Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stosunki Rosja Ukraina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stosunki Rosja Ukraina. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 12 października 2014

Borys Niemcow: koniec projektu „Noworosja”



Na polecenie Władimira Putina ponad 17 tys. rosyjskich żołnierzy powróci do stałych baz z „ćwiczeń wojskowych” w graniczącym z Ukrainą obwodzie rostowskim. W rosyjskich mediach pojawiło się wiele różnych interpretacji, niektórzy uważają, iż to nieznaczący gest związany z podróżami prezydenta Rosji na ważne międzynarodowe spotkania w Mediolanie i Brisbane. Zdaniem byłego wicepremiera Borysa Niemcowa ta decyzja oznacza definitywne pogrzebanie projektu „Noworosji”. Co gorsza, widać teraz, jak rozpaczliwy jest jego ostateczny bilans.






Borys Niemcow, jeden z liderów opozycji rosyjskiej był od samego początku  ostrym
krytykiem interwencji na Ukrainie. 




Projekt Noworosji został zamknięty. Putin polecił, by 17,6 tys. żołnierzy wróciło do swoich stałych baz. Można wypuścić powietrze i pokusić się o krótkie podsumowanie. Wypada okropnie. Żaden z celów wyznaczonych przez Putina nie został zrealizowany.


1. Putin chciał umocnić więzy Ukrainy z Rosją. Zależało mu, by wstąpiła do Związku Celnego. Rezultat jest odwrotny od zamierzonego. Ukraina opowiedziała się za zachodnim wektorem rozwoju, nigdy już nie wróci na prorosyjską orbitę.

2. Zależało mu na neutralnym statusie Ukrainy. Chciał, by nie uczestniczyła w wojskowych blokach. Pod tym względem pełna katastrofa. Widać wyraźnie, iż Ukraina pozostanie na lata ściśle związana z NATO. Odbywają się wspólne ćwiczenia wojskowe Ukraina-NATO. Wspólnie z Sojuszem omawiane są kwestie współpracy techniczno-wojskowej.

3. Putinowi zależało, by społeczeństwo ukraińskie okazywało mu szacunek. Wychował sobie wroga. Na lata pozostanie w pamięci „Putin-Hu..ło”.

4. Chciał zbudować Nowowrosję od Doniecka, do Odessy. Teraz musi się zadowolić małym kawałkiem obwodów Donieckiego i Ługańskiego.

5. Marzył mu się prowadzący przez Mariupol korytarz w kierunku Krymu. Doprowadził do powstania ruchu oporu i wykopania okopów. Te ostatnie w Mariupolu ryli miejscowi Rosjanie, by nie przepuścić okupanta.

6. Chciał, by wszystko potoczyło się jak na Krymie, bez jednego wystrzału. Skończyło się 4 tysiącami ofiar z obu stron.

7. Nie chciał zaszkodzić rosyjskiej gospodarce. Ale skutkiem jego działań jest ucieczka kapitału, ponad 100 miliardów dolarów. Innym następstwem jest spadek wartości rubla, do 40 za dolar (dewaluacja ponad 20%) i dwucyfrowy wzrost cen żywności. W gospodarce zapanował całkowity zastój, nie ma mowy o innowacjach i inwestycjach.

8. Chciał zdobyć uznanie i poparcie ze strony zwolenników imperium i nacjonalistów (w rodzaju Girkina i „Sputnika i Pogromu” – nacjonalistyczny portal internetowy – „Media-w-Rosji”). Sprowokował ich rozdrażnienie, teraz nazywają go zdrajcą.

9. Chciał w dalszym ciągu cieszyć się uznaniem na arenie międzynarodowej. Został wyrzutkiem. Rosję wyrzucono z grupy 8 najbardziej rozwiniętych państw. Przestano go zapraszać dokądkolwiek. Jego kumpli obłożono sankcjami. Nie chce się z nim kontaktować nikt, oprócz Łukaszenki i Nazarbajewa. Ale i oni popierają jedność Ukrainy i domagają się pieniędzy. Szczególne sukcesy odnotował na swoim koncie Aleksander Grigoriewicz Łukaszenka, najpierw z budżetu Rosji przekazano mu 3,5 mld dolarów, potem oświadczył, iż Rosję należałoby podzielić między Kazachstan i Mongolię.

10. Jedyne pragnienie Putina, jakie udało się zrealizować, to wysoki wzrost wskaźnika jego popularności. Pomogła imperialistyczna histeria i cyniczne kłamstwa aparatu propagandowego. Ale społeczeństwo zorientuje się szybko, iż ceny wzrosły, a dochody nie. Nie da się dłużej zwalać wszystkiego na Obamę.


Tak udało mu się wszystkich ograć. W pierwszej kolejności samą Rosję.







*Borys Niemcow (ur. 1959), opozycyjny polityk rosyjski, współprzewodniczący Republikańskiej Partii Rosji-Partii Narodowej Wolności. W latach dziewięćdziesiątych, gubernator obwodu niżnowogrodzkiego, wicepremier rządu Rosji.









Oryginał tekstu ukazała się najpierw na Facebooku Borysa Niemcowa, potem na jego blogu publikowanym także na portalu radia „Echo Moskwy”: http://echo.msk.ru/blog/nemtsov_boris/1417026-echo/





Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com







niedziela, 4 maja 2014

Odessa: walka i trupy


Wydaliście wojnę Ukraińcom, nie dziwcie się, że was zabijają – pisze na swoim blogu znany autor antywojennych publikacji w rosyjskiej prasie, Arkadij Babczenko.





Bilans wydarzeń w Odessie: ponad 40 zabitych i ponad 200 rannych. 




W związku z wydarzeniami w Odessie mogę powiedzieć tylko jedno.

Uzbrojeni ludzie przyszli, chowając się za plecami gliniarzy. Zależało im na walce i trupach?

Uzbrojeni ludzie osiągnęli, to czego chcieli, mieli walkę i trupy.

Im się zdawało, że to będą nie ich trupy?

Nie. Ich trupy też tam będą.

Zwracam się do wszystkich rosyjskich patriotów wrzeszczących na temat faszystów. Gotowych rozmazać Ukraińców na asfalcie. Czy myślicie, że obejdzie się bez waszych trupów?

Nie.

Wasze trupy też będą. Jeśli zacznie się na prawdę – bez waszych trupów się nie obejdzie. W żaden sposób. Uwierzcie mi.

Wam się zdawało, że będzie jakoś inaczej? Że wystarczy waszych histerycznych splunięć na ekran telewizora? I że żydobanderowcy sami rozmażą się na asfalcie i zlikwidują? Że można ich porywać, zabijać, bić, obrzucać granatami ich posterunki? I że oni w odpowiedzi będą całować was w usta?

Nie.

Oni będą się sprzeciwiać.

Jeśli zaczyna się zabijać ludzi, będą zabijać was w odpowiedzi.

Któż by mógł o tym pomyśleć?

„Wydamy wam tu totalną wojnę partyzancką”. – przecież was uprzedzano.
Uprzedzano was – prawda?

Co zasialiście, to i zbieracie.

Inaczej – nie bywa.

I tak właśnie to się odbędzie. 



* Arkadij Babczenko (ur.1977), rosyjski dziennikarz i prozaik. Autor tłumaczonej na wiele języków, wydanej także w Polsce książki „Dziesięć kawałków o wojnie. Rosjanin w Czeczenii”. Laureat licznych nagród rosyjskich i międzynarodowych.






Wpis do blogu Arkadija Babczenko można znaleźć na stronie radiostacji "Echo Moskwy". Adres: http://www.echo.msk.ru/blog/ababchenko/1313268-echo/


Arkadij Babczenko na blogu "MediawRosji":


Jego ojciec budował rakiety kosmiczne. Cioteczny brat zginął w Afganistanie. Dziadek był czołgistą, mama pracowała w wytwórni jodoformu. Sam Arkadij Babczenko, nim został dziennikarzem, wstąpił na ochotnika do wojska, brał udział w kampanii czeczeńskiej. Jego rodzina i on sam służyli Rosji jak mogli najlepiej. Dlatego trudno mu się pogodzić z tym, iż w odwet za jego obecność na Majdanie, w Rosji nazywa się go teraz banderowcem, piątą kolumną i zdrajcą narodu.




Obserwuj i polub nas na Facebooku:  https://www.facebook.com/mediawrosji




czwartek, 23 stycznia 2014

Rosja: Lekcja Ukrainy

Przed dziesięcioma laty pomarańczowa rewolucja stała się dla Kremla pretekstem do zaostrzenia polityki wewnętrznej. Teraz znów władze są przestraszone przebiegiem wydarzeń na Ukrainie. W obliczu nieuchronnych w Rosji trudności gospodarczych fałszywie rozumiany instynkt samozachowawczy dyktuje Kremlowi kurs na dokręcanie śruby.

 

Siemion Nowoprudski dla „Nowej Gazety”

Władze rosyjskie mogą wykorzystać wydarzenia na Ukrainie dla politycznego uzasadnienia radykalnego przykręcenia śruby w samej Rosji. W ostatnich dniach deputowani frakcji „Jedna Rosja” nieoczekiwanie wycofali z parlamentu swój projekt ustawy nadającej środkom masowego przekazu finansowanym z zagranicy status „agenta obcego państwa”.
Projekt zgłosili w listopadzie 2012 roku deputowani „Jednej Rosji” Jevgienij Fiodorow, Anton Romanow i Magomied Selimhanow. Przewidywał on, iż „środki masowej informacji”, które zajmują się tematyka polityczną, dysponujące majątkiem i zasobami finansowymi pochodzącymi z zagranicy przekraczającym 50% ich własnych dochodów, muszą informować oficjalnie o tym, iż są „agentami obcego państwa”. Projekt ustawy wydaje się całkowicie zgodny z tą logiką, która podyktowała ustawodawcy przyjęcie ustawy o agentach zagranicznych wśród organizacji pozarządowych. Zastosowanej zgodnie z przeznaczeniem, przeciw organizacjom, które Kreml uważa za szkodliwe.
Dlaczego nagle projekt ustawy został wycofany? Przecież nie dlatego, by naszego ustawodawstwa nie wzbogacić o jeszcze jeden bastion dla obrony dyktatury. „Po prostu zaostrzamy sformułowania związane z pojęcie „obcego agenta”. W pierwszym projekcie mówiliśmy o 50 procentowym finansowaniu. Uważamy, iż ten wskaźnik trzeba zwiększyć (choć chyba tu chodzi w rzeczywistości o zmniejszenie - przyp. autor, S.N.). Ma to związek z wydarzeniami na Ukrainie, gdzie w istocie media wzywały do wojny domowej.” – stwierdził w rozmowie z agencją RIA Nowosti jeden z autorów projektu ustawy Jewgienij Fiodorow.
Wspierając prezydenckie aspiracje Wiktora Janukowicza
Władimir Putin zapewne nie podejrzewał ilu kłopotów
przysporzy mu ten polityk. 
Tak oto, zdaniem wpływowego polityka partii władzy, media rosyjskie, tak jak i ukraińskie, prowokują ludzi, wzywając do wojny domowej. Nie ma najmniejszych wątpliwości, iż jeśliby Ukraina podpisała porozumienie o stowarzyszeniu  z Unią Europejską nie byłoby żadnego Majdanu. Wówczas trudno byłoby sobie wyobrazić, by w centrum Kijowa doszło do pogromów, na ulicach wybuchały butelki z koktajlem Mołotowa. Jeśli nie całą, to przynajmniej część odpowiedzialności za podjęty przez władze ukraińskie wybór, który w konsekwencji doprowadził do rozlewu krwi, ponosi Rosja. Naciskano na prezydenta Janukowicza wszelkimi sposobami, poza wojskowymi. Ale dla obywateli Rosji najważniejsze jest to, jak rosyjskie władze wykorzystają wydarzenia na Ukrainie we własnym kraju. Słowa szefa rosyjskiej dyplomacji Siergieja Ławrowa, o tym że wydarzenia na Ukrainie „stanowią naruszenie norm przyjętych w Europie” brzmią szczególnie cynicznie. Rosja nie szczędziła wysiłków, by jak raz władze ukraińskie nie zaakceptowały norm respektowanych w Europie. I z całą pewnością normy te nie są drogowskazem dla władz rosyjskich.
Autorytarne reżimy, zwłaszcza te znajdujące się w stanie przedagonalnym, szczególnie chętnie oskarżają media i Internet o prowokowanie ludzi do bratobójczej walki. I Hosni Mubarak, na kilka dni przed swoim upadkiem, i Baszir al-Asad w Syrii próbowali zablokować Internet w swoich krajach. Reżimy autorytarne różnią się od rządów demokratycznych, iż nigdy nie przyznają się do odpowiedzialności za protesty ze strony ludności. Wszyscy, którzy nie zgadzają się z tego rodzaju władzą, są jej zdaniem obcymi agentami, zjadaczami szykowanych w Departamencie Stanu smakołyków.
Ukraina, swego czasu, była już źródłem natchnienia dla władz rosyjskich. Pierwsza fala autorytaryzmu ogarnęła Rosję zaraz po „pomarańczowej rewolucji”. Wtedy właśnie, po raz pierwszy, starano się wepchnąć na prezydencki tron w Kijowie, jak się wówczas wydawało, całkowicie posłusznego Kremlowi Wiktora Janukowicza. Antyzachodnia histeria, ataki pod adresem niezależnych mediów, zaostrzenie przepisów wyborczych, stosowanie na masowa skalę fałszerstw podczas wyborów na każdym szczeblu, oto jak Kreml zareagował na wyimaginowane przez siebie w tamtej chwili „pomarańczowe niebezpieczeństwo”.
Dziś władze w Rosji mają znacznie większe podstawy, by obawiać się wstrząsów społecznych. Rzuca się w oczy krach polityki gospodarczej, jego konsekwencje miliony obywateli bardzo szybko odczują w swoich portfelach. Dla scenariusza, według którego czeka nas wzrost bezrobocia, spadek dochodów ludności na przestrzeni kilku najbliższych lat, jak się wydaje, nie ma alternatywy. Trzecia kadencja Putina od samego początku zbudowana jest na zakwestionowaniu tezy o tym, iż jest on prezydentem wszystkich Rosjan. Putin zaczął udawać prezydenta „prostych ludzi” – w naszych warunkach najmniej aktywnej, biednej, apolitycznej warstwy ludności. Z tego wynika konfrontacja „mas pracujących” z napychającymi sobie kieszenie „darmozjadami-hipsterami”. Zaczęto przy pomocy odpowiedniego ustawodawstwa ograniczać prawa otwartych przeciwników władzy do organizowania publicznych akcji. Do praktyki politycznej, przy pomocy odpowiednich ustaw, wprowadzono termin „agenta obcego państwa”. Doszło do serii głośnych dymisji w mediach, nie obyło się bez likwidacji niektórych państwowych instytucji medialnych, do tej pory całkowicie lojalnych wobec władzy.
Obecnie, gdy gospodarka rosyjska zaczyna regulować rachunki rosyjskiej polityki, zaś polityk stojący na czele państwa od 15 lat nie może już udawać, iż jest prezydentem nadziei, władzom rosyjskim szczególnie kusząca wydaje się jedna droga, ta wiodąca do maksymalnego zaostrzenia rygorów. Fałszywie rozumiany instynkt samozachowawczy staje się jedynym impulsem do podejmowania kluczowych dla kraju decyzji. Na naszych oczach Ukraina przekształca się w poligon doświadczalny dla nowego, represyjnego kursu w samej Rosji.
-----------------------------------
Blog Media w Rosji o wydarzeniach na Ukrainie:

1.
2.