wtorek, 17 maja 2016

Pożegnanie z "RBK"



Przez dwa lata holding medialny RBK zadziwiał odwagą i niezależnością. W jego redakcjach zebrano najlepszych rosyjskich dziennikarzy. Na kierowniczych stanowiskach właściciel, oligarcha Michail Prochorow zatwierdził charyzmatycznych profesjonalistów, takich jak była redaktor naczelna rosyjskiego wydania magazynu "Forbes" Jelizawieta Osetinskaja. Dzięki nim, niezbyt cenione wcześniej telewizja, agencja, portal i gazeta RBK wspięły się na wyżyny, ich materiały śledcze rozpalały wyobraźnię, demaskowały rosyjskie patologie. Do czasu. Niedawny materiał RBK o farmie ostryg położonej po sąsiedzku z jedną z dacz Putina wyczerpał cierpliwość Kremla. Obecne kierownictwo RBK zmuszono do odejścia.

W pożegnalnym artykule redakcja niezależnego portalu "Meduza" składa podziękowania kolegom z RBK.




Materiały wolnej od cenzury telewizji RBK nie jeden raz wywoływały irytację Kremla. 




13 maja holding RBK zwolnił ze stanowisk szefów swoich redakcji. Pracę stracił redaktor naczelny gazety RBK Maksym Soljus, redaktor naczelny RBK Roman Badanin i redaktor koordynator połączonych redakcji Jelizawieta Osetinskaja.



Cud

W ciągu ostatnich dwóch lat Osetinskaja, Badanin, Soljus oraz dziesiątki redaktorów i dziennikarzy RBK dokonali cudu. Udało im się zrobić coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się niemożliwe, nierealne. W tym czasie niezależne dziennikarstwo w Rosji znalazło się w stanie agonii. Za to RBK stała się naszym głównym niezależnym środkiem informacji. Powstawały tam świetne materiały śledcze, RBK mogła pochwalić się znakomitą reputacją i wielomilionowym audytorium. Taką ocenę działalności RBK można sformułować bez żadnej taryfy ulgowej, bez uwzględniania specyfiki naszych trudnych czasów.

Piątek 13 maja okazał się w rzeczywistości nieprzyjemnym dniem dla nas wszystkich, i dla dziennikarzy i dla czytelników. Tego dnia, na naszych oczach dokonała się likwidacja cudu. Tego nie da się uzasadnić w żaden sposób. Tej decyzji właściciela holdingu nie poprzedziły żadne obiektywne analizy, nie da się jej wytłumaczyć żadnymi "interesami państwa". Jest ona wynikiem "obrazy" i chęci odwetu. Koledzy z RBK popatrzyli nie w tę stronę gdzie wolno, zachowywali się nie tak, napisali coś nie tak. Przecież mówiono wam byście nie wsadzali nosa w nie swoje sprawy. A wy wsadzaliście. To co przydało się RBK, nie jest wynikiem walki z ideowym przeciwnikiem. To przykład podejrzanych rozliczeń w ciemnym zaułku. Tym zaułkiem, prawda, stało się dziś całe rosyjskie dziennikarstwo.



Najpierw Jelizawieta Osetinskaja osiągnęła wielki sukces na stanowisku redaktor naczelnej rosyjskiego wydania magazynu "Forbes". Później, w ciągu dwóch lat przekształciła holding medialny RBK w instytucję nowoczesną i wiarygodną. 



Gra warta  świeczki


Czy ta gra warta była świeczki? Rzecz jasna, że warta. Ci ludzie, którzy obecnie zniszczyli RBK, nawet nie zdają sobie sprawy jakiej misji służył holding w obecnym kształcie. Nie potrafią pojąć niczego poza anegdotami, nie jasna pozostaje dla nich logika owych dziwnych ludzi gotowych nabić sobie guza. A przecież ta logika nie jest taka skomplikowana: wystarczy zrozumieć, iż zdarzają się na świecie profesjonaliści, specjaliści zakochani w swojej pracy, gotowi do jej wykonywania.

Na pewno znajdzie się ktoś, kto po raz kolejny powie, iż to nie władze państwowe, a samo społeczeństwo domaga się cenzury i odwraca od dziennikarzy. Jednak co w takim razie począć z wielomilionowym audytorium RBK? Znajdzie się także ktoś, kto po raz kolejny oświadczy, iż należy do końca targować się z ludźmi w mundurach, by zachować stanowisko i zespół współpracowników. Jednak, czy można sobie wyobrazić, iż ludzie z redakcji RBK poparliby takie stanowisko?


Wielkie podziękowania


Wielkie podziękowania dla was, Liza, Roman, Maksym. Wielkie podziękowania dla wszystkich pozostałych pracowników RBK, za waszą działalność zawodową, ze wiarę w to, że służyliście dobrej sprawie, za niechęć do kompromisu z własnym sumieniem. Lepsze czasy nie nadejdą nigdy, a my się nie zmienimy. Tak więc będziemy ciągnąć to jakoś dalej.


Redakcja "Meduzy"


Tłum.: ZDZ

Oryginał ukazał się na niezależnym rosyjskim portalu meduza.io . Siedzibą portalu jest stolica Łotwy Ryga:  https://meduza.io/feature/2016/05/13/den-kogda-ne-stalo-rbk


*RBK (RosBiznesKonsulting), rosyjska grupa medialna. W jej skład wchodzą stacja telewizyjna, portal internetowy, liczne wydawnictwa drukowane. Powstała w 1993 roku. Od końca lat dziewięćdziesiątych RBK należał do liderów rosyjskiego rynku medialnego, choć niejednokrotnie jego wydawnictwom zarzucano publikację materiałów na zamówienie, sprzecznych z dziennikarską etyką. Grupa poniosła znaczne straty finansowe w związku z kryzysem 2008 roku. Od 2010 jej inwestorem został niepozbawiony ambicji politycznych oligarcha Michaił Prochorow. W 2013 roku do zespołu RBK dołączyła była redaktor rosyjskiego wydania magazynu "Forbes" Jelizawieta Osetinskaja. Był to moment przełomowy w historii holdingu. Osetinskaja, zajmując stanowiska szefa połączonych redakcji zgromadziła wokół siebie wyjątkowy zespół najlepszych dziennikarzy, redaktorów, wydawców. Szczególnym uznaniem cieszyły się materiały śledcze RBK demaskujące najróżniejsze rosyjskie patologie. Władze poirytowane działalnością i postawą RBK zainicjowały wymierzone w holding działania prokuratury i organów śledcze. Szczególną irytację Kremla wywołała głośna publikacja RBK poświęcona córce Władimira Putina, Jekatierinie Tichoinowej. W redakcjach przeprowadzono szereg rewizji, właściciela grupy poddano presji. W maju pojawiła się wiadomość o wszczęciu śledztwa przeciw kierownictwu RBK pod zarzutem machinacji finansowych. 13 maja holding dokonał zwolnień wśród redaktorów naczelnych swoich redakcji. W nowej konfiguracji trudno przypuszczać by grupa RBK kontynuowała działalność w swoim niedawnym stylu.





Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com




Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego.

piątek, 6 maja 2016

Zmiany są konieczne




W oczach części rosyjskiej opinii publicznej Aleksiej Kudrin jest wybitnym liberalnym ekonomistą, zwolennikiem reform, na sprawowanym przez siebie stanowisku ministra finansów osiągnął w swoim czasie znaczące sukcesy. Dla innych jest przede wszystkim przyjacielem prezydenta Putina, który od czasów wspólnej pracy w petersburskiej merii żyrował prowadzone przez niego i jego przyjaciół ciemne interesy. Po odejściu ze stanowiska rządowego Kudrin założył Komitet Inicjatyw Obywatelskich, nieraz występował z krytyką Kremla. Teraz zapowiedziano jego powrót do struktur władzy. W obliczu kryzysu gospodarczego Aleksiej Kudrin ma się zająć opracowaniem długofalowego programu reform. Jego zdaniem zaniechanie ich grozi Rosji wieloletnią stagnacją i degradacją.
 


Autor: Aleksiej Kudrin

(wystąpienie na konferencji w moskiewskiej Wyższej Szkole Ekonomiki)  








Rosja wkracza w okres przemian. Elity, znacząca część społeczeństwa, dojrzały do nich - oświadczył na kwietniowej konferencji w Wyższej Szkole Ekonomiki były minister finansów Rosji Aleksiej Kudrin. W niedalekiej przyszłości obejmie stanowisko szefa rady Ośrodka Badań Strategicznych. Oczekuje się, iż OBS stanie się intelektualnym zapleczem władz, pomoże w opracowaniu długofalowego planu rozwoju kraju, na okres po roku 2018. Ta koncepcja cieszy się poparciem samego prezydenta Rosji Władimira Putina. Magazyn "Słon" publikuje treść wystąpienia Kudrina.  Na posiedzeniu, na którym je wygłosił zastanawiano się jaki wpływ na gospodarkę Rosji wywierają różne modele kulturowe oraz instytucjonalne. By ułatwić czytelnikowi zrozumienie tekstu poddano go redakcji i odpowiednim skrótom.





Przeszkody uniemożliwiające rozwój


To dla mnie nietypowa sytuacja, rzadko wypowiadam się na temat6 wartości, instytucji społecznych, zaufania, jestem przede wszystkim specjalistą w zakresie makroekonomii. Ale w życiu praktycznym, już od ponad dwudziestu lat, zajmuję się przekształceniami modernizacyjnymi, czy oddzielnie wprowadzanymi reformami i coraz bardziej jestem przekonany, iż wartości oraz modele instytucjonalne są niezwykle ważne, że w sposób decydujący wpływają na rezultaty podejmowanych działań. Nie udzielając temu zagadnieniu odpowiedniej uwagi, nie poszerzymy zakresu naszych możliwości, nie osiągniemy pożądanych rezultatów, nie podniesiemy efektywności. To dla nas jasne, iż obecny stopień rozwoju naszego sądownictwa, współdziałania między organami ochrony prawa i społeczeństwem, między władzą i społeczeństwem, poziom efektywności działań podejmowanych przez władze, czy ich zdolności do samoorganizacji stały się podstawową przeszkodą uniemożliwiającą dalszy rozwój.


Co trzeba zrobić? Kto powinien wystąpić z wezwaniem, weźmy się do roboty, zacznijmy się zmieniać? Kto powinien ogłosić: "Oto mój plan. Proszę bardzo, tak właśnie powinniśmy zreformować instytucje państwowe"! Moi koledzy już opracowali program reformy systemu zarządzania państwem. Pracując nad nim, skorzystali z najlepszych przykładów, wzorów stosowanych w innych krajach. Ale jak to wszystko wprowadzić w życie? Jakie istnieją przeszkody? I wtedy dostrzegamy znaczenie instytucji państwa demokratycznego, modeli kulturowych. Z drugiej strony, widzimy też jak przy pomocy określonych metod właściwych dla umiarkowanego autorytaryzmu usiłuje się bronić określonych interesów. To jest temat do dyskusji, zastanowienia, dlaczego nasze modele kulturowe są takie jakie są, skąd one się wzięły.


O potrzebie reform


W Rosji wprowadzaliśmy skomplikowane reformy często stojące ze sobą w sprzeczności. Niekiedy okazywały się szkodliwe, nie przyniosły odpowiednich rezultatów, zwłaszcza w pierwszej dekadzie wieku. W dodatku podważyły pokładane w ich skutki wiarę.
Potrzebę reform odczuwano w Rosji jeszcze w czasach radzieckich, już w latach sześćdziesiątych. Elity to rozumiały, takie były ich oczekiwania. Byłem wówczas studentem, pamiętam dobrze, czytałem wówczas różne teksty, projekty, autorem jednego z nich był profesor Liberman (ekonomista Jewsiej Liberman uważany jest za autora reform wprowadzonych w roku 1965, nazywanych dziś "reformami Kosygina" - "Slon"). Mówiono wówczas o libermanizacji radzieckiej gospodarki. Reformy były bardzo potrzebne, zrobiono w tym kierunku pewne kroki. Ale potem wszystko to wyhamowało, na wiele lat ugrzęźliśmy w zastoju.


Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku: https://www.facebook.com/mediawrosji


Czy ludzie radzieccy, Rosjanie nie byli gotowi do przyjęcia programu demokratyzacji? Może istnieją tu pewne problemy o charakterze kulturowym, nie wszystkie wartości są dla nas do przyjęcia i w rezultacie ludzie nie chcą zaakceptować podobnych przekształceń? W społeczeństwach totalitarnych istnieją także inne przyczyny, które hamują, lub w znacznym stopniu komplikują wprowadzanie reform. Wspomnijmy tu choćby o KGB i cenzurze, o roli odegranej przez te instytucje.


Zakazane słowo "konkurencja"


Mogę o tym wszystkim mówić na podstawie własnych doświadczeń, pracowałem wówczas w Akademii  Nauk. Pisane przez nas teksty o konieczności konkurencji w gospodarce były zakazywane. Słowo konkurencja musiałem wykreślać ze swoich artykułów. To był termin zabroniony.


Dopiero w roku 1988 (pamiętam to dokładnie) zezwolono na posługiwanie się w artykułach w odniesieniu do gospodarki radzieckiej terminem "konkurencja". Do pewnego momentu obowiązywała zbiorowa dyscyplina, nie pozwalano na dyskutowanie nowych idei i propozycji różnych od obowiązującej głównej linii zaakceptowanej przez kierownictwo KPZR. Instytucjom sprzeciwiającym się reformom udało się je znacząco opóźnić, osłabiło to gospodarkę, spotęgowało jej nieefektywność, skutkiem był upadek gospodarki planowej i rozpad Związku Radzieckiego.


W swojej książce "Upadek imperium" Jegor Gajdar świetnie pokazał, jak na przestrzeni dwóch lat, od 1988 do 1990 roku dokonał się proces zniszczenia wszelkich instytucji ważnych dla gospodarki. Przestały działać instytucje finansowe odpowiadające za politykę kredytowo-pieniężną, czy równoważenie budżetu. Z jednej strony system gospodarki planowej domagał się byśmy podnosili poziom życia  i zwiększali wynagrodzenia, z drugiej żądał zwiększenia wydobycia ropy będącej dla budżetu głównym źródłem dochodu. Można tu przytoczyć pewien bardzo pouczający przykład, w pewnym momencie Gospłan podjął dwie wykluczające się nawzajem decyzje, choć mogłoby się wydawać, że podobna sytuacja nie może zdarzyć się nigdy. Najpierw postanowiono dodatkowe pieniądze wydać na zakup sprzętu do wydobycia ropy, zaraz potem te same pieniądze przeznaczono na zakup masła i innych artykułów żywnościowych, zupełnie niezbędnych, wtedy bowiem pojawiły w sklepach wielkie kolejki oraz talony na określone towary.  


Zgliszcza


Na czym polegał problem? Może jako kraj z określonym systemem wartości, modelami kulturowymi  nie byliśmy gotowi do przeprowadzenia reform? Jednak osobiście jestem przekonany, iż już od dawna jesteśmy gotowi do wprowadzenia oddzielnych reform, także rynkowych. Tutaj chciałbym przypomnieć, iż reformatorzy lat dziewięćdziesiątych zastali zgliszcza, nie mieli żadnego pola wyboru. W 1992 roku pracowałem na stanowisku naczelnika wydziału finansowego St. Petersburga. Pieniądze utraciły swoją funkcję, rozpadł się system zaopatrzenia w żywność i inne towary.  Zbierałem u siebie dyrektorów przedsiębiorstw, robiliśmy listy różnych towarów, odwiedzaliśmy różne regiony, by te towary wymieniać na żywność. Nie było mowy o tym, by pracować nad planem reform, przede wszystkim dlatego, iż potrzebowaliśmy pieniędzy. Liberalizacja cen dokonała się spontanicznie, nieoczekiwanie. A jednak w ciągu dwóch-trzech lat nasze pieniądze stały się walutą, zaczęto się nią posługiwać. Chociaż inflacja nawet w trzecim roku reform wynosiła 400%. Ale po pięciu-sześciu latach udało się ją obniżyć do 20-40%.


Chciałbym przytoczyć jeszcze dwa przykłady. Niektóre dane mówią o tym, iż prywatyzacja przyniosła zerowe rezultaty. Ale próbuję sobie wyobrazić, co by się stało, gdybyśmy odłożyli prywatyzację na dziesięć lat i próbowali odbudować gospodarkę opartą o własność państwową. Jak mi się wydaje i teraz i w końcu lat dziewięćdziesiątych położenie gospodarki byłoby o wiele gorsze.


Gospodarka rynkowa


W latach 2003-2004 Zachód stwierdził, iż w Rosji istnieje gospodarka rynkowa. OECD, USA, Unia Europejska uznały, iż w Rosji powstały podstawy gospodarki rynkowej, że ten model zaczął funkcjonować. Można więc powiedzieć, że rosyjska gospodarka rynkowa liczy sobie 12-13 lat. Teraz przyszła pora, by ją udoskonalić, zastosować w niej rozwiązania znane w czołowych gospodarkach światowych. Myślę przede wszystkich o odpowiednich ramach instytucjonalnych. Przeszliśmy długą i trudną drogę. Jeśli dziś porównamy obecną gospodarkę z tą, jaka mieliśmy 25 lat temu, to możemy powiedzieć, iż ogólnie rzecz biorąc odnieśliśmy sukces. Choć rzecz jasna na tej drodze musieliśmy przezwyciężyć wiele przeszkód, zderzyliśmy się z rozmaitymi perypetiami, trzeba było rozwiązać wiele sprzeczności.


Na co moim zdaniem jest dziś szczególne zapotrzebowanie? Pod tym względem odczuwają to podobnie, nasza elita, ta klasa średnia, która się u nas pojawiła, nawet klasa robotnicza. Wszyscy rozumiemy, iż nie działają odpowiednio takie elementy, jak system sądowniczy, mechanizm zarządzania państwowego, system kształcenia i ochrony zdrowia, policja. Pod tym względem, w większym, lub mniejszym stopniu wszyscy jesteśmy podobnego zdania. Dobrze zdajemy sobie sprawę, jak to wygląda kiedy przyjdziemy do państwowego szpitala. Wiemy jak działa nasza oświata. Wiemy jak działa policja, choć zapewne spełnia ona swoją podstawową rolę.


Ostatnie badanie Instytutu Stosowania Prawa, przeprowadzono je na zlecenie Komitetu Inicjatyw Obywatelskich, pokazuje, iż 99% spraw trafiających do naszego sadu kończy się skazaniem, sąd orzeka o winie oskarżonego. 57% wyroków zapada w szczególny sposób, w wyniku przyznania się oskarżonego do winy. Ten system sądowy nie odpowiada na aktualne wyzwania stawiane przez rozwijającą się gospodarkę.


Musimy dokonać przebudowy powstałego u nas systemu, inaczej czeka nas długotrwała stagnacja. Jestem przekonany, iż stoimy dziś na progu albo nowych społecznych wstrząsów, albo inicjowanych z góry zmian. W tych ramach organizacyjnych w jakich funkcjonuje nasze społeczeństwo, nasze normy kulturowe pozwalają nam, by domagać się od władzy zmian i przebudowy. Czy ten proces potrwa pięć, czy siedem lat trudno powiedzieć. Ale ogólnie rzecz biorąc stoimy na progu okresu przemian. One dojrzały, by je wprowadzić w życie.


Dobrze zdaję sobie sprawę, iż w tych przekształceniach określona rolę powinni odegrać nasi przywódcy, politycy, ugrupowania polityczne, ich znaczenie jest większe, niż odpowiedni plan przygotowany przez ekonomistów. Ekonomiści powiedzą, no tak, żeby osiągnąć wysokie tempo rozwoju, żeby przekształcić się w nowoczesny kraj sukcesu, trzeba, to i to…. Ale tutaj zderzymy się niczym z betonową ścianą z ograniczeniami o charakterze politycznym. I nie my będziemy dokonywać wyboru. To siły polityczne będą wyjaśniać między sobą, co zrobimy dziś, czy będziemy drukować pieniądze, by wypłacić wynagrodzenia, czy będziemy zwiększać wydajność pracy i efektywność. Na krótką metę rola przywódcy politycznego, samej polityki jest ważniejsza, niż naszych modeli kulturowych. Później, w ostatecznym rozrachunku nasza mentalność, przyzwyczajenia kulturowe, modele zachowań dadzą o sobie znać. Jak mi się wydaje w Rosji istnieją solidne podstawy dla zmian, które przyniosą sukces.

Tłum.: Zygmunt Dzięciołowski


Tekst został opublikowany przez moskiewski portal slon.ru:

https://slon.ru/posts/66993





Aleksiej Kudrin (ur. 1960), rosyjski polityk i działacz gospodarczy. Zwolennik kursu liberalnego w gospodarce. W latach dziewięćdziesiątych wspólnie z Wladimirem Putinem pracował w petersburskiej merii. W latach 2000-2011 minister finansów i wicepremier. Po odejściu z rządu powołał do życia „Komitet Inicjatyw Obywatelskich”. Brał udział w demonstracjach protestacyjnych przeciw fałszerstwom wyborczym w latach 2011-2012. Obecnie profesor Uniwersytetu w St. Petersburgu. Choć w ostatnich latach często krytykował Kreml, wiadomo, iż pozostaje w przyjacielskich stosunkach z prezydentem Putinem. Ostatnio zapowiedziano jego powrót do struktur władzy, Kudrin będzie odpowiadał za opracowanie długofalowego programu reform.  





Inne wypowiedzi Aleksieja Kudrina udostępnione na blogu "Media-w-Rosji":




Aleksiej Kudrin od lat osiemdziesiątych należał do grona liberalnych rosyjskich ekonomistów. Po rozwiązaniu ZSRR w merii St. Petersburga odpowiadał za finanse. Tam spotkał Władimira Putina. W latach dwutysięcznych, z jego inicjatywy, przez blisko 10 lat zajmował stanowisko ministra finansów. Zdymisjonowany przez Dmitrija Miedwiediewa dołączył nieoczekiwanie do akcji protestacyjnej przeciw sfałszowanym wyborom w 2011 roku. 

W pogarszającej się w Rosji sytuacji gospodarczej Kudrin, liberalny ekonomista traktowany jest przez media jako potencjalny kandydat na stanowisko premiera. Kreml nie widzi w nim przeciwnika politycznego, Putin podtrzymuje z nim kontakt. 

Na zeszłorocznym spotkaniu w Jekaterinburgu, zorganizowanym przez niezwykle interesujące, miejscowe wydawnictwo internetowe www.znak.com, Kudrin w ciekawy sposób wypowiedział się o rosyjskiej polityce, gospodarce, historii. 


Rosyjska gospodarka: sankcje i spowolnienie


Przez ostatnich 14 lat rosyjska gospodarka mogła pochwalić się solidnymi wskaźnikami rozwoju. Teraz jednak gwałtownie wyhamowała. Kryzys ukraiński – ostrzega były minister finansów i wicepremier, Aleksiej Kudrin - przyniesie dodatkowe spowolnienie. Jeśli za jakiś czas, jego skutkiem będzie spadek dochodów ludności, Kreml może się zetknąć z groźnymi przejawami niezadowolenia społecznego. W dodatku, recepty rządu na walkę ze spowolnieniem gospodarczym są niejasne i nieprzekonujące.

Rozmowa  z Aleksiejem Kudrinem, wieloletnim ministrem finansów i wicepremierem Federacji Rosyjskiej (2000-2011) na antenie stacji telewizyjnej „DOŻD’”. Wyemitowano ją w programie „Hard Day’s Night”





Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com




Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego.





poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Czy rosyjska opozycja ma szanse na przejęcie władzy?



Rosyjski kryzys gospodarczy staje się coraz poważniejszy. Spada poziom życia ludności. Zbliżają się też zaplanowane na wrzesień wybory parlamentarne. Choć ich wynik zdaniem ekspertów jest łatwy do przewidzenia związane z nimi emocje już dziś są odczuwalne na rosyjskiej scenie politycznej. Do udziału w nich szykuje się kilka partii opozycyjnych, w tym "Jabloko" wiązane z Grigorijem Jawlińskim i PARNAS kojarzony z Michaiłem Kasjanowem, Aleksiejem Nawalnym i Ilją Jaszynem. Portal internetowy snob.ru zapytał kilka osób, tak związanych z opozycją, jak i z Kremlem, o szanse opozycji na przejęcie władzy i o kształt ewentualnych przemian. Choć odpowiedzi ekspertów kremlowskich i intelektualistów opozycyjnych różnią się swoją intonacją i jedni i drudzy zgadzają się, iż szanse opozycji na przejęcie władzy za życia Władimira Putina są znikome.
 



Rozmawiała: Julia Dudkina




Nawet opozycja rosyjska uważa, iż Putin i jego ludzie będą nie mają nic do stracenia bronic swej władzy ze wszystkich sił. 





Telewizja NTV pokazała demaskatorski film na temat Michaiła Kasjanowa, wiceprzewodniczący partii PARNAS Ilja Jaszyn zrezygnował z udziału w wyborach wstępnych, przeniesiono je w rezultacie na koniec maja. Rezultat: koalicji demokratycznej grozi rozpad, może on okazać się klęską całej opozycji. Ekonomista Władisław Inoziemcew, socjolog Aleksiej Lewinson, historyk Nikolaj Swanidze i inni odpowiedzieli na pytania portalu snob.ru o to, czy opozycja rosyjska ma szanse na przejęcie władzy i co stanie się krajem i społeczeństwem, gdyby jej się to udało.




Władisław Inoziemcew, ekonomista:

Jak mi się wydaje będziemy świadkami dwóch równoległych procesów. Z jednej strony ludzi biznesu ogarnie optymizm, podobnie zareaguje znaczna część ludności. Ludzie są zmęczeni brakiem jakichkolwiek zmian, ucieszą się, gdy zaczną być wprowadzane. Z drugiej strony zetkniemy się z falą agresywnego dyletanctwa. Szanuję opozycję, ale jeśli dojdzie do władzy w jej łonie pojawią się tarcia, przeciąganie liny, tak jak na Ukrainie.

Poprawi się za to sytuacja w polityce zagranicznej. Zmniejszy się dezaprobata dla Rosji ze strony naszych partnerów. Ludzie zobaczą, że kraj się zmienia, ruszył do przodu, poczujemy jak nastroje w kraju zmieniają się na zdecydowanie lepsze.

Sądzę jednak, iż tak długo jak żyje Władimir Putin prawdopodobieństwo takiego zwrotu jest zerowe,.



Aleksiej Lewinson, socjolog, kierownik wydziału badan społeczno-kulturowych "Centrum Lewady":

Istnieje pogląd, iż po latach sprawowania rządów przez obecną władzę oraz obfitości dochodów z ropy nasze społeczeństwo uległo demoralizacji . Nie zgadzam się z tą oceną. Nasze społeczeństwo jest przygotowane do życia w całkowicie odmiennych warunkach, takich jakie istnieją w systemie demokratycznym i w gospodarce rynkowej. Nawet stosunkowo skromne doświadczenia z początku lat dziewięćdziesiątych oraz te wysepki samoorganizacji społeczeństwa jakie w naszym życiu obecne są dziś są świadectwem, iż moglibyśmy wkroczyć na ścieżkę demokracji.

Stoimy jednak przed poważnym wyzwaniem. Ludzie są dziś zaledwie trybikami społeczeństwa masowego, za nic nie ponoszą odpowiedzialności, winni zaś przekształcić się w społeczność odpowiedzialnych jednostek. Mam tu na myśli sferę publiczną, polityczną, nie zaś kwestie bytowe. Każdy człowiek winien zrozumieć, iż sam jest kowalem własnego losu, odpowiada za swą własną sytuację, miasto, kraj. Podobna transformacja nie dokona się jak tak długo, jak gospodarka działać będzie według obecnych reguł, jak długo obowiązywać będzie aktualny model organizacji społecznej.  Do chwili obecnej, nie pojawiła się żadna siła, społeczna, socjalna, czy polityczna siła, żaden myśliciel, artysta, czy prorok przygotowany do tego rodzaju pokojowej transformacji. Istnieje za to grupa gotowa do walki o status quo. Nie obawia się stosowania przemocy, demonstruje się to nam z wystarczającą otwartością.



Aleksiej Muchin, dyrektor generalny Centrum Informacji Politycznej:


Jeśli zajmiemy się opozycją poza systemową, to należy stwierdzić, iż jej jakość obecnie pozostawia wiele do życzenia. W jej środowisku dominują nienawistnicy, tym ludziom nie podoba się nic, nie są oni zdolni do sformułowania pozytywnego programu działania. I to dlatego sama opozycja nie potrafi udzielić odpowiedzi na pytanie, co się stanie, gdy uda jej się przejąć władzę. Słyszymy tylko, iż także w Rosji wszystko będzie tak, jak w Europie. Niestety jednak, przykład ukraiński pokazuje, że to nie tak. Dotknie nas chaos, lustracja i rozpad kraju.

A poza tym, jak mi się wydaje, nasza opozycja poza systemowa nie będzie w stanie przejąć władzy. Jej środowisko od dawna jest tematem różnych analiz. Pokazują one, iż nawet  "opozycja w białych kołnierzykach" - weźmy dla przykładu partię "Jabłoko" nie potrafi dogadać się z nikim i działać w sposób zorganizowany. Mamy do czynienia z określonym typem psychologicznym. Jeśli nawet partie opozycyjne deklarują gotowość do zjednoczenia, to ich koalicje funkcjonują zwykle na sposób wirtualny do czasu pojawienia się pierwszej poważnej przeszkody. Wtedy między jej uczestnikami zaczyna się pojedynek na słowa. Właśnie ta cecha sprawia, iż opozycja poza systemowa nie jest w stanie przekształcić się w systemową. W dodatku ta opozycja odczuwa gorącą nienawiść do wszystkiego co choćby w najmniejszym stopniu związane jest z władzą. Takie podejście do  konkretnych spraw sprawia, iż ten fragment naszej przestrzeni politycznej ulega marginalizacji. W rezultacie oczekiwania, iż społeczeństwo wesprze siły protestu nie maja uzasadnienia.



Nikołaj Swanidze, historyk, politolog:


Szans na przejęcie władzy nasza opozycja ma bardzo mało i jej ewentualny sukces nie zależy od tego czy jej działacze będą się kłócić między sobą, czy też nie. Opozycja jest bardzo słaba, od lat była celem potężnych ataków ze strony mediów państwowych, dziś nie ma szans na masowe poparcie społeczne. W oczach wyborców uczestnicy Koalicji Demokratycznej są wrogami i piątą kolumną. Z upływem czasu wymierzona w nich propaganda działa coraz agresywniej, w gospodarce z wrogiem wewnętrznym łatwiej dać sobie radę, niż z wrogiem zewnętrznym. Opozycji brakuje siłowych, finansowych, administracyjnych możliwości, które pozwoliłyby jej na podniesienie głowy. Można też zarzucić Koalicji Demokratycznej, że nie posiada odpowiednio opracowanego programu zdolnego przekonać wyborców. Z drugiej jednak strony i program nie ma wielkiego znaczenia, władze i tak nie pozwolą, by ludzie mieli szanse go poznać. Wystarczy, iż w szeregach opozycji pojawia się nowy lider, natychmiast staje się on celem różnego rodzaju ataków, robi się wszystko, by go zdyskredytować.

Szanse opozycji na zdobycie władzy mógłbym porównać z moimi szansami na zwycięstwo w pojedynku z bokserskim mistrzem świata wagi ciężkiej. Gdyby sukces opozycji był możliwy, cały świat wyglądałby inaczej. Obecna Rosja przypomina czasy, gdy władze w niej sprawowali carowie, o wszystkim decyduje głowa państwa. Cała maszyneria polityczna funkcjonuje po to tylko, by podtrzymywać popularność prezydenta, w naszym kraju to w zasadzie jedyny sprawnie funkcjonujący mechanizm społeczny.  


Ilja Jaszyn, zastępca przewodniczącego opozycyjnej partii PARNAS:


Jestem przekonany, iż Koalicja Demokratyczna jest przygotowana do uczestnictwa w sprawowaniu władzy: mamy odpowiednie nawyki i program. W odróżnieniu od ludzi sprawujących dziś władzę, nie jesteśmy złodziejami i chuliganami. To jest podstawa, nie wolno kraść, potrzebny jest zrozumiały program przezwyciężenia kryzysu. Jeśli ktoś chce sprawować władzę, musi spełniać podstawowe warunki.

Stawia nam się także uzasadnione zarzuty. Nie zawsze i nie na każdy temat potrafimy się porozumieć. Z tego punktu widzenia film telewizji NTV (Jaszyn ma na myśli niedawno wyemitowany film przedstawiający nagrane ukrytą kamerą sceny pościelowe z życia jednego z liderów opozycji, byłego premiera Michaiła Kasjanowa - "mediawRosji") nie ma znaczenia. Jeszcze przed jego emisją podjęliśmy decyzję iż w organizowanych przez nas wyborach wstępnych nikt nie powinien mieć przywilejów, nikomu nie należą się żadne fory. Część naszych zwolenników wyrażała niezadowolenie w związku z tym, iż niektórzy kandydaci okazali się "równiejsi" od innych. Dlatego zgłosiliśmy postulat, by ponownie przemyśleć decyzję o przyznaniu Michaiłowi Kasjanowowi pierwszego miejsca na liście wyborczej. Teraz sytuacja stała się jasna, jego pierwsze miejsce oznacza dla nas porażkę w konfrontacji z władzami. Dla nich obecność Kasjanowa na liście będzie okazją dla dyskredytacji całej naszej koalicji, można będzie bić w człowieka, który automatycznie znajdzie się na pierwszym miejscy naszej listy wyborczej. W takich warunkach nie da się prowadzić normalnej kampanii wyborczej, przecież na samym początku umówiliśmy się, iż nasze listy wyborcze powstaną w oparciu o wyniki wyborów wstępnych.
Gdyby Michail Kasjanow zrezygnował z przyznanego mu miejsca, mógłby liczyć na więcej szacunku, umocniłaby się jego reputacja polityka nie trzymającego się kurczowo stołka. Taka decyzja dodałaby koalicji świeżej energii. Ale on, niestety , odmówił nawet udziału w dyskusji na ten temat.


Konstatntin Kostin, przewodniczący Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, były naczelnik wydziału do spraw polityki wewnętrznej w administracji prezydenta.


W całym cywilizowanym świecie, opozycja poza systemowa, by zdobyć władzę, na początku musi przekształcić się w opozycję systemową. Kiedy rozmawiamy o federalnych wyborach parlamentarnych, to taka opozycja musi dysponować poważną strukturą regionalną. Każdy teoretyk demokracji potwierdzi, iż ludzie będą głosować na tych kandydatów, których mogli obserwować w okresie między wyborami, którzy w jakimś stopniu byli obecni w ich życiu. Gdy do wyborów brakuje pół roku, nie da się już niczego zrobić. Przygotowania do nowych wyborów należy zaczynać w dniu, gdy odbyły się poprzednie. Demokratyczna koalicja przepuściła szereg wyborów regionalnych. I w tej sytuacji, jakim cudem może liczyć na dobry wynik? Nawet jeśli popularność partii władzy zacznie padać, nasza opozycja poza systemowa nie stanowi alternatywy. Wyborcy zdecydowani, by nie glosować na "Jedną Rosję", tak czy inaczej nie oddadzą swego głosu na koalicję PARNAS.

W tej partii nie ma poważnych polityków obdarzonych autorytetem, zdolnych do walki w okręgach jednomandatowych. Popełniono błędy tak w odniesieniu do taktyki jak i strategii, nie prowadzono żadnej roboty agitacyjnej w okresie między wyborami. Swego czasu, prawda, dzięki sukcesowi Borysa Niemcowa (na wyborach do Rady Obwodowej w Jarosławlu - "mediawRosji") partia PARNAS zdobyła prawo do zgłoszenia listy wyborczej bez konieczności zbierania podpisów jej zwolenników. Ale od tamtego sukcesu upłynęło kilka lat, ten czas partia zwyczajnie zmarnowano. Obecny rozłam wewnątrz partii budzi tylko śmiech. Właśnie przeczytałem w Twitterze, oni tam walczą o miejsca na liście wyborczej, która i tak nie przejdzie do parlamentu. Autorem tych słów jest ktoś z ich zwolenników.

Moim zdaniem, by cokolwiek osiągnąć partia musi przestać uważać się za opozycję poza systemową, musi też zrezygnować z poszukiwania poparcia za granicą. Źródłem władzy w naszym kraju są nasi obywatele, nawet najbardziej radykalni eksperci nie wierzą w scenariusze rewolucyjne. Jedyne wyjście, to codzienna działalność o charakterze politycznym.



Tłumaczenie: Zygmunt Dzięciołowski


Oryginał ukazał się na portalu snob.ru: https://snob.ru/selected/entry/107064





Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com




Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego.





poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Wejście chińskiego smoka



Ogromne przestrzenie na rosyjskim Dalekim Wschodzie wyludniają się coraz bardziej. Ludzie uciekają do centrum Rosji. Skłania ich do tego trudny klimat i sytuacja ekonomiczna. Ich dochody są niskie, zaś ceny na towary i usługi szczególnie wysokie. Być może tylko pod względem zanieczyszczenia środowiska sytuacja na Dalekim Wschodzie przedstawia się lepiej, niż w pozostałych regionach Rosji. Ale i w tej dziedzinie pojawiają się zagrożenia, na przykład oddanie do eksploatacji budowanego w obwodzie amurskim kosmodromu "Wostocznyj". Jeszcze niebezpieczniejsza jest planowana przeprowadzka na rosyjski Daleki Wschód szeregu chińskich przedsiębiorstw szczególnie szkodliwych z ekologicznego punktu widzenia. Ekonomista z położonego nad Amurem Błagowieszczeńska, Jurij Moskalenko bije na alarm.



Autor: Jurij Moskalenko




Rząd zamierza na Dalekim Wschodzie udostępnić tereny na które zostaną przeniesione chińskie przedsiębiorstwa. I zabiorą się za niszczenie naszego środowiska.  Opinia ekonomisty.











Odpływ ludności


Podstawowym problemem rosyjskiego Dalekiego Wschodu pozostaje nie ustający odpływ ludności. Ludzie wyjeżdżają z różnych powodów, skłaniają ich do tego trudny klimat, także niewspółmiernie niskie dochody w porównaniu do najwyższych w kraju taryf na usługi komunalne i transportowe. Zwłaszcza te ostatnie prowadzą do faktycznej izolacji Dalekiego Wschodu od centrum kraju.

Jeśli zapytać co jeszcze zatrzymuje ludzi na Dalekim Wschodzie, to powiedzą, iż jest to stosunkowo niezła sytuacja pod względem ekologicznym. Na tle całego regionu in minus wyróżniają się niektóre tereny położone w kraju Primorskim, gdzie odczuwa się skutki związane z rozmieszczeniem tam atomowej floty podwodnej.

Przyrodzie na Dalekim Wschodem zagraża jeszcze jedno potencjalne niebezpieczeństwo.  Związane ono będzie z uruchomieniem na pełną skalę znajdującego się w obwodzie amurskim kosmodromu "Wostocznyj". Jednym ze składników paliwa rakietowego jest szczególnie toksyczna hydrazyna. Z drugiej strony oczekiwania, iż kosmodrom "Wostocznyj" przekształci się w centrum dalekowschodniej strefy wysokich technologii mogą okazać się płonne. W działalności kosmodromu nieuniknione będą różnego rodzaju sytuacje awaryjne, obawa przed nimi także może skłaniać ludzi do wyjazdu.


Chińskie inwestycje


W tych warunkach decyzja o przeprowadzce na terytorium rosyjskiego Dalekiego Wschodu działających w 12 różnych dziedzinach chińskich przedsiębiorstw może pociągnąć za sobą dramatyczne konsekwencje.

Umowa w tej sprawie została zawarta podczas wizyty ministra ds. rozwoju Dalekiego Wschodu Aleksandra Gałuszkina  w Pekinie. Nie ma znaczenia fakt, iż jak zwykle w tego rodzaju wypadkach wspomniano także o konieczności przestrzegania przez stronę chińską obowiązujących w Rosji norm ekologicznych. Znając sytuację w Rosji i znaczenie jakie Chiny przywiązują do kwestii rozwoju gospodarczego, trudno sobie wyobrazić skuteczna kontrolę w odniesieniu do ekologii.

Sytuacja ekologiczna w samych Chinach stała się na tyle poważna, iż do pewnego stopnia może od niej zależeć stabilność polityczna kraju. W wielu regionach Chin dochodziło do masowych akcji protestacyjnych w związku z sytuacją ekologiczną. Niekiedy uderza radykalizm protestów, ich uczestnicy wdają się w walkę z policją i dokonują napadów na budynki administracji państwowej. Coraz częściej do udziału w nich włącza się młodzież. Ludzie bronią prawa do życia w warunkach bezpieczeństwa ekologicznego, domagają się by władze podjęły decyzję o rezygnacji z produkcji szczególnie szkodliwej dla środowiska.

Władzom Chin zależy na tym, by zmniejszyć poziom zanieczyszczeń ekologicznych na swoim terytorium. Wydaje im się, że położony po sąsiedzku rosyjski Daleki Wschód nadaje się, by przenieść tam produkcję szczególnie szkodliwą i niebezpieczną.


Ludzie zaprotestują


Można się spodziewać, iż zamieszkali na Dalekim Wschodzie Rosjanie będą aktywnie protestować przeciw takiej polityce swoich władz. Wystarczy, że zrozumieją, iż ich życie i zdrowie znalazły się w niebezpieczeństwie.  Można sobie wyobrazić, iż zacznie się od akcji o celach czysto ekologicznych, jednak szybko mogą w nich się pojawić akcenty odnoszące się do relacji etnicznych, czy naszej polityki zagranicznej. Nawet protesty o czysto ekologicznym charakterze mogą sprzyjać zjednoczeniu całej opozycji politycznej na Wschodzie Rosji. Ludzie rozumieją, iż inicjatorem i organizatorem tego rodzaju polityki są przede wszystkim władze państwowe i reprezentujące je instytucje, zwłaszcza Ministerstwo do Spraw Rozwoju Dalekiego Wschodu. To oznacza, iż być może nie da się uniknąc w naszym regionie wzrostu nastrojów anty moskiewskich.

Ale ekologia to jeszcze nie wszystko. Przedstawiciel ministerstwa do spraw Rozwoju Dalekiego Wschodu oświadczył, iż nowe chińskie przedsiębiorstwa powstaną na priorytetowych terenach przyspieszonego rozwoju (t.zw. TPRy) oraz wolnego portu we Władywostoku. Wszystkie te niebezpieczne z ekologicznego punktu widzenia przedsiębiorstwa otrzymają ulgi podatkowe i innego rodzaju preferencje.


Ani podatków, ani miejsc pracy


W praktyce oznacza to, iż przeniesione do nas firmy chińskie nie będą płacić rosyjskich podatków oraz wolno im będzie bez kontroli sprowadzać z zagranicy ludzi do pracy.

To oczywiste, iż w tym wypadku rzecz idzie wyłącznie o robotnikach chińskich.

W rezultacie nie dostaniemy ani podatków, ani miejsc pracy. Konsekwencją będzie ostateczne pogrążenie ekologii Dalekiego Wschodu. Mam wrażenie, iż w odniesieniu do Dalekiego Wschodu tylko na jedno pytanie nie padła jeszcze odpowiedź: kiedy tereny te opuszczą ostatni obecni mieszkańcy. Nowe propozycje forsuje ministerstwo o nazwie sugerującej, iż będzie się ono zajmować rozwojem Dalekiego Wschodu. Ten kto tę nazwę wymyślił, chyba zażartował z nas wszystkich.



Tłum.: Zygmunt Dzięciołowski

Oryginał ukazał się na portalu moskiewskiej "Nowej Gaziety": http://www.novayagazeta.ru/comments/72596.html



*Jurij Moskalenko, ekonomista z położonego na Dalekim Wschodzie Błagowieszczeńska. Jest szefem Katedry Krajowej i Światowej Gospodarki w miejscowej filii Moskiewskiej Akademii Przedsiębiorczości. Występuje w mediach lokalnych i krajowych. 











Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com





Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego.