czwartek, 17 września 2015

Kozacy: prowokatorzy i wandale



Historia nie miała dla Kozaków litości. W komunistycznym ZSRR stali się co najwyżej elementem taniego folkloru, przebrani w mundury kozackie tancerze, przy akompaniamencie harmonii, wywijali na scenie nahajkami. Upadek ZSRR przyniósł ze sobą próby powrotu do kozackiej tradycji. Nad Donem, na Kubaniu odtwarzano kozackie organizacje. Za Borysa Jelcyna aspiracje Kozaków uznano za uzasadnione, pojawiły się przepisy regulujące ich działalność. Na swój sposób wykorzystuje Kozaków rządzony przez Putina Kreml. Kojarzeni z prawosławiem i tradycją stali się instrumentem walki w obronie "tradycyjnych wartości". Petersburski dziennikarz rejestruje przykłady napadów i aktów wandalizmu organizowanych pod kozackim szyldem. Dla autora artykułu ludzie, którzy przywłaszczyli sobie miano Kozaków to w rzeczywistości „polityczni dresiarze”, „tituszki”, prowokatorzy i wandale, karnie i wiernie podporządkowujący się „trendom” i sygnałom wysyłanym społeczeństwu ze szczytów władzy.


Autor: Iwan Czesnokow





Atamani naszych czasów



Współcześni „Kozacy” nie mają nic wspólnego z tradycyjnym etosem „ludzi wolnych”.




Wraz z upadkiem w Związku Radzieckiego pojawiła się na jego terenie tęsknota za odrodzeniem Kozaczyzny. 


Pod koniec sierpnia nieznani sprawcy zniszczyli w Petersburgu płaskorzeźbę z wizerunkiem Mefistofelesa, która do niedawna ozdabiała fasadę zabytkowej kamienicy z początku XX wieku. Ten akt wandalizmu wzbudził falę oburzenia wśród mieszkańców miasta. Podczas gdy petersburżanie organizowali liczne pikiety i akcje protestacyjne, do dewastacji zabytku przyznali się członkowie tajemniczej organizacji „Kozacy Petersburga”. To kontrowersyjne stowarzyszenie zasłynęło już z całego szeregu podobnych akcji. Jego członkowie m.in. stłukli szybę w muzeum Nabokova, usiłowali zakłócić wykład dyrektora Ermitażu, Michaiła Piotrowskiego. Umieścili także obraźliwe napisy na murach zabytkowego budynku, będącego siedzibą Centrum Kulturalno-Oświatowego „Tkacze”, wyrażając w ten sposób dezaprobatę wobec przygotowanej przez Marata Gelmana wystawy pod tytułem „Icons” (Marat Gelman jest właścicielem galerii, publicystą, mecenasem sztuki wspołczesnej. Wystawa prezentowała prace 25 artystów wystawiane przedtem w kierowanym przez niego Muzeum Sztuki Współczesnej w Permie. Gelman wyemigrował z Rosji, mieszka obecnie w Czarnogórze - "mediawRosji"). Dziennikarz portalu yodnews.ru porównuje tradycje dawnych „ludzi wolnych” ze współczesnymi samozwańczymi „Kozakami”.


Ewenement na skalę światową


Kozactwo narodziło się w XV-XVII w. na obszarach należących do Wielkiego Księstwa Moskiewskiego oraz do Rzeczypospolitej. Fundamentem tej nowej warstwy społecznej stali się przede wszystkim wojskowi, a także wszelkiego rodzaju tzw. „ludzie wolni”. Dominowali wśród nich wyznawcy prawosławia. Już pod koniec XIV wieku dorzecza i ujścia takich rzek centralnej Eurazji, jak Wołga, Dniepr, Jaik czy Don stały się ważnymi szlakami handlowymi. I to właśnie tam uformowało się kilka potężnych społeczności kozackich. Stopniowo zaczęli się do nich przyłączać nowi osadnicy - przesiedleńcy z sąsiednich księstw i ziem. Pod koniec XVI w. największymi organizacjami tego typu były dwa autonomiczne terytoria: Wolność Wojska Zaporoskiego oraz Główne Wojsko Dońskie. Z czasem obie te autonomie weszły w skład Imperium Rosyjskiego.

