niedziela, 18 października 2015

Jesteśmy mocarstwem atomowym, czyli powrót do zimnej wojny?



Zainicjowana przez Michaiła Gorbaczowa w drugiej połowie lat osiemdziesiątych polityka "nowego myślenia" sprawiła, iż posiadanie przez państwo arsenału atomowego nie gwarantuje mu automatycznie statusu supermocarstwa. W rywalizacji o przywództwo na świecie ważniejsze stały się inne atuty. Dlatego Moskwa - uważa moskiewski politolog Kirył Rogow - stawia na nową zimną wojnę. Teraz znów trzeba się będzie liczyć z posiadanym przez nią arsenałem atomowym. Zimna wojna oznacza też wzrost odczuwalnego na całym świecie napięcia, nasilenie się obaw iż w każdej chwili może dojść może do zdarzeń o nieprzewidywalnych następstwach. Istotnym elementem takiej sytuacji jest też odprężenie. Zmęczony utrzymującym się napięciem Zachód reaguje pozytywnie na nowy proponowany przez Rosję "reset". I może na to właśnie liczy Kreml?



Autor: Kirył Rogow



 

Być może w oczach kremlowskich jastrzębi nowa zimna wojna i izolacja Rosji od świata są najlepszą gwarancja stabilności reżimu. 




Jak wiadomo Rosja ma dwa główne atuty umożliwiające jej występowanie w roli gracza na skalę globalną. Są nimi ropa naftowa i broń atomowa. Jeśli ropa straciła dziś na wartości, to nastały czasy by wykorzystać atut numer dwa.


Wewnętrzna polityka zagraniczna


Czy konflikt w Syrii znajduje się w przestrzeni polityki zagranicznej? Czy też może w tym wypadku, nawet bardziej niż zazwyczaj widzimy, jak sprawdza się maksyma, iż polityka zagraniczna jest przedłużeniem polityki wewnętrznej.

Dla niewyrobionego obserwatora rosyjska interwencja wojskowa w Syrii sprawia wrażenie nie bardzo racjonalnej, przede wszystkim z punktu widzenia naszych interesów zagranicznych. Skłóciwszy się z Zachodem w związku z Ukrainą, Rosja angażuje się obecnie w konflikt ze wszystkimi wpływowymi państwami Bliskiego Wschodu i udziela poparcia praktycznie przegranemu już reżimowi Asada. O ile racjonalniej epopeja syryjska przedstawia się w konfrontacji ze stojącymi przed władzami zadaniami w dziedzinie polityki wewnętrznej. Zwłaszcza, gdy przypomnimy sobie, dokąd zmierza i jakie cele historyczne zamierza osiągnąć Władimir Putin.

Najważniejszym tematem rosyjskiej polityki wewnętrznej i zagranicznej w ostatnich latach pozostawał konflikt na Ukrainie, jednak zainteresowanie nim zaczęło gasnąć. W wewnętrznej rosyjskiej przestrzeni politycznej ukształtowała się oczywista próżnia. Wojna z "siłami zła" na Ukrainie skutecznie zmarginalizowała problematykę "obywatelską", w tym także kwestie gospodarcze, wypchnęła je na peryferie przestrzeni informacyjnej. By utrzymać ją w takim kształcie, przekaz telewizyjny musi zostać wypełniony nieprzerwanym potokiem nowych wiadomości. To z jednej strony sposób na utrzymanie widza przed ekranem, z drugiej możliwość formatowania jego świadomości. Na tle grobów, zniszczonych domów i bombardowań, inflacja na poziomie 15% wydaje się mniej straszna, niż z okna typowego pięciopiętrowego bloku. Lepiej już, by ludzie wpatrywali się w telewizor, niż w widok przez  okno.

Sondaże pokazują wyraźnie, iż "silny przywódca" może liczyć na poparcie, o ile będzie mógł się pochwalić osiągnięciami w trzech podstawowych dziedzinach: gospodarce, zaprowadzeniu porządku i umocnieniu pozycji kraju na arenie międzynarodowej. Im trudniej o sukcesy w pierwszym punkcie, tym silniej należy naciskać na pozostałe pedały. Tak więc "umocnienie autorytetu na arenie międzynarodowej", jak i "odbudowa statusu światowego mocarstwa" zajmowały pewne pierwsze miejsce w spisie "osiągnięć" Władimira Putina. W minionych miesiącach te sukcesy zaczęły jednak blednąć, równocześnie zaczęły rosnąć obawy obywateli związane z "izolacją" Rosji. Choć tendencja ta zaledwie dala o sobie znać, jej dalszy rozwój może okazać się groźny. Pod tym względem, niczym w telewizyjnym menu, im mniej Putin będzie się kojarzyć z osiągnięciami w polityce zagranicznej, tym bardziej będzie oceniany przez pryzmat polityki wewnętrznej, w tym także problemy natury gospodarczej.

Zachowanie wysokiego poziomu mobilizacji wewnętrznej, przełamanie izolacji,  powrót do centrum debaty światowej, udzielenie poparcia dla Asada, a tym samym przymuszenie Stanów Zjednoczonych do wznowienia dialogu - tak mniej więcej wyobrażano sobie zamiary Władimira Putina pod koniec jego niedawnej wizyty w Nowym Jorku.


Model zimnej wojny


A jednak ekspediowanie rosyjskiego kontyngentu do Syrii odbywa się na tyle gwałtownie, w stylu pełnej pasji konfrontacji, iż nasuwają się pewne oczywiste wnioski: po pierwsze krok ten planowano bez względu na rezultaty rozmów w Stanach Zjednoczonych, a po drugie, iż interwencja w Syrii podporządkowane jest innej, bardziej globalnej i twardej logice.

Takie rozumowanie wydaje się jeszcze bardziej uzasadnione, gdy uwzględnić przeciek informacyjny opublikowany przez agencję Bloomberg: wysoko postawione moskiewskie źródła poinformowały, iż autorami i głównymi entuzjastami syryjskiej epopei są szef administracji prezydenta Siergiej Iwanow i przewodniczący Rady Bezpieczeństwa Nikołaj Patruszew.

Obaj ci funkcjonariusze zaczynali karierę w radzieckim KGB. W rosyjskim kierownictwie uważani są za jastrzębi. Charakteryzuje ich zakonserwowany radziecki styl myślenia. Obydwaj są zwolennikami rekonstrukcji radzieckich chwytów, wśród nich ideologii zimnej wojny. Geopolityczna konfrontacja ze Stanami Zjednoczonymi jest dla nich filarem politycznego bytu Rosji, na nim winny się opierać tak polityka zagraniczna, jak i wewnętrzna.

Czym jest zimna wojna, jeśli przekazać sens tego terminu jednym zdaniem? Zimna wojna to sytuacja, w której znaczenie ma broń atomowa. Od połowy lat osiemdziesiątych świat funkcjonował w nowych warunkach, znaczenie broni jądrowej uległo silnemu ograniczeniu. Jest ona ważna, jako ostateczny środek obrony suwerenności. Ale arsenał jądrowy nie jest szczególnie ważnym argumentem w konkurencji o światowe przywództwo i wpływy. 

Zainicjowana przez Michaiła Gorbaczowa polityka "nowego myślenia", zdaniem zwolenników restauracji geopolitycznej, była błędem, jeśli nie wręcz przestępstwem. Jej skutkiem było rezygnacja z broni atomowej jako argumentu w prowadzonym na świecie wielkim politycznym handlu. W rezultacie Rosja straciła swój status supermocarstwa.

Jak wygląda zimna wojna w rzeczywistości? Jest to sytuacja, w której stosunki między mocarstwami atomowymi są napięte do takiego stopnia, iż każdy następny krok grozi niekontrolowaną eskalacją z koszmarnymi i nieprzewidywalnymi dla ludzkości konsekwencjami. To dlatego każde kichnięcie nie tylko w Waszyngtonie, ale i w Moskwie obserwowano z taką uwaga na całym świecie. O czym myśli się na Kremlu? Dlaczego Putin nie jedzie na urlop? Kto może zostać jego następcą?

Stylistyka zimnej wojny pojawiła się w życiu politycznym już w zeszłym roku. Oficjalne rosyjskie źródła informacji i związani z Kremlem analitycy zastanawiali się nad możliwością konfliktu atomowego, w sytuacji gdyby konfrontacja w kwestii Krymu i Wschodniej Ukrainy zabrnęła zbyt daleko. Grzechot rakietowych instalacji atomowych stał się słyszalny w retoryce politycznej, zaczął formatować logikę polityki zagranicznej i wewnętrznej. Rosyjskie samoloty podjęły demonstracyjnie niebezpieczne loty w strefie "NATO".


Model wietnamski


Logika zimnej wojny polega na stałym balansowaniu na granicy konfliktu globalnego. Oznacza ona, iż rywalizujące ze sobą mocarstwa biorą pod własną kontrolę maksimum dostępnej dla nich przestrzeni i kształtują ciągłą linię frontu, wzdłuż niej życie toczy się niemal według zasad czasu wojny. Dzięki temu, iż stale istnieje prawdopodobieństwo przypadkowego zderzenia, poczucie zagrożenia globalnego podgrzewane jest przez cały czas

Konfiguracja odtwarzana obecnie w Syrii odpowiada klasycznemu modelowi czasów zimnej wojny. Siły zbrojne obu mocarstw znajdują się w tym samym regionie, ale wspierają w nim walczące ze sobą strony. W czasach zimnej wojny podobna sytuacja istniała w Korei, w Wietnamie (tu ZSRR wspierał Wietnam północny, a USA Południowy), a także w wielu innych miejscach, dzięki czemu można było stale podlewać oliwy do ognia wojny na skalę globalną.

Te emocje patriotyczne, z jakimi rosyjska telewizja obserwuje dni codzienne rosyjskiego zgrupowania w Syrii, pozwalają wyobrazić sobie różne możliwe scenariusze rozwoju wydarzeń. Brak koordynacji działań podejmowanych przez zgrupowanie rosyjskie i koalicję międzynarodową i oczywista różnorodność realizowanych przez nie celów, będą prowokować rosnące napięcie i niebezpieczeństwo przypadkowego lub nie całkiem przypadkowego zderzenia. W takich warunkach (gdy istnieje tego rodzaju niebezpieczeństwo, albo, nie daj Bóg, zdarzy się naprawdę) rosyjska maszyna informacyjna jest w stanie  przekazać publiczności rosyjskiej odpowiedni sygnał:  nadeszła pora by w pełnej skali adaptować się do ideologicznych i psychologicznych modeli zimnej wojny. Trzeba znów przyzwyczaić się do myśli o możliwości, iż dojdzie do użycia broni jądrowej. Należy także w oczach obywatela uzasadnić strategię polegającą na restauracji żelaznej kurtyny w polityce wewnętrznej.


Model Korei Północnej


Czy tego rodzaju strategia jest w ogóle racjonalna? Z punktu widzenia Kremla, nie ma wątpliwości, że tak. Po pierwsze z zimną wojną związany jest jeszcze jeden istotny moment - detente, odprężenie. Gdy w pewnym momencie dochodzi do apogeum napięcia pomiędzy skonfliktowanymi stronami, obie zaczynają proponować własnemu społeczeństwu i światu "politykę odprężenia". To łatwo sobie wyobrazić: po okresie potężnej eskalacji wszelkiego rodzaju gróźb, Moskwa proponuje nowej administracji w Waszyngtonie kolejny "reset". Zachodnia opinia publiczna, zmęczona przeżywanymi lękami, do tego rodzaju propozycji odniesie się ze zrozumieniem. Kwestie Krymu i Wschodniej Ukrainy zostaną uznane za niezasługujące na uwagę.

Równocześnie, jak się wydaje, inna całkiem racjonalna myśl ma znaczenie fundamentalne. Jeśli przyjrzymy się istniejącym na świecie w ciągu ostatnich 20-30 lat reżimom autorytarnym, to zauważymy, iż o ile liczne, choć stosunkowo otwarte, skorumpowane satrapie Bliskiego Wschodu poniosły klęskę, to największą stabilność zachowały obłożone sankcjami reżimy znajdujące się w stanie konfrontacji z USA i deklarujące pełną izolację od świata zewnętrznego. Rządzące w tych państwach dyktatury zachowywały władzę, mimo iż spadał poziom życia ludności. Czyż nie jest to ważna lekcja dla tych, komu przepowiadają kilka lat niskich cen ropy naftowej?

Jak wiadomo Rosja ma dwa główne atuty, dzięki którym może pełnić rolę globalnego gracza - ropa naftowa i arsenał jądrowy. Gdy ten pierwszy traci na wartości, pora wykorzystać drugi.



Tłumaczenie: Zygmunt Dzięciołowski



Oryginał ukazał się na portalu agencji "RBK":

http://www.rbc.ru/opinions/politics/12/10/2015/561aaf8c9a7947728d0e47e5






Kirył Rogow (1966), wybitny intelektualista rosyjski średniego pokolenia, publicysta, politolog, analityk Instytutu Gospodarki Okresu Przejściowego im. Jegora Gajdara. 










Artykuły Kiryła Rogowa na „Media-w-Rosji”:


W latach dziewięćdziesiątych, po upadku w ZSRR, Rosja znalazła się w czarnej dziurze. Pierwsza dekada lat dwutysięcznych przyniosła odbudowę gospodarczą i konsolidację reżimu. Zwycięstwo odnieśli zwolennicy porządku hierarchicznego. Jednak wraz z aneksją Krymu – pisze wybitny rosyjski publicysta i politolog, Kiryl Rogow - postradziecka epoka w historii Rosji dobiegła kresu. Rok 2014 to dla Rosji początek okresu kryzysowego. Fundamenty, na których opierało się zwycięstwo hierarchicznej konsolidacji, zwłaszcza gospodarcze, okazały się kruche. Osłabła wiara, iż źródłem dobrobytu jest państwo, nie rynek. Kryzys w Rosji potrwa kilka lat – ostrzega Rogow – przechodząc z jednego stadium do drugiego.


Ukraina znalazła się na progu wojny domowej. Jeszcze kilka lat temu, tego rodzaju rozwój wydarzeń wydawałby się nieprawdopodobny i zmyślony. Dlatego dziś, tak ważne jest, by przyjrzeć się mechanizmowi, który uruchomił taki właśnie scenariusz. Kryzys postsowieckich reżimów nabiera charakteru systemowego. Także obywatele Rosji już niedługo mogą zakwestionować monopol państwa do stosowania przemocy.


W najbliższych dniach sąd w Moskwie ogłosi wyroki w procesie 8 uczestników antyrządowej demonstracji, przeprowadzonej blisko 2 lata temu. W centrum miasta, na Placu Blotnym zebrało się wówczas 80 tysięcy manifestantów. Na łamach opozycyjnej „Nowej Gaziety”, Kirył Rogow analizuje mechanizm prawny, jaki w Rosji Wladimira Putina pozwala posadzić na lawie oskarżonych niewinnych ludzi. Pokazuje, jak artykuł 318 kodeksu karnego stał się instrumentem bezprawnej przemocy stosowanej wobec obywateli. 






Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com





Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego. 

środa, 7 października 2015

Do absolutnego zła nie pisze się listów



List znanego dziennikarza Olega Kaszyna do przywódców Rosji na razie nie doczekał się odpowiedzi. Władze nie zareagowały na sugestię, iż śledztwo w sprawie napadu na Kaszyna w 2010 roku zostało sparaliżowane, by uratować skórę jego zleceniodawcy, gubernatora obwodu pskowskiego Andrieja Turczaka. Bez reakcji pozostały zarzuty o demoralizację narodu, o działania Kremla prowadzące do jego całkowitej dezorientacji. Jednak list Kaszyna, wzorowany na słynnym posłaniu pisarza Aleksandra Sołżenicyna do przywódców ZSRR wzbudził ożywioną dyskusję w rosyjskich mediach niezależnych, w sieciach społecznościowych. Obok głosów poparcia pojawiły się reakcje sceptyczne. Jedną z nią był tekst Alfreda Kocha, aktywnego polityka w latach dziewięćdziesiątych, dziś emigracyjnego publicysty. Jego zdaniem, pisanie listów do obecnej władzy jest przejawem bezgranicznej naiwności. Obecna władza jest absolutnym złem, a pisanie do niej listów jest zdradą dobra.
  


Autor: Alfred Koch  





Pod rządami Borysa Jelcyna zajmował wysokie stanowiska w aparacie władzy. dziś jest emigrantem politycznym, mieszka w Bawarii. Jednak jego  teksty i wypowiedzi są uważnie czytane przez publiczność w Rosji. Często budzą spory i polemiki. 




Oto co myślę na ten temat: taki gatunek dyktatury jak rosyjsko-radziecka jest jednak w stanie ewoluować i zmieniać się.

LIst Sołżenicyna

Tylko popatrzcie: czterdzieści dwa lata temu Sołżenicym napisał swój słynny list do przywódców ZSRR. Była to sensacja. KC KPZR, Wydział Ideologiczny, Wydział Piąty KGB, Związek Pisarzy ZSRR, itd., mówiąc krócej, cała radziecka maszyna propagandowa, ideologiczna, karna i odpowiedzialna za bezpieczeństwo wpadła w histerię.

Ludzie trafiali do więzienia za przechowywanie tekstu. Za rozpowszechnianie, za to, że go czytali. Konfiskowano urządzenia do kopiowania. Zaostrzono kontrolę nad korzystaniem z maszyn do pisania. Kseroksy na noc zamykano na kłódkę, na drzwiach stawiano pieczęć.

Na Sołżenicyna rzuciła się specjalnie wyszkolona armia dziennikarzy, pisarzy, działaczy kultury. Nawet w szkołach odbywały się pięciominutowe sesje nienawiści, opowiadano kim jest ten Sołżenicyn - to wróg ludu i naszego ustroju.

Władzom wydawało się, że prosty radziecki człowiek przeczyta tekst i koniec: rozpadnie się władza radziecka. Prosty człowiek radziecki utraci swą wiarę, wniosek narzucał się sam: przepadła sprawa socjalizmu.

Więcej nawet: w tamtych czasach przywódcy komunistyczni poczuli się wręcz obrażeni, że tak o nich się myśli. Oni, dniem i nocą, rwą sobie żyły, z zatroskaniem myślą o społeczeństwie, a tu jakiś niegodziwiec rzuca oszczerstwa na uczciwych bolszewików… 

Władza dzisiejsza ma skórę o wiele grubszą i jest o wiele mniej wrażliwa. Oto Kaszyn napisał nowy "List do przywódców (numer 2)". Nie będę analizował jego wartości literackiej, ten tekst, być może,  nie jest gorszy nawet od posłania Sołżenicyna (to kwestia gustu). I co? A no nic…

Brak reakcji

Nawet mowy nie ma, by zaczęły się konfiskacje urządzeń do kopiowania na masową skalę, nikt nie zakazuje sprzedaży smartfonów i komputerów. Nie zarządzono blokady Facebooka. Nie podjęto decyzji, by w ciągu 24 godzin wyrzuć Kaszyna z Rosji do ulubionej przez niego Szwajcarii. Nawet Pieskow nie wystąpił z żadnym komentarzem.

Centrum "E" nie "ruszyło nawet główką". Żadna odpowiedź nie pojawiła się w programach telewizyjnych. W przedszkolach nie uruchomiono programu porannych lekcji wychowawczych z paleniem portretu Kaszyna. Nie wydarzyło się w ogóle nic….


A przecież nie da się powiedzieć, iż Kaszyn jest dziennikarzem niezbyt znanym. Wręcz przeciwnie, jest świetnie znany. Nie prawdą byłoby też twierdzenie, iż jego listu nikt nie przeczytał. Przeczytały dziesiątki tysięcy ludzi. A przeczytają jeszcze setki tysięcy.

O co więc chodzi? Skąd wzięła się taka flegmatyczna reakcja władz? Nie boją się rozczarowania ze strony prostego Rosjanina? I że ten list w jego świadomości zasieje wątpliwości? że doprowadzi do zmiany w jego stosunku do władz?

Nie, nikt się nie boi. To świadectwo jak bardzo w ciągu tych 42 lat zmieniła się władza, do jakiego stopnia dostosowała się do rzeczywistości. Co to znaczy, że się dostosowała? Władza zrozumiała, iż cały ten zgiełk nie ma najmniejszego znaczenia.

Mamy was w…

Uważacie, że jesteśmy złodziejami? No tak, przecież specjalnie tego nie ukrywamy. Uważacie, że w Rosji są ludzie, których nie obowiązuje prawo? Oczywiście, że są. Dobrze to wiecie, a my wiele razy, w jawny i demonstracyjny sposób tłumaczyliśmy jak jest. Jesteście zdania, że mamy was w dupie? Nareszcie, zrozumieliście, jaki mamy do was stosunek. A już nam się zdawało, że wszyscy jesteście nieuleczalnymi tępakami.



Po pięciu latach śledztwo doprowadziło do wykrycia sprawców napadu na Olega Kaszyna. Czy sprawiedliwość dosięgnie w końcu zleceniodawcą, gubernatora obwodu pskowskiego, Andrieja Turczaka? 


Zapamiętajcie to debile: zwisa nam, co o nas myślicie. Czytajcie wszystkie literki po kolei: z-w-i-s-a. Jasne? Co zrobimy w związku z listem Kaszyna? Nic. Dobrze to zrozumieliście. Zrobimy zero. Nawet nie będziemy go czytać. Cała ta historia jest nam obojętna.

Powstałby ten list, albo nie, i tak nasze zachowanie wobec was się nie zmieni. Dusiliśmy was do tej pory, będziemy dusić dalej. W naszych oczach jesteście świniami oraz idiotami. Takimi zostaniecie. I piszcie swoje szpargałki, ile wam dusza zapragnie. Papier zniesie wszystko. I wasze nieszczęsne dziecięce popiskiwanie.

Opowiadać o was pionierom, to poniżej godności. Pokrzyczycie, pokrzyczycie i zamkniecie się, zmęczycie się. A nam wszystko jedno, pies szczeka, karawana jedzie dalej. Ciekawe, jak to się stało, że przez te czterdzieści dwa lata tak się zmieniliśmy? Pewnie dlatego, iż zrozumieliśmy, to czego nie rozumieliśmy wcześniej. Nie mamy do czynienia z żadnym narodem.

Kaszyn pisze - "zdemoralizowaliście naród". Zdemoralizowaliśmy, to prawda, ale nie naród. Nie da się zdemoralizować narodu. Prawdziwy naród odtwarza swoją moralność, wszystkie jej elementy. Naród ją przechowuje. Właśnie moralność jest immanentną cechą narodu. Narodowi nie da się zabrać moralności. Innymi słowy, naród bez moralności nie jest narodem.

Demoralizujemy tłum

W ten sposób demoralizujemy motłoch, tłum. Tylko motłoch pozwoli się zdemoralizować. Tak więc naszego największego odkrycia w ostatnich latach dokonaliśmy wtedy, gdy zorientowaliśmy się, że w Rosji nie ma żadnego narodu.

Jak to się stało? Pod tym względem zapewne macie rację: stuletnie ludobójstwo nie mogło pozostać bez konsekwencji. Być może historia jest jeszcze bardziej złożona. Może wszystko zaczęło się jeszcze wcześniej, ale to nie ma już teraz znaczenie. Nasi poprzednicy dokonali wielkiej rzezi - wystarczy, by zniszczyć jakikolwiek naród. Nawet najzdrowszy i pełen energii.

Tak czy inaczej, obecne władze rosyjskie posłużyły się brzytwą Ockhama i odcięły wszystko to, co zbędne. Nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę. Władza zrozumiała moment szczególnie istotny: ideologia jest wyjątkowo szkodliwa. Wyznając ideologię szybko popada się w doktrynerstwo, traci się szansę na dokonanie optymalnego wyboru. Efektywne decyzje można podejmować tylko przekraczając granice ideologii.

Nagi pragmatyzm

Z tego też powodu władza zrezygnowała z moralności (moralność to jeden z różnych przejawów ideologii). Nagi pragmatyzm władzy doprowadził ją do nieoczekiwanego wniosku: najlepiej rządzi się wtedy, gdy można kupić większość a wobec mniejszości zastosować przemoc. To wszystko. Taki jest początek i koniec całej kuchni rządzenia.

Jeśli udało się kupić większość,  to wówczas przełknie ona każdy twój fortel. Ta przekupiona większość pozbawiona jest moralności, więc jej zdaniem to logiczne, że brakuje jej też i władzy. Więcej nawet, tego rodzaju publika odbierze moralność w zachowaniu władzy, jako jej słabość i brak zdecydowania.

Po co o tym piszę? Moim zdaniem żadne apele pod adresem władzy niczego nie dadzą. Wszystkie te listy są przejawem dzikiej naiwności, a nawet w pewnym sensie wyrazem pozerstwa. Człowiek dostał po głowie żelaznym łomem - a on jeszcze nie rozumie… A gdyby nie dostał…?

A teraz to wezwanie pod adresem nie istniejącego bytu, nie wiadomo jakiego "narodu". Ach, zostawcie go w spokoju, nie znęcajcie się nad narodem, nie demoralizujcie go, nie dezorientujcie…

Jeszcze krócej. Mamy do czynienia z całkowitym i absolutnym złem. Zrzuciło ono z siebie wszystkie listki figowe, za to nosi na ręku zegarek za miliony rubli. To zło przechwala się, że jest złem. Jest złem świadomym swojego zła. To prawda, nawet stworzyli dla siebie własną szatańską cerkiew. W niej pełno jawnych i oczywistych przykładów bluźnierstwa i wypaczania nauki Chrystusa.

Pisanie listów pod adresem tego zła nie tylko jest pozbawione sensu, może być także nieuczciwe. Zło gra przecież z wami w uczciwą grę. Tłumaczy ci wprost, nie licz na nic. A ty kłamiesz samemu sobie, próbujesz przekonać siebie i otoczenie, iż dialog jest możliwy, wystarczy tylko by władza cię usłyszała. Takie postępowanie jest nie tylko nieuczciwe wobec zła. Jest także zdradą dobra.

Kiedy zaś zdradzamy dobro, ono znika…



Tłumaczenie: Zygmunt Dzięciołowski


Oryginał ukazał się najpierw na stronie prowadzonej przez autora na "Facebooku":


Tekst został później szeroko rozpowszechniony w rosyjskim Internecie.




LIst Olega Kaszyna do przywódców Rosji:

"Odpowiadacie za gigantyczną katastrofę moralną". Oleg Kaszyn pisze do przywódców Rosji.





*Alfred Koch (ur. 1961), rosyjski polityk orientacji liberalnej, związany z formacją Jegora Gajdara i Anatolija Czubajsa. Publicysta, biznesmen. W latach 1993-1997 pracował w Komitecie d.s. Własności Państwowej, w ostatnim okresie na stanowisku przewodniczącego. Był współodpowiedzialny za program prywatyzacji, który stal się źródłem bajecznego bogactwa dla garstki rosyjskich oligarchów. Pod rządami Władimira Putina stal się jego radykalnym krytykiem. W obawie przed aresztowaniem wyjechał z Rosji w 2014 roku. Mieszka w Niemczech. Jego strona w Facebooku cieszy się gigantyczną popularnością. 








Inne teksty Alfreda Kocha na "Media-w-Rosji":



Przez lata Alfred Koch cieszył się w Rosji podejrzaną reputacją. Zarzucano mu współudział w programie złodziejskiej prywatyzacji najbardziej dochodowych gałęzi gospodarki rosyjskiej. Potępiano za rolę, jaką odegrał w likwidacji niezależnej telewizji NTV. Zawsze jednak był przekonanym zwolennikiem gospodarki i polityki liberalnej. Teraz przekonania zaprowadziły go do obozu najbardziej zawziętych przeciwników prezydenta Putina. Pisany przez Kocha na emigracji w Bawarii blog cieszy się w Rosji gigantycznym zainteresowaniem. Koch pisze z rozmachem, nie wstydzi się wulgaryzmów, bez litości tropi przejawy demoralizacji w obozie władzy. Jego rozmówcą w wywiadzie dla magazynu Sobiesiednik jest Dmitrij Bykow, błyskotliwy poeta, eseista, satyryk, dziennikarz. Rozmawiają o tym, co najważniejsze. O wojnie na Ukrainie, zabójstwie Niemcowa, przyszłości Władimira Putina.



Wesele Dmitrija Pieskowa, rzecznika prasowego prezydenta Rosji wciąż jest gorącym tematem w rosyjskich mediach społecznościowych. Mieszkający dziś w Bawarii Alfred Koch, polityk i publicysta oszacował koszta hotelu, kolacji weselnej i występów zaangażowanych artystów. Jeśli zapłacił ktoś inny, to oznacza, że Pieskow skasował łapówkę. Jeśli rachunek - pyta Koch - uregulował sam rzecznik, to skąd kremlowski urzędnik wziął tyle kasy…. 



Porozumienie z Iranem budzi w Rosji niepokój. Napływ tamtejszej ropy naftowej na światowe rynki może doprowadzić do istotnego spadku cen tego surowca. Alfred Koch, polityk liberalnej orientacji, były minister do spraw prywatyzacji, dziś emigrant polityczny zamieszkały w Niemczech apeluje do Władimira Putina, by wyzbył się fałszywej nadziei. Ropa po 60 dolarów za baryłkę oznacza, iż Rosja ruszy szlakiem wiodącym ku katastrofie gospodarczej. W warunkach sankcji udzielane jej kredyty będą drogie i uwarunkowane politycznie. Pora - Koch ostrzega prezydenta Rosji - zapomnieć o wybrykach w starym stylu.



Oficjalna propaganda rosyjska grzmi: ofiarowaliśmy Polsce wyzwolenie, dla niego zginęły setki tysięcy naszych żołnierzy. "Związek Radziecki sam nie był państwem wolnych ludzi, nie mógł nikomu zapewnić wolności" - odpowiada w Moskwie polska ambasador, pani Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. W rosyjskim Internecie posypał się na nią grad obelg.

Jednak nie wszyscy Rosjanie popierają punkt widzenia oficjalnej, propagandy. Na swojej stronie w Facebooku, polską ambasador wziął w obronę Alfred Koch, polityk, publicysta, jedna z najbarwniejszych postaci na rosyjskiej scenie politycznej: "Nie da się jednostronnie przyznać sobie tytułu wyzwoliciela. Pod tym względem potrzebna jest także zgoda wyzwolonego. Może nie?"





Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com





Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego. 



poniedziałek, 5 października 2015

"Odpowiadacie za gigantyczną katastrofę moralną". Oleg Kaszyn pisze do przywódców Rosji.



Brutalnego napadu na dziennikarza Olega Kaszyna dokonano 5 lat temu w centrum Moskwy, w pobliżu jego miejsca zamieszkania. Rosyjskie środowisko dziennikarskie zareagowało solidarnie, najpopularniejsi przedstawiciele świata mediów pikietowali organy sprawiedliwości, domagając się odnalezienia sprawców. Ówczesny prezydent Miedwiediew obiecał, iż pourywa im głowy. Od początku było oczywiste, iż napad miał związek z publicystyczną działalnością Kaszyna. Kilka tygodni temu on sam ujawnił, iż ciągnące się od lat śledztwo w końcu doprowadziło do wykrycia bandytów. Napad zorganizowano na zlecenie gubernatora obwodu pskowskiego Andrieja Turczaka, rozwścieczonego niektórymi sformułowaniami na swój temat opublikowanymi przez Kaszyna. Dla rosyjskiej opinii publicznej rewelacje dziennikarza okazały się sensacją, jednak szybko wyjaśniło się, że ktoś z góry hamuje działania wymiaru sprawiedliwości. W emocjonalnym, adresowanym do prezydenta i premiera liście otwartym Oleg Kaszyn zarzuca im nie tylko próbę ratowania gubernatora kryminalisty, ale przede wszystkim doprowadzenie Rosji do stanu pełnej katastrofy moralnej.




Autor: Oleg Kaszyn




 

Zimą 2011 roku Oleg Kaszyn spotkał się z ówczesnym prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem. Usłyszał wtedy obietnicę, iż organy śledcze doprowadzą do wykrycia sprawców napadu. 






Panowie Putin, Miedwiediew:



Koledzy pisali już listy otwarte na mój temat. Panowie (a tym bardziej wasz Komitet Śledczy) nie odpowiedzieliście ani razu, ale tutaj wszystko wydaje się jasne; proszono was, byście wyjaśnili sprawę, ale komu to jest potrzebne? Sam dobrze rozumiem, iż od dawna sprawa ta jest dla was wyjaśniona i jesteście świadomi, że to wasz gubernator Turczak inicjował w stosunku do mnie czyn o charakterze przestępczym. Jeden z was obiecał mi, iż jego organizatorom i wykonawcom pourywa głowy. Sprawcy dawno zostali ustaleni, dobrze o tym wiecie. Dalsze udawanie, iż będziecie tę sprawę wyjaśniać nie ma najmniejszego sensu, już dawno wszystko zostało wyjaśnione. Powtarzam więc jeszcze raz, jesteście całkowicie zorientowani, co się stało, zrozumiała jest też podjęta przez was decyzja.


Wola kierownictwa jest ważniejsza


Podjęliście decyzję, iż opowiecie się po stronie swego gubernatora Turczaka, iż otoczycie ochroną bandę napastników zabójców, w której składzie znajduje się Turczak. Zapewne z logicznego punktu widzenia, jako ofiara tej bandy powinienem się oburzyć, podkreślając, iż to nieuczciwe i niesprawiedliwe. Ale rozumiem dobrze, iż podobne słowa mogą wzbudzić jedynie wasz śmiech. Wszystkie rosyjskie ustawy przyjmowane są i realizowane pod waszą całkowitą i bezwarunkową kontrolą. Ale nie jesteście w stanie przestrzegać nawet ustanowionego przez siebie prawa. Za każdym razem pojawiają się istotniejsze, niż prawo okoliczności. Turczaka i jego wspólnika Gorbunowa ratuje teraz śledczy Sockow. Moją sprawę powierzono właśnie jemu, stara się ze wszystkich sił, by zburzyć postępowanie śledcze. Sam wypowiedział się na ten temat ze szczególnym wdziękiem - jest ustawodawstwo i jest kierownictwo. Wola kierownictwa jest zawsze ważniejsza od jakiejkolwiek ustawy. Prawdę mówiąc, ma rację - wasza wola w Rosji znaczy więcej, niż prawo, i prosta zasada przestrzegania prawa w tej sytuacji okazuje się fantastyką pozbawioną związków z rzeczywistością.

Śledczego Sockowa znam od lat. Należy do mojego pokolenia, swego czasu był dziennikarzem radiostacji "Narodnoje Radio". Potrafię go sobie wyobrazić jako studenta pierwszego roku prawa. Studiując prawo rzymskie odczuwał zachwyt. Był uczciwy. Marzył o tym, by zmienić świat. Kim stał się dziś? Jest wystraszonym urzędasem, marzy o tym, by utrzymać się na stanowisku do emerytury, popełni każde świństwo, nawet jeśli naruszyłby kodeks karny. Kto odpowiada za to, że tak się zmienił? Wy z niego zrobiliście takiego, jakim jest.


Wybór między Sierdiukowem, a Sockowem


Piętnaście lat waszego panowania, nie wiadomo dlaczego, przyjęto oceniać w jakichś materialnych kategoriach. Ropa kosztuje tyle, dolar tyle, dochód narodowy zwiększył się o tyle procent, i tak dalej. Ale istota nie polega na ropie i PKB. Ocena waszego piętnastolecia musi uwzględnić los takich ludzi jak Sockow. To dzięki wam poszedł określoną drogą. Najpierw był natchnionym studentem pierwszego roku. Po wykładach czytał wiadomości publikowane przez opozycyjne radiostacje. Teraz stał się cynikiem w mundurze i głośno przyznaje, iż polecenie podporządkowanych wam wykonawców jest dla niego, śledczego i oficera ważniejsze od wszelkiego prawa. I nie mam prawa go za to osądzać. Sockow ma przed oczami przykład swego kolegi i współpracownika Aleksieja Sierdiukowa. Ten zasłużony funkcjonariusz śledczy nie tak dawno posadził mera Machaczkały Amirowa, teraz jednak faktycznie pozbawiono go pracy. Spotkał go odwet za to, iż ośmielił się opublikować prawdę o mojej sprawie wraz z nazwiskiem odpowiedzialnego za nią Turczaka.



Gubernator obwodu pskowskiego Andriej Turczak (z prawej) jest synem starego przyjaciela prezydenta Putina, jeszcze z czasów petersburskich. 



Dokonaliście wyboru między Sierdiukowem, a Sockowem. Ma on dla was zasadnicze znaczenie. Tacy, jak ten pierwszy są wam niepotrzebni, tacy jak ten drudzy, są podstawą waszej władzy. Im bardziej giętkie okażą się ich grzbiety, tym bardziej możecie być spokojni. Wasze piętnastolecie - nie schlebiajcie sobie, to nie okres odrodzenia Rosji, czy powstania z kolan. Wasze piętnastolecie to okres gigantycznej katastrofy moralnej doświadczonej przez nasze pokolenie. Za tę katastrofę ponosicie osobistą odpowiedzialność.


Pytania bez odpowiedzi


We współczesnym społeczeństwie rosyjskim każde, nawet najbardziej oczywiste pytanie na temat dobra i zła pozostaje bez odpowiedzi. Czy wolno kraść? Czy wolno oszukiwać? Czy zabijanie bywa etyczne? Na wszystkie podobne pytania w dzisiejszej Rosji pada jedna odpowiedź, iż to niejednoznaczne. Dzięki waszym staraniom naród pogrążył się w demoralizacji, nie potrafi oprzeć się dezorientacji. Kłamstwo i obłuda to dla was odpowiednie instrumenty kierowania masami. Łatwe i skuteczne. Za każdym razem jednak, kiedy z nich korzystacie zadajecie całemu społeczeństwu bolesny cios, każdy kolejny może się okazać śmiertelny. Szukacie rozwiązań dla swych aktualnych problemów nie zauważając, iż sami sobie kopiecie jamę. "To nie jest takie jednoznaczne" - usłyszycie chóralną odpowiedź tłumu, gdy pewnego dnia będziecie musieli przed nim uciekać. Domyślam się, boicie się tego tłumu, ale nie zapominajcie, sami go stworzyliście, poza wami trudno kogoś o to oskarżyć. To wasz przypadek, największą odwagę przejawiacie wtedy, gdy mówicie "to nie my" - nawet jeśli złapano was za rękę. Naprawdę, chcecie by historia zapamiętała was jako bohaterów pozytywnych? Mimo, iż macie na sumieniu tyle afer….


W izolacji od rzeczywistości


Odizolowaliście się sami wraz ze swą nomenklaturą od społeczeństwa. Tym samym odizolowaliście się od rzeczywistości. Za każdym razem, my wszyscy znajdujący się po przeciwnej stronie rozdzielającej nas ściany wzdrygamy się, gdy po raz kolejny któryś z waszych współpracowników pretendując do miana myśliciela, pojawia się na trybunie, by wypowiedzieć się o "procesie chipowania ludności", "euroatlantyckim spisku", czy "wojnie komórkowej". Jeszcze potrafimy się dziwić, gdy padają tego rodzaju słowa, wy zaś odizolowani od świata słyszycie tylko je, tylko im skłonni jesteście wierzyć. Wasze przesądy i mistycyzm odzwierciedlają obraz świata utrwalony w świadomości czytelnika publikowanych w latach osiemdziesiątych w samizdacie tekstów o "masonach". Wasze pseudo prawosławie - i dla Chrystusa musiałoby być przerażające - zamieniło was już dawno w totalitarną sektę. Co równie ważne, wasze sekciarstwo umacnia znana wam zapewne jeszcze z Petersburga lat dziewięćdziesiątych etyka kryminalna. To właśnie splot sekciarstwa i bandyckich wyobrażeń o tym, na czym polega "porządne" zachowanie wobec swoich, zmusza was, byście wybierając między prawem i Turczakiem, wybrali Turczaka.


Gdybyście wybrali tylko Turczaka. W tym roku musieliśmy zapamiętać nazwisko Rusłana Gieriemiejewa. Poznaliśmy je dzięki wam. To dlatego, iż także dzięki wam, największą dolegliwością jaka grozi tym ludziom, są publikacje oparte na źródłach agencji "Rosbałt" (petersburska agencja "Rosbałt" była źródłem wielu sensacyjnych informacji ze śledztwa w sprawie zabójstwa Borysa Niemcowa - "mediawRosji"), a nie protokoły przesłuchań. Nazywana kadyrowską dzisiejsza Czeczenia to wasz twór. Wy ją wykreowaliście, to dla was idealny model tej Rosji, jaką chcielibyście rządzić. Pozostałe regiony winny robić wszystko, by do niej się upodobnić i tak właśnie postępuje dzisiejszy, rządzony przez Turczaka Psków (w gruncie rzeczy także całkowicie wasz). Wsadziliście do kryminału całą wierchuszkę republiki Komi i udajecie, iż banda stojąca na czele jednego z podmiotów federacji jest anomalią (chodzi o głośne w Rosji niedawne aresztowania gubernatora republiki Komi i jego licznych współpracowników oskarżonych o korupcję - "mediawRosji"). Sami jednak orientujecie się świetnie, iż Gajzer, był gubernatorem typowym dla waszego systemu. Komi jest typową republiką, Kuszczewska była typową, a nie odbiegającą od normy stanicą (w 2010 roku w Stanicy Kuszczewskiej w Kraju Krasnodarskim zorganizowana banda dokonała masowego mordu na 14 osobach prawdopodobnie na tle biznesowym - "mediawRosji"). Dostaliście Rosję ze słowem federacja w nazwie państwa, ale co to za federacja, jeśli rozdajecie regiony znajomym, dzieciom przyjaciół, niekiedy przypadkowym bandytom, tylko dlatego, iż są wam lojalni i oddani. W internetowym dialogu z Turczakiem określiłem jego nominację jako haniebną, przedstawiłem ją jako uderzenie w podstawy federalizmu, teraz jednak przyznaję, iż moje sformułowanie było nieudane. W dzisiejszej Rosji wszystko, co formalnie nazywane jest federalizmem obraża obywateli, prawo i zdrowy rozsądek. Za to także wy, któż by jeszcze, niesiecie osobistą odpowiedzialność. Ktokolwiek przyjdzie po was, będzie musiał tworzyć Rosję od początku, to wasza jedyna zasługa historyczna, zmarnowaliście na to piętnaście lat. Macie dla siebie jedyne ulubione usprawiedliwienie, innych brak, lata dziewięćdziesiąte. Ważne jednak byśmy to rozumieli, utrwaliliście i zachowaliście wszystko to, za co znienawidziliśmy tamten okres. Niczego nie naprawiliście, zrobiliście tylko gorzej.


Rosja jako łup


Podoba wam się rola dziedzica imperium, carskiego i radzieckiego. Ale cesarze wieszali przestępców kryminalnych, nie darowali im guberni. Jesteście dumni ze swego neo-radzieckiego militaryzmu. Twórcą radzieckiego kompleksu wojskowo przemysłowego był marszałek Ustinow. Gdyby ktoś mu powiedział, iż pobicie człowieka przy pomocy metalowej rury można zaksięgować jako rzeczywisty projekt z dziedziny obronności i sfinansować z budżetu obronnego, na pewno doszedłby do wniosku, iż ktoś opowiada mu antyradziecką anegdotę. Najstarsi pracownicy turczakowskiej fabryki opowiadali mi, iż dwadzieścia lat temu młody, przyszły gubernator jeździł czarną Wołgą po jej terytorium i strzelał z pistoletu do chodzących po niej kotów. To są szczegóły z jakich zostanie zapisany portret waszych czasów i waszej nomenklatury. Nie możecie liczyć na nic więcej. Wasz główny problem polega na tym, iż nie kochacie Rosji, traktujecie ją jak łup. Co by nie mówili wam wasi cerkiewni ojcowie duchowni, tego właśnie Pan Bóg wam nie przebaczy.


Najbardziej znani dziennikarze rosyjscy po napadzie na Olega Kaszyna pikietowali budynki należące do milicji, prokuratury domagając się odnalezienia sprawców napadu na swego kolegę.  



Na przestrzeni ostatnich dni słyszałem wiele razy, iż cały szum wokół mojej sprawy podniesiono w ramach toczącej się wojny między otaczającymi was klanami. To także rys charakterystyczny dla narzuconego przez was systemu współrzędnych, nic nie dzieje się tak po prostu, wszędzie należy spodziewać się spisku. Będąc uczestnikiem tak zwanego spisku mogę powiedzieć, iż wojna klanów, grup to nie wymysł, ona toczy się naprawdę. Ale wszystkie one mają jeden cel, chodzi o to, by uratować skórę waszego gubernatora Turczaka i jego partnerów przed konsekwencjami sądowymi. Jak mi się zdaje, ta walka przyniosła zwycięstwo. Widzę dokładnie, iż najgorsze, co może spotkać Turczaka to cicha dymisja, odwlecze się ją w czasie, zaś co dalej wydarzy się w mojej sprawie, pokaże czas. Tylko na taką sprawiedliwość może liczyć obywatel, ale to oznacza, iż cały wasz system nie jest w stanie zagwarantować żadnej sprawiedliwości.

To wasza sprawa, ale to ciekawe: czy czujecie się w życiu komfortowo, rozumiejąc, iż wam samym, wcześniej, lub później, trudno będzie liczyć na prawo i sprawiedliwość?


Tłumaczenie: Zygmunt Dzięciołowski


Oryginał można znaleźć na portalu kashin.guru: http://kashin.guru/2015/10/03/pismovojdyam/





*Oleg Kaszyn (1980), znany moskiewski dziennikarz związany w przeszłości z dziennikiem „Kommersant”. W 2010 stał się ofiarą brutalnego pobicia, wiązanego powszechnie z jego działalnością publicystyczną. Publikuje obecnie na portalach slon.ru, colta.ru. Założył własny portal kashin.guru. W październiku 2012 roku wybrano go do Rady Koordynacyjnej Opozycji. Ostatnich kilka lat mieszkal w Genewie, w Szwajcarii. Niedawno powrócił do Rosji. Na antenie niezależnej telewizji "TV DOŻDŻ'" wychodzi obecnie jego autorski program polityczny "Kaszyn.guru."







Artykuły Olega Kaszyna na blogu "Media-w-Rosji":




Wzrost napięcia na wschodzie Ukrainy, demonstracje i przejmowanie budynków państwowych przez siły prorosyjskie mogłoby świadczyć, iż Moskwa szykuje tam powtórkę scenariusza z Krymu. Znany moskiewski dziennikarz Oleg Kaszyn jest innego zdania: cena za aneksję Donbasu byłaby o wiele za wysoka i prezydent Putin zdaje sobie z tego sprawę. 


 

W propagandowej maszynie Kremla coraz większą rolę zaczynają odgrywać przedstawiciele młodszego pokolenia dziennikarzy. W lojalnych wobec władz programach telewizyjnych, radiostacjach i gazetach krzyczą głośno, by w ten sposób przyspieszyć własną karierę. Humorystyczny felieton Olega Kaszyna podpowiada młodym, jaka droga najszybciej wiedzie do sukcesu.


 

Wszczynając awanturę wojenną na wschodzie Ukrainy, Rosja sama ściągnęła na siebie klęskę. Życie w Donbasie nie było usłane różami, jednak państwo rosyjskie - pisze publicysta Oleg Kaszyn - pomogło przekształcić wschód Ukrainy w dymiącą ogniem Czeczenię. "Poszliśmy do Doniecka i Ługańska, bo…." - Rosja w żaden sposób nie potrafiła przedstawić uzasadnienia dla swych działań. To nie rozpad ZSRR okazał się największą katastrofą. Sama Rosja w obecnym kształcie jest dla siebie katastrofą i pozostanie nią na długo.











Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com





Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego.