wtorek, 10 grudnia 2013

Wielkie zmiany w świecie rosyjskich mediów.

Likwidacja agencji RIA Nowosti okazała się najbardziej znaczącym epizodem w wielkim procesie transformacji rynku rosyjskich mediów. W ciągu ostatnich lat zmniejszyła się liczba znaczących uczestników tego rynku. Uległa wzmocnieniu rola mediów należących do państwa. Konsekwentnie od kilkunastu miesięcy Kreml przekształca rosyjskie media w instrument propagandowy.

Czy decyzja o powołaniu do życia agencji „Rosja Dzisiaj” będzie ostatnim akordem medialnej batalii, czy też czekają nas jeszcze nowe nieoczekiwane zdarzenia? Relacjonuje Lew Parchomienko. 

Materiał stacji telewizyjnej "Dożd'' (www.tvrain.ru). 

Wraz z powrotem Władimira Putina na Kreml zainicjowany został nie tylko proces tak zwanej „konsolidacji elity”, w jego ramach uchwalono różne ustawy, np. tę o posiadaniu przez urzędników majątku za granicą. Zainicjowano także proces konsolidacji na rynku mediów, czy jak można by ją jeszcze określić konsolidacji „słowa” i propagandy państwowej.


Przez ostatnich 10 lat państwo zainwestowało w rozwój
Agencji  RIA Nowosti blisko miliard dolarów. 
Wysiłki w tej dziedzinie podjęto jednocześnie na kilku frontach, obejmując nimi media prywatne i państwowe. Na początku jednak więcej uwagi poświęcono mediom prywatnym.
Zaraz po wybuchu protestów na placu Błotnym i na prospekcie akademika Sacharowa, w szeregu popularnych wśród ich uczestników mediów, doprowadzono do wymiany kilku zajmujących czołowe stanowiska menedżerów. Największym echem odbiło się zwolnienie naczelnego redaktora magazynu „Kommersant Władza” Maksyma Kowalskiego. Zaraz potem, do odejścia ze stanowiska dyrektora naczelnego całego wydawnictwa zmuszono Maksyma Kudriawcewa. Wewnątrz holdingu „Kommersant”, w różnych jego jednostkach,  doszło także do zmian kadrowych. Zamknięto Kommersant TV, ze strony internetowej usunięto wiele wcześniej opublikowanych materiałów, z organizacji odeszło kilku znanych i wpływowych publicystów. W końcu na stanowisko redaktora naczelnego radiostacji Kommersant FM powołano Marię Komarową. Z różnych źródeł wiadomo o jej bliskich kontaktach z zastępcą szefa administracji kremlowskiej Wiaczesławem Wołodinem. Po jej nominacji z redakcji odeszło kilku dziennikarzy, radiostacja zrezygnowała ze swego głównego hasła programowego „Wiadomości bez cenzury”.

Na następnym etapie doszło do szeregu zwolnień i likwidacji niektórych publikacji sieciowych. Strona gazeta.ru zmieniła dwóch redaktorów naczelnych. Zostało zlikwidowane ostatecznie internetowe wydanie openSpace.ru, choć wcześniej na jakiś czas powierzono w nim kierownictwo zwolnionemu z Kommersanta Włast’ Maksymowi Kowalskiemu i przeprowadzono w nim zasadniczą reorganizację.

Wtedy zmiany te sprawiały wrażenie inicjowanego przez władze pogromu, które ofiarą padły niezależne media.  Ale z dzisiejszej perspektywy widać, iż było to tylko skromne przygotowaniem artyleryjskie. Wówczas zaprowadzono porządek w szeregu stosunkowo niewielkich wydawnictw, teraz zabrano się za należące do państwa okręty flagowe świata rosyjskich mediów.


Czas zaprowadzić porządek w mediach państwowych. 


Jeszcze w 2012 roku na rynku medialnym rozeszły się pogłoski o połączeniu dwóch wielkich organizacji państwowych, agencji ITAR-TASS i agencji RIA Nowosti. Mówiono o tym, iż państwo zamierza przeznaczyć ogromne pieniądze na organizację nowego giganta rosyjskich mediów. Ale ostateczny wybór podjęty przez władze był nieco inny. Najpierw dokonano zmiany na stanowisku dyrektora generalnego ITAR TASS. Przez 20 lat zajmował je Witali Ignatienko, zaproponowano mu przejście na zasłużony odpoczynek w Izbie Wyższej parlamentu, Radzie Federacji. Jego następcą został właściciel agencji Public Relations „Michajłow i Partnerzy”, Siergiej Michajłow. Jak wiadomo przez wiele lat pracował on na wysokim stanowisku w zarządzie Rosyjskich Kolei „RŻD”, jego agencja realizowała przede wszystkim zlecenia kolejowej korporacji.

Po zmianach kadrowych zwiększono znacząco budżet agencji ITAR TASS. RIA Nowosti nie dostała nic. Wtedy właśnie, dowiedzieliśmy się też o powołaniu do życia nowej agencji informacyjnej wewnątrz Ministerstwa Obrony. Podjęto także decyzję o zmianie formatu odnoszącą się do kanału telewizyjnego „SPAS”. Nadano mu charakter stacji „społeczno-politycznej o patriotycznym charakterze”. Uruchomiono także „Rosyjską Telewizję Publiczną” będącą w rzeczywistości jeszcze jedną rosyjska telewizja państwową.

W końcu, w ciągu ostatnich kilku miesięcy  doszło do szeregu zdarzeń, które ostatecznie zmieniły kształt rynku rosyjskich mediów. W lipcu dyrektorem generalnym jednego z największych w Rosji medialnych holdingów „STS Media” została Juliana Słaszczewa. Wcześniej zajmowała kierownicze stanowisko w Agencji PR „Michajłow i partnerzy”, jest także żoną założyciela tej firmy, wspomnianego wyżej Siergieja Michajłowa. W początkach września rozeszły się pogłoski o tym, iż były minister prasy i informacji Michaił Lesin stanie na czele holdingu „Gazprom-Media”. Jak wiadomo organizacje tę kontroluje bliski przyjaciel prezydenta Putina Jurij Kowalczuk. Na początku wszyscy zainteresowani zaprzeczali, iż istnieje tego rodzaju plan. Jednak już po miesiącu został on wprowadzony w życie. Świat rosyjskich mediów odnotował wielki comeback jednego z najbardziej wpływowych menedżerów z lat dziewięćdziesiątych. Po kilku latach spędzonych w cieniu Michaił Lesin odzyskał swoje wpływy.

W kilka tygodni po nominacji Lesina, podano informację, iż jeden z ostatnich prywatnych rosyjskich holdingów medialnych, należące do Władimira Potanina „Profi-Media” zostały prawie całkowicie wykupione przez „Gazprom-Media”. W rezultacie pod kontrolą Jurija Kowalczuka znalazły się prawie wszystkie bardziej znaczące stacje telewizyjne i spora część stacji radiowych. 


Koniec trzęsienia ziemi?


Wczoraj ostatnim akordem procesu transformacji rosyjskich mediów stało się połączenie agencji RIA Nowosti i stacji radiowej „Glos Rosji” i ogłoszenie decyzji o powołaniu do życia nowego giganta propagandy państwowej – agencji międzynarodowej „Rosja dzisiaj”.

Konstantin Ernst, wpływowy szef najpopularniejszej
rosyjskiej telewizji. Czy i jego dni są policzone? 
Wydawałoby się iż operacja została przeprowadzona, i że na tym zakończy się seria wstrząsów na rynku rosyjskich mediów. Ale od kilku dni coraz żywiej kursują pogłoski o jeszcze jednej znaczącej zmianie personalnej. Jak się wydaje, zaraz po zakończeniu Olimpiady w Soczi swoje stanowisko może utracić jeden z filarów rosyjskiej telewizji – dyrektor naczelny I kanału telewizji Konstantin Ernst. Kreml jest podobno niezadowolony, w oczach jego dygnitarzy Ernst nie wykazuje wystarczającego entuzjazmu  do obrony interesów państwa. Ich wątpliwości wzbudza także jego liberalny gust artystyczny. Według jednej z wersji miejsce Ernsta może zająć szefowa STS Media Juliana Słaszczewa (jak wspominaliśmy żona obecnego szefa ITAR TASS Siergieja Michajlowa). Przez ostatnie pół roku miała ona zdobywać w STS doświadczenie telewizyjne niezbędne do pracy w I kanale. 


środa, 4 grudnia 2013

Artiom Troicki : Majdan oczami moskiewskiego dysydenta.

Obserwując wydarzenia na Ukrainie z trwogą reagujemy na gniewne oświadczenia Kremla i prezydenta Putina oskarżające Zachód o mieszanie się do polityki wewnętrznej suwerennej Ukrainy, szantażowanie jej kierownictwa i o wymuszanie "szkodliwej" integracji z Europą. 

Jednak krytyczna wobec Kremla inteligencja rosyjska spogląda na wydarzenia ukraińskie zupełnie inaczej. I trochę zazdrości Ukraińcom ich wielkiego europejskiego marzenia.


Na antenie radiostacji Echo Moskwy z Artiomem Troickim rozmawia Aleksander Pluszczew.

Aleksander Pluszczew:
Podoba się Panu, to co dzieje się na Ukrainie?

Artiom Troicki:
Uważam, że mamy do czynienia z czymś całkowicie naturalnym i uzasadnionym. Aktualne wydarzenia w Kijowie, i jak myślę, także w wielu innych zakątkach Ukrainy, przypominają mi bardzo to, co zdarzyło się u nas w Moskwie i w okolicy, w końcu 2011 roku.

Wielkie Rozczarowanie

Pluszczew:
Plac Blotny?

Troicki:
Tak. Rzecz polega na tym, że i my wtedy zderzyliśmy się z rozczarowaniem, wielkie oczekiwania się nie spełniły. Władza oszukała społeczeństwo. W Rosji było to związane z przysłowiową roszadą na szczycie władzy. 
Artiom Troicki w latach osiemdziesiątych Ojciec
Chrzestny zakazanego radzieckiego rocka,
dziś stał się radykalnym krytykiem reżimu
Władimira Putina. 
Osobiście znam wielu młodych ludzi, którzy szczerze wierzyli, iż Miedwiediew stwarzał szansę na zmiany. Rzecz jasna, powolne, dwa kroki do przodu, krok wstecz, i tak dalej. A jednak wierzyli w modernizację ,w słowa Miedwiediewa, że wolność jest lepsza od braku wolności. Więc kiedy przeprowadzono tę roszadę, ogromna ilość  ludzi wierzących w przyszłość kraju, gdy zobaczyła iż ów Kościej Nieśmiertelny znów wdrapał się na swój tronik, odczuła szok. Pociemniało im w oczach. Zobaczyli, że przyszłości nie ma. Jak w pankowym śpiewaniu „Nofuture”. To było okropne.

Do tego doszły oszustwa wyborcze, falsyfikacje.

To absolutnie prawidłowa reakcja ludzkiego organizmu, kiedy Cię oszukują, wściekasz się. Mózg się lasuje i ludzie wychodzą na ulice.

Na Ukrainie zdarzyła się dokładnie ta sama historia. Na początku to mega oszustwo związane z Unią Europejską. Tu nie wolno zapominać, że przez kilka wcześniejszych lat Janukowicz i jego otoczenie wypowiadali się całkowicie inaczej, potrzebujemy Europy, to najlepsze rozwiązanie, wynajdywali najróżniejsze argumenty na korzyść Europy. I nagle, bum, cała wstecz.

Pluszczew:
Ale oni nie mówią, że Europa nie jest potrzebna, mówią, że to jeszcze nie pora…

Troicki:
Nie pora. To jasne, zanim trawka wyrośnie, wielu poumiera z głodu. Takie mniejsze kłamstewko, no całkowicie obrzydliwe. Najpierw obiecali, że zostawią Majdan w spokoju, a potem wysłali tam zasrany Birkut. Poranili ludzi, pokaleczyli. Zobaczyliśmy przemoc, tego w Kijowie wcześniej, także w 2004, w 2005 roku nie było.

Oni tam w Kijowie nakręcili na maksa. I dlatego, naturalnie, ludzie się zbuntowali. Rozumiem ich bardzo dobrze. Gdybym tam mieszkał, zachowałbym się identycznie.

To co mnie trochę drażni, tam przez cały czas mówi się o jakichś prowokatorach. To trudno wykluczyć, jakaś liczba prowokatorów mogła w tym wszystkim maczać palce. To mogli być ludzie Janukowicza, którym zależało przelewie krwi, i żeby można było wprowadzić stan wyjątkowy, to mogli być także jacyś miejscowi naziści, radykalni nacjonaliści. Dla nich najważniejsza jest zasada” im gorzej, tym lepiej”
Ilu mogło być tych prowokatorów? Pięćdziesięciu, może setka, lub dwie?

Przecież nie więcej. A ilu było ludzi na ulicy Bankowej, mogliśmy to zobaczyć, co najmniej kilka tysięcy. O wiele więcej. Być może nawet 10 tysięcy. I rzecz jasna, wszyscy ci ludzie nie mogli być prowokatorami. Jestem absolutnie przekonany, iż zdecydowana większość tych, którzy stanęli oko w oko ze świetnie wyposażonymi szeregami policji, to uczciwi, normalni, wykształceni, nastrojeni pokojowo obywatele, którzy poczuli, że mają tego dość.

Ludzie bywają różni. Także wśród tych, gotowych do działania. Jednych podnieca po prostu to, że coś się wokół dzieje. Ale inni nie wierzą całej tej oficjalnej gadaninie, zupełnie nie wierzą, że tu się da coś załatwić słowami…. Że wystarczą rozmowy, metody polityczne i temu podobne, zwłaszcza wtedy,  kiedy dostajesz palą w łeb.

Kiedy człowieka biją, ma przed sobą dwie możliwości. Można zachować się w duchu Lwa Tołstoja i podstawić ten drugi jeszcze nie posiniaczony policzek. Ale można też po prostu oddać napadającemu. Jak mi się wydaje słuszność mają Ci gotowi do oddania. Tym bardziej, iż Ci wszyscy „birkutowcy”, milicjanci, w żaden sposób nie przypominają jakiejś zorganizowanej siły porządkowanej. To są rozpasani sadyści. Nadstawiać im drugi policzek byłoby po prostu śmieszne. Wszyscy widzieliśmy do czego są zdolni, jak biją bezbronnych ludzi, z całej siły biją dziennikarzy. Jeśli ktoś upadł, podchodzili do niego, by mu jeszcze przyłożyć, dobić, kopali nogami, i tak dalej.

Więc na temat prowokatorów, lepiej się nie wypowiadać.

Plusy i minusy

Pluszczew:
Porozmawiajmy raczej o polityce,  nie tylko o tych ostatnich zdarzeniach,. Dostaliśmy pytanie od stałego czytelnika naszej strony internetowej. Chciałby dowiedzieć się jak oceniasz zachowanie Ukrainy w Wilnie. To było zwycięstwo Putina, zręcznie prowadzona geopolityka, wyraz naszej tradycji imperialnej, popartej otwartym szantażem. Pytają nas także o Unię Europejską. Dlaczego Unia nie zdecydowała się pójść na ustępstwa, na przykład w sprawie Timoszenko?

Troicki:
Historia z Unią Europejską, moim zdaniem jest bardziej skomplikowana. Nie raz mogłem zaobserwować, co dzieje się w niektórych krajach, które nie dawno do niej wstąpiły. W żadnym wypadku członkostwa w Unii, albo stowarzyszenie z nią nie oznaczają, iż teraz na obywateli tych krajów spadnie manna z nieba. Taka ocena byłaby przesadą. Są plusy i minusy. Ale jak mi się wydaje dla znaczącej części Ukrainy takie rozwiązanie byłoby wielkim plusem. Także dla mówiącego po rosyjsku Krymu. Jak słyszeliśmy, jakiś oszalały miejscowy samorządowiec zawezwał już na pomoc armię rosyjską. Tak więc dla Krymu Europa to wielki plus, przecież to strefa turystyczna z wielką ilością kurortów, plaż, tam w nowej sytuacji mogłyby popłynąć nowe inwestycje. Tak samo wygląda sytuacja w Kijowie i na Zachodniej Ukrainie. Dla regionów położonych bardziej na wschód, albo na północy, pojawia się znak zapytania, bliższe związki z Europa mogą im pomóc, ale mogą im zaszkodzić. Tu wszystko zależy od realizacji podpisanej umowy stowarzyszeniowej.

Pytanie o Unie Europejską nie jest łatwe. Pytanie o Rosję, z kolei nosi przede wszystkim charakter etyczno-moralny. Trochę jak w piosence pochodzącej z filmu rysunkowego o Roszpunce, oglądam go ze swoją młodszą córką, średnio trzy razy na tydzień. Więc znam go praktycznie na pamięć. W tej piosence śpiewa się o tym, iż każdy człowiek ma prawo do własnych marzeń. Każdemu człowiekowi potrzebny jest happy end, ważne, żeby marzenia się spełniały. Na Ukrainie marzeniem większości jej obywateli, a zwłaszcza tych młodszych, najlepiej wykształconych i najbardziej dynamicznych jest pełna integracja z Europą, oni też chcą nią być. To naprawdę jest ich wielkie marzenie. To marzenie zakorzeniło się w ukraińskiej świadomości, i do tego im tę Europę już obiecano. Zapewne ma ono swoją długą historię. Nie chcę się jakoś specjalnie wymądrzać, ale dla nikogo nie jest tajemnicą, iż historia Ukrainy była wyjątkowo kręta, ten kraj w znacznie większym stopniu niż Rosja miotał  się między Azją, a Europą. Putin i jego kumple ze spółdzielni „Jezioro” nie mają najmniejszego prawa przeszkadzać w realizacji tego wielkiego ukraińskiego marzenia, nawet jeśli im się wydaje, ze europejska integracji Ukrainy stoi w sprzeczności z interesami Rosji. Choć moim zdaniem dla Rosji byłoby o wiele korzystniejsze, gdyby naszym sąsiadem była kwitnąca, normalna Ukraina, niż ta rozdzierana waśniami oligarchów-kryminalistów, z prezydentem Janukowiczem.  Jak mi się wydaje, nawet gdyby przemiany na Ukrainie były niekorzystne dla Rosji i jej interesów, to nie daje nam prawa, by ją szantażować, trzymać w swoich żelaznych objęciach. To jest kwestia przestrzegania podstawowych zasad ludzkiej i politycznej moralności, etyki.

Pluszczew:
Polityka zna pojęcie moralności?

Troicki:
Jeśli w polityce nie ma moralności, to bardo źle. Bez moralności w polityce trudno się obejść. Z resztą, warto na to zwrócić uwagę, najwybitniejsi działacze polityczni w historii, na ogół przestrzegali zasady moralności, wśród nich nie pojawiali się bandyci spod ciemnej gwiazdy i szantażyści kontrolujący rurę gazową.

Skisłe dusze pokryte pryszczami

Pluszczew:
Słuchaczka Anna pyta Pana, czy Rosja może skorzystać z przykładu Ukrainy. Jej chyba o chodzi o masowe wystąpienia w Kijowie.

Troicki:
Na ten  temat wypowiadało się wielu ludzi, nie mam w tej sprawie dopowiedzenia niczego nowego. Ukraina, w odróżnieniu od Rosji jest krajem istotnie polaryzowanym, podzielonym, z jednej strony Wschód, z drugiej Zachód, albo Rosja i Zachód. Mamy więc dwa bieguny i nic dziwnego, że między nimi często skrzy. Jedno z takich wyładowań obserwujemy teraz na Majdanie.

W Rosji jest inaczej. Większość społeczeństwa ugrzęzła nie wiadomo gdzie i nie rozumie czego się boi. Co z tego, że ludzie są niezadowoleni i nieszczęśliwi , gdy się boją, nie mają pojęcia jak wybrać się z tych zarośli. 

To sytuacja jak z piosenki Wysockiego „Stary dom” „ Nasze dusze skisły, pokryte pryszczami”. Takie jest nasze społeczeństwo, ze skisłą duszą i obsypane pryszczami.

A mniejszość, w niej też nie ma tego wartościowego potencjału. I dlatego sytuacja w Rosji jest o wiele bardziej statyczna. Nie wydaje mi się, żeby wydarzenia na skalę jak na Ukrainie były u nas możliwe w bliskiej przyszłości. Do tego dochodzi kwestia młodzieży. Jak nam opowiadają, 90% zbuntowanego w Kijowie tłumu to młodzież. To ich maniono Europą, by w ostatniej chwili dać im po pysku zatrzaskującymi się europejskimi drzwiami.

Z naszą młodzieżą jest inaczej. Dla niej ważna jest kasa, balanga… Niektórzy mają jakieś wyobrażenie o swojej karierze zawodowej. Innych kusi emigracja, ale zachęcić młodych ludzi do czegoś innego bardzo trudno. Nasza młodzież jest bez wyrazu.

Pluszczew:
Zabrakło inspirującego marzenia?

Troicki:
Na Ukrainie realizacja marzenia jest możliwa, pewnego dnia uda się je spełnić.  Na swoje intrygi Janukowicz ma coraz mniej czasu. Z nami jest inaczej. Teoretycznie w Rosji też ludzie nie chcą Zła. Ale w tym obrazie nie ma konkretu. Po co nam w ogóle ta wolność? I po co nam ta demokracja? Za to kasa, kariera, to są przyziemne oczekiwania. W nim jest masa indywidualnego egoizmu, kasa i kariera dla mnie samego. Za to coś dla społeczeństwa, dla kraju, tego nie ma. Nie mamy w Rosji jednej jednoczącej wszystkich emocji, idei. Takie pojęcia jak carska dynastia, prawosławie, samodzierżawie, lud wywołują tylko uśmiech, o nich przypomniały sobie nagle jakieś mędrki z administracji prezydenta.

Pluszczew:
Nie przesadza Pan idealizując Ukraińców?  Przecież to tacy sami ludzie jak my. Żeby to zobaczyć, wystarczy pojechać do Kijowa. Może ich motywy są o wiele prostsze, im się chce, żeby ich droga do Europy była łatwiejsza, żeby łatwiej było się tam przenieść i zarobić.

W ciągu ostatnich kilku lat Troicki
regularnie występował na opozycyjnych,
moskiewskich demonstracjach. 
Troicki:
Na pewno i ten motyw, bilet do Europy, jest częścią ukraińskiego marzenia. Ale ja nie idealizuję sytuacji na Ukrainie. 9 lat temu im się udało zmarnować bezmyślnie rezultaty Pomarańczowej Rewolucji.  Dystans oddzielający ich od Europy mógł być o wiele mniejszy. Gdyby oczywiście nie wykonali manewru odwlekającego. Ten zmarnowany czas to przyczyna mojego częściowego rozczarowania Ukrainą.

Teraz jednak widzę, co się tam dzieje. I interpretuję fakty bez żadnej idealizacji. Na koniec, pozwól mi dodać maleńkie post scriptum. Na temat możliwych interesów Rosji na Ukrainie. Wcale nie wykluczam, że osobiste interesy Władimira Putina i jego słynnej kooperatywy „Jezioro” związane są całkowicie z Ukrainą. Dla nich jest ważne, by Ukraina pozostała naszym satelitą, kolonią, protektoratem, nazwa nie jest ważna. Ale mnie byłoby trudno utożsamić interesy kooperatywy „Jezioro” z interesami Rosji. Moje własne doświadczenie podpowiada mi, że w dziewięciu wypadkach na dziesięć, albo w dziewiętnastu na dwadzieścia, interesy „Jeziora” i interesy Rosji są ze sobą sprzeczne. Z tej perspektywy o wiele łatwiej zrozumieć przypadek Ukrainy.


  • Artiom Troicki (ur.1955), ceniony w Rosji dziennikarz, krytyk muzyczny i działacz ruchu obywatelskiego. Wielki popularyzator zabronionego rocka i kultury młodzieżowej w ostatnim dziesięcioleciu władzy radzieckiej. 

Jak Rosja odbiera kryzys na Ukrainie? Inne publikacje na blogu.


środa, 27 listopada 2013

"Nie orientuję się, nie słyszałem". Co wiedzą o historii rosyjscy uczniowie?

Prezentujemy wyjątkowy materiał. Redakcja moskiewskiego tygodnika "The New Times" postanowiła sprawdzić, co wiedzą o historii swojego kraju uczniowie końcowych klas rosyjskich szkół. Zadano im pytania elementarne, kim był Lenin, Stalin, Jelcyn, o co toczono wojny czeczeńskie. Współczesna rosyjska młodzież, urodzona w okolicach roku 1995,  wie na te tematy bardzo niewiele. 

Zaskakująco mało.  

Rewolucja burżuazyjna – to dekabryści?


Jaką historię znają nasi uczniowie?

Krytycy projektu nowej, powszechnie obowiązującej koncepcji nauczania historii, obawiają się, że przyszli uczniowie poznają historię Rosji niezgodną z prawdą. Redakcja „The New Times” przepytała dzisiejszych uczniów, żeby zorientować się, co wiedzą na temat naszej historii.
Uczniom uczącym się w klasach od 9ej do 11ej, którzy mają za sobą przynajmniej ogólny kurs historii Rosji redakcja zadała 7 pytań. Większość z nich w projekcie nowej koncepcji zakwalifikowanoby jako trudne.

1.       Kiedy wydarzyła się bitwa na Lodowym Polu?
2.       Kiedy w Rosji wybuchła rewolucja burżuazyjna?
3.       Co wiesz o Włodzimierzu Leninie?
4.       Kim był Józef Stalin?
5.       Czy zasłużył się dla Rosji Borys Jelcyn i co o nim wiesz?
6.       Kto wojował z kim podczas wojen czeczeńskich?
7.       Kim są Michaił Chodorkowski i Płaton Lebiediew?


Stanisław Artamanow, 15 lat, klasa IX, szkoła Nr 108 w Ufie.




1.       Bitwa na Lodowym Polu – to przy Aleksandrze Newskim? To lata tysiąc dwóchsetne.

2.       Na początku XX wieku odbyła się w Rosji rewolucja „domowa”, po 1917 roku, trwała długo, potem odbyła się jeszcze jedna rewolucja „domowa”. Partia bolszewicka doszła do władzy, kiedy powstały partie polityczne. Jeszcze były wtedy partie mieńszewików i eserów.To one znajdują się teraz u władzy? To znaczy, do nich należy rząd.

3.       Lenin był członkiem partii bolszewickiej, dobrze pamiętam? Jakie to lata, gdzieś koło 1940r. Kim był konkretnie – nie wiem, mogę tylko wypowiedzieć się na temat jego partii. Mówiąc obrazowo, odegrał rolę w czasach władzy radzieckiej, wiem to na pewno, był członkiem partii, to znaczy był politykiem. Jego rodzice, nie byli przypadkiem Żydami? Dzisiaj, zwyczajnie czytałem książkę historyczną, jak mi się wydaje rodzice Lenina byli Żydami, jeśli prawidłowo zapamiętałem. Najprawdopodobniej w dojściu do władzy pomogła mu rewolucja.

4.       Stalin, to przeciwieństwo Lenina, jeśli oceniać ich styl ządzenia. W jego czasach obowiązywała surowa kontrola, dyscyplina. Wtedy rozpoczęto rozdawanie ziemi, to znaczy ziemia stała się państwowa. Ale, najbardziej jest znany dzięki II wojnie światowej. Udało mu się podnieść Rosję na nogi, dzięki dyscyplinie, uciskowi. O ile wiem, Stalin nawet rozstrzeliwał tych, którzy byli od niego lepsi. Nie chciał dopuścić ich do władzy. Rozstrzeliwał także kułaków, broniących swojej sprawy.

5.       Jelcyn – to nasz prezydent, prawda? Umarł w latach dziewięćdziesiątych, albo już dwutysięcznych. Ale w szkole nie uczyliśmy się jeszcze o latach dwutysięcznych. Wiem, że to polityk, pierwszy prezydent Rosji.

6.       Nie, nic nie wiem na temat.

7.       Chodorkowski? Wydaje mi się, że spotkałem jego nazwisko na waszym portalu.

 Irina Garmajewa, 16 lat, klasa XI, szkola Nr. 25, Ulan-Ude.




1.       W 1242.

2.       Nie wiem, co to takiego rewolucja burżuazyjna. Słyszałam tylko o rewolucji, która obaliła cara, i doprowadziła do powstania ZSRR.

3.       Nie bardzo orientuje się, kto to taki. Wydaje mi się, że to Lenin wymyślił ZSRR, za to do dziś wszyscy go kochają. Związek Radziecki kochają, bo wtedy wszystko było dobrze. A Lenin wszystko to stworzył.

4.       Stalin był zwycięzcą Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Przez jakiś czas był głową ZSRR. Słyszałam, że na jego polecenie wysłano w powietrze samolot z ikoną, żeby latał nad naszym wojskiem. I żeby nasze wojsko zwyciężyło. Pamiętam, że miał licznych wrogów, ale potrafił się od nich uwolnić. A jak – nie pamiętam. O represjach coś nam mówiono w szkole, ale co nie pamiętam. A termin „reżim stalinowski” w ogóle słyszę po raz pierwszy.

5.       Jelcyn – to pierwszy prezydent Rosji, ale w szkole niczego nam o nim nie mówiono. Przez jakiś czas był prezydentem, potem umarł.

6.       Nie znam żadnych szczegółów wojen czeczeńskich, zdaje się, że toczono je niedawno. Wojowali Rosjanie z Czeczenami, żeby oni nie wysadzali domów i nie zabijali Rosjan .

7.       Nazwisko Chodorkowskiego słyszałam kilka razy, ale nie pamiętam gdzie. Myślę, że to polityk, ale nie jestem pewna.

Anastazja Griebiennikowa, 16 lat, klasa XI, Gminazjum Nr 3, Saratow.



1.       W 1242.

2.       Rewolucja burżuazyjna, to która? ostatnia? W październiku 1917 roku? W 1917 roku mieliśmy dwie rewolucje, lutową i październikową.

3.       Lenin, to rewolucjonista, w październiku 1917 roku stanął na czele rewolucji wymierzonej w Rząd Tymaczasowy . A potem nami rządził.

4.       Stalin był także naszym władcą, w ZSRR. Zbudował reżim totalitarny. Ale tak ogólnie, pewnie zbyt dobrze się nie orientuję. Rządził długo i był despotą. Obywateli traktował jak siłę roboczą. Dla niego nie byli oddzielnymi jednostkami.

5.       Jelcyn, to drugi prezydent, tak? Jeśli szczerze, nie mam pojęcia czego dokonał.

6.       Nie wiem, to zapewne XX wiek.

7.       Chodorkowski, to ten, którego osądzono, teraz siedzi w więzieniu. Nie wiem, za co go osądzili. Na pewno za to, ze zbyt wiele chciał. Nie bardzo orientuję się, o co to chodzi. A Lebiediew, nie wiem, kim jest. W szkole o nich nam nie opowiadano.

 Siergej Korniejewski, 16 lat, Klasa X, Liceum Nr 9, Kaługa




1.       Pamiętam, że w czasach Aleksandra Newskiego, ale daty nie.

2.       W Rosji rewolucja burżuazyjna odbyła się później, niż we Francji. W 1917 roku wybuchła Rewolucja Październikowa.

3.       Lenin – to jeden z najważniejszych zwolenników komunizmu. W swoim czasie udało mu się wywołać w kraju rewolucję i odnieść zwycięstwo.

4.       Stalin był następcą Lenina, po jego śmierci zajął jego miejsce i został przewodniczącym KC KPZR. W jego czasach odbyła się Wielka Wojna Ojczyźniana. Także przy nim mieliśmy represje, Gułag.

5.       Jelcyn? Jakoś sobie nie przypominam, wydaje mi się, że to jeden z prezydentów.

6.       Nie wiem. Problemy Czeczenii nigdy mnie nie interesowały. Wydaje mi się, że bezmyślnie tracimy tam siły i ludzi.

7.       Nie mam pojęcia, co to za ludzie.

Anastasja Kostina, 16 lat, klasa X, Szkoła Nr 7, Żeleznogorsk, (Obwód Kurski).




1.      1242

2.      Rewolucja burżuazyjna, to dekabryści, mam rację?

3.      Działacz polityczny w ZSRR. Wódz światowego proletariatu. Rewolucjonista. Założyciel partii bolszewików. Wniósł wielki wkład w rozwój kraju.

4.      Stalin – wódz. Działacz państwowy, rządził ZSRR od 1920 roku Aż do śmierci.

5.      Jelcyn, to pierwszy prezydent naszego kraju. Pod jego kierownictwem przyjęto pierwsza konstytucję po rozpadzie ZSRR.

6.      Nie pamiętam.

7.      W ogóle po raz pierwszy słyszę te nazwiska.


Nikołaj Ławrow, 16 lat, klasa XI, szkoła Nr. 89, St. Petersburg




1.      Bitwa na Lodowym Polu odbyła się, kiedy Aleksander Newski liczył sobie 22 lata. To znaczy w 1242 roku.

2.      Rewolucja burżuazyjna. Na pewno w XIX wieku, albo w końcu XVIII. Wolę nie odpowiadać, nie pamiętam.

3.      Lenin, przywódca trzeciej rosyjskiej rewolucji. Pozbawiono wówczas władzy Rząd Tymczasowy. Rewolucja zdobyła władzę, potem doszło do wojny domowej. Za cara Lenina za karę zesłano.

4.      Stalin to jeszcze jeden z naszych władców, doszedł do władzy przed rokiem 40ym, to znaczy przez II wojną światową. Nie pamiętam podczas której pięciolatki. Podczas jego rządów wygrano II wojnę światową. Miały także miejsce represje stalinowskiego, kult jednostki, wielu naukowców i lekarzy wypędzono na zesłanie.

5.      Borys Jelcyn w połowie lat dziewięćdziesiątych sprawował w Rosji władzę. Wiadomo, że rozstrzelał Biały Dom. Za jego rządów przeprowadzono pieriestrojkę.

6.      Wojny czeczeńskie? W szkole nas tego nie uczono. O ile słyszałem, rosyjskie wojska wysłano do Czeczenii, żeby uregulować kwestię „bojowników”. Być może oni walczyli o niepodległość.

7.      To są więźniowie polityczni, nie wiem dlaczego ich tak się określa. Niedawno coś słyszałem o nich w wiadomościach.

Konstantin  Pliuszczew, lat 16, klasa XI, Centrum Kształcenia nr 654, Moskwa.




1.      Gdzieś w latach dziewięćsetnych.

2.      W 1917 roku, w lutym, albo kwietniu.

3.      Lenin, to komunistyczny przywódca. Był, jeśli się nie mylę, autorem pierwszej rewolucji, w 1918 roku. W jej następstwie obalono Rosji władzę monarchiczną, w kraju zmienił się ustrój.

4.      Stalin był zwierzchnikiem sil zbrojnych w czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. On, nawet nie wiem, co więcej.

5.      Borys Jelcyn był pierwszym prezydentem Rosji, wybrano go tak jak teraz, poprzez głosowanie.

6.      Tam zebrała się banda terrorystów, założyli jakąś Republikę Czeczeńską, nie pamiętam jej nazwy. Odegraliśmy tam rolę sił pokojowych. Bojownicy walczyli o niepodległość.

7.      Chodorkowski i Lebiediew to pierwsi oligarchowie, którzy wzbogacili się dzięki różnym wekslom. Wówczas w ZSRR rozprowadzano rozmaitego rodzaju weksle, dzięki którym można było dostać na własność kawałek majątku. Oni, zaczęli je skupować, dzięki temu w ich ręce wpadło wielkie bogactwo. Teraz znajdują się w więzieniu, jak raz na pewno za te właśnie przestępstwa.

     Daniił Sizow, lat 16, klasa XI, Szkoła Nr. 47, Riazań.




1.      Lodowe pobojowisko – tysiąc czterysta któryś rok.

2.      Burżuazyjna? Wiem, że jest taki termin. Na pewno zdarzyła się do Sowietów.

3.      Przywódca bolszewików. Tyran.

4.      Stalin – był także przywódcą, nie wiem dokładnie w jakich latach, na pewno sprawował władzę w czasach wojny.

5.      Jelcyn – pierwszy i ostatni prezydent Związku Radzieckiego.

6.      Wojny czeczeńskie toczono przed rokiem 2000. Nie wiem, kto z kim się bił, ale na pewno tam byli Czeczeńcy i Dagestańczycy.

7.      Chodorkowski i Lebiediew? Jak mi się wydaje niedawno odbył się między nimi pojedynek w programie telewizji „Rosja”. Ale nie jestem pewien.

Natalia Szmieliowa, lat 17, klasa 11, szkoła 191, Moskwa.




1.      Nie wiem. Moja klasa ma profil medyczny. Nie orientuję się w historii.

2.      Nie wiem.

3.      Lenin jest teraz w Mauzoleum. Nie mogę nic więcej o nim powiedzieć.

4.      Stalin żył w czasie II wojny światowej. Nie wiem, ale może stał na czele KC KPZR.

5.      Jelcyn – pierwszy prezydent Rosji. Był po Gorbaczowie i przed Putinem.

6.      Wojna czeczeńska. Nic nie wiem.

7.      Nic o nich nie słyszałam.

Tatjana Jacuk, lat 16, klasa XI (fizyko-matematyczna), liceum Nr 26, Podolsk (obwód moskiewski).




1.      Nie wiem.

2.      Nie mam pojęcia. Chyba mieliśmy coś takiego, pierwszą rewolucję rosyjską i październikową.

3.      Och, nie wiem nawet, co powiedzieć. Był wodzem proletariatu.

4.      Nic na ten temat nie wiem.

5.      Jak mi się wydaje, to pierwszy prezydent.

6.      Jeśli to była wojna czeczeńska, to chodzi na pewno o jakiś kaukaski region.

   Słyszałam te nazwiska, ale kim oni są nie powiem. 


Oryginał można znaleźć pod adresem: http://www.newtimes.ru/articles/detail/74541?sphrase_id=95995