominat któregoś z klanów ukręcił nową porcję lodów. Nie, ścieżka rowerowa, to jeszcze jeden naleśnik, który pakują wam do ust łopatą.

Porozmawiajmy teraz o tym, jak sami studenci reagują na Putina. Dziś na demonstracji, stojąc w tłumie, nie jeden raz w rozmowach słyszałam słowo feudał i różne pochodzące od niego terminy. Feudalne społeczeństwo, feudalny ustrój, prawo pierwszej nocy, rozdawnictwa lenna. Na początku rządy Władimira Putina (wtedy właśnie uczyłam się w szkole, w starszych klasach, wtedy także dorabiałam i zapamiętałam rozmowy dorosłych) wielu traktowało jako alternatywę dla Rodziny (mowa o rodzinie Borysa Jelcyna - "mediawRosji") i komsomolskiej starszyzny zajętej kręcenie lodów. Dziś w oczach młodzieży, Putin jest przede wszystkim przywódcą własnej grupy feudalnej, w niej można albo coś odziedziczyć, albo kupić. Putin stał się twarzą ustroju feudalnego, w nim ulubionym błaznom spada niekiedy coś z pańskiego stołu (np. Nocnym Wilkom). Mogą dostać ziemię na Krymie, ale żadnego prezydenta wszystkich Rosjan, albo ojca narodu nie mamy już dawno.


Moje pokolenie


A teraz ruszmy o kilka lat do przodu… Zastanówmy się więc z jakim obrazem przyszłości łączyć się może dla mojego pokolenia kolejna kadencja Putina. W 2024 roku ukończę 39 lat, większość moich przyjaciół będzie liczyć sobie po 36-45 lat. To stosunkowo młody wiek, jednak tym bardziej nie będzie nam się łatwo z nim rozstać, gdy uświadomimy sobie, że większość naszych starań i wysiłków z tego okresu pójdzie na marne, że nasza kariera za chwilę odbije się od szklanego sufitu (pod tym względem moja sytuacja jest prostsza, niż tych moich rówieśników, dla których ważne jest awansowane na wyższe stanowiska). Z telewizyjnego ekranu wciąż będą promieniować Sołowiow i Kisieliow, w Dumie Państwowe w roli samotnej wilczycy wciąż będzie wyć Natalia Pokłońska. Praca nad doskonaleniem instytucji społecznych i  nad programem reform zostanie powierzona nikomu nieznanym działaczom społecznym wydelegowanym przez nikomu nieznane organizacje. Swoje palce będą w tym także maczały dzieci elitki, lub weterani frontu propagandowego, przenoszący się z jednego projektu do drugiego, z jednej stacji telewizyjnej do drugiej.

Ale realnego programu nikt nam zaproponować nie może.  Dla przykładu, dobrze wiemy, że mamy katastrofę w systemie więziennictwa, w sądach i resortach siłowych. Za to administracja prezydenta organizuje treningi korporacyjne (jeśli krytykować wieże Kremla, to już wszystkie), zaś Duma Państwowa wypuszcza kolejne dziwne ustawy (mam tu na myśli ustawę dekryminalizującą przemoc domową). W starym budynku Gospłanu (gdzie dziś obraduje nasz parlament) szarogęsi się dziś była prokurator Natalia Pokłońska w objęciach z płaczącą rzeźbą Mikołaja II. Tu i ówdzie wyszczerza się także Irina Jarowaja (deputowana Dumy, autorka szeregu skandalicznych ustaw - "mediawRosji"). A kiedy ludzie, którzy marzą o tym, by coś zmienić, w sposób nieunikniony ewoluują w kierunku opozycji, w oczach oficjalnego establishmentu umierają, przechodzą w niebyt.


Na początku byli zwolennikami Putina


Teraz porozmawiajmy o tych, którzy liczą dziś sobie 45 lat, czyli o rodzicach wspominanych wcześniej uczniów z Briańska. Na początku wieku wielu z nich należało do grona zwolenników Putina. Wtedy zaczęły rosnąć ich pensje, po raz pierwszy wybrali się do Turcji, a ich rodzice przestali głodować, wyczekując na przysłanie emerytury. Dla tych ludzie nawet takie pojęcia jak duchowność i tradycja nie są pozbawione sensu.

Obraz przyszłości dla nich, to syn który pojawi się wieczorem na progu kuchni i powie: "Mamo, chcą mnie wsadzić za repost, napisałem nie to co trzeba na temat religii". Mama wysłucha go i wyjdzie na dwór, by zapalić papierosa, przy okazji przewróci się w nienaprawionej dziurze w trotuarze. W tym czasie, w grającym w mieszkaniu telewizorze będą dyskutować na temat Ukrainy i problemów komunalnych.

Jaki obraz przyszłości proponuje się tej grupie wiekowej? Niech się sprzymierzą z szaleńcami z Ruchu Narodowo-Wyzwoleńczego NOD, albo podkarmianymi przez władze Kozakami. To dla tego pokolenia wzorem mają być bogacący się urzędnicy przyjmujący uchwały o nowych opłatach i podatkach. Nie zostanie przyjęta uchwała o nowych opłatach? to doprowadzi tylko do płaczu dzidziusia z kolejnej rodziny urzędniczej pozbawionego kasy na zakup nowego jachtu dla swej dziewczyny o niższym poziomie odpowiedzialności społecznej.

Emerytom można sprzedać obraz przeszłości. Wspomnienia o zwycięstwie, o upadku w latach dziewięćdziesiątych, dumę z przemysłu obronnego. Staruszków to zainteresuje, jeśli tylko wnuczka nie posadzą za reposty, a do drzwi w mieszkaniu córki nie zastuka komornik - dziewczyna nie ma z czego uiścić kolejnej nowo uchwalonej opłaty, której nikt z resztą nie będzie nazywać podatkiem. To jak widać obraz przeszłości, nie przyszłości.


Druga liga


Chciałabym wspomnieć o jeszcze jednej kategorii obywateli, z którymi często spotykam się w pracy. Ci ludzie uważani są za najbardziej lojalnych wobec reżimu. Ale stopniowo ich lojalność gaśnie. Mam tu na myśli "elitę" drugoligową (w tym określeniu nie ma niczego obraźliwego, przynależność do tej kategorii sygnalizuje tytuł "wice"). Przez ostatni rok, ludzie w administracjach regionalnych odpowiedzialni za politykę wewnętrzną, przywykli żyć w oczekiwaniu na kolejne śledztwo (dla przykładu wspomnę tu o postępowaniu śledczym w sprawie byłego wicegubernatora obwodu czelabińskiego Nikołaja Sandakowa). Jeśli popatrzeć na statystkę postępowań antykorupcyjnych, to okaże się, że 90% wymierzonych jest właśnie w ludzi z drugiej ligi. To oni są kością rzucaną na pożarcie przez niezadowolonych z korupcji obywateli.  Ich nie jest żal.

To podwarstwa stała się dziś jedną z najbardziej poniżanych i pogardzanych (kasta niżej, to ludzie ze sfery budżetowej zwożeni na rozkaz na organizowane przez władze lojalnościowe demonstracje). Ludzie z drugiej ligi nigdy nie przejdą do pierwszej. Szczyt kariery dla nich to udział w promocji kolejnej Pokłońskiej z płaczącym biustem Mikołaja. I przyszłości żadnej ci ludzie przed sobą nie mają…

Stąd te wszystkie demonstracje. Dla wielu ludzi z różnych pokoleń i różnych zawodów przyszłość pozostaje nie tylko niedookreślona. W ich życiu obraz przyszłości nie istnieje. Problem nie polega tylko na rozmiarach korupcji. Widać już wyraźnie, iż nowa kadencja Władimira Putina w żaden sposób tej sytuacji nie zmieni.

Nie musicie nam niczego tłumaczyć jeśli idzie o dzień dzisiejszy.

Odpowiedzcie w końcu, jak będzie jutro.


Tłum.: Zygmunt Dzięciołowski

Oryginał ukazał się na wydawanym w Jekaterynburgu portalu znak.com: https://www.znak.com/2017-03-26/mitingi_ot_bezyshodnosti_pochemu_lyudi_snova_ichut_otvetov_na_ulice






*Jekatierina Winokurowa (ur. 1985), jedna z bardziej znanych dziennikarek rosyjskich młodego pokolenia. Jest autorem głośnych wywiadów, budzących rezonans społeczny artykułów. Jest moskiewskim korespondentem znak.com, uralskiego portalu o orientacji liberalnej.











Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com



Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego. 






piątek, 24 marca 2017

Kto zlecił zabójstwo Woronienkowa?



Jesienią 2016 roku przegrał wybory do parlamentu. Nie udało mu się ponownie zdobyć mandatu. W grudniu przeniósł się na Ukrainę razem z żoną. W Kijowie Denis Woronienkow zaczął mówić. Okazało się, że sporo wie o tym, co dzieje się za kulisami rosyjskiej polityki. Złożył zeznania w śledztwie prowadzonym przez władze ukraińskie w sprawie byłego prezydenta Janukowicza. Woronienkow obawiał się o swoje bezpieczeństwo. Władze w Moskwie oskarżyły go o zdradę i malwersacje finansowe. W czwartek, 24.03 dokonano zamachu na jego życie. Ochroniarz Woronienkowa śmiertelnie zranił zabójcę. 

Znany polityk opozycyjny Gennadij Gudkow na gorąco komentuje zabójstwo swojego dawnego kolegi z rosyjskiego parlamentu.





Po ucieczce na Ukrainę, były deputowany do rosyjskiego parlamentu Denis Woronienkow obawiał się o swoje bezpieczeństwo.  Kule killera dosięgły go na ulicy w Kijowie w czwartek, 23.04.




Odpowiedź na to pytanie jest szalenie ważna, nie tylko dla Rosji i dla Ukrainy, na ona duże znaczenie dla całej rosyjskiej opozycji, istotne są też reperkusje międzynarodowe.


Rosyjski ślad


Na razie niestety (w oparciu o dostępne w obecnej chwili doniesienia) prawdopodobieństwo, iż w sprawie tej obecny jest "ślad rosyjski"  ocenić należy moim zdaniem gdzieś na poziomie 90%.

Wytłumaczę najpierw, co mam na myśli, pisząc o rosyjskim śladzie. Tu chodzi przede wszystkim o motywy zbrodni. Pod adresem Woronienkowa padło wiele oskarżeń o zdradę, zarzucano mu różnego rodzaju przestępstwa, próbowano w społeczeństwie wzbudzić pod jego adresem wrogość i nienawiść.

Jak już mówiłem, to prawie oczywiste za co z się z nim rozprawiono (99%). Nie wiadomo jednak, kto był wykonawcą zbrodni. Ale nie ma wątpliwości, że śledztwo pochyli się przede wszystkim nad politycznymi motywami zbrodni.


Wersje


Spróbujmy omówić najbardziej prawdopodobne wersje dzisiejszej tragedii. Kto mógł dokonać zabójstwa?

1. Grupa mścicieli w Donieckiej i Ługańskiej Republice Ludowej. W ich oczach Woronienkow był wrogiem. Decyzja o likwidacji byłego deputowanego do rosyjskiej Dumy Państwowej mogła zostać podjęta tak na najwyższym szczeblu tamtejszej władzy, jak  i na niższym poziomie. Dziś na tym terytorium działa wiele nie poddających się pełnej kontroli grup zbrojnych, gotowych do przeprowadzenia zamachu.

2. Opowiadające się za obecną władzą, pro putinowskie organizacje radykalne, którym przyszło do głowy, by zrobić Kremlowi prezent. Mogły się o to pokusić, na Ukrainie nie brakuje im sojuszników.

3. Rosyjskie służby specjalne, które zleciły te brudną robotę swoim niezbyt dobrze wyszkolonym agentom znajdującym się na terytorium obu republik. Służby mogły się także posłużyć  ludźmi ze zdziczałych środowisk radykalnych. Wersja, iż zabójstwa mogli dokonać oficerowie kadrowi wydaje mi się mało prawdopodobna, wykonawcy zabrakło profesjonalizmu, jego działania nosiły charakter amatorski. O mało co nie spaprał całej roboty.

4. Działania mściciela, samotnego wilka, który postanowił zdobyć sławę i kropnąć wroga w pojedynkę.

5. Biznesowe wyrównanie rachunków. Ta wersja nie wydaje mi się prawdopodobna, przede wszystkim ze względu na wielki rozgłos towarzyszący Woronienkowowi i jego działaniom. Kto podejmie ryzyko, by regulować rachunki w takiej sytuacji?

Pozostałe wersje nie zasługują na uwagę.

Jest oczywiste, iż morderstwo to miało motywy polityczne. Zostało też w odpowiednim stopniu przygotowane (Woronienkowa obserwowano, dokonano wyboru rodzaju broni). Najprawdopodobniej zajmowała się tym grupa osób, choć działania w pojedynkę nie da się wykluczyć.


Oświadczenie Kremla


Co budzi największy lęk? To oświadczenie Kremla, złożone przez rzecznika prasowego Dmitrija Pieskowa, iż "to nie nasza sprawa".

Szanowny panie rzeczniku ! "Czy pan rozumie, to co powiedział pan sam? Po takich wydarzeniach, jak zabójstwo Borysa Niemcowa (odpowiedzialność władz jest tu oczywista), śmierć Litwinienki w Wielkiej Brytanii (w tej sprawie padły określone zarzuty bezpośrednio pod adresem państwa rosyjskiego), dziwne zatrucia Kara-Murzy, czy napady i pobicia działaczy opozycyjnych, opinia publiczna, tak w świecie, jak za granicą odebrała śmierć Woronienkowa jako zemstę państwa rosyjskiego wymierzoną w zbiegłego parlamentarzystę. Najlepiej świadczy o tym reakcja prezydenta Poroszenki, najpierw zwołał nadzwyczajne posiedzenie swojej Rady Bezpieczeństwa, potem wykonał serię telefonów do przywódców europejskich.

A teraz, proszę sobie wyobrazić, iż władze rosyjskie nie maczały w tym palców zupełnie. Co zrobilibyście wówczas państwo, gdybyście odpowiadali za reakcję Kremla? Najpierw należałoby wydać poważne oświadczenie, o tym iż władze rosyjskie nie mają z tym nic wspólnego. Po drugie, należałoby zatelefonować do Poroszenki i wypowiedzieć mniej więcej następujące słowa:

- "Piotrze, to w naszych oczach oczywiście zdrajca. Ale my, władze rosyjskie, nie stosujemy podobnych metod. Możemy wszcząć śledztwo, wysłać za nim list gończy, ostatecznie moglibyśmy wydać polecenie telewizji NTV, by obrzuciła go błotem, ale jeśli idzie o zabójstwa - nigdy. Przeprowadźmy wspólnie porządne śledztwo. Pomożemy w każdy możliwy sposób. Już wydaliśmy naszym służbom specjalnym odpowiednie rozporządzenia."

A co zamiast tego mówi najbliższy współpracownik Putina? "To nie nasza sprawa". A czyją ona jest? Prawego Sektora?

Kto wie, teraz kiedy jestem zajęty pisaniem tego tekstu, mogły zostać ogłoszone nowe szczegóły zbrodni i wszystko zostało wyjaśnione. Ale właśnie zatelefonowali do mnie dziennikarze telewizji ukraińskiej i poinformowali, że zabójca umarł w szpitalu i już niczego od niego się nie dowiemy. Ale, jak mi się wydaje, uda się ustalić jego dane osobowe, odnaleźć jego adresy w sieci, odtworzyć billingi telefoniczne. Te ślady powiedzą nam o nim, jeśli nie wszystko, to bardzo wiele.


Rozprawa z opozycją?


Najgorsze będzie to, jeśli wyjaśni się, iż państwo rosyjskie w jakiś sposób maczało w tym palce. Wtedy nie będzie to jedynie zabójstwo Woronienkowa, ale rozprawa z całą rosyjską opozycją |to do niej adresowane jest ostrzeżenie: "nie będzie dla was zmiłowania, mamy długie ręce, nie przestrzegamy żadnych zasad moralnych, kropniemy was wszystkich).

Całej opozycji i tak zastraszyć się nie da (to nie pierwsza śmierć jej przedstawiciela i działacza). Jednak ta droga wiedzie ku przyszłej okrutnej wojnie domowej mającej na celu całkowite zniszczenie przeciwnika.

Dlatego z takimi obawami będę czekał na tę chwilę, gdy dowiemy się więcej, kto w rzeczywistości stał za zabójstwem byłego deputowanego Woronienkowa. Modlę się do Boga, by prawda to nie doprowadziła do pogłębienia wrogości między zwalczającymi się w Rosji obozami.


PS. Chciałbym ta droga przesłać rodzinie poległego i jego małżonce Marii Maksakowej moje najszczersze kondolencje.


Tłum: ZDZ

Oryginał ukazał się na prowadzonej przez opozycyjnego polityka Gennadija Gudkowa stronie w Facebooku: https://www.facebook.com/GenGudkov/posts/1313720238693090




*Gennadij Gudkow (ur.1956),rosyjski polityk opozycyjny. Był deputowanym parlamentu w latach 2001-2012. W latach 1981-1992 był oficerem KGB. Jest właścicielem i szefem agencji ochroniarskiej. W 2012 roku pozbawiono go mandatu w odwet za jego wystąpienie skierowane przeciw Kremlowi. 









Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com



Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego.