piątek, 4 września 2020

Przecieki i brudy. Jak powstaje kremlowska propaganda?

 

Podsłuchy, ukryte kamery, przyjaciele z prokremlowskich organizacji nacjonalistycznych, trolle opłacane z czarnej kasy. Plotki, sceny z życia intymnego, spreparowane dokumenty. Dmitrij Biełousow, scenarzysta i dziennikarz telewizyjny, jeden ze współautorów brudnej kremlowskiej propagandy telewizyjnej niedawno wyjechał do Holandii. Teraz opowiada, czym się zajmował on sam i jego koledzy…..
 

 

Dmitrij Biełousow obecnie mieszka w Holandii, ale wcześniej wiele lat przepracował w rosyjskiej telewizji państwowej. Przez kilka miesięcy piastował stanowisko redaktora odpowiedzialnego w telewizji NTV, był też scenarzystą w REN TV. Pod kierownictwem Aleksieja Małkowa pracował nad demaskującymi rosyjską opozycję, propagandowymi filmami, takimi jak "Anatomia protestu", czy "Dzień Kasjanowa". Teraz Biełousov gotów jest opowiedzieć o tym, jak robiona jest rosyjska propaganda telewizyjna, i jak się czuł, biorąc w tym udział.

 

Z Dmitrijem Biełousowem, scenarzystą i dziennikarzem telewizyjnym rozmawia Alona Wierszynina.



Dmitrij Biełousow, dziennikarz i scenarzysta telewizyjny. Uczestniczył w produkcji najbardziej agresywnych produktów kremlowskiej propagandy telewizyjnej wymierzonej w opozycję. Po wyjeździe do Holandii opowiedział, czym się zajmował.  





Alona Wierszynina:

Niedawno wypowiedział się pan na temat systemu inwigilacji utworzonego wokół Aleksieja Nawalnego. Władza w równym stopniu interesuje się innymi działaczami opozycji?

 

Dmitrij Biełousow:

To, że Navalny jest obserwowany nie było dla nikogo tajemnicą. On sam doskonale o tym wiedział i mówił o tym otwarcie w swoich audycjach. Na ten temat ukazało się wiele publikacji. Dla mnie osobiście momentem przełomowym były wybory samorządowe 2017 roku. Może pamiętasz tę kampanię? Organizacja Chodorkowskiego „Open Russia” oświadczyła wówczas, iż „rekrutuje ludzi zewsząd, także z ulicy”. I wtedy na temat tych, co dopiero do nich dołączyli zaczęto nam przynosić materiały kompromitujące, urywki z monitoringu, różne informacje. To było szokujące. Jak się okazało każdy ma w FSB swoje dossier. Wtedy zbierane w nich materiały zaczęły przeciekać do mediów w całym kraju.

 

Wierszynina:

Rozumiał pan, po co to robiono?

 

Poleziesz w politykę, narobisz sobie kłopotów

 

Biełousow:

Przesłanie było jasne: poleziesz w politykę, narobisz sobie kłopotów. Bez trudu coś na ciebie znajdą, będziesz obserwowany, do pewnego stopnia zostaniesz zdyskredytowany. Oczywiście, wszystkie te materiały oczerniające (szczególnie w odniesieniu do mało znaczących postaci) nie są filmowane po to, by je publikować w telewizji. Zbiera się je, po to można było ludzi szantażować, wykorzystywać, wciągać do własnej brudnej roboty, by wymusić na nich posłuszeństwo i dyscyplinę.  

 

Wierszynina:

Kiedy aktywiści opozycji skarżą się, że za nimi chodzą, to nie jest to objaw paranoi, ale tak wygląda rzeczywistość?

 

Biełousow:

Nie mam pojęcia, czy tajniacy chodzą za nimi, czy nie. Tu trudno o pewność. Ale taki jest właśnie cel FSB i Administracji Prezydenta, zasiać niepokój. Nawet jeśli jeszcze cię nie śledzimy, to jak powstanie taka potrzeba, zawsze możemy to zrobić. Oczywiście, nie da się śledzić całego kraju, społeczeństwa, nawet wszystkich tych, którzy myślą inaczej, niż władze. Ale tam na górze chcą, by do ludzi dotarła wiadomość, jeśli uznamy to za potrzebne, możemy obserwować każdego. A potem jeszcze widzimy, że ktoś traci pracę, przeciw innemu wytacza się lipną sprawę, albo wysyła do psychiatryka, jak np. szamana mającego zamiar przegnać Putina.

 

Wierszynina:

Po co im to wszystko? Dlaczego zajmują się tym FSB i Administracja Prezydenta?

 

Czego FSB robić nie wolno?

 

Biełousow:

Nie rozumie pani? Z formalnego punktu widzenia FSB takich rzeczy robić nie wolno. Proszę przestudiować oficjalne dokumenty. Przed FSB postawiono zestaw konkretnych zadań: musi strzec granic, zapewnić nam ochronę kontrwywiadowczą, zwalczać terroryzm i przestępczość zorganizowaną. Plus dołączono do nich ostatnio oddziały Federalnej Służby Ochrony. To wszystko ! W dokumentach, ustawach nie ma nic o polityce! Przeciwnie, mówi się wyraźnie, że FSB nie ma prawa angażować się w politykę. Warto przypomnieć, słowa szefa FSB Bortnikowa z 2017 roku, który powiedział, że ta organizacja nie reprezentuje żadnych interesów politycznych, czy grupowych, i że jest organizacją całkowicie niezależną. ("Teraz FSB Rosji wolna jest od wpływów politycznych i nie służy żadnej partii czy grupie interesów.” – słowa Bortnikowa, Radio Swoboda).

 

W rzeczywistości jednak, widać jak oni starają się zaznaczyć swoją obecność we wszystkich przypadkach o charakterze politycznym. Publikują brudy na opozycję, wideo z sypialni. Czasem to trudno zrozumieć, np. dlaczego znów pokazali film z Ilją Jaszynem.

 

Nie znaleźli niczego innego? Trzymali go w zapasie przez 10 lat, a teraz nagle pokażmy to publiczności. O czym to mówi? Że ich głównym celem jest zastraszanie.

 

Wierszynina:

Może da się uzasadnić zaangażowanie FSB regularnymi kontaktami opozycji z Zachodem?

 

moskwa, architektura, rząd, rosyjski — Zdjęcie stockowe 
Moskwa, Łubianka. Siedziba Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Jej funkcjonariusze śledzą opozycję polityczną i wypuszczają do mediów kompromitujące ją przecieki.  



Tworzyć atmosferę strachu…..

 

Biełousow:

Gdyby tylko cokolwiek zdołali znaleźć…. Ale po tym, jak pokazaliśmy w filmie „Dzień Kasjanowa” kilka spotkań z zagranicznymi sponsorami, wobec Nawalnego, czy Kasjanowa nie wytoczono żadnych spraw karnych. Dlaczego? Podczas pracy nad ostatnimi filmami zapytałem Malkowa: "Co to za dokumenty? Niby mamy tu potwierdzenie przekazu bankowego, ale kiedy to zostało wysłane, jaka jest data tego dokumentu?”. Bo tam nie było żadnej daty, ktoś ją wygumkował, więc to mogło być zrealizowane wtedy, gdy tego rodzaju operacje grantowe były dopuszczalne. To się publikuje, by wpłynąć na opinię publiczną, by tworzyć atmosferę strachu. Ludzie angażujący się w działalność opozycyjną mają czuć, że są pod stałą obserwacją.

 

Wierszynina:

Czy może nam pan powiedzieć, w jaki sposób dostawaliście materiały wyjściowe do produkcji? Czy to były wielogodzinne zapisy z podsłuchów i video obserwacji, z których potem pan i koledzy wybieraliście to, co nadawało się do wykorzystania?

 

Biełousow:

Rzecz jasna, nam nie dostarczali całości materiału video z życia Aleksieja Nawalnego. Sami wybierali to, co uważali za interesujące. Dostawaliśmy też transkrypcje rozmów telefonicznych, lub wybranych fragmentów niektórych spotkań.

 

Wierszynina:

Okazuje się, że ci, którzy organizują inwigilację i podsłuchy mają też własnego redaktora odpowiedzialnego za wybór najlepszych kąsków?

 

Biełousow:

Ilość materiałów jest taka, iż można mieć pewność, że z tej roboty utrzymuje się wielu ludzi. Wszystkie materiały wykorzystane w filmie, najpierw umieszczane były w sieciowym folderze projektu, do którego dostęp miał Malkow i jeszcze kilku producentów.

 

Ogólny sens i cel filmów były jasne od początku. Dlatego scenariusz od razu zakładał, iż wykorzystamy „najsmaczniejsze” kawałki przekazane przez FSB. Zauważyć je łatwo. Gdy głos za kadrem mówi: ‘otrzymaliśmy ekskluzywny materiał z mieszkania Kasjanowa”,  od razu rodzi się pytanie, czy dziennikarze mogli w jego domu zainstalować podsłuch i kamery? Jeśli tak, to należało nas oskarżyć o naruszenie prywatności.

 

Wierszynina:

Powiedział pan, że ostatnią kroplą wody stała się dla pana samorządowa kampania wyborcza 2017 roku. Czy jednak wcześniej nie zdawał pan sobie sprawy, że to czym się zajmujecie nie ma wiele wspólnego z dziennikarstwem?

 

Biełousow:

Pracowałem w telewizji przez wiele lat. Byłem korespondentem Kanału 1. Nie mógłbym powiedzieć, że pracowaliśmy tam bez żadnej cenzury. Cenzura pojawiała się już w chwili wyboru tematu: kręcimy o tym, lub nie. Ale nikt nie mieszał się do gotowego już wywiadu, nie dyktował mi  "napisz to tak, albo zrób to inaczej ".

 

Poza tym proszę nie zapominać, że kiedy pracowaliśmy wspólnie z Malkowem na przykład w 2011 roku, to ta współpraca wyglądała inaczej, niż w latach 2016-2017. W 2011 roku pojawiły się filmy o Łużkowie, o Łukaszence, o wielkiej polityce. Odczuwaliśmy pewną odpowiedzialność, rozumieliśmy, że Kremlowi zależy na zdemaskowaniu kryminalnych powiązań otoczenia mera Moskwy Jurija Łużkowa, że należy ujawnić jak robią swoje przekręty finansowe. Zrobiliśmy film o Andrieju Borodinie, byłym szefie Banku „Moskwa”, w nim także korzystaliśmy z materiałów FSB (mowa o filmie NTV "Dieło w kiepkie – 3 – przyp. Radio Swoboda, oskarżany o gigantyczne defraudacje Borodin uciekł do Londynu – przyp. MWR). W przypadku tych produkcji nie odczuwałem jakiegoś ograniczenia własnej wolności, miałem wrażenie, że idzie raczej o wewnętrzne rozgrywki na Kremlu.

 

W 2017 roku REN TV wypuściła serię filmów pod ogólnym tytułem „Czarna kasa liberałów”. Nie pamiętam, który z odcinków był pierwszy – ten poświęcony „Otwartej Rosji” (organizacja Chodorkowskiego – przyp. MwR) czy Nawalnemu. Trzeci z kolei odcinek poruszył temat wyborów samorządowych, mówiliśmy w nim o zgłaszanych przez nich kandydatach na deputowanych miejskich. Kiedy Nawalny jest obserwowany i jest tego świadomy, prowadzi odpowiedni tryb życia. Gdy zajęliśmy kandydatami na deputowanych miejskich, zaczęto przynosić nam zwykłe paskudztwa. Zobaczcie kogo nam proponują, jakiegoś ostatniego łotra, już w jedenastej klasie widziano, jak rozbija puste butelki. Wtedy poczułem, że coś jest nie w porządku i że nie czuję się z tym komfortowo. Gotowy byłem na konflikt z redakcją, zacząłem się z nimi kłócić. Szybko dotarło do mnie, że będziemy musieli się rozstać, bo w tej pracy nie było miejsca na różnice zdań. Rozumiałem, że to nie sam Malkow wynajdował te materiały, tylko że dostawał je od zleceniodawców. Konflikt z nim oznaczał w istocie konflikt z nimi. Jednak nie mogłem się zgodzić na pewne rzeczy i zacząłem o tym mówić głośno. To było jasne, że wkrótce się rozstaniemy.

 

Kogo ogarnęły wątpliwości….?

 

Wierszynina:

Wątpliwości nurtowały tylko pana, czy też ogarnęły jeszcze kogoś z kolegów?

Biełousow:

Nie mam pojęcia. Nie interesowała mnie kondycja psychiczna kolegów, co myślą i na jaki temat. Ważniejsze było dla mnie, że sam znalazłem się w kropce, czułem jak ta sytuacja mnie paraliżuje, pozbawia wolności wyboru. Z opozycją systemową propaganda obchodzi się w białych rękawiczkach, w porównaniu z tym opozycja poza systemowa, całkowicie niezależna, np. anarchiści traktowana jest bez jakichkolwiek ceremonii. Także przez wymiar sprawiedliwości, który dopuszcza tortury prądem elektrycznym i stawia zarzuty o działalność terrorystyczną.

 

Warto przy okazji powiedzieć, dlaczego wyciągają w takich sprawach zarzut o działalność terrorystyczną. Te artykuły kodeksy karnego wymyślane są właśnie dlatego, iż FSB nie ma prawa angażować się w politykę. Więc posługują się tymi, które należą do ich kompetencji. Terroryzm jest w ich kompetencjach, więc można to wlepić. Terroryzm, albo ekstremizm.

 

Wierszynina:

Kiedy pracował pan jako scenarzysta tych „sensacyjnych filmów”, czy podpisywał pan wobec FSB jakieś zobowiązania, np. do zachowania milczenia, że nie ujawni pan prawdy o materiałach z jakimi przyszło panu pracować?

 

Biełousow:

Niczego nie podpisywałem, nigdy tych ludzi nie spotkałem. Ale to było oczywiste, że obowiązuje nas milczenie. Żaden z moich kolegów, nawet tacy co odeszli z tej pracy ze skandalem, nigdy nie puścili pary z ust. To była kwestia osobistego bezpieczeństwa.

 

Wierszynina:

Zdecydował się pan podzielić prawdą, bo znajduje się pan teraz poza granicami Rosji i czuje się pan bezpieczny?

 

Biełousow:

Nie, nie czuję się w pełni bezpiecznie. Ale zacząłem mówić, bo jaki mam wybór? Jeśli coś by się ze mną stało, a ja nie zdążyłbym przedtem podzielić się tym, co wiem, to nikt nawet nie zorientowałby się, co się zdarzyło. A tak ludzie będą wiedzieć.

 

Wierszynina:

Gdy ukazały się pierwsze materiały o panu, ktoś ze starych kolegów kontaktował się z panem? Pisał? Telefonował?

Biełousow:

Nie, nikt się nie odezwał. Uznali, że lepiej tę historię przemilczeć, bo nawet trolle Prigożyna nie miałyby recepty, jak ją skomentować. Przecież nie powiedzą, że ich scenarzysta był do bani. To byłby dla nich ślepy zaułek.

Wierszynina:

Kiedy pracował pan w telewizji państwowej opowiadał pan rodzinie, przyjaciołom, czym się pan zajmował?

 

Biełousow:

- Nie, rodzina nie znała szczegółów mojej pracy. Proszę zrozumieć, pracowałem w telewizji 17 lat, współpraca z projektami Malkowa trwała stosunkowo krótko. 6 miesięcy w 2011 roku i ok. 7 miesięcy w 2017r. Starałem się nie mieszać pracy z życiem osobistym.

 

Wierszynina:

Nie czuł pan obrzydzenia do tego, czym pan się zajmował? Babrał się pan w cudzych brudach….

 

Mamy znów do czynienia z policją polityczną….

 

Biełousow:

- W pewnym momencie powiedziałem (Malkowowi i swoim szefom), że nie będę pisał o pewnych sprawach. Dostarczano nam materiały różnego rodzaju. Spora ich część dotyczyła finansów, pieniędzy. Potem zaczęli wyciągać sprawy intymne, osobiste.

Proszę zrozumieć, dlaczego o tym mówię. Oni nie chcą się przyznać, zaprzeczają,  ale FSB robi dziś dokładnie to, co kiedyś robił KGB. Mamy znów do czynienia z policją polityczną. Proces przemiany FSB trochę trwał, w 2011 roku ich materiały były o wiele skromniejsze, w 2017 r. do swych brudnych sieci łowili wszystko. Chce pani rozmawiać ze mną o etyce? Kiedy w to wpadłem, przecież nie miałem pojęcia co położą nam na stół, co pokażą. Przychodzi człowiek do pracy, a tam wydają polecenie, ten kawałek weź do filmu, tam jest Kasjanow i Pielewina. To video z resztą po raz pierwszy opublikowano o pół roku wcześniej, ale im się wydawało, że warto to powtórzyć, żeby ludzie mieli radochę (mowa o tajnym nagraniu sceny łóżkowej z udziałem b. premiera Rosji Kasjanowa – przyp. „MwR”}.

 

Wierszynina:

Doczekamy się dnia, kiedy nie tylko pracownicy telewizji korzystający z podsłuchów i monitoringu zaczną mówić, ale także ci, którzy to wszystko organizują?

Biełousow:

Właśnie przyjęli ustawę, która zwalnia ich z odpowiedzialności, to co robią uznaje się za tajne, funkcjonariuszom FSB nie wolno udzielać mediom jakichkolwiek wypowiedzi. Uczestniczyłem wcześniej w wielu projektach dokumentalnych, filmowaliśmy wypowiedzi byłych pracowników służb, ale dziś byłoby to niemożliwe, nawet w odniesieniu do jakichś historii z przeszłości.

A poza tym, FSB nie robi wszystkiego sama. Powinna pani to zrozumieć. Nie da się powiedzieć, że to FSB obserwuje wszystkich. Oni nauczyli się outsourcingu, mają do dyspozycji takie organizacje jak nacjonalistyczny, prokremlowski SERB, potrafią się nimi wysługiwać. Przydają się wtedy, gdy opozycja organizuje jakieś wydarzenia, seminaria, spotkania, ludzie z SERBu mogą je zakłócić, sfilmować, potem te filmy rozmieszcza się w sieciach społecznościowych, wykorzystuje w filmach propagandowych. Stosuje się wiele różnych narzędzi. Do tego nie potrzeba tak wielu własnych ludzi, to ułatwia życie, kiedy można powiedzieć "to nie my, to niektórzy wolontariusze kręcący się wokół opozycji".

 

 

Oryginał wywiadu ukazał się na portalu Radio Swoboda:

https://www.svoboda.org/a/30811598.html


Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com


Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego. 





 

Tłum.: ZDZ

wtorek, 25 sierpnia 2020

Czasy wredne i podłe

 

Ksenia Łarina
 
 
Wielokrotnie gościła Aleksieja Nawalnego w radiowym studio. Dobrze pamięta swych innych gości, którzy padli ofiarą zamachów i napaści. Kremlowscy propagandyści nie szczędzili jej samej hejterskich ataków i oszczerstw. Ksenia Łarina pisze, co myśli o ataku na Aleksieja Nawalnego i czasach pod rządami Władimira Putina.  



Журналистка "Эхо Москвы" Ксения Ларина. Фото: media.onlinetv.ru



Piszę te słowa tylko dla siebie. Zabójstwa polityczne. Ile przeżyłam takich strasznych śmierci, siedzi przed tobą ciepły i żywy człowiek, a w kilka godzin później zostaje zabity.

 

Starowojtowa, Borowik, Juszenkow, Politkowska

 

Galina Starowojtowa. Polityk wybitny. Odważna, niezdolna do przekupstwa, wolna od  hipokryzji. Na krótko przed śmiercią wyszła za mąż. Pamiętam ją, jak pewnego razu przyszła do radia w kapeluszu. Czułam, że jest szczęśliwa. Zastrzelono ją w na klatce schodowej, w Petersburgu.

Zaraz potem zginął Artiom Borowik. Bez przerwy puszczaliśmy wówczas na antenie fragment jego rozmowy z Dibrowem: "Dlaczego cię jeszcze nie zabili, jeśli jesteś taki uczciwy?” – do radia dodzwonił się jeden ze słuchaczy.

Potem zabito Siergieja Juszenkowa. W 1999 roku, po zamachach bombowych na domy mieszkalne, tak jak i Artiom Borowik, także Juszenkow prowadził w tej sprawie własne śledztwo. Przywiózł do Rosji książkę "FSB wysadza Rosję ", ileś egzemplarzy rozdał na lotnisku.

Potem zabili Anię Politkowską. Ten wieczór wrył mi się w pamięć, poszłam z Irą Pietrowską na premierę „Króla Lira” do teatru "Satyrykon". Martwe córki padały na scenę, a do nas na komórkę przychodziły straszne szczegóły zabójstwa Politkowskiej. Wtedy właśnie Putin wypowiedział słowa, po których wielu ludzi uznało, że pewnie on sam ma alibi: „Jej śmierć przyniosła nam o wiele więcej szkody”.

 

Więcej szkody

 

Jemu samemu spodobały się te słowa. Zaczął je powtarzać w różnych okolicznościach, po kolejnych morderstwach politycznych.

Borysa Niemcowa spotkała śmierć bezpośrednio po naszej audycji. Witalij Dymarski i ja dosłownie odprowadziliśmy go do bramy wejściowej...

Nigdy nie sądziłam, że spotka to Aleksieja.  Zawsze wydawało mi się, że jest taki wyjątkowy, zorganizowany. Tyle było wesołego w jego walce z naszymi krwiopijcami. Byliśmy wszyscy pewni, zarówno przyjaciele, jak i wrogowie, że jemu nic się nie stanie. A jednak się stało. Po prostu postanowili go zabić. I gdyby nie przypadkowi piloci, którzy - do diabła - nie chcieli w kabinie trupa, mielibyśmy do czynienia z przypadkiem nieoczekiwanej śmierci z powodu "niewydolności serca". W końcu, często tak bywa, że człowiek żyje i nie zdaje sobie sprawy, iż w krytycznej sytuacji winien zjeść czekoladkę (to aluzja do wypowiedzi szefowej telewizji RT Margarity Simonian, która na wiadomość o hospitalizacji Nawalnego, napisała w Telegramie, iż to na pewno znany jej dobrze przypadek hipoglikenii, i że ona zawsze na wszelki wypadek wozi ze sobą czekoladkę „Rafaello”). W końcu przypadkowe lądowanie mogło się skończyć fatalnie.

Już nie chce mi się wspominać owych dwóch medyków, specjalistów od "zaburzeń metabolicznych", niech sami dadzą sobie radę z własnym sumieniem.

Przede wszystkim chcę, żeby Aleksiej przeżył, Żeby w końcu roześmiał się prosto w oczy całej tej sile nieczystej.

I chcę też powiedzieć, że nie pamiętam w swoim życiu straszniejszych czasów. Nie było mnie na świecie za Stalina. Urodziłam się przy Chruszczowie, pół życia przeżyłam pod panowaniem Breżniewa, trochę żyłam w czasach Gorbaczowa, trochę za Jelcyna...

 

Nigdy jednak czasy nie były tak straszne, wredne, nieludzkie i podłe, jak teraz.  

 

 

Ksenia Łarina opublikowała ten tekst na swojej stronie w Facebooku: https://www.facebook.com/xenialarina/posts/4303725993002519

 

Tłum.: ZDZ

 

 

Ksenia Łarina (ur 1963), rosyjska dziennikarka, czołowa publicystka radia „Echo Moskwy” (od 19991 roku. Od kilku lat była celem agresywnych ataków i gróźb ze strony sił prokremlowskich. Od 2019 roku mieszka w Portugalii, jednak regularnie odwiedza Rosję.

 

 

Galina Starowojtowa (1946-1998), rosyjski polityk i naukowiec demokratycznej orientacji. Deputowana do Rady Najwyższej w czasach Gorbaczowa i do Dumy za Jelcyna. Zdecydowana zwolenniczka reform i lustracji. Zastrzelona w 1998 roku na klatce schodowej swojego domu.


Artiom Borowik (1960-2000), rosyjski dziennikarz, prezes holdingu medialnego „Sowierszenno Sekrietno”. Autor książki o wojnie w Afganistanie i o służbie w amerykańskiej armii. Był jednym z prowadzących legendarnego programu telewizyjnego „Wzgliad” z czasów Gorbaczowa.  Zginał w katastrofie lotniczej samolotu Jak 40. Dla części rosyjskiej opinii publicznej ten wypadek był w istocie zamachem na życie Borowika.


Siergiej Juszenkow (1950-2003), rosyjski polityk liberalnej orientacji. Wielokrotny deputowany do Dumy Państwowej, pełnił wiele kierowniczych stanowisk. Działacz partii „Liberalna Rosja”, związany z oligarchę Borysem Berezowskim. Zastrzelony z pistoletu Makarowa w pobliżu własnego domu.

 

Anna Politkowska (1958-2006), rosyjska dziennikarka śledcza, związana z opozycyjnym wydaniem „Nowaja Gazieta”. Zdobyła światowy rozgłos opisując naruszenia praw człowieka podczas wojny w Czeczenii. Była laureatką licznych rosyjskich i międzynarodowych nagród dziennikarskich. W 2004 roku usiłowano ja otruć, zastrzelona na klatce schodowej, w domu gdzie mieściło się jej moskiewskie mieszkanie.




Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com


Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego. 




poniedziałek, 24 sierpnia 2020

Przesłuchać Putina jako podejrzanego



 Ilja Jaszyn


W sprawie zamachu na Aleksieja Nawalnego oficjalna kremlowska propaganda mąci wodę. Nawalny pił, zmienił dietę, sam jest sobie winien. Opozycji zawsze była potrzebna ofiara sakralna. Putin o zamachu na opozycjonistę nie wiedział, nie mógłby z niego odnieść żadnych korzyści. Zaprzyjaźniony z Nawalnym opozycjonista Ilja Jaszyn nie ma jednak wątpliwości. Zamach na Nawalnego to przejaw terroryzmu, a odpowiedzialność ponoszą sam Putin i jego najbliższe otoczenie. 


Ilja Jaszyn, opozycjonista

Po kolejnym zamachu na życie opozycyjnego polityka lub dziennikarza słyszymy starą śpiewkę: „Putin nie ma z tym nic wspólnego, nie ma z tego żadnej korzyści, wściekł się, gdy się dowiedział.”

W propagandzie zaczyna obowiązywać instrukcja działania w skali „maksymalnego cynizmu”.  To pozwala tłumaczyć, iż wszystkie ofiary są sobie winne. Kara-Murza sam połknął trujące pigułki. Niemcow zwyczajnie nie dogadał się z Czeczeńcami w jakichś kwestiach majątkowych. Politkowską kropnęli zbiegli oligarchowie.

A Nawalny?

"Właśnie zachorował" - wyjaśnił Putin w rozmowie z niemiecką kanclerz.

Mam dość słuchania tego wszystkiego. To jest nie do wytrzymania. Trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, iż to właśnie Putin czerpie korzyści, eliminując z polityki tych wszystkich ludzi. Ma motyw, ma możliwości.



Aleksiej Nawalny, Ania Weduta (była rzeczniczka Nawalnego) i Ilja Jaszyn na demonstracji w czerwcu 2013 roku. 


Życie osobistych przeciwników prezydenta bywa zagrożone za każdym razem, gdy ci stwarzają problemy dla jego władzy. Ich dorobek, to dochodzenia śledcze na wielką skalę, tysiące wieców, zwycięstwa wyborcze, bezpośrednia i odważna retoryka.


To terroryzm


Te morderstwa i usiłowania zabójstwa da się sklasyfikować tylko w jeden sposób. To terroryzm. W jakim celu terroryści organizują eksplozje i biorą zakładników? Aby zastraszyć społeczeństwo. W wypadku Putina mamy do czynienia z podobnym efektem.

U każdego, kto obserwuje rozgrywany na naszych oczach horror, budzi się instynkt samozachowawczy. Ludzie zaczynają się bać. Kiedy społeczeństwo jest sparaliżowane przez strach, nawet niepopularny przywódca może je kontrolować.

Nagrałem przemówienie do Putina, w którym mówię o jego osobistej odpowiedzialności za zamach na Navalnego. Żądam, aby władze śledcze wszczęły postępowanie karne na podstawie art. 277 rosyjskiego kodeksu karnego i przesłuchały Putina jako podejrzanego.

 

Tłum. ZDZ


Oryginał: https://www.facebook.com/yashin.ilya/posts/3282144078505881

 

Ilja Jaszyn (ur. 1983r.),  jeden z liderów rosyjskiego środowiska demokratycznego. Zaczynał jako aktywista młodzieżówki liberalnej partii „Jabłoko”. Bliski przyjaciel zamordowanego polityka, Borysa Niemcowa. W 2012 roku po fali demonstracji ulicznych organizowanych przez opozycji Jaszyn wszedł w skład Rady Koordynacyjnej Opozycji Rosyjskiej. W 2017 roku zdobył mandat radnego w jednym z moskiewskim rejonów (Krasnosielskij). Rada powierzyła mu stanowisko przewodniczącego. Wielokrotnie zatrzymywany przez policję.



Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com


Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego. 








niedziela, 23 sierpnia 2020

Właściwy wybór

 

Borys Zimin


Przedsiębiorca i filantrop Borys Zimin wraz z ojcem Dmitrijem sfinansowali ewakuację samolotem medycznym z Omska do Berlina otrutego w niejasnych okolicznościach czołowego przywódcę rosyjskiej opozycji Aleksieja Nawalnego.  Zimin czuje się skrępowany spadającymi na niego pochwałami, uściskami dłoni. Najważniejsza jest bowiem pamięć o represjonowanych bohaterach, zaangażowanych w walkę o prawdę i godność. 


 

Borys i Dmitrij Ziminowie, rosyjscy biznesmeni znani ze swych 
demokratycznych przekonań. 



Nie bardzo rozumiem zamieszanie, jakie powstało w związku z pokryciem kosztów za przelot wiadomego samolotu. Nawet jeśli rozumiem, to cała ta historia jest bardzo smutna (w niej przede wszystkim najważniejsze jest zdrowie Aleksieja, pomyślność jego samego i jego rodziny). Czyż to nie przerażające, co dzieje się w naszym kraju, iż odpowiedzią na udzielenie pilnego, znaczącego wsparcia jest tak wiele uścisków dłoni i masowe poklepywanie po plecach.


Pomyślmy o Juriju Dmitriewie i Siergieju Mochnatkinie


Ale nie, bardzo się cieszę, że mogę uścisnąć wszystkie te dłonie. Dziękuję wszystkim, dziękuję także za propozycje finansowe (więcej na ten temat poniżej), ale na Boga, pomyślmy najpierw o Juriju Dmitriewie, któremu wlepiono potężny wyrok za wszystko to, co robił dla zachowania pamięci o represjonowanych. Przypomnijmy sobie niszczonego przez 10 lat Siergieja Mochnatkina, złamano mu życie, okaleczono mu kręgosłup, w końcu pozbawiono go życia, choć nie udało się złamać mu ducha (o tym nie wolno zapomnieć, Mochnatkin nie poświęcił się dla polityki, dla niego ważna była jego własna godność, oraz godność innych, sprzeciw wobec samowoli).

Blisko nas jest wielu takich, którzy gotowi są zrobić coś pod wpływem sumienia, dla zasad, ryzykując sobą i swoja pomyślnością. Uściśnijmy im dłonie. Pomóżmy im także finansowo. Finansowo, choć przecież tu nie idzie o pieniądze.

Wszyscy z nas, gdzie byśmy się nie znajdowali, z wyjątkiem rzadkich idiotów, dobrze wiemy, co jest dobre, a co nie, co jest nieuczciwe, a co wręcz przeciwnie. Podkreślam, wszyscy to rozumieją, Prokurator i ów Lekarz, który wczoraj plótł bzdury, opowiadając o tym, iż pacjent nie nadaje się do transportu, albo o jego poziomie cukru. Także Nauczyciel zamieszany w fałszerstwa w komisji wyborczej i Glina gotów do podpisania lipnego protokołu. To co jest złem, a czego nie rozumie zwykły Przechodzień, gdy na widok zła odwraca głowę.

Każdy ma dobre wytłumaczenie dla swego wyboru. Zło nie pojawia się znikąd. Jest skutkiem dokonywanego przez każdego z nas wyboru, jest rezultatem wyboru podejmowanego przez nas wspólnie. Więc, proszę bardzo, teraz o pieniądzach. Zrobicie dobry wybór, przekazują je na konto Fundacji do Walki z Korupcją, albo dla hospicjum „Dom pod Latarnią Morską”. Możecie wesprzeć i tych i tych. Ale najważniejsze, byście dokonali właściwego wyboru. 


Nasz kraj stanie się inny


Jeśli znacząca liczba osób przynajmniej raz dokona właściwego wyboru, tego jedynego, najbardziej oczywistego, nasz kraj stanie się zupełnie inny. Wtedy to będzie nie do wyobrażenia, by złoczyńcy otruli uczciwego polityka, różne organy państwa prowadziły haniebną i dziką grę, zaś jego bliscy i współpracownicy musieli rozpaczliwie walczyć, by wywieźć go na leczenie.

 

Tłum. ZDZ


Oryginał znajduje się tu: https://www.facebook.com/boris.zimin.3/posts/10214130036805191

 

Borys Zimin, rosyjski przedsiębiorca i filantrop, prezes Funduszu Inwestycyjnego „BMT Management”, znany ze swych demokratycznych przekonań i przyjaźni z szeregiem przedstawicieli rosyjskich środowisk opozycyjnych. Jest synem Dymtrija Zimina, założyciela korporacji telekomunikacyjnej Vympelkom oraz Fundacji „Dynastia”. Obydwaj, ojciec i syn znani są z poparcia udzielanego różnego rodzaju inicjatywom mającym na celu upowszechnianie nauki, wsparcie dla środowisk demokratycznych i wolnych mediów. Obydwu spotykały nieprzyjemności ze strony władz, fundację Ziminów wpisano w Rosji na listę organizacji „agentów innego państwa”, co w znacznym stopniu ograniczyło jej działalność.

 

Jurij Dmitriew – historyk, popularyzator historii z Karelii, inicjator szeregu działań mających na celu zachowanie o pamięci o ofiarach stalinowskich represji. Skazany lipcu 2020 roku na 3,5 roku obozu pracy w sfabrykowanym procesie o przestępstwo na tle seksualnym.

 

Siergiej Mochnatkin – działacz ruchu na rzecz praw obywatelskich, uczestnik szeregu akcji protestacyjnych, dwukrotnie skazany na karę obozu karnego. Prześladowny przez administrację oobozową. Zmarł po wyjściu na wolność w maju 2020 roku, w wieky 66 lat




Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com


Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego. 




niedziela, 15 marca 2020

Koronawirus i Rosjanin w Toskanii



Nie pozwalam żonie na wychodzenie do supermarketu




Jeden z najpopularniejszych rosyjskich blogerów, zamieszkały we Włoszech, wydawca i publicysta Andriej Małgin relacjonuje codziennie przebieg włoskiej epidemii. Po rosyjsku jego sprawozdania można przeczytać na Facebooku (https://www.facebook.com/avmalgin), na portalu Live Journal, oraz na jego stronie http://amalg.in/



Znalezione obrazy dla zapytania andrei malgin




We Włoszech pojawiło się dziś tyle samo nowych infekcji, co wczoraj – około 3,5 tysięcy - i zarejestrowano 368 zgonów (wczoraj było 175).

Bomba spadła prosto na nasze małe miasteczko. Do tej pory miałem nadzieję, że nas to ominie. W tym sensie Toskania radziła sobie z wirusem całkiem nieźle. Dzisiaj jednak zdiagnozowano pierwszego chorego w naszej miejscowości. A nawet dwóch chorych. Po 77-letniego mężczyznę w ciężkim stanie przyjechała karetka. Zabrano go do szpitala okręgowego. I kolejny chory, 36-latek, jest w niezłym stanie, ale też został hospitalizowany. Teraz będą aktywnie sprawdzać ich kontakty. Nie wydaje się, by były zbyt szerokie. Staruszek od dłuższego czasu leżał w łóżku i z nikim nie rozmawiał. Ale na pewno kogoś znajdą. Dostaliśmy wszyscy esemesem krótką wiadomość od burmistrza: "Proszę pozostać w domu". Trochę to przerażające.

W związku ze zwiększoną ilością zamówień, kolejną dostawę artykułów spożywczych udało mi się zarezerwować dopiero w następny poniedziałek,  23-go. Złożyłem zamówienie od razu na 300 euro. Powtórzyłem to samo zlecenie i na tydzień później. Będziemy mieli zapasy, wydatków będzie mniej. Ale do 23go będzie nam wytrzymać trudno, bo absolutnie nie pozwalam żonie na chodzenie po zakupy do supermarketu. Ale to nic, parę dni przesiedzimy na makaronie i kaszy. Wódka się skończy – będę pił whisky. Ale na szczęście mamy zapas wody i mleka. Jakieś towary można też znaleźć na Amazonie. Właśnie stąd dostarczono wielką pakę karmy dla naszych zwierząt. Od dziś nie wychodzę z psem na spacery. Zapinam mu smycz i ku jego zaskoczeniu spacerujemy dookoła działki. Jest dobrze wychowanym psem i długo nie chciał brudzić pod domem. W końcu nie miał wyboru.

Od jutra nasze dziecko ma już trzy wirtualne lekcje dziennie, wkrótce będą prowadzić wszystkie, zgodnie ze szkolnym planem. Szkoły mogą pozostać zamknięte do Wielkanocy. Intensywnie pracujemy z nim nad rosyjskim. Zmuszam go do oglądania wartościowych filmów. Inaczej jego głowa przeniesie się do świata gier komputerowych i już stamtąd nie wróci.

Dziewczyna w domu naprzeciwko narysowała kolorowymi flamastrami plakat i powiesiła na płocie: "Siedzę w domu!" No jasne, że siedzi. Wszyscy siedzimy. Ja też pewnie mogę coś napisać i powiesić na swoim płocie, by i ona miała coś do przeczytania… W końcu trzeba jakoś podtrzymywać kontakty.

I jeszcze wam powiem. Nie słuchajcie naczalstwa, które uprzedza, byście nie biegali do sklepów i nie robili zapasów. Jestem pewien, że jedzenia wystarczy dla każdego. Ale i tak posłuchajcie mnie, zasuwajcie do sklepów już teraz i zaopatrujcie się. Za chwilę może nadejść moment, iż każdy wyjazd w zatłoczone miejsca i stanie w kolejkach pełnych kaszlu będą  niebezpieczne dla życia.

Wirus dociera do najbardziej odległych rejonów Włoch. Na Sardynii umarła pierwsza ofiara Covida-19. Był 42-letni właściciel lokalnej restauracji. Zaraził się w Rimini, dokąd udał się w drugiej połowie lutego. 2 marca został hospitalizowany. Przez ostatnie dwa dni stan jego się pogarszał, podłączono go do aparatury umożliwiającej sztuczne oddychanie, podłączono do sztucznej nerki. Nie jestem do końca pewien, ale dziś była to chyba najmłodsza ofiara wirusa.

Swoją drogą sytuacja w Rimini, kurorcie popularnym wśród Rosjan jest bardzo zła, mają ponad 400 pacjentów, wielu w ciężkim stanie.

W Mediolanie w wieku 93 lat zmarł na światowej sławy architekt Vittorio Gregotti, jego żona znajduje się na oddziale intensywnej terapii. Oprócz Gregottiego, w Lombardii w ciągu tego jednego dnia (!) straciły życie 252 osoby. W tej prowincji 757 osób znajduje się na oddziałach intensywnej terapii,  prawie wszystkie są podłączone do respiratorów.

W Mediolanie w końcu ruszyły prace mające na celu przystosowanie do celów szpitalnych pawilonów EXPO-2015. Kieruje nimi mający wielkie doświadczenie Guido Bertolazzo, który w latach 90ych i na początku dwutysięcznych dowodził we Włoszech systemem obrony cywilnej. Dziś dotarł do miasta z Sierra Leone, gdzie prowadził walkę z wirusem Ebola. Wynagrodzenie Guido wynosi 1 euro miesięcznie, jak sam przyznał, to dla niego zaszczyt, iż powierzono mu tak odpowiedzialne zadanie na wojnie z tą epidemią. Tak właśnie, użył słowa wojna.

Podjęto także wielkie wysiłki, by uporać się z brakiem respiratorów. Istniejące do tej pory moce produkcyjne uległy wyczerpaniu, ale teraz na zlecenie rządu kilka dużych firm zabierze się za produkcję tych dosyć skomplikowanych aparatów. Dzisiaj ogłoszono, iż udało się złożyć zamówienia na 3800 respiratorów, 390 000 zestawów diagnostycznych, 30 mln rękawic medycznych i ponad 13 milionów kombinezonów, masek, butów, nakryć głowy. Milion masek do Włoch przysłały Chiny, a Niemcy i Francja wyraziły zgodę na wywiezienie do Włoch jeszcze jednego miliona. Maski te były już wcześniej zamówione i opłacone przez rząd włoski, ale władze tamtych krajów wydały zakaz eksportu masek i specjalnych kombinezonów medycznych niezbędnych w obecnych warunkach im samym.

Właśnie dotarła do nas wiadomość, że Niemcy zamknęły granice ze Szwajcarią, Austrią i Francją. W ciągu dwóch dni ponad kilkanaście krajów europejskich zamknęło swoje granice. W rzeczywistości jedna Europa przestała istnieć. To, czego nie zdołał zrobić z Europą Brexit, wykonał  koronawirus. Mam nadzieję, że to sytuacja tymczasowa i strefa Schengen zostanie przywrócona.

Na świecie potwierdzono ponad 167 tysięcy przypadków zakażenia koronawirusem. W Chinach było 80 tys. Oznacza to, że od dziś liczba przypadków poza Chinami jest większa, niż liczba przypadków w samych Chinach.

Pojawił się problem z powrotem tysięcy włoskich turystów z tych krajów, do których włoskim liniom lotniczym zabroniono przylatywać. Alitalia wyśle dziś specjalny lot na Malediwy, który najpierw wyląduje w Kairze, gdzie nastąpi wymiana załogi. Załoga kiedyś zmieniała się już po przylocie na Malediwy, ale teraz władze tego państwa nie pozwalają załodze opuścić samolotu i żądają by wyleciał on w podróż powrotną  w ciągu pół godziny. W bardzo wielu kierunkach, w pierwszą stronę włoskie samoloty będą latały puste: wolno im zabierać tylko pasażerów w drogę powrotną. Przede wszystkim chodzi tu o loty do USA.

Nasze lotnisko we Florencji już trzeci dzień z kolei jest zamknięte dla lotów pasażerskich. Jest otwarte tylko dla lotnictwa sanitarnego i dostaw towarów. Te same zarządzenia obowiązują na lotniskach w Mediolanie-Linate, w Bergamo, Weronie, Brindisi i innych.

Watykan zapowiedział, że w tym roku uroczystości wielkanocne odbędą się za zamkniętymi drzwiami. Wszystkie będą transmitowane online. Ojciec święty, do 12 kwietnia będzie wygłaszał kazania w sieci, bez kontaktu z wiernymi. Ogólnie rzecz biorąc, Plac św. Piotra jest zamknięty. Stolica Apostolska zachęciła do świętowania bez fizycznej obecności wiernych.

W tym samym czasie przyszła wiadomość z Rosji: oficjalny przedstawiciel cerkwi prawosławnej patriarchatu moskiewskiego, metropolita Iłłlarion powiedział w programie "Kościół i pokój" w stacji TV "Rosja 24", że nabożeństwa w cerkwiach będą odbywać się, bez względu na stopień rozprzestrzeniania się koronawirusa.

- "Mogę powiedzieć z całą pewnością, nie zamkniemy świątyń, ani nie odwołamy nabożeństw ",- oświadczył metropolita Iłłarion.

Andriej Małgin

Tłum. ZDZ

czwartek, 13 kwietnia 2017

Putin i Piter



Niedawny atak terrorystyczny na metro był dla mieszkańców, dawnej stolicy cesarskiej, St. Petersburga wielkim wstrząsem. Szczególne wrażenie wywołał, fakt iż ataku dokonano w dniu, gdy w Pitrze, w swoim rodzinnym mieście znajdował się prezydent Putin. Opozycyjna dziennikarka Ksienia Sobczak zna go od dziecka. Putin był w latach dziewięćdziesiątych zaufanym zastępcą jej ojca, mera miasta. Teraz w  krótkim liście otwartym do prezydenta Putina wzywa go do tego, by jego służby specjalne bardziej troszczyły się o bezpieczeństwo obywateli, niż zajmowały się walką z opozycją.






Po tragicznych wydarzeniach 3 kwietnia w St. Petersburgu Ksienia Sobczak zwróciła się z apelem do prezydenta Federacji Rosyjskiej Władimira Putina. Dziennikarka wezwała szefa państwa do zmiany polityki w odniesieniu do służb specjalnych. Jej zdaniem powinny one przestać skupiać się na walce z opozycją, a skoncentrować się na działaniach mających na celu zapewnienie krajowi bezpieczeństwa.



List otwarty Ksieni Sobczak do prezydenta Władimira Putina





Ludzie wciąż przynoszą kwiaty na petersburską stację metra "Tiechnołogiczeskij Institut". W wyniku zamachu terrorystycznego śmierć straciło tam 14 osób.






Szanowny Władimirze Władimirowiczu,



3 kwietnia, gdy doszło do ataku w metrze, był pan w swoim rodzinnym mieście. Akcja terrorystów, celowo, lub nie, została przeprowadzona dosłownie pod pana nosem. Może nie w tak bezpośredniej odległości jak zabójstwo Niemcowa, ale tak czy inaczej bardzo blisko. W tamtej chwili pogrążony był pan całkowicie w rozmowie ze swym białoruskim kolegą Aleksandrem Łukaszenką. Być może dzielili się panowie doświadczeniem i dyskutowali jak efektywniej rozpędzać młodzieżowe demonstracje. U Białorusinów modne są armatki wodne, u nas jeszcze nie.

40 metrów pod ziemią

W tym czasie moja ciocia znajdowała się 40 metrów pod ziemią, na tym samym odcinku trasy petersburskiego metra. W dziesięć minut po tym, jak jej pociąg przejechał stację „Tiechnołogiczeskij Institut”, wybuchła bomba. Tylko tych dziesięć minut dzieliły naszą rodzinę od wielkiej ludzkiej tragedii.

Dlaczego do tego zdarzenia doszło w pana mieście, gdzie zna pan osobiście wszystkich wyższych oficerów FSB? Kilka dni wcześniej razem z kolegą zastanawialiśmy się nad problemem terroru. Tego rodzaju zdarzenia mają miejsce na całym świecie. W Londynie doszło do wybuchów, w Paryżu rozstrzeliwano ludzi. Fala terroru dociera wszędzie, jednak do tej pory omijała Piter. Zapewne dlatego, iż akt przemocy wobec tego miasta oznaczałby zamach na całą imperialną historię wielkiego mocarstwa, a także na wieloletni dorobek pańskiej prezydencji. A teraz terroryści dokonali zbiorowego zabójstwa u pana w domu.

Jednak kilka dni wcześniej widzieliśmy, jak uformowani w kolumnę funkcjonariusze RosGwardii, dowodzeni przez pana byłego adiutanta Zołotowa ratowali miasto przed uczniami. A już w kilka dni później przyszli do szkoły w Siestroriecku, by dokonać w niej pokazowej rewizji. Tam uczniów ustawiono twarzą do ściany. Podobno poszukiwano narkotyków.

Jak zarządzać organami?

Czy rzeczywiście zdaje się Panu, iż mamy do czynienia z prawidłowym wykorzystaniem naszych sił? Przez dziesięciolecia  dowodzony przez legendarnego pułkownika Korolia oddział do walki z terroryzmem nie dopuszczał do tego, by jakikolwiek łajdak popełnił coś podobnego. Teraz jednak został niemal doszczętnie rozwalony i pozbawiony oparcia w agenturze. Czy jest pan pewien, że tak należy zarządzać organami bezpieczeństwa państwa?

Zasiadając na szczycie kremlowskiej piramidy obserwuje pan, jak jedni funkcjonariusze KGB rozprawiają się z innymi. Niektórzy przyjaźnią się z biznesmenem Michalczenko, prawie już zniszczyli Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, tylko wydziały „E” do walki z blogerami i innymi wariatami miejskimi pozostają poza kontrolą, rozprzestrzeniają się po całym kraju.

Wiem dobrze, iż zawsze zwraca pan szczególną uwagę na wszelkie przejawy aktywności na ulicach. Zastanawiam się jednak, czy w sytuacji, gdy tak wielu odpowiednio wyszkolonych funkcjonariuszy zajmuje się kręceniem lodów, a także całymi dniami łowi w sieciach społecznościowych „nawalniętych”, przypadkiem nie odciągnął pan ich wszystkich od czegoś o wiele ważniejszego? Być może, w innym wypadku, nie przepuściliby Akbardżona Dżaliłowa, który w pańskim mieście mieszkał przez 6 lat, pracował w restauracji sushi i dołączył do radykalnie nastrojonych grup w sieci „wKontaktie”? To prawda, że nie krzyczał on „precz z Putinem”, więc może dlatego na niego nie zwrócono uwagi?

Mundial, pańska nowa zabawka….

A przecież za jakiś czas czeka nas turniej o mistrzostwo świata w piłce nożnej. To będzie pierwsze poważne wydarzenie podczas pańskiej czwartej kadencji prezydenta. Przed Olimpiadą przeżyliśmy zamach terrorystyczny w Wołgogradzie, ale czegoś podobnego przed Mundialem możemy nie przeżyć. Zwłaszcza, iż nasze stosunki ze światem zewnętrznymi nie są obecnie zbyt dobre. Przecież w takiej sytuacji mogą nam te mistrzostwa odebrać, a to w końcu pańska nowa zabawka.

Od dawna terroryści próbują wysadzić Moskwę. Niemal codziennie robią to na Kaukazie północnym. A teraz zabrali się za ukochane przez pana miasto, przynajmniej wielokrotnie pan o tym wspominał. Pańscy urzędnicy reagują tak, jak zwykle, organizują kolejne demonstracje poparcia. Gromadzą ludzi pod przymusem, domagają się uczestnictwa od pracowników sfery budżetowej i od studentów. Jest pan zadowolony? Czy pana zdaniem to odpowiednia reakcja?


Tłum.: ZDZ

Oryginał można znaleźć na portalu stacji telewizyjnej „DOŻD’”:
https://tvrain.ru/teleshow/bremja_novostej/obrascheniye-431874/





*Ksenia Sobczak (ur. 1981), ceniona dziennikarka rosyjska, publicystka stacji telewizyjnej „DOŻD’”. Córka byłego burmistrza St. Petersburga, Anatola Sobczaka. Aktywna uczestniczka protestów przeciw fałszerstwom wyborczym organizowanym przez demokratyczną opozycję w latach 2011-2012.







Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com