Jednostki wojskowe złożone z Kozaków zawsze wchodziły w skład większych państwowych formacji wojskowych. Swoich Kozaków miała nie tylko carska Rosja (a nawet Związek Radziecki), ale także takie państwa, jak Rzeczpospolita, Ukraińska Republika Ludowa czy zależna od Japonii Mandżuria. Mimo pewnych różnic w elementach wyposażenia i uzbrojeniu (na przykład na terenach podległych Japonii zamiast szabel Kozacy używali katan, czyli mieczy samurajskich), Kozacy zawsze pozostawali spójną i samoistną społecznością. Cechowało ich poczucie odrębności, niezależności i silnych związków z prawosławną, „ruską” kulturą. Nic zatem dziwnego, że podejmowane przez Imperium Rosyjskie w XVII-XVIII w. działania, zmierzające do unifikacji Kozaków i wcielenia ich do struktur państwowych, nierzadko kończyły się falami masowych rozruchów. Przywódcami najsłynniejszych buntów kozackich byli Kondratij Buławin - ataman Kozaków Dońskich oraz Jemieljan Pugaczow, również doński Kozak, który za czasów Katarzyny II stanął na czele powstania chłopskiego w latach 1773-1775. Po stłumieniu powstania Buławina Kozaków Dońskich oficjalnie pozbawiono niezależności. Natomiast po klęsce Pugaczowa caryca, obawiając się, że do buntowników mogliby przyłączyć się Zaporożcy, nakazała prewencyjne zlikwidowanie Siczy Zaporoskiej. Z tych samych względów pozbawiła autonomii wszelkie inne ówczesne formacje kozackie.

Równolegle do „rozkułaczania” chłopstwa bolszewicy realizowali plan systematycznej likwidacji społeczności kozackich. Na skutek tzw. polityki „rozkozaczania” Kozacy zostali pozbawieni wszystkiego – ziemi i autonomii wojskowo-politycznej.

Jeszcze w XIX wieku „ludzie wolni” stanowili zupełnie odrębną warstwę społeczną. Do ich zadań należała obrona granic państwa, udział w wojnach i służba w osobistej ochronie samego cara. W zamian Kozacy byli zwolnieni z płacenia podatków i mieli prawo do użytkowania ziemi. Wszystkie te przywileje stracili na skutek wybuchu wojny domowej 1917-1924. Ponieważ Kozacy masowo opowiedzieli się po stronie „białych”, bolszewicy za karę poddali ich masowym represjom i zabrali im wszystko – ziemię, autonomię, przywileje i prawa polityczne. Cała ogromna społeczność, która w czasach carskich słynna była daleko poza granicami Imperium Rosyjskiego, po rewolucji październikowej niemal zniknęła bez śladu.


Odrodzenie czy fikcja

Na mocy dekretu pierwszego prezydenta Rosji Borysa Jelcyna w 1992 r. Kozaków zaliczono do grona narodów represjonowanych, podlegających rehabilitacji. Unieważnione zostały wszystkie ograniczenia, narzucone Kozakom przez bolszewików, dzięki czemu mogły powstać pierwsze współczesne organizacje i związki kozackie. Społeczność kozacka powoli się odradzała, nie stworzyła jednak żadnego nadrzędnego organu, zrzeszającego i kontrolującego wszystkie te rozdrobnione struktury. Obecnie kozactwo dzieli się na dwie główne kategorie: Kozaków rejestrowych oraz nierejestrowych. Pierwszą grupę tworzą osoby wpisane do rejestru prowadzonego przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Funkcję organu doradczego przy ministerstwie pełni Rada ds. Kozactwa przy Prezydencie FR. Kozacy rejestrowi są funkcjonariuszami państwowymi, pracują m.in. w służbach ochrony zabytków i świątyń, pilnują porządku publicznego, służą w formacjach pogranicznych oraz w jednostkach antyterrorystycznych. Ustawodawca nie sprecyzował jednak w odpowiednich aktach prawnych, co konkretnie należy do ich obowiązków. Rejestrowi mają również własne zhierarchizowane struktury.


Wielu mieszkańcom St. Petersburga nie spodobało się samowolne usunięcie przez Kozaków zabytkowej rzeźby Mefistofelesa. 


Nadrzędne organizacje wojskowe podzielone są według regionów, np. Dońska Wojskowa Organizacja Kozacka, Wojska Centralne itd. Z kolei każda Organizacja Wojskowa dzieli się na jednostki okręgowe, te - na jednostki rejonowe; niżej w hierarchii stoją jednostki miejskie i stanice. Każda komórka organizacyjna podlega kontroli ze strony dowództwa (starejszyn) lub nadrzędnego okręgu kozackiego. Generałów-atamanów, dowodzących konkretną jednostką, mianuje prezydent. Od 2010 r. każde towarzystwo czy związek zrzeszający rejestrowych Kozaków ma zunifikowane mundury, stopnie i legitymacje służbowe. Specjalnym aktem prawnym uregulowano też kwestię prawa do noszenia broni białej (np. szabel). Dotacje dla struktur kozackich wypłacane są zazwyczaj na realizację konkretnego zadania, a same środki finansowe pochodzą z budżetów lokalnych.


Stereotypy

Na przestrzeni ostatnich lat sformował się określony stereotyp Kozaków. W świadomości społecznej Kozacy to ci, którzy patrolują ulice albo pilnują porządku na imprezach masowych i festiwalach. Nawiasem mówiąc, wielu Kozaków uważa, że takie zadania są dla nich zbyt „błahe”, dlatego po jakimś czasie niektórzy się wyrejestrowują. „Liderzy prawdziwego kozactwa opuścili szeregi oficjalnego ruchu, zwanego «kozackim odrodzeniem”. Oficjalne stowarzyszenia ich rozczarowały. Część z nich działa jeszcze w organizacjach pozarządowych, ale jedynie w kilku wybranych. Skupiają się raczej na rodzinie, wychowują dzieci i wnuki w duchu kozackich tradycji. I nic ponad to. Natomiast w tak zwanym «new-kozactwie» nie ma już niczego autentycznego, została tylko sama nazwa” – tłumaczy Aleksiej Zaborowski, przewodniczący Kozackiego Centrum Analityczno-Informacyjnego. Jego opinia znajduje potwierdzenie w działaniach ludzi, którzy sami siebie nazywają „Kozakami”, nierzadko są nawet zarejestrowani w odpowiednich strukturach, ale jednocześnie prowokacyjnie i z premedytacją łamią prawo. Dowodem mogą być poniższe historie.


Garażowe "Tituszki"

Jesienią 2014 r. nieznani sprawcy, ubrani w czarne mundury Fundacji na rzecz Rozwoju i Dobrobytu (FRD), aktywnie uczestniczyli w nielegalnej rozbiórce garaży przy Szosie Dmitrowskiej w Moskwie. Pobili wtedy kilku mieszkańców, a także Dmitrija Czugunowa, członka Izby Społecznej (Izba Społeczna powoływana w specjalnym trybie nazywana jest trzecią izbą parlamentu rosyjskiego - "mediawRosji").




Jurij Ursu, pomocnik deputowanego Moskiewskiej Dumy Miejskiej Andrieja Kłyczkowa, skomentował całe zajście na swoim blogu. Jego zdaniem fundacja FDR jest powiązana z pozarządową organizacją „Oficerowie Rosji” oraz z Centralnym Wojskiem Kozackim. Jak się okazuje, pracownicy FRD to prowokatorzy, którzy napadali na punkty agitacyjne Kłyczkowa w czasie trwania jego kampanii wyborczej do władz lokalnych. Konkurentem Kłyczkowa był wtedy członek „Jednej Rosji” Władimir Zotow, jawnie wspierający Rejonową Organizację Kozaków Rejestrowych (ROKR) „Jugo-Wostok” z Siergiejem Szyszkinem na czele. Działalność ROKR budziła wtedy wiele zastrzeżeń nawet wśród samych Kozaków.


"New-kozactwo"? Kozackie jedynie z nazwy


Na walnym zebraniu Moskiewskiego Okręgowego Towarzystwa Kozackiego (MOTK) podjęta została decyzja o wykluczeniu z jego szeregów organizacji ROKR „Jugo-Wostok”. Podobną uchwałę przyjęło Centralne Wojsko Kozackie. „Pytanie, czy wykluczyć ROKR „Jugo-Wostok” z szeregów MOTK, a co za tym idzie – z Centralnego Wojska Kozackiego, zadawano od dawna. Dyskutowaliśmy nad tym problemem wielokrotnie. Zwolennicy Szyszkina zdążyli już wtedy otrzymać niejedną naganę – opowiada Aleksiej Zaborowski. – Wszystkie nasze przedsięwzięcia i decyzje organizacyjne ignorowali, na walne zebrania nie przychodzili. A w którymś momencie spróbowali nawet utworzyć własne, niezależne Towarzystwo Okręgowe. Nielegalność decyzji wydawanych przez tych samozwańców musieliśmy potem udowadniać na drodze sądowej”. Mimo tych wszystkich zawirowań, po wprowadzeniu kilku zmian personalnych i niewielkiej restrukturyzacji, ROKR „Jugo-Wostok” w bieżącym roku znów stała się członkiem Centralnego Wojska Kozackiego.


Precz z natchnionym bluźnierstwem


W 2012 roku na terenie centrum sztuki współczesnej „Winzawod”, w galerii Marata Gelmana, została otwarta wystawa artystki Jewgienii Malcewej pod tytułem „Natchnione bluźnierstwo”. Zaprezentowano tam ikony stylizowane na malarstwo znanej ze skandali grupy Pussy Riot. Uroczyste otwarcie wystawy zakończyło się bójkami i zatrzymaniami. Kozacy i członkowie Eurazjatyckiego Związku Młodzieży wyrazili w ten sposób swoje święte oburzenie wobec organizatorów wystawy.

20 września pod „Winzawodem” pojawiło się około 50 agresywnych osób, które groziły, że „spalą to wszystko w diabły”. Ochroniarze uniemożliwili im wejście na teren wystawy, na co Kozacy i prawosławni aktywiści oświadczyli: „Skoro nam nie wolno, to w ogóle nikt tu wejdzie”. Zablokowali wejście, po czym zaczęli prowokować niedoszłych zwiedzających. Atmosfera robiła się coraz bardziej nerwowa. Niektórzy Kozacy przyszli z nahajkami, więc policja musiała użyć siły, by im odebrać te dość niebezpieczne narzędzia. Potem ktoś wezwał OMON, kilka osób zostało zatrzymanych. Co ciekawe, niezidentyfikowani „Kozacy” natychmiast rozpłynęli się w powietrzu, gdy tylko policjanci napomknęli, że osoby zakłócające porządek zostaną zatrzymane do wyjaśnienia.


Kozacka Sicz w Soczi


W przeddzień zakończenia Olimpiady 2014 do Soczi przyjechały Nadieżda Tołokonnikowa i Marija Alochina. Kiedy w okolicach portu morskiego dziewczyny nagrywały nowy teledysk, napadli na nie niezidentyfikowani Kozacy. Sprawcy dotkliwie pobili piosenkarki nahajkami, siłą zerwali im z głów kominiarki, pryskali im w oczy gazem łzawiącym. Obrażeń doznały też osoby postronne: dla męża Tołokonnikowej, Piotra Wierziłowa, całe zajście zakończyło się chemicznymi oparzeniami oczu pierwszego stopnia, natomiast Aleksiej Kniedlakowski doznał urazów głowy. Pobijane i całe w siniakach, Pussy Riot zakończyły jednak pracę nad teledyskiem. Wierziłow opowiada, że całej awanturze przyglądała się grupa policjantów, ale żaden z nich nawet nie próbował interweniować. Jakiś czas później lokalna policja oświadczyła, że organizator napadu został zatrzymany i zostanie pociągnięty do odpowiedzialności za wykroczenie. Organy ścigania nie ujawniły jednak personaliów zatrzymanego.



Atak Kozaków na dziewczyny z Pussy Riot na krótko przed Olimpiadą w Soczi spotkał się z ostrą krytyką w światowych mediach. 



Incydent natychmiast został skomentowany przez zastępcę atamana Wojsk Kozackich Kubania, Walerija Jefremowa. Ataman oświadczył, że Kozacy rejestrowi nie mają nic wspólnego z pobiciem Pussy Riot. Co ciekawe, dziennikarze lokalnej gazety wkrótce opublikowali dokument, z którego wynikało, że przedstawiciele kozackiego Czarnomorskiego Okręgowego Związku Wojsk Kozackich Kubania rzekomo złożyli na Tołonnikową i Aliochinę skargę do prokuratury w Soczi. W dokumencie napisano: „już wcześniej obraziły nasze uczucia religijne, wyśpiewując punkowe „modlitwy” w soborze Chrystusa Zbawiciela. Oficjalnie oświadczamy, że nie pozwolimy im na tego rodzaju wybryki na terenie naszego ukochanego miasta – stolicy zimowych Igrzysk Olimpijskich”. Ani sam związek kozacki, ani miejscowa prokuratura nie potwierdziły informacji o oryginalności tego oświadczenia. Amerykańska piosenkarka Madonna w swoim komentarzu na Instagramie ostro skrytykowała działania Kozaków i władz rosyjskich: „To jakiś żart? Policja w Rosji naprawdę tak bardzo boi się Pussy Riot i nagrywania clipów na ulicy? Oni tam mają średniowiecze? Boże, błogosław P.R. za ich niezwykłą odwagę”.


Prawdziwi spadkobiercy kozackiego etosu wolą kultywować tradycje w kręgu rodziny, nie na wiecach


Historia z pobiciem Pussy Riot podzieliła kozacką społeczność na dwa obozy. Grigorij Uczkurow, przewodniczący Centralnego Rejonowego Towarzystwa Kozackiego w Soczi zamieścił w sieci informację o tym, że wie, kto napadł na członkinie zespołu. Jego zdaniem byli to: ataman Centralnego Rejonowego Towarzystwa Kozackiego Nikołaj Kuca oraz dowódca jego drużyny Witalij Koskin. Następnie Uczkurow napisał list otwarty do gubernatora Kraju Krasnodarskiego Aleksandra Tkaczowa i wezwał go do przywrócenia porządku w szeregach kozackich. Jednocześnie zarzucił kłamstwo Jefremowowi, zastępcy atamana Wojsk Kozackich Kubania: „Co więcej, pełniąc zaszczytną funkcję zastępcy atamana WKK, nie przeprosił za całe zajście, lecz kłamliwie oświadczył, że sprawcami pobicia nie byli kozacy rejestrowi. (…) Kozacy (tj. drużyna niemal w całości składająca się z etatowych funkcjonariuszy), którzy niegdyś byli przysłowiową duszą i oczyma narodu, dziś pod rządami Ministerstwa Spraw Wewnętrznych upadli tak nisko, że stali się co najwyżej sługusami swoich mocodawców z MSW”.


Kilka dni później autora listu, Grigorija Uczkurowa usunięto z Centralnego Rejonowego Towarzystwa Kozackiego.


"Kozackie pomysły na biznes"


W listopadzie 2014 r. w Petersburgu otwarto pierwszy kozacki „prawosławny zakład fryzjerski”. Jego właścicielem był Andriej Polakow, ataman nierejestrowego towarzystwa kozackiego „Prawosławny Związek Kozaków «Ibris»”. Jego rozreklamowany salon w zasadzie niczym specjalnym się nie wyróżniał. Może z jednym wyjątkiem, przy wejściu wisiała ikona Matki Boskiej, a klientów strzygł prawosławny mistrz nożyc i brzytwy.

Opinia publiczna podzieliła się w tej kwestii na dwa obozy: jednym „pobożny” zakład fryzjerski bardzo się spodobał, inni ostro krytykowali całe przedsięwzięcie. Deputowany petersburskiego Zgromadzenia Prawodawczego Wiaczesław Notiag oświadczył: „Do dziś nie mogę pojąć, czemu prokuratura nie wydała nakazu zamknięcia tego salonu. Przecież Rosja jest państwem świeckim! Dlaczego nie mogę się ostrzyc w dowolnym zakładzie? To jak w tej anegdocie: stoi sobie piękny budynek, a na jego froncie wisi wielki zegar. Do budynku wchodzi jakiś człowiek i mówi do portiera: — «Dzień dobry, przyszedłem w sprawie zegara». — «Pomylił pan adres, my tutaj dokonujemy obrzezań.» — «W takim razie po co wam ten zegar nad wejściem?» — «A niby co innego, pana zdaniem, mielibyśmy tam powiesić?!»”.

Natomiast sam Polakow dzielnie odpierał ataki swoich oponentów: „Oni, ci ateiści, są opętani przez biesa, ich trzeba na arkan łapać i siłą ciągnąć do cerkwi. Oni dosłownie plują jadem, to nie przenośnia. I takich ludzi jak deputowany Notiag ciągle przybywa. Ale sklepy mięsne, gdzie wieprzowiny ze świecą szukać, to już mu nie przeszkadzają, nie? Ale sekty, które doprowadzają ludzi do ubóstwa, to go nie martwią? Świadkami Jehowy by się lepiej zajął! Nasz kraj do 1917 roku był prawosławny i wszyscy zagraniczni specjaliści po przyjeździe do Rosji przechodzili na prawosławie. A taki Notiag mi powie, że ja biznesy na religii robię. U nas są tysiące struktur biznesowych i nawet Cerkiew się biznesami zajmuje. W takiej Czeczenii Kadyrow wpiera produkcję tradycyjnych strojów narodowych. To niech Notiag tam lepiej jedzie i tam prawi swoje morały!”.


Zachodnia zgnilizna nie! Kozacy sprawdzają jakie towary obecne są na półkach petersburskiego supermarketu. 


Ataman Polakow trafił na karty historii nie tylko dzięki prawosławnemu zakładowi fryzjerskiemu. Zimą 2014 r. zarejestrował firmę taksówkarską, w której kierowcami mieli być wyłącznie Kozacy ubrani w specjalne uniformy (tyle tylko, że samych taksówek nikt w mieście nigdy na oczy nie widział). A latem bieżącego roku wyemitował „dla żartu” kozacką walutę z wizerunkiem prezydenta Putina. Brał również aktywny udział w walce z zakazaną importowaną żywnością.

Ten ostatni przykład świetnie pokazuje, że ludzie nazywający siebie samych „Kozakami” doskonale wyczuwają, skąd wiatr wieje - potrafią stworzyć prawdziwe show i przypodobać się władzy. Pod koniec sierpnia tego roku Polakow wraz z innymi Kozakami i muzykiem Stasem Bareckim urządzili w markecie Auchan poszukiwania „kontrabandy”. Przebieg całej akcji nagrali, a film zamieścili w internecie. Na nagraniu słychać, jak oburzają się, że napisy na opakowaniach są co prawda rosyjskie, ale sam towar pochodzi z importu. „Dlaczego niby mamy kupować zachodnie towary, skoro Europa cały czas usiłuje robić nam na złość?” – komentował zirytowany Polakow, podczas gdy Barecki rozrywał zębami zgrzewki puszek z piwem.


Pogromcy niemoralności


„Kozacy Petersburga” to organizacja-widmo. Nie wiadomo, kto do niej należy ani kto nią kieruje. Niektórzy przypuszczają, że pod tą nazwą kryje się kilka różnych ugrupowań. Tak czy inaczej, „Kozacy Petersburga” zasłynęli już z kilku głośnych akcji.

W październiku 2012 r. działaczom tego samozwańczego stowarzyszenia (samozwańczego, gdyż Petersburskie Samodzielne Towarzystwo Kozackie nieustannie podkreśla, że z „Kozakami Petersburga” nie ma absolutnie nic wspólnego) udało się wywalczyć zakaz wystawiania monodramu „Lolita” w galerii sztuki współczesnej „Erarta”. Ci sami „Kozacy Petersburga” pisali anonimowe donosy w związku z wystawą braci Chapman (współcześni angielscy artyści konceptualni - "mediawRosji") Ermitażu, twierdząc, że obraża ona uczucia religijne osób wierzących.

W nocy 9 stycznia ktoś rzucił butelką w okno muzeum Vladimira Nabokova. Wewnątrz butelki sprawca umieścił kartkę z cytatem ze Starego Testamentu, ale bez żadnego podpisu. Niemniej jednak tego samego dnia do redakcji jednej z lokalnych gazet przyszedł list, jego autor twierdził, że aktu wandalizmu dokonali „Petersburscy Kozacy”: „Teraz nasz «ataman» chce wypróbować zupełnie nowe metody walki z Nabokovem i wszelkimi innymi niechrześcijańskimi i gorszącymi tworami artystycznymi. Jeden z naszych aktywistów dokonał ataku na muzeum Nabokova, a wcześniej wielokrotnie wysyłał tam listy z pogróżkami. Potem rzucił w okno butelką z notatką zawierającą cytaty z Biblii i groźby, że na muzeum zostanie zorganizowany napad” – informował anonimowy autor listu.

W kwietniu 2013 r. na fasadzie budynku Centrum Kulturalno-Oświatowego „Tkacze”, gdzie właśnie trwała przygotowana przez Marata Gelmana wystawa pod tytułem „Icons”, nieznani sprawcy nabazgrali czerwoną farbą: „Gelman - już nie żyjesz”, „Rozpusta = grzech”, „Gelman, idziemy po ciebie. Kozacy”. Napisy zostały zamalowane, a Główny Zarząd MSW dla Petersburga i Obwodu Leningradzkiego wszczął w tej sprawie postępowanie. Ostatecznie sprawców nie wykryto. „Nieważne, jak się ci przestępcy podpisali – komentował całą sprawę Gelman, - tak czy owak nie mamy żadnej pewności, że coś ich łączy z Kozakami. Tak naprawdę wiemy tylko, że napisy nabazgrali jacyś «ciemnogrodzianie». Jedyne, czego pragnę, to żeby tacy obskuranci zostali wreszcie zdemaskowani i nazwani po imieniu”.


Najnowszy wybryk mitycznych Kozaków to zniszczenie płaskorzeźby Mefistofelesa na zabytkowej kamienicy w centrum Petersburga, dosłownie naprzeciwko nowobudowanej cerkwi prawosławnej. Do aktu wandalizmu znów przyznali się tajemniczy „Kozacy Petersburga”. Dowodem potwierdzającym takie przypuszczenie jest kolejny list, rzekomo nadesłany przez nich do redakcji jednej z gazet. Podobno motywy swojego postępowania wyjaśniają następująco: „Diabła na piterskiej kamienicy to rozbiliśmy my, przyczyn było kilka, a najważniejsza to taka, że się stał atrakcją i go pokazywali nawet w filmach i w przewodnikach dla turystów. Że to niby taki zabytek, taki kazus, oto naprzeciw cerkwi wisi diabelska podobizna, a przez to dla krzyża brakuje tam miejsca. Ktoś całą sprawę specjalnie rozdmuchał i zrobili z nas prawie że islamistów. A wystarczyło usunąć to bezeceństwo raz na zawsze i cieszyć się prawdziwą [prawosławną] kulturą, której odtąd nic nie będzie zakłócać”. List podpisał niejaki Denis Gorczin, podający się za byłego przewodniczącego organizacji „Kozacy Petersburga”. Z czasem cała ta tajemnicza historia zaczęła się wyjaśniać. Organy śledcze natrafiły na trop samorządowego deputowanego i należącej do niego firmy. W toku śledztwa ustalono, że płaskorzeźbę z Mefistofelesem strącił specjalnie wynajęty alpinista przemysłowy. Jak dotąd jednak zatrzymany sprawca nie ujawnił, kto był autorem zlecenia.

„Ich myśl przewodnia brzmi: pilnujemy porządku. W praktyce oznacza to wykonywanie na wpół wojskowych zadań, takich jak praca w firmach ochroniarskich, w służbach leśnych i w służbach porządkowych na bazarach czy w okolicach obiektów sakralnych” – tak o Kozakach w 2013 r. pisała niemiecka gazeta „Die Welt”. „Uważa się ich za strażników i opiekunów rosyjskiej historii, za patriotów i kontynuatorów dawnych tradycji”. Cóż, zdaje się, że niemieccy dziennikarze nie do końca rozumieją prawdziwy sens i cele współczesnego ruchu kozackiego. Ludzie, którzy przywłaszczyli sobie miano Kozaków to w rzeczywistości „polityczni dresiarze”, „tituszki”, prowokatorzy i wandale, karnie i wiernie podporządkowujący się „trendom” i sygnałom wysyłanym społeczeństwu ze szczytów władzy. Autentyczni spadkobiercy i kontynuatorzy kozackich norm i obyczajów wolą raczej przekazywać tradycyjne wartości bezpośrednio swoim dzieciom. I robią to nie pod publiczkę, nie z pompą, lecz w wąskim rodzinnym kręgu.



Tłumaczenie: Katarzyna Kuc



Artykuł ukazał się na portalu «Йод»: http://yodnews.ru/2015/09/07/kazaki



*Iwan Czesnokow, dziennikarz młodego pokolenia z St. Petersburga. Współpracuje z takimi wydaniami jak "Nowaja Gazieta" w Petersburgu i portal Yod.








Obserwuj i polub "Media-w-Rosji" na Facebooku:

Obserwuj nas na Twitterze:

Można też do nas napisać. Zgłosić uwagi, pochwalić, zapytać: mediawrosji@gmail.com





Projekt "Media-w-Rosji" ma na celu umożliwienie czytelnikowi w Polsce bezpośredniego kontaktu z rosyjską publicystyką niezależną, wolną od cenzury. Publikujemy teksty najciekawszych autorów, tłumaczymy materiały najlepiej ilustrujące ważne problemy współczesnej Rosji. Projekt "Media-w-Rosji" nie ma charakteru komercyjnego. 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz